"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Hieronim 07 paź 2011, 01:27
Witam, przyszedł czas na moje wypociny. Mimo tego że wiem co mi jest i niby wiem jak zacząć z tym walczyć to nie mam siły woli ani też motywacji by wprowadzić teorię w praktykę. Czuję że osiągnąłem dno pomimo tego że obiektywnie patrząc moje problemy są śmieszne w porównaniu z którymi muszą mierzyć się inni. Brak poczucia własnej wartości i kompleksy wyolbrzymiają każde niepowodzenie do rangi wielkiej porażki które bardzo mocno dołuje. Zaczęło się od podstawówki gdzie rówieśnicy dobitnie mi uświadomili że status materialny ma znaczenie i wtedy pojawiło się poczucie bycia kimś gorszym. Zacząłem uciekać w świat fikcji, książki i własna wyobraźnia pozwala mi na bycie kimkolwiek, w mojej głowie kreowałem najróżniejsze scenariusze przed snem, na lekcjach, w drodze z i do szkoły, mogłem nonstop leżeć na łóżku i gapić się w sufit będąc myślami w nierealnym świecie.

W gimnazjum moja sytuacja się nie poprawiła bo grupka osób która mnie poprzednio gnębiła znalazła się w tej samej klasie a z nowymi nie mogłem się jakoś bliżej zaprzyjaźnić ponieważ na integrację(czyt pizza, wyjście na miasto, wycieczki szkolne) nie było funduszy. Z tego okresu pamiętam strach przed tym aby nikt nie próbował mnie odwiedzić i żeby nie zobaczył syfu w jakim mieszkam. Oprócz świata marzeń i głowy w chmurach pojawiła się prokrastynacja, ale niskie wymagania nauczycieli pozwalały to maskować, tak jak przepisywanie zadań i permanentne ściąganie na sprawdzianach. Gdyby tego było mało doszły jeszcze gry komputerowe które już całkowicie pożarły mój wolny czas a patrząc z tej perspektywy był on wręcz bezcenny. Muszę dodać że obcowanie z pecetem przez tyle lat nie zmieniło mnie w komputerowego geeka, wręcz przeciwnie nie nauczyłem się niczego, Zawsze miałem zamiar nauczyć się excela, photoshopa, obróbki video, czy podstaw programowania, nigdy nawet nie zacząłem.

W liceum problemy się skumulowały, braki w matematyce spowodowały że królowa nauk przyprawiła mnie o bóle brzucha i migreny, strach wywoływał fizyczne dolegliwości a jakakolwiek nauka szła z oporem. Kombinowałem jak ominąć zajęcia, do poprawek uczyłem się nie rzadko do pierwszej w nocy, każde półrocze kończyłem z zagrożeniem, mimo próśb po pierwszym półroczu, rodzice nie zgodzili mnie przepisać do innej klasy/szkoły. Z kolegami nie miałem o czym rozmawiać dzieliły nas zainteresowania, oprócz tego były to grupki które się dobrze znały z poprzednich szkół. Tak jak poprzednio byłem na uboczu tylko że jeszcze bardziej samotny i częściej niż inni wybierany na ofiarę koleżeńskich żartów. Po pierwszym roku pojawiły się pierwsze myśli samobójcze, nie marzenia o śmierci ale konkretna chęć odebrania sobie życia. Apogeum nastąpił w trzeciej klasie gdy na samym początku złamałem rękę, a właściwie ktoś to zrobił i stałem się obiektem kpin z powodu jej złego zrośnięcia . Przez dwa miesiące nie prowadziłem notatek i zrobiły się zaległości co wprowadziło nerwową atmosferę w przygotowania do zdania matmy na te półrocze(o maturze jeszcze nie myślałem:), gdyby tego było mało, to nie zdałem egzaminu na prawko ...cztery razy. Z tego też mieli wszyscy polewę, nawet koleżanki pozdawały za pierwszym razem. Nie wiem zresztą po co mi ono bo samochodu nie miałem i nie mam ale był owczy pęd i wszyscy wtedy robili, to ja też. Za wszystko zapłaciła mama i czułem się jak skończony idiota gdy czwarty raz powiedziałem że nie zdałem, czwarte podejście było gdzieś w lutym a już w maju pisałem maturę. W 2009 matematyka była nie obowiązkowa i miałem ten komfort że nie musiałem się nią martwić, z ścisłymi przedmiotami sobie nie radziłem więc na maturę wybrałem wos, a naukę do matury przekładałem wręcz do samego końca zacząłem dopiero na dwa tygodnie przed terminem. Jak się łatwo domyślić wos zjebałem i o jakichkolwiek studiach można było pomarzyć, nastąpiła kompletna załamka, niewidoczna dla bliskich bo dla nich jest maska(jest ok, nie martwcie się, za chwilę ruszę swa dupę i coś z sobą zrobię ale jeszcze nie teraz) a ja straciłem całkowicie chęć do życia, wakacje jak wszystkie poprzednie przesiedziałem w domu i kolejny rok i kolejny aż do teraz, czasem wykonywałem drobne prace dorywcze ale raczej krótko i z doskoku.

Dokładnie rok temu prawie udało mi się zabić, zawiązałem pasek na drążku do podciągania i wybiłem stołek spod nóg, nie zdążyłem nawet stracić przytomności a pasek z skaju pękł. Nic to, mówi się trudno i próbuje dalej, poszukałem czegoś lepszego i znalazłem skórzany pasek ojca. Rzeczywiście teraz było lepiej, wraz z odcięciem dopływu krwi odleciałem ale i tym razem długo nie powisiałem, przytomność odzyskałem leżąc na podłodze, guz na czole i wybity kciuk świadczyły o przyziemieniu a ja zdezorientowany i przerażony z płaczem dochodziłem do siebie dobre 10 minut. Zerwał się drążek który nie miał prawa się zerwać, złośliwość rzeczy martwych jak mówią ale już nie miałem siły/odwagi na trzecią próbę, do teraz.

Czuję się jak ścierwo i nie jestem pojąć jak mogłem zjebać sobie tak życie, mając oparcie w rodzinie powinienem sięgać tam gdzie horyzont nie sięga, być dumą i oparciem dla rodziców a nie pasożytem który na nich żeruje, czuję się winny że zawiodłem czuję że nie jestem w stanie zwrócić tego co od nich otrzymałem, miłości jak i energii(czyt: pieniędzy) jaką włożyli w moje wychowanie przez te wszystkie lata. Miałem bezstresowe dzieciństwo, nie pamiętam żeby kiedykolwiek ojciec się upił czy podniósł głos, moja mama utrzymywała i utrzymuje dom z niewielką pomocą ojca(który to typ:”wałęsa nas oszukał”, człowiek mało zaradny, trochę leniwy, niereformowalny ale poczciwy)rodzeństwo zawsze mi pomagało, nie wstydzili się mnie jak przyjeżdżałem w odwiedziny do ich akademika.
W porównaniu z braćmi jestem zerem, oni mają pasje, pokończyli studia, ożenili się , są szczęśliwymi ludźmi tak samo siostra. Zawsze o mnie pamiętają a ja nie potrafię się odwdzięczyć , nienawidzę samego siebie za to, przed rodziną i znajomymi noszę maskę(jest ok, wszystko w porządku) ale pod nią gniję, ścierwo jakim jestem się rozkłada i ta fasada za niedługo puści. Nie pamiętam nawet kiedy ostatni raz byłem zadowolony, nie szczęśliwi ale tylko zadowolony, złe wspomnienia/porażki są ostre jak żyleta, te dobre zaś rozmyte i w dodatku w mgle. Mam już dość tego kurewskiego stanu. Boję się że wyrządzę rodzinie krzywdę mimo listu w którym motywuję dlaczego mają się mną nie przejmować.

Jestem tak strasznie zmęczony, idę już spać może się coś przyśni, może będzie mi się rano chciało żyć;)
Be without fear in the face of your enemies.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
04 paź 2011, 22:54

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez tahela 07 paź 2011, 01:41
Hieronim,
Dziwny jesteś mi znajomi mowią zebym sie przejmowałam jak nie zdam egzaminu na prawo jazdy, ja mam takich znajomych ,swoje lata mam ale pamiętam tez moich znajomych z liceum, jak ktos przyszedł w drogich spodniach to mysmy go kasowali ,że szpanuje, tacy jak ty o nich piszesz też byli wtedy ,ale mnie nigdy do nich nie ciągnęło tylko do swoich ludzi , tamtych uwazaliśmy za dyskomłotów albo dyskomułow lub technomłotów, nie chcieliśmy sie z nimi zadawać , to nie było nasze sroodwisko, poszukaj znajomych , którzy tobie pasują, jeździliśmy w góry pod namioty, na koncerty, jka ktoś nie miał kasy o wszyscy sie skąładali zeby mogł pojechać , bardzo miło wspominam tamte czasy tych wymuskanych gości i dyskotekowe panienki uwazaliśmy za gorszych , nie wiem czy to było mądre, ale mieliśmy swój świat, swoje zainteresowania i naprawdę wydawało nam sie ze jesteśmy super bo nie chodzimy w drogich ciuchach i nie lubimy dyskotek, znajdź sobie takich ludzi a znajdziesz znajomych, oni mysleli ze śa pewnie lepsi od nas a my ze lepsi od nich dwa światy obok siebie, ale sie o siebie nie zazębiające

-- 07 paź 2011, 00:43 --

Dalej nie lubię takich cwaniaków, ludzie się az tak nie zmieniają jak ktoś był dyskomłotem w liceum to pozostanie nim całe życie, choćby mentalnym.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez kicikici 07 paź 2011, 04:29
tahela napisał(a):Hieronim,


-- 07 paź 2011, 00:43 --

Dalej nie lubię takich cwaniaków, ludzie się az tak nie zmieniają jak ktoś był dyskomłotem w liceum to pozostanie nim całe życie, choćby mentalnym.




Hm aja mysle ze ludzie sie zmieniaja ..potrafimy sie drastycznie zmienic pod wplywem doswiadczen i otoczenia. Codziennie mozna miec inne myslenie bo tez jest kreowane. Ludzie wyrastaja z wielu rzeczy, z dyskotek, z gier, a nawet juz nie chodzi o wyrastanie z tego a zmienianie pogladu na swiat i siebie. JEden dzien potrafi zmienic czlowieka i jego cale zycie...


█▄█ █▀█ ▀█▀
█▀█ █▄█ ♥█ giяℓ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
480
Dołączył(a)
10 wrz 2011, 17:03
Lokalizacja
USA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez wciacia 07 paź 2011, 05:38
Witaj Hieronim!
Od dawna nie udzielam się na forum bo problem depresji, który mnie dotyczył należy już do przeszłości. I chociaż moja sytuacja jest zgoła inna od Twojej, niemniej jednak pokazuje, że w życiu nigdy nie jest za późno na zmiany i że zmiany są możliwe. Pokrótce opowiem. W wieku 15 lat dałam się wciągnąć do sekty. Poświęciłam dla tej organizacji 17 lat swojego życia. żyłam w ciągłym poświęceniu w imię zasad ludzkich wymysłów, w nieszczęśliwym związku i z przekonaniem, że Bóg tak chce. Pojawiła się depresja, leki, nawroty, leki i znowu nawroty. Bujałam się tak 3 lata. W końcu poszłam na konkretną terapie i uświadomiłam sobie przyczynę swoich problemów. Zaczęłam dokonywać zmian. Odeszłam z sekty. Zostałam odepchnięta przez wszystkich znajomych z przestrzeni 17 lat mojego życia. nie poznają mnie na ulicy. Wyprowadziłam się z miasta. Rozwiodłam z mężem. Znalazłam swoją prawdziwą miłość dzięki temu forum. Zaczęłam nowe życie. Poszłam do szkoły i w wieku 33 lat zdobyłam zawód. Jestem wolna i szczęśliwa.
Konkluzja jest taka : nigdy nie jest za późno na zmiany. Trzeba znaleźć konkretną przyczynę z powodu której jest nam źle, z powodu której mamy depresje i nie chce się nam już żyć i to zmienić. Zmiany są możliwe i wyjście ze stanu letargu również. Ale może warto skorzystać z pomocy specjalistów. Oni nieraz mogą nas naprowadzić na przyczyny naszego stanu a jak już to wiemy to nic-tylko zmiany i zmiany.
Hieronim życzę Ci powodzenia.
wciacia
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 07 paź 2011, 11:25
jestem taka wściekła, że zaraz wybuchnę. jeden błąd i wszystko potem idzie w złym kierunku :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 07 paź 2011, 11:35
secretladykkk, już chyba może być tylko gorzej. Nie da się naprawić, nie można czasu cofnąć , a iść przez życie z bagażem tylu błędów jest cholernie ciężko, zwłaszcza samemu. :why:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Laima 07 paź 2011, 13:57
Bardzo boję się szkoły.Chcę,zależy mi ,ale nie wiem czy dam radę.Psycholog na terapii mówiła,żebym bardziej słuchała swoich emocji bo później się truję,a ostatnio się nadmiernie forsuję.
Laima
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez paradoksy 07 paź 2011, 14:07
idę w końcu po tabletkę na ból głowy bo nie zdzierżę... :?

pogoda taka w sam raz na... lost in translation.
paradoksy
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 07 paź 2011, 14:09
Kolejny raz błądząć po politechnice spotkałem kumpli ze starej grupy.Szczęśliwi,zadowoleni.Trudno im się dziwić,mają życia o jakich ja mogę tylko marzyć.

Oczywiście jak idiota wśród tłumu zawsze szukam Sylwii.Chyba wyobrażam sobie że spotkam ją,powie cześć,pogadamy a później poznam ją bliżej i się potoczy jak marzyłem.....

Ale się nie potoczy.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Artemizja 07 paź 2011, 14:17
Laima, takie wątpliwości i strach przed szkołą są normalne...ale pomyśl- to wielki ktrok do przodu...
paradoksy, i słusznie...po co się męczyć?
( Dean )^2, często jest tak,że jak spotykamy kogoś ze swoich znajomych,to często właśnie w ten sposób myślimy.To jest dołujące.Pojawiają się wtedy magiczne pytania"dlaczego ja nie mogę tak żyć,jak oni?Dlaczego nie mogę żyć beztrosko i szczęśliwie?".To bardzo przygnębia.Jak myślimy o tym,co w życiu nas omija.Wszystko wydaje się bez sensu.Heh...cóż mogę napisać...trzeba to jakoś przetrawić...nic innego nam nie pozostaje...zadręczanie się nic nie da...nie poprawi naszego stanu...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Laima 07 paź 2011, 14:19
samara22, nie byłabym pewna czy do przodu.Mam takie doświadczenia za sobą,że co zaczynałam szkołę to leciałam w dół,dlatego nic nie skończyłam po LO
Laima
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Artemizja 07 paź 2011, 14:21
Laima, ja też mam takie odczucia Kasiu...ale dzięki nauce człowiek się rozwija...spróbuj...może a Ci się spodoba?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Laima 07 paź 2011, 14:28
samara22, nie o to chodzi czy mi się podoba czy nie,ale ja się truję po dwóch,trzech miesiącach od rozpoczęcia szkoły,spadam z prędkością światła.Mam nadzieję,że teraz jestem silniejsza,pokonam trudności jeśli takowe się pojawią,bardziej,też teraz,umiem radzić sobie z emocjami.eeych..oby tym razem było inaczej :?
Laima
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Artemizja 07 paź 2011, 14:30
Laima, Kasiu skoro wiesz,że możesz mieć trudności, to popracuj nad tym jeszcze na terapii.Przygotuj się na to.Na pewno dasz sobie rade

Czuję jakbym spadała...znowu... :bezradny:
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do