"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Goplaneczka 14 wrz 2007, 13:51
Kaysha-a może zapytaj o zwolnienie lekarza? Choćby na te najgorsze momenty? Jeśli czujesz, że leki nie działają-zaproponuj zmianę, w końcu to Ty wiesz, jak reaguje Twój organizm.

U mnie też nie najfajniej- heh, mam takie odczucie, że dławi mnie nadmiar energii i niepokój-to chyba działanie effectinu... W każdym razie stres jak cholera, a nic się przecież nie dzieje...
Coś chyba wisi w powietrzu... Musimy przetrzymać! ;)
Goplaneczka
Offline

przez atrucha 14 wrz 2007, 13:59
Wymyśliłam,ze jednak tu sie dopiszę... Potrzebuje sobie pojęczeć..

Jak ja chce już do domuuuu... Na świeże powietrzeee... Może byc na rower... Albo spacer... Albo cokolwiek innego byle nie biurko i komputer... :?
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez groskova 14 wrz 2007, 14:25
Artucha ja tez!!!
Zadnych biurek i komputerow! Za oknem piekne slonce i cieplo, nawet wiatru nie ma (a to sie nigdy nie zdarza w tym kraju). Nie chce!!
Ostatnio mam humor taki...wegetacyjny, nie wiem jak to nazwac. Zyje jak we snie, bez jakichs strasznych nerwow ale tez bez super humoru. Nic mnie nie obchodzi, ale przynajmniej zwlekam sie z lozka (prawie) codziennie. Kiedys nie moglam, wiec chyba lepiej ze mna...?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
13 sie 2007, 21:57
Lokalizacja
Wroclaw

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 14 wrz 2007, 14:27
groskova a kiedy Ty come back robisz bo zapomniałam :?
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez groskova 14 wrz 2007, 14:32
4 pazdziernika mam lot do Wroclawia. Wiec jeszcze jakies 3 tygodnie przede mna. Juz sie nie moge doczekac tej polski. Mam tylko nadzieje ze mamie sie udalo mnie do psychiatry zarejestrowac, bo babka robila problemy bo jestem pelnoletnia. A ja nie zadzwonie bo sie boje dzwonic:/
A ty Jaskowa jak sie miewasz? Lepiej troche niz ostatnio?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
13 sie 2007, 21:57
Lokalizacja
Wroclaw

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 14 wrz 2007, 14:40
ej te 3 tygodnie zlecą zanim się obejrzysz ;) a ja dziękuję mam się nieźle gdyby nie stany depresyjne, które mnie nachodzą to byłoby na prawdę dobrze lęków brak i oby tak zostało czego sobie i Wam życzę :D
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez 5torm 14 wrz 2007, 23:14
Wczorajsze załamanie zmusiło mnie dziś do działania. Zmusiłem ostatnie swoje sprawne szare komurki do myślenia i były efekty, szef zauwarzył poprawe mam tylko nadzieje że będe potrafił się zmusić kolejne dni, że będe w stanie zmusić mój umysł do myślenia.
Ostatnio mam bardzo bodobnie że nie moge się rozbudzić a cały świat który mnie otacza to tylko szara zmora. Wszystko się wydaje bez sęsu i trwa tylko poto żeby trwać. Jak wruci mój lekarz to poproszę go o jakieś leki pobudzające do działania, może one zadziałają bo po tym Rexetinie to nawet nie mam objawów odstawienniczych, choć przestałem go brać bardzo gwałtownie.

Ahhhh jestem już wyczerpany tą moją depresją.
Mimo że dziś miałem dużo lepszy dzień to jakoś nie cieszy mnie to bo boje się jutra i dalszych dni :?
5torm
Offline

przez Pstryk 15 wrz 2007, 11:06
Zośka napisał(a):ale mimo calej zlosci jaka powinnam palac do niego a nawet nienawiscia, powinnam chciec "odwdzieczyc" mu sie tym samym co mi zrobil, a ja mu wybaczylam i nie potrafie zapomniec o nim, bo ciagle pojawia sie w moim zyciu, najgorszy czlowiek jakiego kiedykolwiek spotkalam a ja nadal mam do niego slabosc, gdyby byl chociaz troche przystojny to jakos staralabym sie tym wytlumaczyc przed sama soba ale tak nie jest. ale kto powiedzial ze zycie bedzie latwe

Nie jestem przekonana, że zemsta da Ci satysfakcję. Nie rozumie też, dlaczego czujesz się mu coś winna? Bez sensu jest udawać, że się nie zna byłego. W końcu łączyło Was kiedyś coś i na pewno znalazłabyś parę miłych wspomnień. I to pozostaw sobie: wspomnienia. Czas abyś w końcu była szczęśliwa. Nic nie jesteś byłemu winna. Zajmij się swoim obecnym związkiem. I nie przejmuj się, że czasem swojemu partnerowi pomarudzisz czy tym, że masz gorszy dzień. Jeśli kocha, zrozumie. W końcu nikt nie jest ideałem. Sama pomyśl, jemu na pewno też się to zdarza :D

atrucha napisał(a):Jak ja chce już do domuuuu... Na świeże powietrzeee... Może byc na rower... Albo spacer... Albo cokolwiek innego byle nie biurko i komputer... Confused

Nie znam Twojej sytuacji, ale się Kochana zastanów, czy nie warto wziąć jakiego urlopu?

5torm napisał(a):Ahhhh jestem już wyczerpany tą moją depresją.
Mimo że dziś miałem dużo lepszy dzień to jakoś nie cieszy mnie to bo boje się jutra i dalszych dni Confused

Hm, strach zabija całą przyjemność chwili obecnej. Może po prostu Twoje serce chce Ci coś powiedzieć? Posłuchaj go.

Co do pracy: lubię to co robię, ale ostatnio zaczęłam się oglądać za nową. Wysłałam już parę aplikacji. Jak na razie cisza. Co z tego, że to co robię sprawia mi przyjemność, skoro szefostwo jest extremalnie pogięte. W środę szef pobił szefową. Było nieciekawie. W piątek już szefowa nie mogła się męża nachwalić. Wiem, że to nie moja sprawa. Potrafię się od tego zdystansować, niestety oni nie. Odbija się to na naszej pracy. Atmosfera jest chora. Uciekam stamtąd.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez mrumrando 15 wrz 2007, 17:33
Mnie matka dzisiaj doprowadziła do takiego stanu...cały czas ryczę.
Usłyszałam dziś tyle pięknych zdań z jej ust -Jaka to jestem beznadziejna,tandetna,na niskim poziomie i coś tam jeszcze.Przyczepia się w kółko do ciebie nawet nie wiadomo za co (i od razu krzyk), jak płaczesz a ona do ciebie z ryjem czemu(jakbym jakąś najgorszą zbrodnię popełniła),że szukam sobie problemów na siłę itd. To jest po prostu ekstra. Osoba w której szukasz oparcie doprowadza cię tylko do rozpaczy. A potem udaje,że nic się nie stało wszystko jest ok ona jest "idealną matką".. i jak widzi,że się do niej nie odzywam to znowu...

...

powinna się cieszyć,że nie sprawiam jej kłopotów,że nie ćpam,nie palę, nie piję... ale nie. Łatwiej zabić mnie emocjonalnie. Wstydzę się tej myśli..ale czasem po prostu czuję,że nienawidzę jej.
"The dreams in which I'm dying
Are the best I've ever had "
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 sie 2007, 16:39

przez Pstryk 15 wrz 2007, 18:57
Mrumrando, Słońce, nie mieści mi się to w głowie, jak tak można. Wiesz, ja przez wiele lat też żyłam z matką jak kot z psem. Z perspektywy czasu wiem, że wiele rzeczy, które mnie dobijały, robiła bo myślała, że to będzie dla mnie dobre. Wiele rzeczy również sama wyolbrzymiałam, sam ją prowokowałam itp. Postaraj sie porozmawiać z nią. Zacznij od poproszenia, żeby na Ciebie nie wrzeszczała i wytłumacz jej, jak to na Ciebie wpływa. Powiedz jej szczerze, jak się z tym wszystkim czujesz, wal wszystko ale nie oskarżającym tonem. Spróbuj!
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez samotniczka 15 wrz 2007, 21:28
Jest mi teraz bardzo, bardzo smutno. A powinno być odwrotnie, bo byłam dziś na niezłym koncercie. Sama. Niby nic w tym dziwnego i tragicznego, bo dużo osób samotnie chodzi do kina, czy na imprezy, lecz sa to zazwyczaj faceci. Facetowi samemu raczej nic nie grozi, a przynajmniej nie to, co samotnie idącej kobiecie. Ale patrząc dziś na rozbrykanych ludzi uświadomiłam sobie, że każdy z kimś przyszedł i właśnie wtedy zrobiło mi się tak bardzo smutno. Stanęłam obok grupki dziewczyn, żeby nie rzucać się w oczy "pojedyńczością", niestety musiało im przeszkadzać, że stoję obok nich, bo dziwnie patrząc oddaliły się w inne miejsce. Ale nic to, myślę sobie, to tylko(?) koncert i nie warto przejmować się takimi drobiazgami. Stanęłam obok innych podrygujacych dziewczyn i przyłączyłam się do nich, niestety po jakimś czasie też się przemieszczały, nikt przecież nie lubi "przylepków". Czułam się wśród tych ludzi jak trędowata i taka samotna. Nie znam nikogo, kto poszedłby ze mną na ten koncert, nie mam żadnych znajomych, a tym bardziej przyjaciół. A z ludźmi, którzy "lubią" mnie, dopóki czegoś ode mnie potrzebują, nie chcę mieć do czynienia. Na rodzeństwo nie mam co liczyć - nie nie przyznaje się do mnie, bo jestem nienormalna.
:cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

przez smutna48 15 wrz 2007, 22:10
Nie myśl tak o sobie nie możesz tak myśleć mam wrazenie czasami, że to ten świat jest nienormlany ludzie ktorzy nas otaczają nie Ty nie my ...
Ja rowniez mam to samo związałam się z kims kto eghhh szkoda słow to przez niego tu jestem .... rowniez miałam koleznakę ale okazała sie fałszywa tez nie mam nikogo i dotego musze mieszkac w takich warunkach na moj dzisiejszy dzien opisałam pozdrawiam Cie nie martw się i Tobie tez jest pisane szczęście musisz tylko w to uwierzyc ;)
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez Pstryk 16 wrz 2007, 00:10
Eh, dziewczyny, dzisiaj doświadczyłam tego samego. Nigdy dotąd aż tak nie zabolała mnie moja "odmienność". Jakbym miała wypisane na twarzy: rańcie mnie, proszę!...
Naprawdę miałam ochotę się rozerwać. Miałam przez chwilę lęki, ale sobie z nimi poradziłam. Pojechałam z siostrą na dyskotekę. Ale była wczesna pora, więc nikt się nie bawił. Wiec odwiozłam siostrę, bo się jej nudziło, a sama pojechałam do baru i wlałam w siebie cztery setki, sześć drinków, wściekłego psa, dwie tequille i chociaż język mi się plącze i się zataczam, czuję się bardziej trzeźwa, niż jakbym nie piła. Tyle, że mam czkawkę :?
samotniczka, dokładnie rozumie, co czujesz. Zawsze byłam inna ale nigdy nie dało mi to tak w dupę jak dzisiaj. Siostra spasowała, a sama nie mam odwagi pojechać spowrotem.
Pstryk
Offline

przez .Tomek 16 wrz 2007, 01:11
bethi napisał(a):Nigdy dotąd aż tak nie zabolała mnie moja "odmienność".

Ale czemu uważasz, że to Ty jesteś inna? Może to Ci ludzie są inny, odmienni :)
I nie wlewaj w siebie tyle alkoholu. Mnie do dzisiaj czasami na jego widok mdli...blee to rzyganie, bóle brzucha, głowy, i to potworne zmęczenie cały dzień :) w dodatku wstyd jaki sobie narobiłem przed znajomymi :) achh...trza z umiarem bo się źle kończy czasami :D
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do