"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 22 lip 2011, 19:53
Ech trzeci raz z rzędu na pierwszym roku studiów.Z jednej strony się cieszę bo zdaję mi się że wreszcie jestem tam gdzie trzeba i podołam obowiązkam z drugiej strony boję się że mi się tylko zdaje.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez bigfish 22 lip 2011, 19:56
Zimno, cimno, mokro...do dupy :why:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12064
Dołączył(a)
11 gru 2010, 22:34

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez muraszka 23 lip 2011, 10:08
A ja sama nie wiem co mi jest.
Wszystko zaczęło się w 2008 kiedy urodziłam dziecko w wieku 21 lat. Kończyła mi się umowa o pracę, przedłużyli mi do dnia porodu. urodziłam i byłam chyba najszczęśliwszą matką pod słońcem, mimo tego, że mój małżonek obiecywał, że znadzie lepszą pracę i będzie nam lepiej a nic nie zrobił.. Ale mniejsza z tym. W każdym bądź razie jak urodziłam zniknęło 3/4 moich znajomych. Był brak czasu, inne priorytety. Zostałam z dzieckiem, mężem, 2 psiapsiułami i kilkoma luźnymi koleżankami. w Sylwestra 2009/2010 moja najlepsza przyjaciółka (od 8 lat) majtała dupskiem przed moim mężem a ten jak było widać nieźle się dowartościował. Zaczęłam wpadać w dołka. Siedziałam w domu całymi dniami z dzieckiem, a jak przychodził mąż to się nie mogliśmy dogadać. Potem zaczęły się użerania z wtrącającą się w wychowanie dziecka rodziną, uzależnianiem od siebie. Zaczęłam chodzić przymulona, bardziej senna, trzęsły mi się ręce i chudłam. Łykałam jakieś perseny i nervosole ale to g dało. I tak po mału odechciewało mi się wszystkiego. To co mi pomagało to dziecko i moja babcia któr mieszkała w tym samym bloku. I w tym przygnębionym nastroju żyłam z dnia na dzień. W międzyczasie przejechałam się na kolejnych osobach i czuję się samotna jak cholera.jak chciałam wyjść z domu były wielkie pretensje męża, jak chciałam znaleźć jakieś hobby to też był problem. Teraz w kwietniu zmarła moja babcia. Zaczęły się rodzinne waśnie spadkowe. Miałam takie nerwy, że głowa mała. Nagle odnalazła się moja biologiczna rodzina. Cieszyłąm się. Ale z całej gromadki lubię tylko 2 osoby-niestety reszta stanowi skrajną patologię. Znowu coraz częściej wstaję rano i nie chce mi się zajmować dzieckiem, robić coś w domu. Nikt mnie nie bierze na poważnie bo wszyscy myślą, że mam jakieś fanaberie. A mnie to wszystko przerasta. Dziecko nie dostało się do przedszkola, nie chce mówić, mąż myśli tylko o dupie, a mi na sam jego widok się odechciewa. I k**** nie wiem co robić i jak się pozbierać.
muraszka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Vian 23 lip 2011, 15:00
muraszka, hm... kurczę, ja bym chyba zaczęła od postawienia sprawy jasno przed mężem - to Twoje życie i w ostatecznym rozrachunku Ty o nim decydujesz. On jest Twoim partnerem, fakt, ale partner nie ma ostatecznego głosu w takich kwestiach jak te, czy wyjdziesz gdzieś tego dnia albo czy znajdziesz sobie hobby. Nie pasuje mu - shit happens, Tobie też w nim zapewne nie wszystko pasuje.

Po drugie - równoczesne właściwie z pierwszym - zmusiłabym męża, żeby zaczął traktować mnie serio, bo ewidentnie nie traktuje Twoich słów poważnie. Ty sobie, on sobie i hej, wychodzi na jego a Tobie się odechciewa. Musi zrozumieć, że kiedy mówisz "nie" to znaczy serio "nie" i basta.

Obecny stan rzeczy jest dla Ciebie zwyczajnie toksyczny i będzie tylko gorzej jeśli tego nie zmienisz...
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez halenore 23 lip 2011, 21:25
:why: :why: :why:
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Michuj 23 lip 2011, 21:27
Helenore nie jęcz. Na Wronach gadamy o sexie analnym. Join us :P
Michuj
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Vian 23 lip 2011, 21:28
Obrazek

-- 23 lip 2011, 21:29 --

Michuj, gadaliśmy, ale się speszyłeś i zrejterowałeś :P
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez halenore 23 lip 2011, 21:30
Michuj napisał(a):Helenore nie jęcz. Na Wronach gadamy o sexie analnym. Join us :P


To chyba dobrze, że już jęczę... :twisted:

Vian jesli HUG był do mnie, to poproszę...
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Vian 23 lip 2011, 21:32
Obrazek
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez sebastian86 24 lip 2011, 12:09
apatia mnie dopadla odkad wstalem rano , czuje ze wymyka mi sie wszystko spod kontroli...mam wrazenie ze nie mam wplywu na swoj nastroj i mysli
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Anna Maria 24 lip 2011, 12:30
Jestem wściekła na siostrzenice.Wnerwia mnie u niej już wszystko a jeszcze na następny tydzień chce zostać.Jestem zmęczona :why:
Anna Maria
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Natusia 24 lip 2011, 13:17
coś ostatnio nie mogę spać ;/
...śmierć jest spokojna łatwa życie jest trudniejsze...
Offline
Posty
1382
Dołączył(a)
13 maja 2010, 11:32

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez isz 24 lip 2011, 17:18
Mam silną potrzebę pogadania z kimś obcym, najlepiej znającym się na psychologii. Nie wiedziałam, gdzie tutaj napisać, a to długa historia, więc wolałabym np. na jakimś komunikatorze np. gg. Proszę o kontakt!
isz
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 lip 2011, 17:07

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Nurja 24 lip 2011, 18:05
Muszę sobie trochę pojęczeć, proszę zatkać uszy.

Od października zeszłego roku biorę antydepresanty, chyba było ze mną kiepsko skoro psychiatra chciała mnie wziąć do szpitala ale się nie zgodziłam. Uwierzyłam że potrzebuję tylko odrobiny neuroprzekaźników by stać się pełnowartościowym człowiekiem. No wiecie normalnym takim który pracuje, sprząta i gotuje. Na początku wydawało się że tabletki pomagają, przestałam płakać i jęczeć przy obiedzie o beznadziejności mojego żywota, przestałam nawet wyobrażać sobie własną śmierć. Chyba mamie było łatwiej ze mną wytrzymać, ale czas mijał i nie działo się nic więcej nie znalazłam pracy, nawet nie zaczęłam jej szukać! Nie nabrałam chęci do sprzątania ,nie zajęłam się sama sobą, nie znalazłam przyjaciół ani chłopaka. Sąsiedzi i rodzina ciągle pytali jak tam moje poszukiwania pracy i udawali że mi współczują. Nagle zrozumiałam że nic się nie zmieniło jest dalej tak jak było tylko że ja już nic nie czuję. Zawsze byłam powolna i niezdarna a teraz stałam się wręcz niezdolna do podjęcia jakiegokolwiek działania. Mama mówi że te proszki zmieniły mnie na gorsze i teraz już do niczego się nie nadaję. Ale dajmy spokój mamie ja też to poczułam, wczoraj z całą mocą uderzyło mnie że jestem jak człowiek ze złamaną nogą któremu lekarz przepisał środki przeciwbólowe. Czy coś się zmieniło? Nie! Noga jest dalej złamana, wciąż nie mogę chodzić tylko że to już nie boli. Nie krzyczę i nie przeszkadzam innym w ich codziennym życiu. Dlatego postanowiłam odstawić tabletki. Chcę krzyczeć, chcę przeszkadzać tak żeby nie dało się mnie ignorować! Chcę żeby ktoś wreszcie zajął się moją "złamaną nogą". Nie potrzebuję znieczulenia (tabletek), potrzebuję drugiego człowieka! Chcę cholernie chcę mieć kogoś komu mogłabym się żalić, kogoś kto byłby przy mnie ,ta potrzeba jest wręcz rozpaczliwa. Oczywiście gdyby przeczytała to moja mama na pewno by się na mnie obraziła, czego ja chcę przecież mam ją. Ale ona nie wystarczy! Nie zastąpi mi całego świata! Chcę krzyczeć i coś rozwalić... zamiast tego tylko płaczę.

W tej chwili moim mózgiem wstrząsają dreszcze na chwilę tracę jakby kontakt z rzeczywistością, to naprawdę dziwne uczucie, to moje szare komórki krzyczą "Daj nam tabletkę! My chcemy tabletkę!!!" Ale ja ich nie słucham :twisted: Nie dostaną nic i muszą się z tym pogodzić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
24 lip 2011, 17:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 16 gości

Przeskocz do