"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez mjp 30 gru 2013, 01:11
Wbijam na jęczarnie, bo piętrzą się przede mną trudności. Może powinienem pisać "wyzwania" ale nie zawsze potrafię w ten sposób je postrzegać.

Praca. Dużo pracy będzie w pracy. Jednakże, z drugiej strony moja obecna praca nie jest chyba pracą wymarzoną. Potrzebuję czegoś "więcej". Dlatego też, nie mogę przysnąć i muszę nadal szukać. Jest jeszcze mnóstwo do zmiany w sprawach zawodowych. Przyziemnie rzecz ujmując, muszę wreszcie zacząć zarabiać jakieś pieniądze, bo czas ucieka i kto wie czy to nie są najlepsze chwile. Które uciekają przez palce. Jak pomyślę o najbliższym gorącym okresie, siedzeniu po godzinach w pracy, a po powrocie o szukaniu nowej pracy i chodzeniu na rozmowy kwalifikacyjne, a oprócz tego o cyklu szkoleniowym i związanych z tym wydatkami to czuję jak wzrasta we mnie uczucie "nie chce mi sie".

Prywatne. Wydaje mi się, że stoję przed istotną szansą, żeby ułożyć sobie życie w ten sposób, że się z kimś związać. Do tej pory z reguły coś psułem w kluczowych momentach. Dobrze byłoby nie zepsuć. Z drugiej strony, ciągle mam jakieś wewnętrzne wątpliwości, ciągle chciałby płynąć na "lądy nieznane", "gonić zajączka". Tylko, że wiem, że nie powinienem już tego robić. A mimo to kusi, żeby znowu się wycofać i spróbować jeszcze czegoś. Zdecyduj się chłopie!

Zdrowie. Lekarze - :/ Badania na alergie i tysiąc pięćset innych spraw. Czasami mam wrażenie, że stanem normalnym jest u mnie jak jestem chory, a jak jestem zdrowy to wtedy powinienm się zacząc niepokoić. Masakra. Chyba już nigdy nie będę "w pełni" zdrowy. Bardzo lipa. No i ten mój baniaczek biedny. Mam problem z lękami i z natrętnymi myślami. Sporo wiem, co trzeba robić, żeby je minimalizować ale ciągle kurde popełniam te same błędy. No i chyba muszę wreszcie przed sobą przyznać, że nie radzę sobie z czymś, nie kontroluję. Stop. Ogarnij dupę człowieku i nie rób tak więcej. Zrozum.

>>>

Co do użytkowniczek z rozmowy powyżej. Ja myślę, że "nie bycie z nikim" przez długi czas, do wieku dwudziestu kilku lat, jest bez wątpienia problemem (jeżeli ktoś z kimś chce jednak być). Milion razy każdy z nas słyszał, że "problem leży w nas samych" i że zawsze można to zmienić. Potworne banały. Jednak jest to prawda. ZAWSZE można to zmienić i naprawdę się da. Wiadomo, z czasem jest trudniej w relacjach damsko-męskich, jeśli ma się ubogie doświadczenia z przeszłości. Kiedy odczuwa się presję czasu i otoczenia. Wiadomo też, że to rzutuje na ogólną samoocenę i formę psychiczną. Jednakże, małymi krokami trzeba budować wiarę w siebie i w swoje możliwości również w sferze miłości.

Ciekawe, że od każdego człowieka można się czegoś nauczyć. Kiedyś w nocy, na mieście, przed makdonaldem usłyszałem w ramach rozmowy na te tematy, że "kluczem do sukcesu jest próbować". Sama prawda.

Wszystkim życzę powodzenia i zachęcam do dawania sobie szans i próbowania.

Hej!
Ogólnie, to bym chciał żeby było dobrze.
mjp
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
08 cze 2008, 13:49

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez ladywind 30 gru 2013, 01:42
mjp, lady nieznane tzn co miałeś na myśli ? ;)
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez cryo 30 gru 2013, 15:39
Samotność i walka, żeby znów nie spróbować ze sobą skończyć.
Zastanawiam się tylko, jaki to ma sens. Skoro ja żyć już tak nie chcę, a tzw. "bliscy" mają kompletnie gdzieś, jak się czuję i nie obchodzi ich czy żyję czy umrę. Poczucie totalnej bezużyteczności.
Z drugiej strony zabijanie się z powodu ludzi, byłoby niezasłużonym wyróżnieniem.
I tak się bujam od jednej myśli do drugiej. To boli coraz bardziej.
and only in my tears it lasts
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 02:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Indifference1 30 gru 2013, 16:31
Jechałam specjalnie do innego miasta (godzina drogi) i łaziłam tam pół dnia tylko po to, żeby nie kupić ani sukienki na studniówkę ani na sylwestra. Jestem tak wkurw... Mam ochotę się wycofać z imprez i nigdzie nie iść.
Avatar użytkownika
Offline
II Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
1685
Dołączył(a)
09 lis 2013, 14:00
Lokalizacja
Śląsk

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez ewelka91 30 gru 2013, 19:14
wkurwiają mnie ludzie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
297
Dołączył(a)
27 lis 2011, 17:12
Lokalizacja
Lublin

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez mjp 30 gru 2013, 19:40
>>> Ladywind

Lądy nieznane to nowe osoby, potencjalnie mogące stać się kimś bliskim, osoby które mnie intrygują, ciekawią, sprawiają że chcę im poświęcać czas, mimo że rozsądniej byłoby go poświęcić komuś kogo znam już całkiem dobrze i kogo lubię.

http://www.youtube.com/watch?v=YH0KpQ3TUCw

Powyższa pieśń jest właśnie o takich podróżach w nieznane ;)
Ogólnie, to bym chciał żeby było dobrze.
mjp
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
08 cze 2008, 13:49

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez libertynka 30 gru 2013, 19:46
nie mam dzisiaj na co jęczeć, zapowiada się fajny sylwester
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez los_historicos 30 gru 2013, 21:06
Ojciec mi rozj*bał nowy zestaw składający się z subwoofera i dwóch głośników (34+9W) bo mu się kabelka do kina domowego które odpala na imprezę sylwestrowa zachcialo. I teraz zestaw wart 100 zł można spokojnie wyrzucić
Srubasabadananienieryszczybysryburstzhhh - złota myśl Juliana Tuwima
Offline
Posty
160
Dołączył(a)
25 mar 2012, 21:39

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Etna 30 gru 2013, 22:07
Jak mnie czasami coś potrafi w pół sekundy roz*urwić... W środku rozwalają się we mnie narządy wewnętrzne i żyły mi pękają od krwi, która tłucze się w nich jak pie*dolnięta i piecze ogniem piekielnym.
Offline
Posty
574
Dołączył(a)
30 gru 2013, 19:24
Lokalizacja
Warszawa

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez ewelka91 31 gru 2013, 15:49
moja matka to jest najlepsza kucharka na świecie- wszyscy robią źle, tylko ona dobrze :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
297
Dołączył(a)
27 lis 2011, 17:12
Lokalizacja
Lublin

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez aardvark3 31 gru 2013, 19:31
mjp napisał(a): Ja myślę, że "nie bycie z nikim" przez długi czas, do wieku dwudziestu kilku lat, jest bez wątpienia problemem (jeżeli ktoś z kimś chce jednak być). Milion razy każdy z nas słyszał, że "problem leży w nas samych" i że zawsze można to zmienić. Potworne banały. Jednak jest to prawda. ZAWSZE można to zmienić i naprawdę się da. Wiadomo, z czasem jest trudniej w relacjach damsko-męskich, jeśli ma się ubogie doświadczenia z przeszłości. Kiedy odczuwa się presję czasu i otoczenia. Wiadomo też, że to rzutuje na ogólną samoocenę i formę psychiczną. Jednakże, małymi krokami trzeba budować wiarę w siebie i w swoje możliwości również w sferze miłości.

Oj, polemizowalabym i to ostro.
Jestem z nikim od dobrych kilku lat. Nie jest to moim marzeniem ale nie jest tez bycie z byle kim. To juz lepiej samej niz meczyc siebie i kogos w kolejnym toksycznym zwiazku.
Wiele w tym temacie nie zmienie - z rzeczy, na ktore mam wplyw i zmienic moge. Taki uklad.
Moge sobie byc idealna partnerka ale wychowuje dorosle dziecko specjalnej troski a nikt nie bedzie sie pchal w obowiazki z wlasnej woli. Wierzyc w to, ze ktos taki jednak gdzies jest i nasze istnienie nada sens jego zyciu byloby co najmniej naiwnoscia - wiec nie wierze i nie robie sobie nadziei zyjac w marzeniach.
Na zwiazki krotkie, tematyczne i z doskoku zwyczajnie nie mam czasu. To juz wole film obejrzec albo popracowac. Choc moze to blad w zalozeniu.
Oduczylam sie o sobie rozmawiac a jak sie przyjdzie wyzalic, zwierzyc, posmecic to mam z automatu wyrzuty sumienia i poczucie winy, wstydu ze doprowadzilam do takiej sytuacji albo ze komus dupe zawracam i zabieram czas.
Nie mam tez na tyle bliskich ludzi, ktorzy znaja mnie wystarczajaco by stwierdzic ze cos jest nie tak. Zreszta sporo udaje i robie dobra mine do rownie dobrej gry. Albo to jest zla gra tylko oni maja mnie gdzies i kupuja co im sprzedam.
W zeszlym roku osoba ktorej bezgranicznie ufalam i uwazalam za najblizsza wbila mi wirtualny noz w plecy. I ja sie chyba po tym nie podnioslam. Mniejsza w tym momencie o szczegoly.
Podejrzewam u siebie depresje a jednoczesnie sie jej boje bo to jak wyrok a ja nie moge sobie na to pozwolic, za duzo mam obiwiazkow,odpowiedzialnosci i nie stac mnie na chorowanie. I gdzies tam w glowie slysze glos wewnetrznego krytyka (matka, ojciec i brat matki razem wzieci oraz niektore osoby z dalszej rodziny): depresja? w glowie ci sie przewraca, len jestes smierdzacy, wymyslila sobie jakas depresje, gowno ci sie dzieje ludzie maja raka, umieraja i nie jecza jak ty...
Uwalnialam sie powoli od tych toksycznych ludzi w moim zyciu, mialam takze toksycznych partnerow ktorzy traumy poglebiali. Jedyna wartosciowa osoba w moim zyciu, ktora dala mi wiele - i wlasciwie jedyna ktora dala mi bezwarunkowa akceptacje, milosc, szacunek i autentyczna troske - zginela w wypadku wiele lat temu. Potem juz nikogo takiego nie spotkalam.
Zastanawiam sie, ile "zaslugi" w takim stanie rzeczy, w moim osamotnieniu, na ile ja sie do tego przyczynilam ale co mi to da nawet jak poznam odpowiedz?
Po nowym roku pojde do lekarza i zabiore sie za siebie, moze to cos da? Jesli nie - to bede choc miala swiadomosc, ze probowalam.
Nie, mysli samobojczych nie mam i nie mialam - ale powoli trace satysfakcje z tego co robie a co kiedys przynosilo mi wiele radosci. Przed swietami bylam na wakacjach na ktore czekalam ponad pol roku i czulam sie podobnie, obnizony nastroj, brak checi do wykonania wielu zaplanowanych wycieczek czy atrakcji.
Pojde miedzy ludzi i to samo co gdybym byla sama - puste gadanie, brak otwarcia, brak wiary ze kogokolwiek obchodze, ze ktos slucha...
Trace tez wiare w swoja moc sprawcza i w to, ze moje prosby, wymagania, opinie sie licza. Zatoczylam kolo i powrocilam do stanu z dziecinstwa, kiedy czulam sie jak narzedzie, przedmiot, w najlepszym wypadku marionetka od ktorej oczekuje sie konkretnych zachowan i gestow...
OK, posmecilam. Dokoncze sobie film z braku lepszego zajecia.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez mjp 01 sty 2014, 21:27
>>> aardvark3

To o czym ja pisałem to jednak trochę inna sytuacja. Pisałem w kontekście sytuacji osób, które z nikim w ogóle nie były w związku, a mają 20, 22, 30 lat. Z tego co zrozumiałem, Ty z kimś kiedyś byłaś, tylko czynniki zewnętrzne sprawę zmieniły.

Na pewno masz rację, że świat to nie jest bajka. Wychowywanie dorosłego dziecka specjalnej troski jest na pewno dużym obciążeniem. Pewnie, że dla wielu osób wiązanie się z kimś w Twojej sytuacji jest nie do zaakceptowania. Obawiają się odpowiedzialności, problemów, obowiązków. Takie są fakty. To zrozumiałe, że nie jesteś "zachwycona" tym stanem rzeczy. Nikt by nie był.

Niemniej uważam, że zawsze są szanse na poznanie kogoś, wejście w związek. Przecież nie tylko osoby opiekujące się, ale i nawet ludzie niepełnosprawni wchodzą w związki. Nie jest to naiwnością tylko faktem. Wiadomo, sytuacja w jakiej się znajdujesz ma znaczenie. Nie masz na to wpływu. Możesz jednak zrobić coś dla siebie, co być może zaowocuje też jakimiś zmianami w relacjach z ludźmi. Pójście do lekarza jest dobrym pomysłem. Jeżeli czujesz, że jest coś z Tobą nie tak, podejrzewasz depresję, to spotkanie ze specjalistą jest naturalnym posunięciem. Zobaczysz co Ci doradzi. Nierozsądnie byłoby nawet nie spróbować, skoro wielu osobom znacznie poprawił się standard życia dzięki współpracy z lekarzami.

Trudno mi się porównywać z Tobą, ale każdy ma jakieś swoje problemy. Ja też nie lubię o nich mówić, nawet z bliskimi osobami. Znane mi są myśli, które zdrowie psychiczne a właściwie jego brak traktują jako wadę. Mam depresję więc jestem gorszy. Boję się irracjonalnie więc jestem gorszy. Ale takie myślenie do niczego nie prowadzi. Skupianie się wyłącznie na tym co negatywne zaburza obiektywne postrzeganie świata. W każdym oprócz słabości i wad znajduje się też to co dobre. Już nawet z tego co napisałaś da się doszukiwać jakichś pozytywnych cech, jak odpowiedzialność, rozsądek czy komunikatywność. Jesteś taka niezależnie od depresji. A bycie chorym nie świadczy o tym czy ktoś jest gorszy czy lepszy, bo wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, którzy się od siebie różnią, w tym także w sferze psychiki.

Życzę Ci, żebyś w Nowym Roku uporała się z problemami psychicznymi.
Ogólnie, to bym chciał żeby było dobrze.
mjp
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
08 cze 2008, 13:49

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez aardvark3 01 sty 2014, 22:57
mjp - dzieki za obiektywne spojrzenie.
Mysle powaznie o zabraniu sie za siebie - od poniedzialku przychodnia, lekarz i te sprawy. Nie ma wymowek i usprawiedliwien, bo sie lepiej poczulam. Bo nadejdzie faza i bedzie jeszcze gorzej.
Przez takie machniecie reka mialam schrzanione wakacje. Czekalam na nie pol roku. Mialo byc super hiper a moje stany dolowe sporo spieprzyly.
Bylam w kilku fajnych miejscach i od miesiecy nastawialam sie ze zrobie mnostwo zdjec (tam jest niesamowicie fotogenicznie, kolorystyka, te sprawy, architektura itp - nic, tylko cykac), nawet dzwigalam ze soba wszystkie trzy obiektywy plus statyw - i co? Obskoczylam te miejsca jak najszybciej, zdjec kilka owszem, zrobilam - ale czulam taka jakas niechec, marazm... Byle tylko jak najszybciej do hotelu. Spalam fatalnie. Ksiazka mnie tylko jako tako wciagala. Internetu nie bylo ale to na plus zaliczam.
Te stany obnizonego nastroju tak wiele psuja - i to mnie wkurza. Bo zycie jest jedno i naprawde szkoda tak zmarnowanych chwil.
Mam tego swiadomosc nawet w momencie "dziania sie" ale czuje sie zbyt slaba zeby z tym walczyc gdy juz jest. Przeczekac, przetrwac.
Tez sie zdarza, ze walcze z dolem na sile - robie cos bo wiem, ze to moze pomoc. Zwykle pomaga, chocby na chwile. A nawet jak nie pomaga to juz jest jakies dzialanie, nie tkwienie w marazmie.
I ten cholerny kryzys motywacji... A wlasciwie to jest cyklicznie z motywacja.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez SmutnaTęcza 01 sty 2014, 23:30
To będzie najbardziej ch*jowy rok w moim życiu! Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4515
Dołączył(a)
31 paź 2013, 16:04
Lokalizacja
okolice Trójmiasta

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do