"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Pstryk 25 wrz 2007, 19:25
maxi witaj na forum!
Mama nie ma racji :!: Jeśli jesteś niepełnoletnia, zgłoś się do pedagoga szkolnego. Mama nie musi o niczym wiedzieć. I to szybciutko :!: Bo to za długo trwa :!: Nie zwlekaj :!:

smutna48 napisał(a):poprostu musze zebrac myśli nusze sobie poukłądac to co cche powiedziec nie umiem zaczać nawet

Spokojnie, nie ma pośpiechu :D Ja jestem cierpliwa a Ty i Twoje samopoczucie jest najważniejsze :!: Nic na siłę Kochanie, nic na siłę ;)
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez maxi 25 wrz 2007, 19:42
heh, z tego zdenerwowania pogubiłam gdzieś swoje maniery, nawet się nie przywitałam... Teraz nadrobię - witam wszystkich... ;)

Bethi - Już czatuję pod drzwiami pani pedagog od początku roku szkolnego... I sporo czasu pod koniec poprzedniego... Ale brakuje mi odwagi :( Za każdym razem planuję iść następnego dnia... Boję się, nie wiem, dlaczego...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 wrz 2007, 19:01
Lokalizacja
zach-pom

przez Pstryk 25 wrz 2007, 19:46
Ależ maxi, wcale się nie dziwię. To trudny krok, więc Twój strach w niczym Ci nie ubliża, chyba, że się mu poddasz. Cieszę się, że już pewne próby masz za sobą. Bo prędzej się przełamiesz :!: Skarbie, stan przed tymi drzwiami, weź parę głębokich wdechów, powiedz sobie: jestem tego warta, chcę być szczęśliwa i pakuj się do środka :D Pozwól sobie na spontaniczność. Nie musisz wygłaszać żadnych mów do pedagoga. Pamiętaj, że on jest tam dla Ciebie, nie na odwrót ;)
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez maxi 25 wrz 2007, 19:58
Tylko ja nawet nie będę wiedziała, od czego zacząć... Nie jestem pewna, co chcę powiedzieć... Ciągle miałam nadzieję, że to samo minie... A ja tak boję się takich rozmów... Z nikim nigdy nie rozmawiałam tak poważnie o moich uczuciach... Nie potrafię o nich mówić... I boję się, że stanę przed tą kobietą i nie będę w stanie nic z siebie wydusić ze zdenerwowania - jak zwykle zapomnę nawet swojego imienia... ;) Albo gdy jej już opowiem o wszystkim to stwierdzi tylko, że to nic ważnego, że niepotrzebnie zaprzątam jej głowę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 wrz 2007, 19:01
Lokalizacja
zach-pom

przez Pstryk 25 wrz 2007, 20:28
Tylko ja nawet nie będę wiedziała, od czego zacząć...

Przedstaw się, powiedz, że masz problem ale trudno Ci o tym mówić. Powiedz wprost, jak się czujesz a nie, co Ci dolega - od diagnozy jest pedagog. Rozumie, trudno nazwać uczucia, jeśli się tego nigdy nie robiło. Ale wcale nie musisz używać górnolotnych określeń, nie musisz wiedzieć, jak się one nazywają, w końcu to sprawia Ci problem i dlatego do pedagoga idziesz. Co do ostatniej obawy:
maxi napisał(a):Albo gdy jej już opowiem o wszystkim to stwierdzi tylko, że to nic ważnego, że niepotrzebnie zaprzątam jej głowę...

Nie znam pedagoga w Twoje szkole, ale tak czy siak warto spróbować. Jeśli nawet się zdarzy, jak się obawiasz (w co nie bardzo wierzę), to po prostu mu powiedz, że po to tu jest: żebyś zaprzątała jej głowę, że nie wyssałaś sobie tego z palca i że się coraz gorzej z tym czujesz więc niech Ci pomoże i kropka ;)
Pstryk
Offline

przez Rossi 25 wrz 2007, 20:40
Witam.
Pierwszy raz w takiej roli,niby twardy facet a jedna muszę wyskrobać te kilka słów.

Moja sytuacja jest dramatyczna.Jestem w chwili obecnej sam chociaż mam ...narzeczoną.Mam ale kilkaset kilometrów ode mnie. Dostała się do policji. cieszyłem się razem z nią,powód do dumy-dziewczyna w takiej formacji,byłem dumny jak cholera. Niby wszystko dobrze, do czasu.
W tydzień po tym jak ona sie dostała ja straciłem pracę,stanowisko kierownicze w dobrej firmie-nawet nie podejrzewałem tego. Cały mój świat zawalił się na głowę. Jestem bezrobotny do tej chwili mimo usilnego szukania pracy. Na dodatek zostałem sam jak palec,narzeczona pojechała do szkoły policji na pól roku. Znajomych nie mam wszyscy są za granicą albo maja swoje życie i nie mają czasu na mnie,w pełni ich rozumiem zresztą.
Fakt narzeczona dzwoni kilka razy do mnie dziennie i przyjeżdża na weekendy.Ale właśnie te telefony są dla mnie koszmarne-mówi mi co sie dzieje a ja siedzę bezczynnie,ona ciężko ćwiczy,trenuje-ja facet siedzę bezczynnie.Koszmar.
Nachodzą mnie głupie myśli co to dalej będzie bez pracy,przyszłości,znajomych, marazm,brak samowartości. Mam dość nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić,boję sie kolejnego dnia, nachodzą mnie takie myśli że boje sie o nich pisać.
Każdy dzień to koszmar dla mnie. nigdy tak nie miałem,zawsze radosny i uśmiechnięty teraz człowiek z innej "planety".
Narzeczona widzi co się dzieje, zawsze mówi -głowa do góry,trzeba być twardym, nie poddawaj się, będzie lepiej. Nie dociera to do mnie, łatwo mówić. Mam dość tego wszystkiego...Nie radzę sobie z życiem.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 wrz 2007, 20:06

przez blecota 25 wrz 2007, 20:47
ja mam rodzine, w ktorej sie nie uklada. Mama z tata nieznosza sie, bracia nie lubia sie, a ja skolei nienawidze ojca. Tak- nienawidze. Wiem co pisze i jest ta wielka nienawisc. Nienawidze go za to ,ze nie obchodzi go rodzina, ze wszystkim musi radzic sobie mama (placi rachunki, kupuje jedzenie, gotuje), ale dla niego to jest NIC. Kiedys powiedzialam mu, ze nie mam ojca, wiec on mi odpowiedzial, ze juz go nie bede miala- OK ,nie ma sprawy- tym akurat nie martwie sie, ale nie macie pojecia jak ja zazdroszcze swoim kolezankom tych spokojnych rodzin, w ktorych kazdy ze soba rozmawia.
Przez cale zycie bylam wysmiewana przez starsze rodzenstwo. Bylam ich wysmiewiskiem. Przez cale zycie musze uwazac co robie i co mowie, bo beda mi wypominac moje gafy do konca zycia. Nie mam ochoty juz z nimi rozmawiac, w domu jestem nerwowa i przybita.
Do tego dochodzi swiadomosc , ze jestem niechciana, jestem pomylka i wpadka. Wkoncu kto chcialby 5 dzieci??? Jestem kolejnym problemem, powodem zazdrosci i klotni mojego starszego rodzenstwa z mama ("taty" nic nie obchodzi).
Nie mam wielu przyjaciol, jestem kompletnie sama. Nigdy nie mialam chlopaka ( a mowia, ze jestem ladna...). Jestem przez wielu ignorowana, w szkole nauczyciele nie dostrzegaja moich staran.
Coraz czesciej czuje ochote zwiac ze szkoly lub wogole do niej nie isc. Brzydza mi sie te same twarze, nie chce ogladac nawet swoich przyjaciol. Poprostu zle mi sie robi na ich widok.
Zyje od weekendu do weekendu. Nie mam zadnego urozmicenia dni. Wszystko MUSZE. Musze chodzic do szkoly, musze isc z psem na spacer, musze uczyc sie, MUSZE ZYC. Ale ja na te zycie nie mam juz ochoty. Nie mam sily. Ciagle sobie powtarzam ,ze zycie idzie dalej , a ja mam isc z nim, ale nie pomaga mi to juz. Chcialabym umzec i popelnic samobostwo. Nie boje sie juz nawet tego bolu, ale czegos innego, ale nie wiem nawet co to jest.
Coraz czesciej trace kontrole nad swoimi emocjami. Nawet najmniejsza blochostka, moze mnie doprowadzic do szalu i placzu, ale w nastepnej chwili jestem radosna jak skowronek. Prawie codziennie o godz. 8.00 i 9.00 jest kompletnie wykonczona, chce mi sie spac.
Nie piszcie mi, ze potrzebuje pomocy, bo ja i tak po nia nie pojde. Pisze to wszystko tylko dlatego, poniewaz chcialam to wszystko wyzucic z siebie.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 21:29

Avatar użytkownika
przez maiev 25 wrz 2007, 22:39
bethi napisał(a):a jestem Mr. Green Nawijaj Exclamation

dzięki Bethi. :) Ponawijam później bo czuję że mnie to szybko dręczyć nie przestanie. Też sobie coś niecoś muszę poukładać, a coś mi nie idzie - nic a nic. Obrazek
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez Mooni 26 wrz 2007, 09:23
tekla napisał(a):Wszystko jest bez sensu

tekla, przetrzymaj to, facet na Ciebie nie zasługuje najwyraźniej. On nie może tylko brać, a Ty tylko dawać. To nie jest dobry układ. Jakby co, to pisz.
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

przez smutna48 26 wrz 2007, 10:47
Nwet nie wierz jak Cie rozumiem i Twoje myśli smutek poczucie beznadziejności tez tak myślałam dlatego leki brałam b krótko dni poprostu dni 3 góra powiedziałam wtedy w duchu sobie "kurde one nie zmienia mojego zycia nie uszczęśliwią mnie nie spowodują że on wróci zmieni się nic tego nie spowoduje zaden lek a na złamane rozdeptane serce nie ma leku czas kochanie czas bierz tel leki one nie działąją od razu musi minąc kilka dni żebys mogła funkcjonowac normlanie a czas Ci Pomoże tylko czas .......leczy rany ten pędzący staruszek ktory teraz w twoich odczuciach jakby się zatrzymał albo zniknął zostawiając bol ale naprawde pomagaj sobie lekami jak cos by było nie tak zgłoś sie do lekarza a reszta zajmie się czas.....
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez Mooni 26 wrz 2007, 10:48
ile czasu już bierzesz leki? bo one nie zaskakują od razu, a wręcz możesz sie poczuć gorzej. Przy zwiekszaniu dawki tak samo. Pogadaj lepiej ze swoim lekarzem.
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 26 wrz 2007, 14:12
Boże dziewczyny kochane czy warto tak cierpiec dla tych kosmitów jednych :twisted: tak straszni mnie w dołu ściska jak czytam o Waszym bólu i cierpieniu zamiast cieszyć się życie to Wy rozpamiętujecie coś co rozpamiętywania warte nie jest :cry: ściskam Was mocno i wysyłam moc ciepłych fluidów za Wasz spokój kochane <tule>

a ja nie pamiętam czy dziś wzięłam Zoloft :roll: i qrcze nie wiem co zrobić wziąć czy nie brać bo jak nie wzięłam to dupa blada a jak wzięłam to nie chcę dublować dziennej dawki :roll: no skleroza na maxa :roll:
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez Pstryk 26 wrz 2007, 17:46
Cześć Rossi. Witaj na forum.
Wiedzę, że fakt, iż jesteś mężczyzną nagle zaczął Ci przeszkadzać z powodu chwilowej zmiany toru Twojego życia. Być może zbyt szybko i łatwo się poddajesz. Nie rób tego! Pracowałeś na wysokim stanowisku, masz spore doświadczenie zawodowe. Masz kochającą dziewczynę, której w dodatku się powiodło. Co Cię tak naprawdę złości? To żadna ujma dla męskiej dumy.

Cześć blecota. Miło Cię poznać.
Masz faktycznie ciężką sytuację. Strasznie dużo naraz się zwaliło Tobie na głowę. Może jednak pójdziesz do pedagoga szkolnego po pomoc? Tak tylko pytam :roll:

tekla, nie polecam zwiększania dawki antydepresantów na własną rękę. Mogą wyrządzić więcej złego niż dobrego!


Jaśkowa napisał(a):tak straszni mnie w dołu ściska jak czytam o Waszym bólu i cierpieniu zamiast cieszyć się życie to Wy rozpamiętujecie coś co rozpamiętywania warte nie jest Crying or Very sad


Ja też mam nerwa :evil: na to to no tych tfu facetów :evil:

Jaśkowa, lecytynkę polecam! Lepsza, niż sok z cytryny :lol: (tydzień nawet nie minął od incydentu z policją a ja już zapominam zapinać pasy :lol: )
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 26 wrz 2007, 17:56
bethi chyba zapodam tą lecytynkę 8)
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: kiniuszka i 16 gości

Przeskocz do