"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Ina 08 sty 2007, 13:11
Anuśka... Ach te małżeńskie problemy... I ten brak zrozumienia z jego strony....Przygnębiające...I niby mamy obok siebie osoby które nas kochają , ale nie potrafimy się z tego cieszyć... My nie potrafimy. Wiesz ile ja dałabym aby przez moment poczuć się szczęśliwa? Bo niby mam wszystko, ale brakuje mi tej jednej myśli : że wszystko co złe jest za mną, że potrafię cieszyć się życiem i być szczęśliwa... Ale jakoś mi się to nie udaje. Moja depresja i nerwica pcha mnie do urządzania awantur, do zamiany naszego życia w piekło. Codziennie obiecuję sobie, że nie sprowokuję, nie wyskoczę z jakimś głupim tekstem, przestanę sprawdzać, podejrzewać(mam ogromny problem z zazdrością), ale przychodzi moment i ja znów zaczynam... Mój mąż wczoraj mówił, że jest ciekaw którego z nas pierwszego wywiozą do "czubków". Jego (bo nie może wytrzymać ze mną) czy mnie (bo nie wytrzymuję ze sobą i swoimi chorymi myślami) ??? A teraz myślę, że całą ta sytuacja która jest teraz miała początek dawno temu ( pomijam moje średnio udane dzieciństwo i brak oparcia w rodzicach do dziś zresztą, ale ten fakt chyba też wpływa jakoś na moje dorosłe życie), a zaczęło się od przywiązania do domu, dzieci...To było całe moje życie, mój sens.. Potem zaczęłam szukać odskoczni od codzienności (a może zrozumienia, potwierdzenia własnej atrakcyjności fizycznej , intelektualnej...) i wszystko runęło.I sypie się do dziś..Chcę zacząć o sobie dobrze myśleć, wtedy przestanę być chorobliwie zazdrosna, zaborcza, zacznę normalnie żyć... Tylko jak uwierzyć w siebie?
Tak jak Ty szukam pracy... Ale nie bardzo mi to wychodzi, bo przeważnie z góry zakladam, że mi się nie uda...Ostatnio np.chciałam złożyć cv, ale... okazało się że jedno z wymagań pracodawcy to "umiejętność pracy w warunkach stresu". No tak, a ja ze stresem sobie absolutnie nie mogę poradzić, zaczynam płakać, jąkać się .. Dokumentów nie zlożyłam... Anusiu, piszesz, że masz fajne dziecko. Uśmiechaj się do niego, nie doprowadź do sytuacji w której zapyta Cię " mamo, dlaczego ty się prawie nie uśmiechaszi jesteś ciągle smutna?". Tak zapytała mnie moja córeczka i był to dla mnie szok...
Ja chodzę do psychiatry, zdecydowałam się, ale... dziś myśle, że to taki "średni"pomysł, bo zaczęłam wierzyć , ze ...jestem psychicznie chora. Leki... Najpierw brałam andepin, następnych (velafax)nie wykupiłam, bo lekarz nawet nie raczył mnie poinformować o efektach ubocznych a dawka była końska...Teraz nie biorę nic. I już sama nie wiem czy dobrze robię... Ja naprawdę niewiele chcę. Trochę zaufania do innych i trochę wiary w siebie, tylko tyle...........
Anusia, pozdrawiam :?
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

Avatar użytkownika
przez samotniczka 08 sty 2007, 23:46
Mina napisał(a):to trza to poskladac, nic nie jest wieczne...

łatwo powiedzieć, trudniej zrobić...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Kaja007 09 sty 2007, 19:32
I znowu gorzej, wczoraj nawet miałam dobry dzień a dziś znowu dół :evil:
Z nikim nie potrafię się dogadać, jestem niemiła i złośliwa.
Chce mi sie płakać... Jest mi ŹLE :!: :!: :!: :!:
Muszę to komuś powiedzieć więc piszę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

u mnie takze

przez anyway 09 sty 2007, 20:08
Dzisiaj u mnie nawet ok , ale wczoraj szkoda gadac.Dzis zrobilam chociaz ,,cos" posprzatalam caly dom i przeczytalam pare razy jeden temtat z historii...zawsze cos niz nic. ALe trudno mi sie na czymkolwiek skupic .Ma moze ktos jakis test , zebym sprawdzila czy mam depresje? Czy moze to tylko potwierdzic lekarz?:(
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:52

Re: u mnie takze

Avatar użytkownika
przez Kaja007 09 sty 2007, 22:08
anyway napisał(a):Dzisiaj u mnie nawet ok , ale wczoraj szkoda gadac.Dzis zrobilam chociaz ,,cos" posprzatalam caly dom i przeczytalam pare razy jeden temtat z historii...zawsze cos niz nic. ALe trudno mi sie na czymkolwiek skupic .Ma moze ktos jakis test , zebym sprawdzila czy mam depresje? Czy moze to tylko potwierdzic lekarz?:(

Ja też bym chciała wiedzieć czy mam depresję, ale nie wiem jak to sprawdzić?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

przez Anuśka 10 sty 2007, 16:10
Czy psychiatra może jeszcze bardziej zdołować??
Wyobraźcie sobie, że tak.
Byłam dzisiaj. Nic bardziej upokażającego jeszcze nie przeżyłam.
Po dziesięciu :!: minutach wizyty wypisał receptę. Do widzenia. :cry:
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
04 sty 2007, 21:29

przez snaefridur 10 sty 2007, 17:09
To niestetyż dość powszechnie przyjęta praktyka :mrgreen:-taśmowe załatwianie pacjętów.Nie wiem jak można delikwenta w ciągu 10 minut zdiagnowozać i wypisać mu odpowiednie medykamenty.Nie mnie o tym sądzić,widać jestem bardzo typowym przypadkiem ;) .
snaefridur
Offline

przez koleżanka 10 sty 2007, 18:40
Anuśkaja tez bylam wczoraj u psychiatry . potraktowal mnie dokladnie tak jak ciebie dodam ze byla to moja pierwsza wizyta u specjalisty od "tych" problemow :cry: oczekiwalam czegos wiecej ..moze juz nie zrozumienia ale jakiegos ludzkiego podejscia do pacjenta
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:05

Avatar użytkownika
przez gina 11 sty 2007, 11:53
To wszystko nic,fajnie,że jeszcze jakiś psychiatra jest,byłam z moim facetem w listopadzie,zaprowadziłam go na te sławne 10 minut ... dostał leki..kolejna wizyta 27 grudnia, zaprowadziłam go i......pani K. jest na urlopie...dobra,przesunięto wizytę na dzisiaj, właśnie wracam, zła jestem jak szlag bo okazało się,że pani K dziś nie przyjmuje,ot tak po prostu,psychiatra przecież nie zając, nie ucieknie... Kolejny termin 16 styczeń,spoko,jest 27 w kolejce,pani K przyjmuje od godz 8:30 do 11:30 nawet nie liczę ile to jest czasu na jednego pacjenta bo mi się nie chce.
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

wcale nie jest lepiej, jest coraz gorzej

przez goshka 11 sty 2007, 12:51
czuję się jak wrak! mój stan marazmu przeszedł w jakiś dziwny stres i nerwy. drętwięją mi ręce, jest mi niedobrze.nie wiem co ze sobą robić.czuję jakąś energię w sobie, ale nie taką pozytywną, raczej taką, przez którą jestem nerwowa. zaczęły się jakieś dziwne tiki.ciągle cała drżę.jakbym miała dreszcze.Wciąż mam problemy ze snem. Dziś odwróciła się ode mnie jedyna osoba, która przy mnie była. Usłyszałam, że wymyślam sobie jakieś durne rzeczy i zachowuję się jak stary zgorzkniały człowiek... jest mi jeszcze gorzej.. chciałabym znikinąć!chciałabym żeby wreszcie mnie nie było.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
07 sty 2007, 00:54

przez kawa 11 sty 2007, 13:59
właśnie z powodu ignorancji psychiatry rzuciłam leczenie. Prawie rok temu. I dalej żyję. Wniosek? Tacy lekarze są od wypisywania recept, nie od zaglądania w dusze.
Od tego jest psycholog, do którego ciągle się wybieram. spisuję moje życie na kartkach papieru, żeby o niczym nie zapomnieć i nie mam odwagi pójść. Chyba jestem beznadziejnym przypadkiem.

Dziś mam dół oraz koniec świata.
Jeden mały szczegół pozbawił mnie złudzeń. Upiekłam wczoraj ciasto, wysprzątałam chatę. On wrócił z pracy, zmęczony, jak zawsze, jadł ciasto krusząc bez pardonu na podłogę. Powiedziałam, żeby wziął talerz, bo dopiero posprzątałam. Spokojnie otworzył drzwiczki pod zlewem i patrząc mi w oczy wyrzucił ciasto do kosza.
Nie radzę sobie z tym wszystkim.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 21:58

przez Makcia 11 sty 2007, 14:01
Witajcie:)
Anuśka wydaje mi sie że cierpisz na depresje poporodową. Nie wiem ile ma twoje dziecko ale taki stan może utrzymywac sie bardzo długo. Poznać można to głównie po tym że trudno ocenic uczucia dla najbliższych osób a zwłaszcza do dziecka. Nie przejmuj sie najważniejsze aby zdać sobie sprawe z tego że można sobie pomoc. Nie radziłabym Ci wizyty u psychiatry bo oni przeważnie tak traktują większośc pacjentów..jak ogolnie przyjęto są od przepisywania recept a nie od problemów. Ty potrzebujesz psychologa a nie leków. Czasami wystaryczy kilka wizyt poczujesz sie pewniej i dasz sobie rade z ta apatią. Nie martw sie większość kobiet przechodzi to samo po porodzie u jednych mija ten okres szybko a u drugich przeciaga się i konieczna jest praca nad sobą. Nie znam Twojej sytuacji rodzinnej..myśle jednak że osądzanie że nie kochasz męża i dziacka (wystrczająco mocno) jest spowodowane właśnie narastająca flustracją i obawą przed tym co sie czuje lub czego sie nie czuje. Będzie dobrze zobaczysz:) Pozdrawiam serdecznie:)
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

Avatar użytkownika
przez samotniczka 11 sty 2007, 14:08
kawa nie zwlekaj z tą wizytą u psychologa, zrób coś wreszcie dla siebie, zasługujesz na wszystko co najlepsze :*
A co do tamtego impertynenta-sorry że tak go nazywam ale nie wytrzymałam, gdy przeczytałam jak on Cię traktuje, to ja bym mu dała w ryj i to bezpardonowo! I już nigdy nie dostałby ciasta, ot co :evil:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez gina 11 sty 2007, 14:15
kawa kochanie, bo faceci już tacy są. Bo przecież ON był w pracy,to ON jest zmęczony a ty przecież nie masz nic innego do roboty tylko sobie posprzątać i upiec jakieś tam ciasto... Więc postanowił cię ukarać za czepialstwo.. Ależ to rasa wredna... następnym razem nie sprzątnij i nie ugotuj. Jak jest zmęczony to niech idzie spać,przynajmniej nie będzie się pałętał i nerwów szargał, gwiazdor jeden.
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: MSNbot Media i 10 gości

Przeskocz do