"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez inez3 05 lip 2007, 14:05
ty go nie kochasz, ty sie do niego przyzwyczailas i dlatego twierdzisz, ze bez niego sie nie da. wiadomo, kazde rozstanie boli i twoja reakcja byla jak najbardziej adekwatna do sytuacji (nie wiem tylko ile ona trwala, bo moze za dlugo).
wolisz byc z osoba, ktora cie nie kocha zamiast uwolnic sie, zajac sie soba i znalesc wkoncu kogos kto chce byc z toba na prawde?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez smuteczek12 05 lip 2007, 14:11
Trwała do momentu kiedy wróciliśmy do siebie,czyli pół roku, ale i tak wiem że nie ułożyłabym sobie życia z kim innym bo dalej bym pamiętała go i porównywała każdego z byłym...chce być w końcu szczęśliwa ale chyba nie umiem powiedzieć koniec, żyję głupią nadzieją że on się zmieni i w końcu mnie pokocha...
"Łzy po twarzy popłynęły, wtedy zrozumiałam że..."
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
13 maja 2007, 14:48

przez Pstryk 05 lip 2007, 17:51
Powiem krótko bo źle mi się pisze - wybiłam sobie palec - dziewczyno szanuj się!
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez koralka 05 lip 2007, 22:06
a moze wlasnie jak jego zostawisz on zobaczy co stracil?dlaczego Ty masz zyc w ciaglej niepewnosci, ze on pewnego dnia powie CI, ze chce byc z byla i do niej wroci. To Ty zdecyduj o tym, ze juz z nim nie bedziesz...Ja akurat z autopsji wiem jak to jest z bylymi, wiec radzilabym Ci to jak najszybciej zakonczyc...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:23

Ciężkie są te dni kiedy wszystko powraca :(

przez Grzesiek28 06 lip 2007, 14:01
Od kilku dni mi się zbierało, jestem na chorobowym, sam w domu, nie mam z kim rozmawiać, oduczyłem się już dawno sensownie spędzac czas np czytając czy ucząc się, w pracy straszny dół dlatego w poniedziałek z samego rana składam wypowiedzenie bo czuję że między innymi to mnie ściąga w dół. Każdego dnia myślę o swojej dziewczynie z którą się rozstałem 1,5 roku temu i którą kochałem, z moją obecną jest coraz gorzej i wydaje mi się że to nie przetrwa i w ogóle mi się wydaje że już nie potrafię kochać nikogo i nie będę w stanie i w pewnym momencie tak stałem i... nagle osunąłem się na ziemię, wszystko tak po prostu nagle ze mnie wylało się jak jedna wielka rzeka i nie ma żadnej ulgi a najgorsze jest to że jestem ideowym przeciwnikiem samobójstwa i zdałem sobie sprawę że z tym problemem będę się woził jeszcze jakieś 60 lat o ile w pewien piękny słoneczny dzień nie walnie we mnie jakaś ciężarówka... kurcze jak życie momentami potrafi boleć ......
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
24 sty 2007, 15:22

Avatar użytkownika
przez Iwoncia 06 lip 2007, 14:05
smuteczu12 powiem Ci tylko to że się sama wykończysz z delikatną pomocą Twego pana!!!! On jest dla Ciebie jak lekarstwo dla chorego hipochondryka!!!! Wydaje mu się, że jak przestanie je brać to umrze!!!! Nic bardziej błędnego dziewczyno!!!! Wiem co mówię bo ja zakończyłam swoje chore małżeństwo kiedy byłam w 7 miesiącu ciąży!!!! Jemu wydawała się, że bez niego zginę a tu porażka bo nadal żyję i moje dziecko też!!!! Nie było łatwo bo też mi się wydawało, że bez niego wszystko się zawali i wogóle beznadzieja!!!! Jednak nic się nie zawaliło, poznałam fajnych ludzi i zaczęłam się w końcu rozwijać!!!! Bo kto się nie rozwija ten się cofa!!!! Jeśli się nie uwolnisz od tego popaprańca to zginiesz dziewczyno!!! Jeśli nie zaczniesz się sama szanować to inni też nie będą Cię szanowali!!!! On nie jest wart nawet tego by oddychać tym samym powietrzem co TY bo Cię niszczy i doskonale o tym wie, bawi się Tobą a Ty na to pozwalasz!!!!! Wolałabym cierpieć w samotności niż żeby taki padalec na to patrzał i miał z tego przyjemność!! Sięgnęłaś dna i już czas najwyższy aby się podnieść i zacząć żyć jak człowiek a nie jak jego cień!!!! Do roboty i powodzenia!!! Nikt nie mówił, że będzie łatwo ale dla samej siebie warto!!! Dasz radę!!!! :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 cze 2007, 09:19
Lokalizacja
Toruń

przez smutna48 06 lip 2007, 17:29
zy**m nadmiarem szczęcia jak narazie nic. dziś wszystko zwijam i tak jestem ost raz. MAM tego dosyć dosyć dosyć dosyć :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez Pstryk 06 lip 2007, 18:08
Grzesiek28 napisał(a):kurcze jak życie momentami potrafi boleć ......

Tak Grzesiu, momentami jest nie do zniesienia. Dobrze, że tylko momentami :D więc wykorzystaj ten czas na L4 na zastanowienie się, czego tak naprawdę w życiu chcesz i co tak naprawdę ciągnie Cię w dół. I najważniejsze - co możesz zmienić i jak. Pozdrawiam cieplutko :D

Smutasku a może nie wszystko się kończy tylko się zaczyna?

Uh, jutro mama ma imieniny. Szykuje się "wielka" impreza :? Jutro jest "przedstawienie" dla VIP-ów: elity ze wśi :?
Jeju, jak ja nienawidzę tej fałszywej pokazówy :evil:
Masa żarcia, które w 3/4 ja będę musiała robić i wieeeelkie sprzątanie, które w 3/4 ja będę musiała zrobić :evil:
Pstryk
Offline

przez smutna48 06 lip 2007, 19:12
to co masz w podpise się zaczyna Bethi nie iwem czy dziś będa zwijać komp. ale narazie jestem jeszcze
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez mysza 06 lip 2007, 22:12
Witam,
W zasadzie nie wiem czy dobrze trafiłam, ale przeczytałam, że tutaj mogę się "wyjęczeć" więc...
Nie mam zdiagnozowanej depresji ani innej choroby, nie byłam nigdy u psychologa czy psychiatry, ale czuję że dzieje się ze mną coś złego....
Wczoraj miałam kolejną kłótnie z moim narzeczonym...i znowu przeze mnie... Wczoraj kolejny raz wykrzyczał mi, że już nie ma siły do mnie. I ja w gruncie rzeczy się nie dziwię. Jestem cały czas smutna, nie potrafię się niczym cieszyć, ciągle płaczę albo się dąsam, albo milczę całymi dniami pochłonięta własnymi myślami. Wszystko jest dla mnie ogromnym wysiłkiem...nie mam ochoty wstać rano do pracy, nie mam ochoty na spotkania ze znajomymi, nie uśmiecham się, nie potrafię nawet rozmawiać z moim narzeczonym który jest mi naprawe bliską osobą i jednocześnie moim przyjacielem. Jedyne na co mam ochotę to uciec gdzieś daleko, gdzie nikt mnie nie znajdzie albo zasnąć na długo...
Czuję, że dzieje się ze mną coś złego, kiedyś byłam zupełnie inną osobą :( Teraz wiem, że robię źle ale nie panuję nad tym, nie panuję nad sobą, nad swoimi emocjami...
Wiem, że jeżeli czegoś nie zrobię, to mój związek się rozpadnie. Nie mogę na to pozwolić, kocham mojego mężczyznę i wiem że On też mnie kocha. I to nie jest tak że On mnie nie wspiera w tym co się dzieje... On po prostu nie wie co ma robić....jak mi pomóc. Przecież ja nie potrafię mówić o tym co czuję... Oboje chcemy normalnego, szczęśliwego związku jaki tworzyliśmy do pewnego czasu... Nie wiem co robić, jak sobie pomóc. Czuję się beznadziejnie, jakbym marnowała dwa życia-swoje i Jego....
Przepraszam za ten długi post, ale jest to pierwsze miejsce gdzie odważyłam się troszkę otworzyć...
Jeżeli macie jakieś pomysły co powinnam zrobić to będzę wdzięczna.... Jestem na granicy wytrzymałości....
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 lip 2007, 21:30

przez Pstryk 06 lip 2007, 23:00
:shock: He he, już się odrobiłam. Ale widzę Wy nie marnowaliście czasu czekając na moją odp :D

Witaj Myszko wśród swoich. Czytam Twojego posta i czuję się jakbym patrzała w lustro :smile: Uważam, że powinnaś jednak wybrać się do psychologa bo ani sama ani z chłopakiem nie dajecie sobie rady z tym, co Cię boli. Dla własnego i Waszego dobra. Czy wydarzyło się w Twoim życiu ostatnio coś co mogłoby być powodem Twojego złego samopoczucia? I jak długo to już trwa?
Pstryk
Offline

przez neina 07 lip 2007, 06:58
zapewne czas cały się wytwarzają negatywne zdarzenia trwające od"nie pamiętamy kiedy " i co byłopowodem"_
...póki co uczę się żyć...
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
04 cze 2007, 18:44
Lokalizacja
warszawa

Witaj

przez Grubcia 07 lip 2007, 11:47
Witaj Myszko!
Tez czesto sie tak czuje,ze chcialabym uciec lub zasnac.Tez sugerowalabym Tobie wizyte u psychologa,bo sama nie dasz rady
Grubcia
Offline

Avatar użytkownika
przez jevii 08 lip 2007, 09:49
dżejem, bethi dzięki dziewczyny :) Kryzys jako tako zażegnany.
Czyli jestem o kolejne schodki do przodu ;)

bethi napisał(a):Jeju, jak ja nienawidzę tej fałszywej pokazówy Evil or Very Mad


Przesyłam Ci pakiet energetyczny dla rekonwalescencji ;)
Tez nie lubię takich imprez.
ściskam Cię ciepło

~*~
Moja przestrzeń
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do