"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 19 lip 2012, 23:02
zaqzax-3 napisał(a):
Kiya napisał(a):zaqzax-3, jak na fajki Cię stać, to i tak jesteś bogacz


w psychiatryku dostaniesz je za darmo.



No patrz, a mnie w psychiatryku zawsze obskubali :P
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Kiya 19 lip 2012, 23:04
*Wiola*, może o to właśnie szanownemu koledze chodziło :P
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 19 lip 2012, 23:05
Kiya, Tak mniemam ;)
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez stracony 20 lip 2012, 20:01
miałem tworzyć nowy wątek, na ale po co skoro jest ten a ja sie chcę tylko wyżalić. Jest mi źle, od zawsze czuje się źle. Czuje się źle wiedząc, że czując się źle przyczyniłem się do odejścia żony. To już 3 lata samotności. Czasami jest OK, czasami mnie skręca. Nawet próbowałem to zmienić, ale kończy się to po 2 spotkaniach. Wychodzi, że jestem nieciekawym gościem, bo i jestem. Jeśli uważam, że lepiej dla kobiet by sie nie zaangażowały to tak powinno być, no ale cierpię w samotności. Nie potrafię być taki jak inni, staram się ale nie wychodzi, mam błąd w oprogramowaniu. Leki ani psychoterapia nie pomogły. Nie wiem jak żyć dalej a wcale nie chce umierać. Pragnę spokoju, może nawet bardziej tego wewnętrznego, ale spokój wieczny jest tak pociągający. Nie mam sił totalnie by coś zmienić, teraz po paru drinkach czuje się inaczej, trochę lepiej ale to przejściowe i nie do przyjęcia na dłuższą metę.
Dusze się wewnątrz siebie, tak siebie nienawidzę za to co sobą reprezentuję. Mam dość i nikomu o tym nie moge powiedzieć, jedynie tu....
Już czułem, że zbliża się koniec ale stary przyjaciel przedłużył moje życie, wciąż mam pracę i nawet w perspektywie niedługiego czasu lepszą sytuację materialną. No ale za pieniądze dobrego "czucia się" sobie nie kupię. Bezsensowny wpis, bezsensowne moje życie i bezsensowny ja.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Stark 20 lip 2012, 23:08
Też sobie ponarzekam, i zastanowię się....
A czy kogoś to zdenerwuje,czy co, cóż...
każdy ma prawo do własnej opinii.

Mimo sprawnego organizmu,względnej psychiki,czuje się... hmmm niedopasowany? zły?
Rodzina....nigdy mnie nie ograniczali, zapewniali dobre warunki do samorozwoju,mogłem,mogę robić co chcę,żadnej patologii, finansowo również nigdy nie było źle,nadal nie jest.
Izolacja....tak, jakiś czas temu dotarło do mnie jak pusty żywot prowadzę,jakie to bezsensowne, szkoła/praca, i komputer... tak,nic prócz tego pudła się nie liczyło,byle zasiąść, i zmarnować kolejny dzień.
Na przekór, po dziś dzień jest to jeden z głównych problemów,ta nieświadomość i trwanie w nałogu...cóż, w jakiś sposób pomagały,poczucie winy nie było tak wielkie jak dziś,stąd też "wieszanie psów" na sobie.
Marzenia,cele,własna droga życiowa, tego niestety nie mam, nie wiem czy nadaję się do czegokolwiek,Nie wiadomo jak żyć,do czego dążyć,jakim człowiekiem być...
Inni ludzie...cóż, przybieram maski, czasem pokazuje prawdziwego siebie, tu już różnie bywa, mimo to uczucie wewnętrznej samotności towarzyszy mi długo w moim (jak narazie) krótkim żywocie.
Nie potrafię,lub ciężko rozmawia się ludźmi na żywo,czuje się dziwadłem,karaluchem, nie wiem jak to inaczej wyjaśnić,nie potrafię też "ot tak" zagadać do obcych osób.
Wyścig szczurów...pośpiech, ludzie w dzisiejszych czasach, w pogoni za pieniądzem,prestiżem,karierą i wieloma innymi, często nie mają czasu by się zastanowić, i rozejrzeć w około...pędzą,pędzą aż w końcu kończą w piachu nawet nie korzystając z życia...
Nie potrafię tak,nie cierpię się spieszyć. Kolejne niedostosowanie....
Uczucia....niestety okazywanie ich w dzisiejszych czasach jest...nieopłacalne, zazwyczaj ludzką dobroć,czy słabość się wykorzysta i tyle,ten który manipuluje,wykorzystuje,rani, ten jest uważany za "lepszego", uczucia są przereklamowane...tak mi się wydaje.

Nie wiem.... kim czy czym jestem,zagubionym człowiekiem w tym dzisiejszym świecie,zepsutym śmieciem, czy może zwykłym durniem mający jakieś dziwaczne przemyślenia....
Stark
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez stracony 21 lip 2012, 09:44
Stark, jeśli masz uczucia nie ograniczaj ich. To cząstka życia, dla której właśnie warto żyć. I jest to słabość ale bez niej nie bylibyśmy ludźmi. Sam miałem długi okres kiedy nie odczuwałem uczuć i to z mojej obecnego punktu widzenia jest straszne. Narodziny dziecka, śmierć najbliższych członków rodziny....oczywiście docierało do mnie, cieszyłem się lub smuciłem ale jakoś tak sztucznie, nie pełnią siebie. I też na długi czas komputer był dla mnie priorytetem, nie jestem w stanie powiedzieć czy przez to taki byłem, czy wręcz przeciwnie i dzięki temu oderwaniu od rzeczywistości przetrwałem tak długo.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez *Monika* 21 lip 2012, 09:50
zatracony, Ja Ci mówię, że jeszcze wszystko się ułoży, ile Ty masz lat?

Odbierz PW proszę.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez kaja123 21 lip 2012, 10:29
Nie potrafię,lub ciężko rozmawia się ludźmi na żywo,czuje się dziwadłem,karaluchem,

Stark, wiesz jak dużo jest karaluchów? To istna plaga! Nie sądzę zebyś był bardziej dziwny niż większość ludzi na tej planecie :D
Wychodzi, że jestem nieciekawym gościem, bo i jestem.

zatracony, no ja się nie zgodzę, mnie już zaciekawiłeś i jestem Ciebie ciekawa jeszcze bardziej!!! :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez monk.2000 21 lip 2012, 10:46
Szukałem takiego demotywatora o komputerach i nie znalazłem. Ogólnie chodziło o to że kiedyś do różnych rzeczy używaliśmy różnych przedmiotów, TV, notatnik, kalkulator, wieża, gazeta itd. Teraz jako all-in-one mamy komputer i przez to tyle się siedzi. Z resztą kiedy siedzę taki zamulony to tylko komputer nadmiarem bodźców jest w stanie mnie pobudzić, tak że czuję się na cyfrowym haju.

A wyżalić się mogę na ten temat, że np. robię postępy w szachach, drobne ale są i na to mam wpływ, gorzej że takimi drobnymi kroczkami nie potrafię wpływać na samopoczucie. Z resztą o szachach pewnie coś jeszcze napiszę, bo szukałem sobie jakiegoś zajęcia żeby się czymś na dobre zaabsorbować i chyba znalazłem. Więc to jakiś plus, no i trochę wzrosła samoocena, bo się okazuje że coś z tego mojego mózgu można jeszcze wykrzesać.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Stark 21 lip 2012, 11:50
zatracony, no właśnie...to słabość,ale to ułatwia życie...z 2 strony jesteśmy ludzmi nie maszynami..
kaja123, heh,być może.
Stark
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Lukrecja. 22 lip 2012, 18:20
Czuje sie samotnie
Lukrecja.
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Marago 22 lip 2012, 19:58
Mam na imię Tomasz. Gdy miałem 14 lat moi rodzice się rozwiedli, ja zamieszkałem z ojcem i jego nową żoną. Moja macocha ma na imię Ania, mieszkaliśmy razem prawie 12 lat. W tym okresie wielokrotnie cierpiałem na depresję. Uświadomiłem sobie, że jestem w Ani bardzo zakochany, pragnąłem akceptacji z jej strony. Nigdy w dzieciństwie nie zaznałem prawdziwej miłości od swoich rodziców, dlatego tak bardzo zabiegałem by czuć się kochany, akceptowany przez moją macochę. Moje uczcie trwa po dziś dzień. Ania wie co czuję, jak ją bardzo kocham, mimo tego ona chce byśmy byli przyjaciółmi, czasami się spotykamy, rozmawiamy. To uczucie wywołuje we mnie ogromny ból i żal, jest mi z tym bardzo źle. Najgorsze w tej sytuacji jest to, że Ania zaczęła wykorzystywać to co do niej czuję, często prosi mnie o pieniądze, wie, że jej nie odmówię. Czuję się obdarty z godności, nie potrafię jej odmówić, bo boję się, że stracę ją na zawsze. Nie mam w sobie siły, by zerwać z nią kontakt i spróbować żyć normalnie. Często mam napady lęku, obniżony nastrój, nic mnie nie cieszy. Nie mam przyjaciół, żyję samotnie, już chyba nie potrafię rozmawiać z ludźmi, unikam z nimi kontaktu zamykając się w sobie coraz bardziej. Już od ponad roku zaczęły mnie prześladować myśli samobójcze, właściwie codziennie myślę o swojej śmierci. Nie jestem już zdolny do dalszego życia, nie mam w sobie siły by się podnieść. Piszę o tym wszystkim, ponieważ chciałbym z kimś porozmawiać, znaleźć wsparcie i zrozumienie. Często słyszę, że mam się wziąć w garść, że inni mają gorzej etc. To mnie jeszcze bardziej dołuje.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 lip 2012, 19:47

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Korba 22 lip 2012, 23:04
jestem pierdolo.ną idiotką, nienawidzę siebie , nie znoszę, nie cierpię!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Keji 23 lip 2012, 00:21
Nie mam życia. Zamiast się uczyć "w praktyce", siedzę tylko i wypełniam kolejne godziny rozkminami nad tą porąbaną psychiką, daję się zamknąć starym w domu, wysłuchuję, jakie to wszystko jest złe cokolwiek nie zrobię, analizuję, analizuję, grzebię w podręcznikach psychologicznych, a życie przecież nie ma je*anej próby generalnej i zanim będę "gotowa" na nie, to będzie już za późno. A jak już staram się coś zrobić, to lęki, lęki, lęki, nie moge z niczego czerpać radości. Mam 17 lat, zero pasji, psychę ograniczoną do lęku i analizowania, parę znajomości internetowych, zero działania... Jestem żałosna. Nawet poćwiczyć porządnie nie mogę, bo kuracja tak osłabia mi organizm. Ach, no i leki ciągle, zapomniałam... Jak patrzę na to z boku, to nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. /cenzura/!
Keji
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do