"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 04 lip 2012, 23:17
zaqzax-3, Z tego co mi wiadomo wiele osób się spotyka. Nie jest to jednak tak proste , bo jesteśmy rozrzuceni po całym kraju. Z mojego miasta są akurat raptem 2 osoby i z jedną z nich spotykałam się swego czasu.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Stark 04 lip 2012, 23:21
Tak ogolnie... To nie wiem czy chce wracac do "normalnosci"...
Stark
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Nel 04 lip 2012, 23:33
zaqzax-3 napisał(a):Przecież to symulacja relacji ludzkich, tu nic nie dzieje się na prawdę.


to co sie dzieje naprawde jest zbyt męczące
nie kazdy ma na to siłe

twoje pytanie jest dziwne, mnostwo ludzi stąd sie spotyka
a ci co nie maja ochoty sie nie spotykają, proste
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Kiya 04 lip 2012, 23:33
Zapomniałam na co miałam pojęczeć :roll:

-- 04 lip 2012, 23:34 --

zaqzax-3 napisał(a):Przecież to symulacja relacji ludzkich, tu nic nie dzieje się na prawdę.

O matko, co za bzdura.
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 05 lip 2012, 22:20
Mialem się spotkać z koleżanką, ale nigdzie jej nie ma, nie mam też jej numeru telefonu znowu siedzę sam W DOMU CZEMU ku...a!!!!!!! :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why:
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Korba 05 lip 2012, 23:53
czuję się taka samotna......
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez JERZY62 06 lip 2012, 11:47
jajka mi się smażą na tym upale ale ja to lubię :mrgreen: , oczywiście nie zawsze :yeah:
♪♪♪
Avatar użytkownika
Online
Posty
9023
Dołączył(a)
08 lut 2011, 22:38
Lokalizacja
50° 0′ 45″ N, 20° 59′ 19″ E

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Denial 06 lip 2012, 18:50
Przecież to symulacja relacji ludzkich, tu nic nie dzieje się na prawdę.


To internet i życie, a nie science fiction.

To relacje ludzkie przez internet, a nie "symulacja relacji". Oczywiście, że są inne niż relacje twarzą w twarz, ale nazywanie ich symulacją relacji jest nieprecyzyjne i umniejsza ich znaczenie.

Na marginesie - wiele relacji internetowych przechodzi na poziom twarzą w twarz.

A jęczeć wolno każdemu. Byle nie na tym się kończyło.
Czasem każdy chce się wygadać, a tu można to zrobić "bezpiecznie" i nikomu się nie narzucając. Kto nie ma ochoty nie musi czytać postów.
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Kiya 07 lip 2012, 20:38
To internet i życie, a nie science fiction.

To relacje ludzkie przez internet, a nie "symulacja relacji". Oczywiście, że są inne niż relacje twarzą w twarz, ale nazywanie ich symulacją relacji jest nieprecyzyjne i umniejsza ich znaczenie.

Bardzo ładnie powiedziane.
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Abbey 08 lip 2012, 13:14
Mieliśmy jechać wczoraj, mieliśmy jechać dziś, a coś się zapowiada, że nie pojedziemy wcale. :evil: Domek wynajęty, zaliczka wpłacona, a znając skąpstwo ojca można było być pewnym wyjazdu, a jednak nie! Wciąż muszę być zależna od chorągiewki rodziców, która szaleje ostatnio niesamowicie, pobudzona ich huśtawką emocji :evil: Liczyłam na ten wyjazd, po prostu mi tego brakuje, brakuje wypoczynku, oderwania się z życia tego zaudpia.
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez jaa145 08 lip 2012, 20:47
rozumiem Cię poniekąd.Już nieraz przejechałam się na rzucaniu słów na wiatr przez innych,szczególnie bliskich. Dalej jednak nie do końca umiem wyciągnąć z tego wniosków i popełniam ten sam błąd często naiwnie wierząc w coś. Choć przez ostatni czas podchodzę z dystansem do różnych zapowiedzi czy mniejszych obietnic. Nienawidzę czegoś takiego. :evil:
jaa145
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez deborah 08 lip 2012, 22:06
Cześć, pisałam już o mojej historii w innym wątku, ale chyba źle trafiłam, bo nikt mi nie odpisał. Chciałabym by ktokolwiek to przeczytał i dał mi jakieś słowo pokrzepienia lub po prostu powiedział, co o tym sądzi.

Nie mam się komu wygadać, zresztą chyba na razie nie chcę, bo sama nie wiem, co się ze mną dzieje. Gdzieś tak od maja zaliczam klasycznego zgona. Zaczęło się od tego, że zrobiłam się płaczliwa, wróciły wpierw delikatne teraz już silniejsze napady lęku. Np. jadę autobusem do pracy czy z pracy i nagle chce mi się płakać, ściska mi tak strasznie boleśnie szczękę, czy na przykład na zakupach jestem i to samo... Czuję się źle, samotna i że z niczym sobie nie radzę. Myślę, że to zaczęło się od przepracowania w robocie, spadło na mnie dużo obowiązków, często muszę zostawać po godzinach by się w ogóle wyrobić. W ogóle jest mi się bardzo ciężko do czegokolwiek zebrać, najchętniej to leżałabym i patrzyła w sufit, ale wyrzuty sumienia mi nie pozwalają. Wszystkie czynności rozwlekam w czasie, mam wrażenie, że oddaliłam się od ludzi a może ludzie ode mnie. To, co kiedyś dawało mi jakąś satysfakcję, moje hobby, nie ma dla mnie w tym momencie żadnego znaczenia.

Trzy i pół roku temu spotkało mnie w życiu bardzo niemiłe doświadczenie, zawiódł mnie ktoś, kto myślałam, że nigdy mnie nie zawiedzie. Okoliczności tego wszystkiego były dość dramatyczne. Przez rok od tych wydarzeń dawałam sobie jakoś radę, ale pewne sprawy wróciły, dowiedziałam się jak byłam okłamywana i to było dla mnie za dużo. Miałam bardzo silny lęk i atak depresji, dostałam wenlafaksynę i zaczęłam ją brać. Leki brałam przez jakieś półtora roku do czasu unormowania się mojego stanu i kilka miesięcy na plus przy wychodzeniu. Maksymalnie brałam 150mg.

I teraz po roku, kiedy myślałam, że jest to poza mną - stało się. Znowu mam spadek nastroju, zanik zainteresowań, nie mogę spać (zasypiam szybko, ale budzę się 3 czy 4 nad ranem). Do tego gonitwa myśli, spadek motoryki przez co narobiłam sobie zaległości i pewnie problemów w pracy, takie uczucie, jakbym traciła kontakt z rzeczywistością, z ludźmi, jakby wszyscy oddalali się ode mnie. Poszłam do mojego psychiatry, przepisał mi trittico na sen i wenlafaksynę. Trittico zaczęłam brać od razu, wenlę od niedawna, bałam się tych wszystkich skutków ubocznych i tego, że nie daję rady i muszę na wspomaganiu... Jednak teraz już się przełamałam i biorę, bo nie chcę skończyć w bagnie.

Bardzo się boję, czuję się jak zaszczute zwierzątko. Boję się o moją pracę, boję się, ze wyjdzie mój stan. Chociaż to pewnie byłaby jakaś okoliczność łagodząca i może mój szef wreszcie zdjąłby trochę ze mnie. Do tego wszystkiego pojawiła się nowość u mnie, zapewne bulimia. Jako nastolatka miałam coś takiego, że mało jadłam. Potem na studiach mi przeszło. Przez ostatni rok trochę schudłam, spodobało mi się to, bo ludzie chwalą, że korzystnie i w ogóle. Gdyby tylko wiedzieli... Największy spadek masy to ostatnie miesiące tak od marca, czyli od czasu nowych obowiazków. Mało jadłam, stres, potem się objadałam, ale też nie jakoś masakrycznie, normalnie jadłam, bo czułam głód. Ale żołądek ściśnięty nie przyjmował i szłam wymiotować. Potem taka myśl prawie po każdym posiłku, by się pozbyć tego ciężaru na żołądku, kiedy już do mózgu poszedł sygnał, że jesteśmy najedzeni. Odkąd biorę leki to już staram się nad tym panować, bo szkoda mi je wymiotować.

I to wszechogarniające uczucie ogromnej pustki, która mnie zasysa od środka...

Przepraszam, że tak długo i może nie na temat... ale musiałam...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 cze 2012, 12:44

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez jaa145 08 lip 2012, 23:58
a może waarto porozmawiać z szefem, przedstawić delikatnie jaka jest sytuacja?
jaa145
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez deborah 09 lip 2012, 02:11
Myslalam już nad tym, zeby z nim porozmawiać. Ostatnio mieliśmy jednak spotkanie całym działem i wyglada na to, że on nie widzi problemu przeładowania obowiązkami czy też nie chce widzieć. Korporacja...
Niby mam z nim kontakt w myiarę dobry, ale boję się przyznania do depresji. Przeraża mnie ewentualny ostracyzm i traktowanie jak pracownika drugiej kategorii. Zobaczymy jak w tym tygodniu będzie.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 cze 2012, 12:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do