"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez smętny tygrys 18 lip 2007, 18:53
i znowu dzień jakiś taki do duszy... nic tylko spać i jeść. i pomyśleć, że wczoraj tyle śmiechu było, a dziś nie ma ani z kim, ani dokąd pójść...
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
24 cze 2007, 14:02

przez wind78 18 lip 2007, 22:28
Witam,
nie wiedziałam gdzie mogę sie wyżalić, ewentualnie otrzymać jakiś odzew więc trafiłam tutaj.
Forum sobie podczytuję juz długo, ale dopiero dziś siedząc sama w ciszy poczułam potrzebę żeby napisać.
Dziś zmarła moja babcia - osoba która była mi tak bliska jak mama, bo to ona mnie wychowywała i z jej zdaniem zawsze sie liczyłam. Niby jej choroba i słuszny wiek (90 lat) mnie do tego przygotowywały, ale... boli zawsze choćby nie wiem jakie były przygotowania :(
Czuje że po raz kolejny staczam się w otchłań depresji, bo śmierć babci była tylko (lub aż) dopełnieniem tego co sie ze mną działo ostatnio.
Wymienię w wielkim skrócie żeby nie rozpisywać się na kilka stron:

- po studiach przeżyłam kilka miesięcy w nieleczonej depresji, były myśli samobójcze, kompletny brak radości i energii do życia. Jednym słowem kilka miesięcy wymazanych z życia. Na dodatek bagatelizowanie tego przez bliskich, awantury w stylu "weź się w garść" (gdybym mogła to bym to zrobiła bo jestem z natury silna baba);

- przeszłam przez anoreksję a później bulimię - podźwignęłam się z tego sama z pomocą męża i lekarza (ginekologa). Ale koszmar czasem powraca;

- pól roku po ślubie rozstałam sie z mężem bo był uzależniony od koksu, pracy i alkoholu a także agresywny (przemoc psychiczna) a uważał że wszystko z nim ok. Po kilku miesiącach jego ciężkiej pracy nad sobą dałam mu drugą szansę i jak sie okazało - opłacało się bo pojawiło się nasze upragnione dzieciątko (kiedys debilna lekarka mi powiedziała że wg niej nie jest możliwe żebym kiedys zaszła w ciąże a jeśli już to nie utrzymam tej ciąży!!! Załamałam się po tym jak można się domyślić).

- niestety po 1,5 roku koszmar powrócił i mąż znów wpadł w pracoholizm i koks (na szczęście bez alkoholu i agresji). Jestem przy nim, wspieram go w walce i leczeniu (chodzi do psychiatry), ale czuję że to wszystko wysysa ze mnie i tak marne resztki pozytywnej energii. A moje malutkie słoneczko bardzo mnie potrzebuje i nie rozumie że mama sobie nie daje rady.

- całe życie walczę z okropnym brakiem pewności siebie, poczuciem beznadziejności, tego że jetem gorsza i cokolwiek bym nie zrobiła to nigdy nie jestem z sibie dumna i zadowolona, nie potrafie przyjmować pochwał. Mam też swoje różne denerwujące natręctwa i lęki. Okazywanie uczuć i słabości przychodzi mi z wielkim trudem, często czuję w środku straszna pustke emocjonalną na zmianę z wielkimi wybuchami emocji gdy blokada puszcza.

- jako 9 latka byłam molestowana przez księdza. Całe życie sobie wmawiałam że to nic takiego, nie miało wpływu na moje psyche bo przecież nie doszło do niczego poważnego (dotykał mnie przez ubranie). Ale teraz zdałam sobie sprawę że chyba miało to spory wpływ na całe życie bo przecież nie godziłam sie na to, a wykorzystał mnie człowiek który był dla mnie autorytetem. Nigdy o tym nikomu nie wspomniałam.

Jutro mam wizytę u psychiatry ale cały czas sie zastanawiam czy jest sens, może jestem beznadziejnie słaba i gdybym sie postarała to sama bym sobie poradziła ze wszystkim i moja dusza przestałaby cierpieć. Zawsze, przy każdym problemie każdej rangi słyszałam w domu "weź się w garść, problemy to mają inni a nie ty". Albo nieustanne porównywanie do dzieci znajomych (oczywiście tylko tych którzy odnieśli większy sukces niż ja w jakiejs dziedzinie). Niby mam ochotę do niego iść i wszystko z siebie wyrzucić, ale z drugiej strony boję się czy facet też sobie nie pomyśli - "dziewczyno, co ty masz za problemy".
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 lip 2007, 19:56
Lokalizacja
kolwiek

Avatar użytkownika
przez Kaja007 18 lip 2007, 23:12
Zawsze w wakacje przychodzi taki czas kiedy mam doła i nadszedł....
Jest mi tak strasznie smutno :-| :!:
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nie radze sobie..

Avatar użytkownika
przez WERCIA 19 lip 2007, 09:34
dol dol dol.we wtorek minal tydzien od smierci mojego taty.nie umiem sobie poradzic.nie chce mi sie nic,nie mam ochoty wyjsc do ludzi a dzis musze isc do pracy bo skonczyl mi sie urlop.nie poradze sobie,zreszta od tygodnia zyje jak w letargu,wszysko robie bo musze tak jakby ktos mnie zaprogramowal.ale wlasnie czuje ze wysiadlam,nie mam juz sily.
nie mam checi zyc..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
07 maja 2007, 16:05
Lokalizacja
SZCZECIN

nie radze sobie..

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 19 lip 2007, 09:41
Przykro mi z powodu śmierci twojego taty!
Wiem co czujesz bo ja starciłam mame!
Ale uwierz mi, że dasz rade! Będziesz żyła dla TATY!

On nie chciałby żebyś się teraz załamywała!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez Rzaba 19 lip 2007, 09:47
Wiem jedno...
czas leczy rany. Jest Ci bardzo cięzko i wcale Ci się nie dziwię, ale rana przestanie lrwawić, za czasem pogodzisz się ztym...ni emasz innego wyjścia ... :?

Przytulam...
"Okrutniejsze od smierci jest wciąż bać się umrzeć..."
Seneka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
14 cze 2007, 20:06

JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 19 lip 2007, 13:47
Dobra teraz ja sobie pojęcze!!!!
Gdzie jest mój braciszek (czyt. człowiek nerwica)????? Zapomniał już o mnie, o nas????? :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez arielka 19 lip 2007, 16:27
a ja siedzę....nerwy mi siadają....serducho bije jak młotem.....mięśnie napięte,.....mętlik w głowie......i to jak mnie nosi....coś muszę zrobić...ale co mam ze sobą zrobić???!?!?!??

płakac bnie mogę..palę jednego za drugim.....leki nie działaja... :( q....a
"Cierpienia okalecza. Nie uszlachetnia. Okaleczeni nadal mamy prawo do dobrego życia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
17 lut 2006, 16:20

przez rakken 19 lip 2007, 18:02
U mnie tez nie lepiej, bezgraniczny smutek..
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
12 cze 2007, 09:22

Avatar użytkownika
przez Szczur 19 lip 2007, 20:45
arielka napisał(a):palę jednego za drugim....

Przynajmniej nie jestem sam dzisiaj ;) Jakoś się nie mogę zebrać do kupy. Znowu dzisiaj czuję się jakby ktoś mnie kopną w mordę, w sumie nie wiem czemu nawet. Zazwyczaj mam do tego jakiś powód, a dzisiaj zupełnie bez niczego. Ot, samo wyszło. Zawsze tak jest jak mam wolny dzień, za dużo czasu na myślenie. Mogę tylko Wam życzyć, byście przynajmniej Wy się trzymali
Szczur (Rattus) - rodzaj gryzonia z rodziny myszowatych.

"Piekło to inni" Jean-Paul Sartre
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
23 mar 2007, 01:40
Lokalizacja
Hlavne Město Varšava

przez Pstryk 20 lip 2007, 21:18
To niesprawiedliwe, że piepeszony los decyduje o tym, kto umiera a kto żyje!
Ile ludzi chce żyć i ma ku temu wszelkie podstawy! A ilu nie chce a mimo wszystko jest skazanych na życie! Ktoś tam, u góry, ma świetny ubaw...
Pstryk
Offline

przez smętny tygrys 20 lip 2007, 21:52
nikt nie powiedział, że życie będzie sprawiedliwe...
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
24 cze 2007, 14:02

Avatar użytkownika
przez iwo... 21 lip 2007, 00:23
taaa...a ja siedzę sobie i rycze...dawno nie płakałam...a dziś nie wiem już co ze soba zrobić... już kilka dni z rzędu jest bardzo ciężko ... jest złość strach bezsilność agresja ....i ból.... ten nieodłączny wiecznie obecny ból... i krzywdzenie bliskich...odtracanie, nie potrafie z nimi być... chcę samotności...pustki...tam nie musze sie lękać ze kogos skrzywdzę moją bezsilnoscią...niemocą...i ta nieznośna mieszanina uczuć, strach przed ludzmi, zamkniecie na świat...ciemne okulary które kryją łzy...

jutro zaczynam "kurację lekową"...
niech będzie co ma być... :!: :!: :!:
...bo do ciemnośi można się przyzwyczaić...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
19 lip 2007, 00:57
Lokalizacja
DG

przez anyway 21 lip 2007, 09:17
Ja nie wiem , czy bede zyla dalej...? NIe wiem jak i co sie stalo, ale czuje tak jakbym stracila wszelkie doswiadczenia , jakbym otepiala, dokladnie tak jak napisal kolega w poscie na tym forum pt,, otepienie" Czy to wynik depresji? NIe ma juz zadnego innego wyjscia? Tylko zaakceptowac swoj glupi umysl ,ktory prawie nic nie potrafi, zyc w takim piekle , jak tu sie nie zalamac? Zaakceptowac prawie wszystko to co sie stracilo, jakbym po prostu sie cofnela...Co robic?
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do