"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Nelka 22 cze 2007, 21:23
Mam potrzebę pojęczeć...

Czytałam Was przez ostatnie dwa dni, nie mogąc sama coś od siebie dodać...biorę zamiennik Seronilu i czuję sie jak na początku kuracji...taka bez sił, bez apetytu i w ogóle...mdli mnie.

Agata21 przypomniała mi sytuację z mojego domu - tez ojciec despota, tez wszystko musiało być idealnie, bo inaczej było wyzywanie, gnębienie psychiczne, a co najgorsze, ja nie potrafię go za to do końca znienawidzić, i chyba podświadomie chciałabym, aby mnie w końcu zaakceptował...wrrr

I udało mi sie jakoś uniezależnić, wyjechać daleko, radzić samej. Łatwo nie było, jednak nadzieja trzymała mnie i parła na przód. Mam plany na przyszłość, chęć zmian, nowe nadzieje i marzenia. Smutno jest mi tylko, że nie mam komu ofiarować tych wszystkich ciepłych uczuć, które nosze teraz w sobie, jednak wierzę, że jest na tym świecie mężczyzna, którego pokocham z wzajemnością :)

Kurcze...nie dajmy się zwariować!...nie dajmy się zdominować!...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:24 pm ]
Wrócę wkrótce by po pomagać trochę ;)...bo teraz trochę za bardzo opadam z sił... :(
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

przez Pstryk 22 cze 2007, 23:12
yeti napisał(a):musze tu sobie pojeczec bo zwariuje Sad mam dzis fatalny dzien,

Witam w klubie :? Na szczęście już się dzień skończył.
Pozdrawiam
Pstryk
Offline

przez yeti 22 cze 2007, 23:25
ano skonczyl, ale odbil sie na mnie i jest mi teraz smutno... jutro nastepny, oby lepszy... pozdrawiam :)
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 22 cze 2007, 23:33
Yeti, ja też się tak przejmowałam jak studiowałam. Ba, nawet bardziej. Wpadałam w panikę, złość albo płakałam.
Pstryk
Offline

przez smuteczek12 23 cze 2007, 09:16
smutna48 jeszcze raz dziękuje za wsparcie tylko Ty mnie rozumiesz...może masz rację żeby powiedzieć koniec ale czasami gdy sobie postanowię że to w końcu zrobię i już stoję przed nim wtedy on się tak zaczyna na mnie patrzeć że nic nie mogę z siebie wydusić i już nie potrafię mu tego powiedzieć. Może to już błąd ale ja go naprawdę kocham i z każdym nowym dniem myślę sobie że w końcu się zmieni i zauważy moją miłość i wreszcie usłyszę od niego słowa "kocham Cię" ale to tylko marzenia które nigdy się nie spełnią :(
"Łzy po twarzy popłynęły, wtedy zrozumiałam że..."
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
13 maja 2007, 14:48

Avatar użytkownika
przez Zośka 23 cze 2007, 14:47
smuteczku nie zasłuzyłas na takiego drania, szkoda czasu na niego, wierz mi. na pewno spotkasz kogos lepszego. oj dobrze rozumiem jesli chodzi o to spojrzenie ale trzeba zebrac sily i wyrzucic z siebie co lezy na sercu.
" Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
27 maja 2007, 17:32
Lokalizacja
z Nibylandii

przez smuteczek12 23 cze 2007, 16:59
Tylko ja nie potrafię za bardzo go kocham, on wie co do niego czuje i to wykorzystuje, bardzo dobrze zna moją psychikę i manipuluje mną jak chce a ja nie potrafię się sprzeciwić chociaż mam już tego wszystkiego dość...ale masz rację to drań, najpierw mówił że kocha a później tak mocno zranił...muszę się w końcu postawić i powiedzieć nie i mam nadzieje że teraz mi się uda, chociaż w głębi czuje coś innego :(
"Łzy po twarzy popłynęły, wtedy zrozumiałam że..."
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
13 maja 2007, 14:48

Avatar użytkownika
przez Nelka 23 cze 2007, 17:11
smuteczek12 Jak nie twarzą w twarz...to może list?..tylko, że już wtedy żadne ale!....koniec jest zawsze końcem, żadnych wybacz i żadnych powrotów....
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

przez Pstryk 23 cze 2007, 17:16
Hm, to może przelej to co tu piszesz na papier i wyślij do niego. Napisz w liście co czujesz, jak się czujesz i jak sobie z tym nie radzisz. A potem zobaczymy jaki będzie jego krok. Rozumie Twoje rozterki - różnica jest tylko taka, że mój chłopak wręcz wmawiał mi, że mnie kocha a potem robił mi różne chamstwa... Na początku wszystko mu wybaczałam, ale z czasem było coraz gorzej. To potwornie boli gdy Ty kogoś kochasz a on to wykorzystuje :? Wiele razy zbierałam się mu powiedzieć wynocha, parę razy mi się udało ale prędzej czy później wymiękałam i wracaliśmy do siebie i wszystko zaczynało się od początku. On też mnie świetnie znał, znał moje słabości i je wykorzystywał a ja umierałam z bólu. Okropne.
Ktoś mi podpowiedział, żebym mu napisała co się dzieje, szczerze wszystko co mi w duszy leży. Pomyślałam, a co mi tam, nie mam nic do stracenia. Wtedy już nie wierzyłam, że to cokolwiek naprawi pomiędzy nami. Chciałam tylko, żeby odszedł, dał mi święty spokój. Nawet próbowałam go szantażować, że jak mnie nie zostawi, to się zabiję.
List wysłałam pocztą i unikałam go. Minął tydzień i gdy zadzwonił prosząc o spotkanie, miał zupełnie inny głos. Do dziś wspomina, jak czytał mój list, czuł jakby go wiadrem zimnej wody oblano, dano mu w mordę, nagle zrobił się taaaaaki malutki i zrozumiał....
Jesteśmy nadal razem i jest coraz lepiej :D
Tak czy siak w Twojej sytuacji warto spróbować wszystkiego.
Pozdrawiam
Pstryk
Offline

przez yeti 23 cze 2007, 22:48
witaj w klubie jesli chodzi o zmeczenie sesją... mi juz ta nauka uszami wychodzi i tez wydaje mi sie, ze to najgorsza sesja jaka dotąd przeżylam... Tak bardzo chciałabym juz odpoczac... Nie martw sie, już niedługo skończysz sesje, bedzie dobrze, zdasz kobyłe i odetchniesz ;) damy rade :) 3maj sie :D Pozdrawiam :mrgreen:
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

przez Sebo 24 cze 2007, 05:12
Witajcie! Jakiś czas się nie odzywałem, ale to nie znaczy, że coś się poprawiło. Czytam Wasze wpisy i widzę, że wielu z Was strasznie pochłania sesja egzaminacyjna. Fajnie, że macie zapał do nauki i dążycie do samorozwoju, bo ja osobiście to mam na wszystko wyjeb..e. Mam wrażenie, że jest już za późno na to by się rozwijać w jakimkolwiek kierunku. Poprostu już nie wiem co w życiu jest ważne. Nie wiem czy warto o cokolwiek walczyć. Chciałbym żeby spadł mi na głowę meteoryt i żeby to się wreszcie skończyło, ale chyba prędzej trafiłbym szóstkę w dużego lotka. O co chodzi w życiu? Co robić i po co? Nie widzę sensu. Miałem piękne dzieciństwo i to by mi w sumie wystarczyło, bo będąc dzieckiem przeżyłem piękne chwile. Czy to, że jeszcze tu jestem oznacza, że coś mnie jeszcze czeka, że jeszcze mam coś do zrobienia? Skaładam wszystko w ręce opatrzności, jeśli taka istnieje, bo sam nie umiem pokierować swoim życiem. Chciałbym móc się zamienić miejscami z innym młodym człowiekiem, który zginął w wypadku samochodowym, a który miał konkretny plan na życie i to życie kochał. Dlaczego on, a nie ja? Pytanie tylko, czy oddałbym w ten sposób swoje życie gdyby mnie o tym wcześniej powiadomiono i gdybym miał wybierać między sobą a nim? Boję się, że wybrałbym paradoksalnie to drugie... ... Sorry za moje popieprzone dywagacje, sam nie wiem o co mi chodzi teraz. Jestem w końcu chory, no nie? Wolno mi, heh. Tak poważnie, mam czasem niezłe jazdy i bywa, że boję się, że grozi mi schizofrenia, ale może moje lęki są pezpodstawne. Poprostu czasem podczas snu mam niezłe schizy. Jakiś miesiąc temu podczas snu wydało mi się, że coś chodzi po mojej nodze i pędzi w kierunku, mmm... mojego tyłka. Zerwałem się z łóżka jak dziki i stałem nagi na środku pokoju chyba z dziesięć minut i nie wiedziałem co robić. Bałem się dotknąć pościeli. Byłem naprawdę przerażony, bo to było bardzo realne odczucie, byłem pewien, że coś tam jest. Wyobraźcie sobie ten obraz: koleś stoi nagi i trzęsąc się ze strachu wyczulonym wzrokiem obserwuje łóżko, czy aby zaraz coś z niego nie wyskoczy. To nie jest żart. Dawno się tak nie bałem. Nie wiem co o tym sądzić, może to stres, nie wiem, mam nadzieję, że nie odchodzę od zmysłów. Dobra, chyba dosyć tych wyznań jak na jeden raz. Pozdrawiam.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 03:22

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 24 cze 2007, 06:08
"O co chodzi w życiu? Co robić i po co? Nie widzę sensu"

każdy z nas musi znaleźć odpowiedź na takie pytania prędzej czy później, to nie jest łatwe i samo zadawanie takich pytań jest trudne, co dopiero znalezienie odpowiedzi... a jeśli je znajdziesz - może ich udźwignięcie

sam wolę wierzyć, że nasze życie ma jakiś faktyczny cel, ale może nie ma żadnego, trudne pytanie
niemniej jeśli nie ma nasze życie żadnego "wielkiego" celu, to może ma jakieś mniejsze? A może ma głębszy cel? Kto wie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

przez smutna48 24 cze 2007, 11:47
Dzejem pewnie
Bo to jest egzamin, w trakcie którego zdaję materiał z całych czterech lat studiów. Jakby zsumować wszystkie gezaminy w jedno i zdawać na raz. Są rzeczy na niebie i ziemi, o którym nie śniło się filozofom... Są!
nawet nie wiesz jak się cieszę ze juz się nie ucze bo Bog raczy wiedziec co nasz ministerek jeszcze mogł by wymyslić ale nie załamuj się poradzisz sobie trzymam kciuki za Ciebie ;)
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez Pstryk 24 cze 2007, 20:21
Sebo nie Ty jeden zadajesz sobie komplecik pytań n/t sensu istnienia. Szkoda, że są to pytania, na które nie ma odpowiedzi :cry:

każdy z nas musi znaleźć odpowiedź na takie pytania prędzej czy później, to nie jest łatwe i samo zadawanie takich pytań jest trudne, co dopiero znalezienie odpowiedzi... a jeśli je znajdziesz - może ich udźwignięcie


Nawet, jak wydaje mi się, że odpowiem na któreś z tym pytań, z czasem okazuje się, że się myliłam, mam wątpliwości. O udźwignięciu nawet nie wspominam...
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do