"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez smuteczek12 08 lip 2007, 17:26
Wiem że nie powinnam z góry zakładać że z nikim sobie życia nie ułożę, chce być szczęśliwa ale z chyba nigdy nie będę, bo on chyba nie wie co to miłość i nie umie kochać...On chyba wie że sobie z tym nie radzę i chce coś z tym wszystkim zrobić, ostatnio mi powiedział że jestem cudowna a jak zapytałam dlaczego tak uważa to mi już nie odpowiedział, coraz bardziej przestaje go rozumieć. Już nie wiem o co mu chodzi, wiem jedno nadal go kocham....
"Łzy po twarzy popłynęły, wtedy zrozumiałam że..."
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
13 maja 2007, 14:48

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 08 lip 2007, 23:25
a ja mam doł przez to że jestem sam,i przez to że nie jestem w stanie niczego zrobić aby zmienić ten stan. :cry: :cry:
Nie jestem pewny siebie...jestem wstydliwy,boje się ludzi,wyglądam okropnie i nic tego nie zmieni....Kur.. chciałbym być inny.
Już nie wiem co mam robić aby być z kimś i dlatego mam dół..... :cry: :cry: :cry: :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez wiatr 08 lip 2007, 23:41
witaj
smuteczek12 napisał(a):wiem jedno nadal go kocham....
a dlaczego bądź za co go kochasz?
ostatnio mi powiedział że jestem cudowna a jak zapytałam dlaczego tak uważa to mi już nie odpowiedział, [/quote] bardzo trudne pytania. Nie zadręczaj się niewiadomymi.Pozdrawiam


człowiek nerwica napisał(a):Nie jestem pewny siebie...jestem wstydliwy,boje się ludzi,wyglądam okropnie i nic tego nie zmieni....Kur.. chciałbym być inny.
Już nie wiem co mam robić aby być z kimś i dlatego mam dół.....
postaraj się te wszystkie przymiotniki zamienić na pozytywne..........Jestem pewny,jestem odważny, nie boje się ludzi, wyglądam świetnie i nic tego
człowiek nerwica napisał(a):nie zmieni....Kur..
i wiem co mam robić by być kimś. Darku głowa do góry. Nieraz doskonale sobie radziłeś to i tym razem dasz radę. Tylko podnieś się. Czytaj w/w przymiotniki pozytywne o sobie aż do obrzydzenia , aż Twoja podświadomość zaakceptuje wszystko co pozytywne i już nic Cię nie zdołuje.Pozdrawiam ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez jevii 09 lip 2007, 20:17
człowiek nerwica napisał(a):Już nie wiem co mam robić aby być z kimś i dlatego mam dół..... :cry: :cry: :cry: :cry:


Co się odwlecze to nie uciecze - jak mówi przysłowie. Co do bycia
"singlem", też nim jestem. Oczywiście nie jest to żadna propozycja
matrymonialna [chyba, że admin założy taki dział dla nas :P ;) ].
Hm, po części, moja sytuacja jest z wyboru to, być może moja pustka
jest nieco inna 8)

.Kur.. chciałbym być inny.


Sorry, ja bym nie chciała. Jesteś wrażliwy i spostrzegasz rzeczywistość
w sugestywny sposób. Nie oceniasz ludzi pobieżnie - nie oceniaj proszę
tez tak siebie, bo to błąd.

ściskam ciepło!

~*~
Moja przestrzeń
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

przez Pstryk 09 lip 2007, 21:38
jevii napisał(a):Przesyłam Ci pakiet energetyczny dla rekonwalescencji Wink

Nawet nie wiesz Słoneczko jak był pomocny!

Dopiero dzisiaj się pozbierałam po weekendzie. Co za koszmar. Było gorzej niż się spodziewałam :cry:

człowiek nerwica napisał(a):Nie jestem pewny siebie...jestem wstydliwy,boje się ludzi,wyglądam okropnie i nic tego nie zmieni....Kur.. chciałbym być inny.

Wcale sie nie dziwie Człowieku, że masz takie a nie inne spojrzenie na siebie samego. Ale zastanów się, czyje oczy patrzą na Cibie? Na pewno nie Twoje.
Pstryk
Offline

...

przez philip_ 09 lip 2007, 22:00
Witam. Sam nie wiem, po co zarejestrowałem się na tym forum i to pisze, chyba musi być już naprawdę źle ze mną;/. Ostatnio wszystko mnie przygnębia jeszcze bardziej bo lekki dół jest u mnie normalny i na dodatek stres pourazowy. Moje życie od paru lat składa się niemal wyłącznie z traumy, dragi, odwyk x2, wychrzanienie z domu teraz, co prawda znowu mieszkam z rodzicami, ale stosunki między nami są napięte, utraciłem kontakt z ludźmi, którzy byli wiele dla mnie warci. Teraz nie biorę już od dłuższego czasu, ale jednak zauważyłem, że cały czas odczuwam stres, napięcie i niepokój z byle jakiego powodu, to może wykończyć czasem. Życie na krawędzi wychodzi mi teraz bokiem. Heh.. Chyba ogólnie jestem pechowcem, nie jestem zbyt inteligentny, choć wybieram się na studia w tym roku i staram się to i tak nie wychodzi tak jakbym chciał. Czuje, że niedługo nabawię się jeszcze kompleksu niższości, bo jestem niski i ostatnio wszystko potrafię sobie wkręcić. Na ostatniej imprezie dziewczyna, z którą byłem blisko i coś do niej czułem zaczęła całować się z innym, później się tłumaczyła z tego, ale co mi po tym;/ wydaje mi się, że ona nie ma uczuć. Ogólnie jest do dupy, wiele osób mówi mi, że jestem wariat(niby w pozytywnym znaczeniu), ale mnie to tez już dobija, bo choć jestem zdołowany i tak będę świrował i durnia z siebie robił, bo jestem dureń;/ Od dziecka mam poczucie odmienności, jakbym był lekkim wykrętem (jestem), zdaje sobie z tego sprawę ale mi się chyba pogarsza. Siedzę teraz przed komputerem i sobie myślę, że najgorsze i tak przyjdzie w nocy, kiedy myśli i wspomnienia nie dadzą mi zasnąć, kompletnie nie mogę już spać, a rano do roboty gdzie też nachodzą mnie różne myśli, przez które mam nagłą ochotę zabić się własną pięścią. W dobro boga chyba już nie potrafię wierzyć, choć zmuszałem się do tego jeszcze do niedawna, cały czas mnie to gryzie, może bardziej z obawy, że mi jeszcze bardziej po dupie da. Napisałem to, bo chyba chciałem się komuś pożalić, możliwe, że powiecie, żebym poszedł do lekarza, ale wolałbym już nie. ( byłem u psychologa nie raz, głównie na terapii ciężko jest mi pomóc). Jak macie jakiś pomysł to piszcie.

Dzięki
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lip 2007, 21:11

przez misiek102 10 lip 2007, 00:12
jak sie pozbierac po utracie super kobiety , przez własną głupote i słabosc charakteru(ona niechce prubowac zemna jeszcze raz)a wszystko przez to ze popalam sobie trawke, i mimo tego ze ja mocno kocham nie dam rady zerwc z moim małym nałogiem a Ona inaczej niz trezezwego czyli nie palacego, nie chce znac. i jak zyc ze swiadomoscia ze to wszystko moja wina(bylismy 5 lat razem, a teraz ona jest w polsce a ja w brukseli)ostatnie miesiace naszego zwiazku to ja przesadzałem z imprezami (dzien w dzien i tak przez okolo 6 miesiecy). i jakby było tego mało nie moge sie pozbierac po ucieczce z domu jakies 6 lat temu nie przypuszczałem ze bede musiał kiedys to zrobic(i otej pory mam depresje , a przed swoja kobieta i swiatem to ja gram nikt nie moze zobaczyc ze cos jest nie tak u mnie lub zemna, paranoja, . i niewiem co dalej ze soba robic , jak pomuc sobie niewiem co dalej ......(sorki ze sie rozpisałe)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:24 am ]
i tak ogulnie zaczynam myslec o skączeniu ze sobą. pomijając to ze niedawno straciłem super kobiete to mje zycieto jedno pasmo porażek i niemam sił na nastepne "prraszkody zycia". jestem zmeczony chcem sie polozyc i nic nie robic zupełnie nic .juz dawno straciłem sens i ochote do zyćia>help
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
27 cze 2007, 00:01
Lokalizacja
BRUKSELA

Avatar użytkownika
przez Nelka 10 lip 2007, 00:36
Jejku...nie bylo mnie tu chwilę...i zmiany...jak zwykle ;)

Musze sobie pojęczeć sama dla siebie...może mi ulży...

Ehhh...czekam przyszłego poniedziałku....i jutra i soboty :(...żyję w stresie, nerwach, nadziei?...a dzisiaj jeszcze taka paskudna pogoda była :(...nic prawie nie zrobiłam...a miałam mieć nawet spotkanie z mężczyzną :>...pierwsze od roku...i odmówiłam...bo taka nieżywa byłam :(

Nie poszlam tez popytać sie o urlop zdrowotny...nie wiem czy jutro podniose się wczesniej z łóżka...albo mi te leki nie służa...albo to coś innego?...w piątek mam psychiatrę...w sobotę do domu...a nikt nie wie, że staram sie o ten urlop wrrr :/...i wyniki z rekrutacji...boże mój boże...i ten chłopak...wrrrr...


Ok...to możecie już na nowo powrocic do bierzacego watku ;)

Zdrowka!
Tesknie!
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 10 lip 2007, 01:01
Wcale sie nie dziwie Człowieku, że masz takie a nie inne spojrzenie na siebie samego. Ale zastanów się, czyje oczy patrzą na Cibie? Na pewno nie Twoje.

Moje,moje....widzisz,ja wcześniejżyem w wielkim klamstwie...uważałem siebie za super fajnego gościa.chociaż wszyscy mówili że jestem śmieciem.....potem coś we mnie pękło i zacząłem widzieć prawde o sobie:zobaczyłem swoje wady,zauważyłem to jaki naprawdę jestem...,dostrzegłem że Ci wszyscy ludzie którzy mnie obrażali mieli racje..
CZŁOWIEKU! CZY TY JESTEŚ SADO-MASOCHISTĄ?!!! NIE BICZUJ TAK SIEBIE!!!

Chce zmienić moje myślenie ale nadal mam poczucie,że nie moge żyć w kłamstwie dotyczącym mojej jednostki,
Poza tym nadal jestem cholernie uzależniony od innych osób,to znaczyże jak ktoś powie mi że jestem głupi to przyjmuje że ta osoba ma racje,jak ktoś mi powie że jesem fajny to wierze w to do momentu w którym inna osoba powie że estem debilem>'
Poza tym mam coś takiego że jak ktoś coś zrobizłego w stosunku do mnie to nie gniewam się na tą osobę,tylko na samego siebie-bo to mojawinaa nie tej osoby.
Ostatnio przeprosiłem koleżanke za to że z nią rozmawiam
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez anonim 10 lip 2007, 02:04
Poza tym nadal jestem cholernie uzależniony od innych osób,to znaczyże jak ktoś powie mi że jestem głupi to przyjmuje że ta osoba ma racje,jak ktoś mi powie że jesem fajny to wierze w to do momentu w którym inna osoba powie że estem debilem>'


Jak bym czytał swoją wypowiedź, Dam Ci radę jak poprawić sobie samopoczucie, rób to w czym jesteś dobry, lub to co lubisz. Ja trenuje karate, lubię to i mam satysfakcję z tego co robię, czasem zadziwiam samego siebie, że potrafię wytrzymać taki nacisk fizyczny. Tobie też polecam najpierw poszukanie sobie jakieś pasji/ zajęcia i brnięcia w to, gdy odnajdziesz to coś i będziesz mógł sobie powiedzieć, że jesteś w tym dobry to część opinii na twój temat przestanie Cię obchodzić.

Pomyśl też o tym, że nie wiadomo kim byś był to i tak ktoś nie będzie za tobą przepadał. Ludzie tworzą podświadomie takie gangi, heh głupio to zabrzmiało- grupy w których czują się dobrze i przebywają ze sobą, ale gdy przynależą już do jakieś grupy to inne, składające się z osób o innych poglądach nie będą akceptowały tamtej grupy, to tak jak z wcześniej wspomnianymi gangami. Mój wniosek? Nie znalazłeś jeszcze swojego gangu czy jak kto woli grupy, w której czułbyś się dobrze. Mogą to być ludzie o takich samych zainteresowaniach lub poglądach. A czemu to napisałem? bo stwierdziłem że tak rzeczywiście jest i tego nie zmienisz. Możesz dołączyć do którejś grupy i w ten sposób znajdziesz znajomych. Szukaj tam gdzie jest Ci najbliżej(czyt. gdzie ludzie mają takie same poglądy i zainteresowania)
Ku*na ale tu wykład zrobiłem ;) wypisałem chyba wszystkie swoje ostatnie rozmyślania :) A to przez to że mam dziś dobry humor, już tak mam. Jednego dnia, nic tylko iść w las i się wieszać, innego jestem rozpromieniony...
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

przez Agata21 10 lip 2007, 11:35
I już po...świadkowanie zakończone. Było pięknie... Ale oczywiście nie obyóoby się bez nieprzyjemności. NIe mogę uwierzyć w to, że osoba, która porpościła mnie na swoją swiadkową przez całe wesele i poprawiny nie odezwała się do mnie prawie słowem. Z innymi osobami śmiała się i uśmiechała się do nich...a do mnie, nawet jak coś do niej mówiłam, chciałam żartować...no...olewała mnie, aż robiło mi się przykro:( Świadek i ja przez resztę rodziny i młodego byliśmy traktowani super...a Młoda nawet nie pożegnała się z nami wychodząc z sali. Zero podziękowań, zero uśmiechu, zero rozmowy... Zawsze mamy dobre kontakty, a teraz ...nie wiem. Nie mam powodów, żeby przypuszczać, ze coś zrobiliśmy źle, bo inni sa zachwyceni naszą postawą... Jest mi z tego powodu bardzo przykro...
Ale jest promyk szczęścia:) Mój chłopak z poprawin (chwiejnym krokiem, ale odważniej;P ) poszedł prosto do mojego ojca... Postawił trunek weselny na stół i wypili razem:))) Ojciec kazał położyć go u Nas w domu, żeby nie szedł w takim stanie do domu...Został u mnie na noc, a rano nawet razem żartowali. Tata miał dobry humor:) Chciałabym, żeby tak było częściej:)
Sesja w weekend...7egzaminów...nic nie umiem...

Pozdrawiam
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 cze 2007, 11:03

przez Agata21 10 lip 2007, 13:54
Dżejem, często myślę o tym. Ale wiesz jak to bywa z facetami po piwie... Mogą wpaść sobie w ramiona, a mogą wygarnąć sobie wszystko i może dojść do rękoczynów. A ojciec nerwów na wodzy nie ma natomiast mój chłopak do bezsilnych nie należy... Nie chciałabym tego, ale czasem może warto...(o czym świadczy ostatni raz...) A sesja? Trudno, najwyżej odłożę to sobie na wrzesień.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 cze 2007, 11:03

przez Pstryk 10 lip 2007, 17:22
Witaj Phili na forum.
Twoje problemy nie są mi obce. To co odczuwasz w związku z odstawieniem narkotyków niestety jeszcze potrwa. Widać, brak Ci cierpliwości i chyba pokory. Wydaje mi się, że się nad sobą użalasz. To tez rozumie. Cóż mogłaby Ci radzić była narkomanka :D spójrz na siebie łaskawszym okiem a świat stanie się kolorowy. Co do wspomnień bez sensu jest żałować - lepiej patrzeć na przeszłość pozytywnie i czerpać z niej mądrość na przyszłość. Reszta Twoich osądów reala jest spowodowana niską samooceną. Przede wszystkim nie słuchaj tego co inni mówią - przecież masz swój rozum i wielki bagaż doświadczenia, ale co będzie dalej zależy tylko od Ciebie. Nie załamuj się więc, że laska poszła z innym. Najwyraźniej to nie była ta jedna jedyna więc w gruncie rzeczy lepiej, że wyszło to teraz niż miałoby wyjść później.
Pozdrawiam cieplutko i uszki do góry - będzie dobrze :D

Ta, Miśku skoro już podjąłeś decyzję, kto jest Twoją panią, to co się dziwisz, że ta kobieta dała sobie spokój? I nie zwalaj winy na rozstanie z nią: wina tkwi w Twoim nałogu.
Pozdrawiam.

Nelka, sama się nakręcasz na takie nastawienie do reala. Weź urlop i jedź do domu. Odpocznij i poukładaj co trzeba w głowie bo chyba się zakręciłaś konkretnie. Zwolnij tempo.

Człowieku to tylko Twoje zdanie :? które na siłę forsujesz w eter. Więc skoro tak się piszesz to tak jesteś widziany z tą różnicą, że nie tutaj - na forum, więc nie przekonuj nas na siłę, że jesteś zły skoro jesteś dobry.
Pstryk
Offline

przez mysza 10 lip 2007, 20:33
Jakoś nie mogłam tu wcześniej zajrzeć....
Przede wszystkim dzięki za bardzo miłe przyjęcie mnie :oops: Naprawdę bardzo mi miło się zrobiło...
Tak przypuszczałam, że nie obędzie się bez wizyty u psychologa, tylko nawet nie wiem jak się do tego zabrać, gdzie się udać, czy muszę mieć jakieś skierowanie, i co mam powiedzieć??? Że od pół roku mam doła???
bethi bardzo wiele czynników złożyło się na to co teraz przeżywam i trwa to już pół roku :( .....
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 lip 2007, 21:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: MSNbot Media i 12 gości

Przeskocz do