"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 21 sie 2007, 01:22
na ogół byłam uważana za dziwaka w otoczeniu rówieśników

Ja byłem uważany za świra przez rówieśników....tylko nie wiem do tej pory dlaczego..
Jedni mówili że za krzywy ryj,drudzy zas mowili ze za debilizm i przymulenie...
Najgorsze bylo to,ze nie bylo wokol mnie osoby ktora by powiedziala,że jestem ok....
Czasami mysle,ze moze oni mieli racje....ze moze rzeczywiscie taki jestem....odrazajacy i glupi....
A i dzisiaj slyszalem że jestem psycholem od ludzi na ulicy..
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez Rena 21 sie 2007, 09:33
Witam Jaśkowa! Niestety ale ja mieszkam w Gdańsku a wielka szkoda bo może razem udałoby nam się wyjść częściej. To prawda, że papierosy mobilizują, ja też palę i ostatnio to prawie tylko palę. Ja za daleko od domu też się nie ruszam, czy ty masz nerwicę lękową? Napisz mi czy masz oparcie w mężu jak on do tego podchodzi? Leczysz się? Jestem ciekawa jak ty dajesz sobie radę. Pozdrowienia.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:43 am ]
Hej Groskova! Moje dzieci są w Dublinie. Nie wiem gdzie mieszkasz w Polsce, ale musisz iść do lekarza on cię pokieruje na państwową trudno się dostać, ale spróbuj na pierwszą wizytę iść prywatnie, najlepiej do takiego lekarza, który pracuje również w szpitalu to potem może cię wkręcić na terapię dzienną. Weź coś na uspokojenie, pakuj się i wracaj, tutaj dasz sobie radę. Pozdrawiam cie i jestem z tobą.
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:17
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 21 sie 2007, 11:39
Rena :) ja choruje na nerwicę lękową mam kolejny nawrót po prawie 2 latach remisji w tym rok zupełnie bez leków, no ale niestety to świństwo lubi wracać ;) Co do mojego męża to on choć mam wrażenie, że nie bardzo jest w stanie pojąć co się ze mną dzieje stara się jak może, jego pomoc polega przede wszystkim na nie szkodzeniu mi ;) tzn nie wykłóca się ze mną jak jestem czepliwa przysłowiowo schodzi mi z drogi jak się źle czuje przytuli albo zostawi w spokoju jak chce być sama zabierze małego i mam dzień dla siebie, problem polega na tym, że jest taki tylko wówczas gdy mam nawrót choroby w trakcie remisji już tak idyllistycznie nie jest ;) mój mąż jest bardzo silną osobowością ma trudny charakter dla niego moja choroba jest raczej czymś nie pojętym ciężko mu zrozumieć, że psychika może płatać takie figle i że nie jest człowiek w stanie nad tym zapanować...... ostatnio wyraził chęć przeczytania książki na temat nerwicy lękowej :lol:
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

BEZNADZIEJA - niesamowity dołek

przez alaAZ 21 sie 2007, 14:01
witam jestem nowa
właśnie siedzę w domu i ogarniają mnie coraz głupsze myśli
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 sie 2007, 13:57

przez Rena 21 sie 2007, 14:05
Ale to już dużo, jeżeli taka jest jego postawa, przecież wiesz, że komuś kto trgo nie przeżył trudno jest wytłumaczyć jak się człowiek czuje, to tak jakbyś chciała opowiedzieć poród komuś kto nie rodził, przez to trzeba przejść. Dlatego my się tak świetnie rozumiemy bo wiemy o czym mówimy. Ale dobrze, że masz jego. Przy tej chorobie potrzebne jest wsparcie. Mi odkąd 2 lata temu zmarł mąż bardzo tego brakuje. Czasem wydaje mi się, że ja się boję ogóle życia, wszystkiego co nowe, jak przychodzą jakieś zmiany to ja jestem sparaliżowana. Najbardziej się boję jak to będzie jak mi przyjdzie umierać chyba najpierw zwariuję. Przeszłam z mężem całe stadium choroby i śmierci, umarł na moich rękach, myślę, że moja psychika była za słaba na to, chociaż przez cały czas opieki, kiedy miałam ręce pełne roboty nie miałam żadnych objawów nerwicy czy depresji, byłam pełna energii, nie miałam czasu na nic. Dopiero pół roku po pogrzebie uderzyło z taką siłą, że myślałłam iż to już koniec mojego życia. I tak trwa do dziś, tyle że doszła jeszcze depresja. nawet nie umiem sobie wyobrazić jak to było przedtem. Nawet z ludźmi mi sie nie chce gadać. Dzisiaj wzięłam pierwszy raz Cital, ale czy to coś da? A jesli to na jak długo?
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:17
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 21 sie 2007, 14:12
Rena tak to jest że nerwica nie dopada nas w momencie kiedy zyjemy w całkowitym stresie tylko jakiś czas po kiedy wydawałoby się, że nadchodzi czas spokoju taka to podstępna choroba.... Ja całe zycie borykałam się z różnego rodzaju dramatami, śmierć, choroba, bicie, znęcanie psychiczne itp. moja choroba uderzyła gdy założyłam własną rodzinę i wydawałoby się że mój koszmar się skończył niestety zaczął się kolejny nerwicowy :roll:
co do leków ja brałam Cital mi pomógł bardzo na efekty czekałam jakieś 3 tygodnie to nie było nic spektakularnego po prostu nagle poczułam, że chce mi się żyć, że jest normalnie zwyczajnie i jest mi z tym dobrze, wierzę, że niebawem u Ciebie zagości to uczucie.....
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Jovita 21 sie 2007, 14:45
WITAJ , coraz glupsze mysli powiadasz..? to nic nowego tu na forum ale jesli moglabys to opisz co sie dzieje no coz depresja to cholerna choroba..
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez Rena 21 sie 2007, 15:01
Wielkie dzięki za słowa otuchy, ja też miałam nieciekawe dzieciństwo i myślę, że te wszystkie lęki własnie z tego się biorą, ale co z tym można zrobić. Ja już byłam nawet u wróżki, powiedziała mi że ze zdrowiem fizycznym jest ok, natomiast jestem potwornie zablokowana psychicznie, bardzo emocjonalnie podchodzę do wszystkiego i za duża samoświadomość, no trochę też się param taroten, runami, to mnie interesowało od zawsze ale myślę, że nie potrafię się odpowiednio chronić przed energiami innych. Lubię się tym parać, ale podchodzę do tego raczej sceptycznie, myślę właśnie że obecny mój stan jest wynikiem przeżyć z dzieciństwa.
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:17
Lokalizacja
Gdańsk

uwaga

przez margi 21 sie 2007, 15:54
jedna uwaga zastanow sie czy twoj stan nie zaczal sie od momentu jak zaczelas sie interesowac tarotem i innymi tego rodzaju rzeczami.nie kazdy czlowiek jest w stanie opanowac energie i bardzo czesto nawet przez stawianie tarota mozna narobic sobie powaznych problemow(mentalnych)nie mowiac o wywolywaniu duchow bo jest to bardzo niebezpieczna zabawa.pozdrawiam
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
11 sie 2007, 15:59

Avatar użytkownika
przez Twilight 21 sie 2007, 16:26
Z całym szacunkiem dla sił wszelakich, taki tok rozumowania to kolejny unik - choroba ma swoje źródła w życiu, a nie w uprawianiu czarów. Aż głupio coś takiego wyjaśniać, ale jeśli ktoś sobie wmówi, że przez Tarota zachorował na nerwicę, to nic tylko wystukiwać głową "Bogurodzicę" na klawiaturze...
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Rena 21 sie 2007, 17:10
Myślałam również o tym ale nerwica była pierwsza, poza tym ja nie wchodzę w to tak głęboko, trochę z ciekawości, o wywoływaniu duchów nie ma mowy te rzeczy mnie nie pociągają. Ja aby doszukać się przyczyn choroby, przeanalizowałam już wszystko, całe moje życie, całą psychikę rozłożyłam na atomy, byłam z sobą szczera do bólu. Nie wiem czy to czasem nie jest dziedziczne, moja mama też miała silną nerwicę.
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:17
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Twilight 21 sie 2007, 17:14
Nie jest dziedziczne biologicznie, może być dziedziczne ''społecznie''. Podobnie jak alkoholizm, póki ktoś tego nie przerwie. Są teorie o dziedziczności, wyznają je nawet niektórzy lekarze, ale IMO to pójście na łatwiznę. Co innego pewna podatność, ale to nie ma nic wspólnego z samym źródłem.

Rena, rzecz w tym, że czasami, nawet analizując całkiem szczerze sama ze sobą, nie odkryjesz tego - a pomóc może odpowiednio prowadzona terapia. Właśnie po to jest, żeby pomóc Ci dojść do źródeł, do których sama byś nie doszła, albo zajęłoby Ci to długie lata.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Rena 21 sie 2007, 19:18
Dzięki. Myślę że masz rację, ale tak trudno się zmobilizować, wyjść z domu, ciągle się ma nadzieję, że może jutro jak się obudzisz to to zniknie jak koszmarny sen. Do tej pory jakoś sobie radziłam, nawet miewałam nieraz dość długie przerwy spokoju, ale teraz to czuję że już tak łatwo nie będzie.
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:17
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Martine 21 sie 2007, 19:20
kolejna zalamka...mam przed soba klase maturalna a wlasnie dowiedzialam sie ze moja matka bedzie mi od nastepnego miesiaca przelewac jakies smieszne pieniadze na utrzymanie i alimenty od ojca(rownie smieszne-200zl-mc). a poszlo jak zwykle o glupia rzecz, nawrzeszczala na mnie dlatego ze mialam wizyte u okulisty, ktora kosztowala 50zl(chodze tam prywatnie co jakis czas, ale jak bylam ostatnio to wizyty mialam bezplatne z racji ze regularnie kupuje tam soczewki, nie pomyslalam ze cos moglo sie zmienic, a przed wizyta nikt nie raczyl mnie poinformowac:/) ja tez sie wywrzeszczalam, bo ostatnio nie umiem inaczej z nia rozmawiac.
...kilka dni temu skonczylam 18 lat, moja matka nawet nie zlozyla mi zyczen, tak bardzo zaaferowana byla przyjeciem ktore z tej okazji urzadzala dla mojej rodziny.
mam ochote zrobic sobie krzywde, moze jestem zbyt wrazliwa itp.itd, ale ja nie umiem inaczej... :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
27 cze 2007, 21:50
Lokalizacja
k.Lublina

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do