"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Siasia 05 lis 2011, 10:37
Do kitu, do k i t u, do KITU!
Wczoraj usłyszałam od koleżanki, że "siedzę w domu i się opi*rdalam". Chorobę fizyczną da się zrozumieć, psychicznych barier - niekoniecznie. Przykro mi z tego powodu...
A dziś humor do bani, nic mnie nie cieszy, nie sprawia radości.
:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Transfuse 05 lis 2011, 11:01
Siasia, Nie jest fajnie gdy od znajomej osoby usłyszymy takie przykre słowa... Też mam z tym problemy, że byle opinia, niekoniecznie prawdziwa potrafi zepsuć mi nastój, a do tego dochodzą nerwy i stres...
Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2327
Dołączył(a)
29 paź 2011, 13:31
Lokalizacja
Poznań

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez zębatka 05 lis 2011, 14:05
Monika1974 napisał(a):Nie rozumiem z czego wynikać ma ta duma. Masz pójść na jakiś kompromis?

Duma.
Opiszę sytuację (krótko) - ja dużo pracuję, on jest na emeryturze (młody chłop), ma dużo czasu więc z nudów rejestruje się na portalu randkowym i spędza tam dużo czasu rozmawiając z kobietami, rozmowy przenoszą się na telefon, nawet na spotkania - według niego nic nie znaczące. A moja DUMA - bo ja robię mu awanturę o to, a powinnam zrozumiec go, że on się nudzi.
Monika1974 napisał(a):Słuchaj, bardzo możliwe, że możesz mieć jakiś niewiadomy mechanizm postępowania.
A zastanawiałaś się nad psychoterapią?
Dużo ludzi z niej korzysta.

Nie bardzo wierzę w taką terapię. Musiałabym się otworzyć, dużo opowiedziec z mojego życia a nie potrafię przed nieznajomym. A terapeuta jest nieznajomym. Poza tym nie bardzo mnie stać na wizyty prywatne.
Mechanizmm jest wciąż podobny - chodzimy, spotykamy się, kochamy się a z czasem pojawiają się inne kontakty, bo (mieszkamy daleko od siebie) on lubi rozmawiac z ludźmi, spotykać się na kawie, piwie, pogaduchach a ja tego nie rozumiem, że on ma takie potrzeby - te spotkania to z paniami poznanymi znów na portalu randkowym. No widzisz? Mechanizm wciąż ten sam - alergia na okłamywanie mnie. A może to naprawdę nic złego, ze poznaje nowe osoby i spędza kilka godzin dziennie na randkach w sieci??
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
01 lis 2011, 20:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez aga-79 05 lis 2011, 15:08
To teraz ja. Wiem, ze jestescie totalnie obcy i generalnie moje problemu was g interesuja:) Ale musze je wyrzucic z siebie. Ogolnie o moim problemie,calosciowo wie tylko moj maz. Rodzinie nie przyznalam sie do depresji, mysli samobojczych. A moj ukochany maz? Coz...wczoraj lezalam w pokoju na kanapie. Ryczalam od ok 22, bylo juz po 2 w nocy. Moj maz przyszedl z sypialni. Zaczelismy "rozmawiac". Mowilam mu, ze potyrzebuje milosci, ciepla, czulosci. Jecze mu od 2 lat co najmniej. Juz nienawidze siebie za to, ze jestem taka monotematyczna. I ze ciagle zebrze o troche milosci. On twierdzi, ze mnie kocha, ale jakos nie okazuje tego. Potrzebuja, zeby mnie wsparl, wysluchal z uwaga, wzial za reke. Czy to tak duzo? Wiec wczoraj rycze sobie na kanapie w duzym pokoju. Moj maz naklania mnie, zebym poszla spac do sypialni. Mowie mu, ze nie mam woli zycia, ze mysle jak tu ze soba skonczyc. Wyobrazam sobie, ze wsiadam do auta i wjezdzam na drzewo. Nie chce nikogo innego rani. Ale od razu przychodzi do glowy moje dziecko i ten hamulec. I wczoraj blagam mojego meza o pomoc, o cieplo, a on zaczal mnie palcem pukac w czol i mowic podniesionym glosem, ze jestem nienormalna, ze "pierd^^^ glupoty". Moze rzeczywiscie jestem tylko histeryczka? Prawie 13 miesiecy temu on powiedzial mi tuz po urodzeniu dziecka, ze mnie nie kocha od 2 lat. Pozniej stwierdzil, ze sam sie zalamal. Ze za duzo na niego spadlo: dom, szkola, dziecko, praca, wczesniej moja ciaza i jakas tam niepewnosc. 6 tyg po urodzeniu dziecka wyniosl sie z sypialni. Pozniej wracala nad ranem, przespac sie w innym lozku, wykapac i znowu wychodzil. Wszystko bylo na mojej glowie. Prosilam go o wsparcie, czulosc, cieplo, powiedzial mi "mam cie przytulac bez uczucia"? Powiedzial mi, ze jak mam takie potrzeby to mam isc do lekarza. Jak prosilam o wsparcie w obowiazkach domowych, przy dziecku powiedzial mi, ze mam poprosic mame. Pozniej jakos zaczelismy rozmawiac, on chcial zaczac od nowa. Od tamtego czasu siedzi to we mnie. On twierdzi, ze to byly tylko slowa i mam to olac. Ale w kryzysowej sytuacji zebralam o pomoc, a on mnie dobijal. Teraz tez, wczoraj prosze o czulosc, a on stwierdzil, ze jest pozno, ze idzie spac, bo rano wstaje do pracy. Jak powiedzialam usiadz, obejmij mnie powiedzial, ze mu w tylek zimno, ze nie ma mnie jak objac bo leze zwinieta w klebek. Powiedzcie czy tacy sa naprawde ludzie? Czy cos go usprawiedliwia? Mam meganiskie poczucie wartosci. Maz unika ze mna seksu. Czuje sie oblesna, obrzydliwa, niekochana. 5 lat temu on byl wesolym facetem, zabiegal o mnie, zostawial karteczki. Teraz nawet nie smieje sie z moich zartow. Wstydzi sie dotykac w miejscach publicznych, kiedys mial to gdzies. Moze rzeczywiscie rok temu odwazyl sie powiedziec prawde i serio mnie nie kocha? Ja nie rozumiem jak mozna nie pomoc drugiej osobie, a zwlaszcza zonie, kobiecie, ktora blaga o pomoc. Ja mu mowie i tak powaznej sprawie jak smierc, a on popukal mnie swoim palcem w czolo...Nie mam juz slow, nie mam juz sily. Powaznie rozwazam rozwod. On byl kiedys cudownym czlowiekiem, cudownym facetem. Twierdzi, ze sie nie zmienil. Zachowuje sie zupelnie inaczej. Czy moze to ja histeryzuje? Wymagam za duzo? Wymagam niemozliwego? Do cholery chce tylko czulosci, ciepla, dotyku od mojego meza, od mojego mezczyzny. Chyba, ze nie zasluguje na milosc. Moze rzeczywiscie jestem taka odpychajaca, ze nie potrafi sie przelamac i nawet w tak kryzysowej sytuacji uwaza, ze przesadzam, ze znowu narzekam, ze znowu wymyslam, ze znowu "pierdo## glupoty". Jestem na skraju zalamania, nic mnie nie cieszy, nienawidze siebie i czuje olbrzymi zal i bol, ze moj maz mnie nie rozumie. PRzeciez nie mozna byc takim okrytnym. Jak mozna nie pomoc drugiemu czlowiekowi? Zonie. Czy ja naprawde tak duzo wymagam? Najgorsze, ze jest mi wstyd porozmawiac o tym z rodzina, kims bliskim. Nie chce, zeby ludzie wiedzieli, bo mi po prostu wstyd. Na codzien usmiechnieta na pokaz, w sercu strach, lek, obawa i zwykly zal, olbrzymi za do czlowieka, ktorego kochalam nad zycie, z ktorym chcialam sie na emeryturze za rece trzymac. Myslalam, ze wskoczymy za soba w ogien. A ten ogien zgasl chyba u niego i nie ma w co wskakiwac. Tyle moich wypocin. Gdyby chciala tu opisac wszystko zajelabym cale forum. Cierpie na depresje, zabuzenie odzywiania a jedyna osoba, ktora o tym wie jest zimna..Co mam zrobic? Jak meza rozumiec? Czy w ogole powinnam go zrozumiec czy skonczyc zwiazek? Na razie tkwie, mamy malenka coreczke, nie chce jej fundowac zycia w rozbitej rodzinie. Myslalam, ze bedziemy najwspanialszymi rodzicami dla niej. Ale jak mam jej dac wzor do nasladowania jak sama chodze smutna, sfrustrowana, zakompelksiona, z niska samoocena. Na kogo ja wychowam?Ona zasluguje na wszystko co najlepsze. Nie mam juz sily udawac przed wlasnym dzieckiem, ze jest dobrze. Ona coraz wiecej rozumie. Mam metlik w glowie, nie wiem co mam zrobic z mezem. Myslalam, ze przetrwamy wszystko, a on sie po prostu nie sprawdzil jako czlowiek...Teraz drugi ram
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
05 lis 2011, 14:33
Lokalizacja
3Miastko ;)

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 05 lis 2011, 16:01
Laima napisał(a):Nie pracuje,ale mam rente.

Wiem. To skąd pretensje rodziny, przecież to Twoje pieniądze.
Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/
Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Laima 05 lis 2011, 17:01
kornelia_lilia, duże wydatki na mnie idą,ale chyba trochę mama przesadza,żeby brat bez pracy nie siedział pół roku było by więcej,a nie mnie się ciągle czepia.
Laima
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez malnow1990 05 lis 2011, 17:07
Witam może to co napiszę trochę odbiega od tematu ale spróbuję...
Od trzech miesięcy cierpię na depresję z natrętnymi myślami dotyczą one możliwości zrobienia krzywdy innym ludziom a przede wszystkim mojej mamie którą najbardziej na świecie kocham jak by tego wszystkiego było mało to jestem jeszcze w ciąży w 37 tyg. bywały lepsze i gorsze dni jednak teraz są te gorszę jest tak zle jak nigdy może to spowodowane stresem przed porodem sama już nie wiem i tracę siły...
Niech ktoś mi powie czy jeśli faktycznie była bym zdolna do zrobienia czegoś złego mamie czy komuś innemu to miała bym wyrzuty sumienia czy płakała bym całymi dniami tak jak teraz czy bała bym się tych myśli czy analizowała bym to wszystko a przede wszystkim czy tak bardzo by mnie to bolało i dręczyło.Na zdrowy rozum umiem sobie wytłumaczyć że osoba która chce zrobić komuś krzywdę nie zastanawia się nad tym nie analizuje tylko po prostu działa a juz na pewno nie płacze z tego powodu...Niby to takie proste ale nie przynosi zbyt dużej ulgi i pocieszenia dlatego chciała bym żeby ktoś z was napisał na ten temat swoją opinie jak to jest czy to tylko myśli spowodowane chorobą...
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
07 sie 2011, 22:00

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 05 lis 2011, 17:15
malnow1990, To są tylko natrętne myśli , nic nikomu nie jesteś w stanie zrobić, poczytaj o nerwicy natręctw.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez S jak... 05 lis 2011, 23:41
malnow1990 napisał(a):Witam może to co napiszę trochę odbiega od tematu ale spróbuję...
Od trzech miesięcy cierpię na depresję z natrętnymi myślami dotyczą one możliwości zrobienia krzywdy innym ludziom a przede wszystkim mojej mamie którą najbardziej na świecie kocham jak by tego wszystkiego było mało to jestem jeszcze w ciąży w 37 tyg. bywały lepsze i gorsze dni jednak teraz są te gorszę jest tak zle jak nigdy może to spowodowane stresem przed porodem sama już nie wiem i tracę siły...
Niby to takie proste ale nie przynosi zbyt dużej ulgi i pocieszenia dlatego chciała bym żeby ktoś z was napisał na ten temat swoją opinie jak to jest czy to tylko myśli spowodowane chorobą...


Ach te myśli...przeróżne i zastanawianie się...choroba? szaleństwo? ja wciąż zastanawiam się nad tym czy byłabym wstanie zrobić sobie krzywdę i mam takie same przemyślenia, że gdybym chciała to bym to zrobiła a nie myślała o tym...Mam nadzieję, że obie damy sobie radę...
Sulpiryd 2x 50
Jak feniks raz ptak innym razem popiół

Nieskończoność można zmierzyć jedynie ludzką głupotą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 lis 2011, 19:06

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez malnow1990 06 lis 2011, 10:26
S jak... napisał(a):
malnow1990 napisał(a):Witam może to co napiszę trochę odbiega od tematu ale spróbuję...
Od trzech miesięcy cierpię na depresję z natrętnymi myślami dotyczą one możliwości zrobienia krzywdy innym ludziom a przede wszystkim mojej mamie którą najbardziej na świecie kocham jak by tego wszystkiego było mało to jestem jeszcze w ciąży w 37 tyg. bywały lepsze i gorsze dni jednak teraz są te gorszę jest tak zle jak nigdy może to spowodowane stresem przed porodem sama już nie wiem i tracę siły...
Niby to takie proste ale nie przynosi zbyt dużej ulgi i pocieszenia dlatego chciała bym żeby ktoś z was napisał na ten temat swoją opinie jak to jest czy to tylko myśli spowodowane chorobą...


Ach te myśli...przeróżne i zastanawianie się...choroba? szaleństwo? ja wciąż zastanawiam się nad tym czy byłabym wstanie zrobić sobie krzywdę i mam takie same przemyślenia, że gdybym chciała to bym to zrobiła a nie myślała o tym...Mam nadzieję, że obie damy sobie radę...


Też mam taką nadzieję wszyscy wokół zapewniają że te myśli nie prowadzą do czynu i że nikt jeszcze nigdy nie spełnił tych myśli.Życzę powodzenia i powrotu do normalności:)
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
07 sie 2011, 22:00

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez coma 06 lis 2011, 14:03
/cenzura/ wszystko :evil:
coma
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Zmęczonyyy 06 lis 2011, 14:05
Wściekła, czy sfrustrowana?
Zmęczonyyy
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Laima 06 lis 2011, 17:17
Popijawa u mnie w domu.Mam ochotę się otruć.
Laima
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Noopii 06 lis 2011, 19:07
Laima tak mi przykro dzielna dziewczyno...:*
Noopii
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do