"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez nieidealna 06 lip 2011, 10:48
kornelia_lilia, cieszę się, że się uśmiechnęłaś, jak przeczytałaś to, co napisałam. dobrze, że chociaż jedna osoba jest z tego faktu poniekąd zadowolona.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 06 lip 2011, 15:03
jestem beznadziejna. jestem nad morzem i siedzę w pokoju. ryczeć mi się chce. nie mam siły z tego pokoju wyjść mimo że tak chcę...jestem do dupy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez malibu 06 lip 2011, 15:05
dominika, co sie dzieje? :roll:
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
09 maja 2011, 12:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 06 lip 2011, 15:06
to co pisze:(:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez bretta 06 lip 2011, 15:08
dominika92, spokojnie... daj sobie czas... jesteś tam, to już dużo
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 06 lip 2011, 15:10
bretta, ale jak patrzę jak na zewnątrz wychodzi słońce a ja siedzę tutaj to....a potem myśl żeby iść mnie tak przeraża...beznadzieja... :why:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez bretta 06 lip 2011, 15:10
dominika92, nie masz czegoś lekkiego na uspokojenie co by mogło pomóc?
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 06 lip 2011, 15:37
bretta, wczoraj wzięłam i tylko pogorszyło sprawę bo się nakręcałam....chyba nie dam dziś rady ;( ;(;(;(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez naranja 06 lip 2011, 15:44
dominika92 napisał(a):a potem myśl żeby iść mnie tak przeraża...

Dominiko, a czy Ty się kiedykolwiek zastanawiałaś co tak konkretnie Cię przeraża w związku z wychodzeniem z domu, z wychodzeniem do ludzi? Co się kryje pod tym lękiem? Bo wiesz, można płakać, trząść się, brać bezno, tylko, że w ten sposób ta bomba się nie rozbroi... Czego się boisz? Domyślam się, że być może pewnie nie wiesz tego (tzn. ja tak miałam przez długi czas), ale właśnie w tym rzecz, aby zacząć to sobie uświadamiać.
Offline
Posty
769
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 13:13

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Seroxat 06 lip 2011, 15:49
Mam problem :/ Szukalem czegos w sieci, ale Google mnie zawiodlo i postanowilem napisac o tym na forum, powiedziec jak sie czuje i w ogole. Moze ktos ma podobne "dolegliwosci". Bedzie mi razniej.
OK, wiec od jakiegos juz czasu czuje, ze moje doznania, odczucia sa... plytkie. Jakby jakis filtr powstrzymywal to, co do mnie dochodzi. W zasadzie nie ma oglnie przyjetego zadnego wzorca zachowania, np. jezeli jestes wesoly to powinienes czuc sie tak a tak, a jezeli smutny, to tak. Ja z kolei czuje, ze czegos mi w zyciu brakuje - sam nie wiem dokladnie czego. Nie odczuwam tak w pelni radosci, smutku, podniecenia, rowniez sex nie sprawia mi tyle przyjemnosci ile powiniem (tak mi sie wydaje, bo jezeli to co czuje w czesie stosunku to maksimum doznan, to ja dziekuje za takie cos). Musi byc cos wiecej! Moze przez cale zycie sie oszukiwalem, ale dopiero teraz zobaczylem, ze ten problem narasta. Moze nie zwracalem na to uwagi, bo caly czas za czyms gonilem, a gdy teraz zastanawiam sie nad wlasnym zyciem, to dopiero dostrzeglem, ze wszystko co do tej pory czulem bylo niczym.
Nie potrafie sobie z tym poradzic. Gdy slusze, ze ktos jest szczesliwy, skacze z radosci i ma chec nia zarazic innych, to mu zazdroszcze togo uczucia. Cos siedzi we mnie co mnie blokuje. Jakbym ja to nie byl ja. Gdzies w srodku czuje, ze wszystko co czuje powinno wygladac - byc odczuwane inaczej, doglebniej. Zeby podczas radosci kada komorka mojego ciala byla wesola, a w czasie smutku cale cialo lkalo jak male dziecko.
Martwie sie z tego powodu. Trwa to juz dobre pol roku i poglebia sie. Nie ukrywam, ze mam mysli samobojcze i ciekawi mnie, co jest po tamtej stronie. Momentami zycie nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. Mam kochajacych mnie rodzicow, dziewczyne, ktora mowi mi, ze jestem najwspanialszym facetem na ziemi i nie wyobraza sobie zycia beze mnie... A jednak to co do mnie dociera, te wszystkie uczucia i doznania, to ich strzepki, jakies ochlapy, ktore po drodze sie rozpadly i tylko znikoma czesc spadla na mnie.
Zycie jest paskudne. Ile razy klade sie spac z nadzieja, ze juz nie obudze sie nastepnego ranka. Ze przed snem smierc uslyszy moje wolanie o pomoc i skonczy sie ten caly koszmar, albo w czasie dnia zablakana kula z pistoletu dosiegnie mnie, a ja poddam sie bez walki o zycie :/
Ktos pewnie mi odpisze, zebym poszedl do psychologa i pogadal. Bylem i to nie u jednego. Oni mnie nie rozumieja, a psychiatra znajac zycie przepisze mi jakies psychotropy (bylem u psychiatry) i tabletkami bede sie oszukiwal, ze jest OK, a nie jest.
No i nie wiem co robic :/ Wiekszosc rzeczy wydaje mi sie prymitywna, nudzi mnie. Co z tego, ze mam scisly umysl. Wolalbym go nie miec, a umiec sobie poradzic z problemami... Zajmij sie czyms - ktos powie. Ha, jezeli w niczym nie widzisz sensu to wez i sie tu zajmij czyms. Glupota :/ Myslalem, zeby sobie zadania matematyczne rozwiazywac. Smieszna nie? Kto o zdrowych zmyslach bedzie calki liczyl lub pochodne. Ale nawet i w tym nie widze sensu, bo rozwiazanie jest jedno, tak jak 2+2 zawsze da 4. Oblicze skomplikowane rownanie, otrzymam wlasciwy wynik i co? OK, udowodnie sobie w tem sposob, ze mam leb, ale nic wiecej.
Nie bede wiecej pisal, bo nawet i to wydaje mi sie juz bez sensu. Moze gdy ktos sie odezwie, to i jak wlacze sie w dyskusje.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
19 cze 2011, 15:53

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 06 lip 2011, 15:51
naranja, ja mam tylko jeden jedyny lęk i mam świadomość tego od zawsze. tzn boję się że zemdleję. a lęk jest uzasadniony bo zdarza mi się to.

-- 06 lip 2011, 15:54 --

nienawidzę dziś siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez _asia_ 06 lip 2011, 15:55
dominika92 napisał(a):naranja, ja mam tylko jeden jedyny lęk i mam świadomość tego od zawsze. tzn boję się że zemdleję. a lęk jest uzasadniony bo zdarza mi się to.


rozumiem Cię dobrze, bo ja w dzieciństwie bardzo często mdlałam z niewiadomych dla lekarzy wtedy przyczyn (teraz już wiem, że od boreliozy). i potem bardzo się bałam, że znów mi się to przytrafi. tyle, że mi zdarzało się to w przeróżnych miejscach, w tym także i w domu, więc właściwie wszystko jedno... :roll:
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 06 lip 2011, 15:57
_asia_, mi w domu się zdarza jeśli jest bardzo duszno albo pod prysznicem jak za gorący wezmę, czy po chorobie....ale dla mnie najgorsze jest wybudzanie...najgorsze na świecie i to tego właśnie się boję najbardziej....

koszmar ;( to był błąd z tym morzem chyba...jeśli dziś nie pójdziemy w ogóle to się załamię. ;( nie jestem nic warta :(

-- 06 lip 2011, 15:59 --

mam ochotę wyć z wscieklosci brzradnosci i lekow jak widze slonce za oknem i chce isc a tak sie boje ze lek mnie paralizuje..ta przekleta droga...a jak pomysle ze sprobuje chociaz to pojawia sie lek i w glowie ze nie chce.../cenzura/ ......nie radze sobie dzis, chce do warszawy na co mi to bylo jestem beznadziejna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez amelia83 06 lip 2011, 16:00
Seroxat w takim razie jesli odmawiasz wizyty u psychiatry to psychoterapeuta bedzie lepszym rozwiązaniem,co nie :?: :!:
Po co sie męczyć....a leki na jakiś początek tez sa dobrym wyjściem
Pozdrawiam
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do