"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez smutna48 09 cze 2007, 12:21
Byly... pewnie ze były...
Ostatnio edytowano 01 lip 2007, 21:58 przez smutna48, łącznie edytowano 1 raz
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez Pstryk 09 cze 2007, 12:28
Nie Kochanie, po prostu jeszcze nie pogodziłaś się z tym, co się stało. Daj sobie więcej czasu. I przestań się nad sobą znęcać! Wiem, że w takich sytuacjach, w jakiej Ty się znalazłaś, wierci w brzuchu dziurę jedno pytanie: dlaczego? Odpowiedź jest prosta: po prostu to nie był ten jeden jedyny. A jeśli to nie ten, to lepiej, że się rozstaliście. Wkrótce kogoś znowu poznasz i się zakochasz i zrozumiesz, a tymczasem nie zadręczaj się pytaniami i żalami. Jak to Brodka śpiewa:
"Kto z miłości jeszcze nie umarł, nie potrafi żyć.
Moje serce kiedyś złamane mocniej kocha dziś"
:D
Pstryk
Offline

przez smutna48 09 cze 2007, 12:32
heh byle bym znowu nie spiewała dalej że: miał byc ślub sukienka samotnie w szafie lśni i nie załozy jej juz nikt :( znam ta piosenkę :)
Ostatnio edytowano 09 cze 2007, 12:37 przez smutna48, łącznie edytowano 2 razy
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez laven 09 cze 2007, 12:33
Dziękuję bardzo, że pytasz. Nie czuję się najlepiej. Mam dość, jestem strasznie zniechęcona, przytłoczona i osłabiona. A może sama doprowadzam się do tego stanu. Bo tak mi wygodniej? Ja już nie wiem gdzie mam się podziać. Co ze sobą zrobić. Niczego nie chcę. Wypełnia mnie pustka i apatia. Nie jest dobrze. O rany. Człowiek to mógłby tylko zrzędzić i zrzędzić, jak mu to "niedobrze". Ludzie takie tragedie przechodzą, tracą rodziny, są inwalidami, nie widzą. A ja robię wielkie halo bo mam depresję. Nie mam na to wszystko siły. Jeszcze raz dziękuję. Nie śmiem nie zapytać jak Ty się masz? Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

przez Pstryk 09 cze 2007, 12:40
Laven dla mnie ma ogromne znaczenie, że taka fajna laska ma depresję. A wiem co mówię: nie przepadam za kobitami, nie rozumiemy się najlepiej, a Ciebie rozumie więc na pewno się nie mylę :D Wygodniej czy nie jesteś zmęczona. Zajmij się tylko i wyłącznie sobą. Zastanów się, co poprawiłoby Ci nastrój, co sprawiłoby Ci przyjemność a potem to zrób - nawet jeśli wyda Ci się to głupie. Ja np. żeby się po wczoraj (zaćpałam) pozbierać puściłam sobie nutkę i tuptam raz po raz a zaraz idę na słoneczko żeby się naświetlić bo to dodaje energii :D a potem mam zamiar wykąpać się w basenie siostrzeńca - bez względu czy się do niego zmieszczę czy nie!
Smutna, e czepiasz się słówek :smile: to tylko słowa piosenki, które prowadzą do płenty, którą napisałam :lol:
Pstryk
Offline

przez smutna48 09 cze 2007, 12:43
wiem wiem czepliwa jestem ale coź takie jakies mam czasami myśli ze ze wszystkich facetów na świecie tylko 1% to normalni i są juz dawno zajęci eghhh :roll:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez laven 09 cze 2007, 12:48
Wielkie dzięki. Coś ze sobą zrobię. Może pójdę spać. Nie mam pojęcia co mi poprawia humor. Ale czegoś spróbuję. Postaram się. Pozdrawiam serdecznie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

przez smutna48 09 cze 2007, 13:03
pewnie gdybym mieszkala w Gdynibyła bym na plazy bo mi się marzy :smile: albo pojechala bym do Sopotu na Molo połazic pokarmić łabędzie :roll: moze zlotej rybki poszukac :roll:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez natalia-czerwona 09 cze 2007, 14:15
przepraszam, że przerywam rozmowę, ale potrzebuję się komuś wygadac.
tak więc.. do rzeczy. jestem cholernie zmęczona. cały czas muszę udawać, że wszystko jest ok, zgrywam tzn. "silną". tą, która radzi sobie z chorobą, którą nic nie przeraża. ale tak cholera nie jest! wiem, że nie mogę się rozklejać i wiecznie marudzić. cały problem polega jednak na tym, że choroba zawładnęła moim życiem. życiem, które wydaje się być już nie-do-zniesienia.
wpadam w jakieś stany depresyjne, nic nie mogę robić. o niczym mysleć. tylko ranię swojego narzeczonego. chyba powinnam z nim zerwać. ile można mnie niańczyć?! próbuję non stop wziąć się w garść. i kiedy wydaje mi się, że biorę górę nad depresją, to pojawiją się głosy, widzenia.. mam wrażenie, że opętał mnie jakiś zły duch, który tak uparcie próbuje zrujnować mi życie.
nie pomagają żadne leki. nawet uspokające. dostaję ataków, kiedy próbuję wyskoczyć z okna, walę pięściami w ścianę.
powiedzcie szczerze.. nie ma już ratunku, prawda :?:
"Z popiołu
Wstanę płomiennowłosa
By połknąć mężczyzn jak powietrze."
Posty
36
Dołączył(a)
16 gru 2006, 00:59

przez smutna48 09 cze 2007, 14:23
Nigdy tak nie myśl ! Zawsze jest ratunek i jakies wyjscie niewolno się poddawać tej paskudnej depresji!... Nie wiem czy chodzisz do lekarza czy bierzesz jakies leki na te stany? one napewno by pomogły wyciagnąć Cie z tego takie poczucie bezradnosci tez mnie często dopada :( i sie zloszcze. a watek jest dla wszystkich mozesz pisac ile wlezie i zawsze uzyskasz wsparcie. Pozdrawiam
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Re: "JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!

Avatar użytkownika
przez pink 09 cze 2007, 18:22
Znów mnie dopadło - w zasadzie bez żadnej przyczyny . Chce mi się wyć, łzy same płyną bez twarzy. Nikt nie rozumie co się dzieje, jak wytłumaczyć to komukolwiek?.... Tylko wy możecie zrozumieć. Jezuuu... Mam tak potwornie dość.... A już było lepiej..... I znów łudziłam się nadzieją, że będzie dobrze. Nigdy chyba już nie będzie dobrze..... Boże, jak potwornie boli mnie brzuch, jak bardzo..........
Masz rację Bethi - piekło jest tu i teraz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
08 lut 2007, 17:14
Lokalizacja
kraków

Avatar użytkownika
przez merkia 09 cze 2007, 18:55
Ja prowadzę walkę sama ze sobą. To nielogiczne, straszni się z tym czuję.
.
Hm, ale jedna sprawa jest dziwna -> nie utożsamiam się z tymi problemami, o których wy opisujecie. Odkryłam, że jednak nie mam depresji -> moim problemem są kontakty z ludźmi, które -> idąc dalej, wywołuje niska samoocena. Kiedy z kimś rozmawiam nie potrafię logicznie myśleć. Myślałam, ze to depresja, ale kiedy jestem sama, czuję się świetnie.
Tak więc przynajmniej nazwałam problem. DObre i to.
Tylko jak z tym walczyc, macie pomysły ?:)

pink Wiesz, poradzę Ci coś. To na pewno nie jest łatwe, ale sama stosuję tę metodę. Jest drastyczna. Uderzam w sam środek - (nie potrafię skupić się na tym co odczuwam podczas rozmów), to tym więcej przebywam wsrod ludzi..Czasami myślę,ze może lepiej było zostać w domu ? Ale nie. Przynajmniej idę do przodu. Nie mogę sobie pozwolić na zamartwianie się i utratę radości z życia. Wiem, że pozniej, patrzac z perspektywy czasu - będę żałowała ! A i idę do psychologa. Pójdzie jak po maśle. Wiem, że mi się uda, chodzi o to aby ktos mnie pokierował. Z tobą też tak będzie, tylko daj sobie szansę.

pozdrawiam wszystkich jęczących =)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
13 maja 2007, 20:13
Lokalizacja
Poznań

JĘCZARNIA" - czyli muszę się komuś wyżalić!!!!!

Avatar użytkownika
przez pink 09 cze 2007, 20:06
Dzięki merkia za słowa otuchy. Aktualnie jestem chyba trochę pijana, to straszne, ale miłe, że mniej boli. Mniej boli i daje poczucie, że jutro będzie lepiej. Lepiej , bo jeszcze trochę zostało alkoholu, cholera , jakie to żałosne. Cierpię na chroniczną zazdrość o męża, a on w czwartek jedzie w delegację na dwa dni. Jak to przeżyć? Znów się opić? Wracamy do punktu wyjścia - po śmierci taty brałam leki na uspokojenie i popijałam piwem , żeby zapomnieć. Tylko, że wtedy chciałam zapomnieć o widoku śmierci, a teraz?...... O czym teraz chcę zapomnieć - o życiu, o tym całym bagnie. To jest jakieś jedno wiekie nieporozumienie. Moje biedne dzieci zasługują na coś więcej niż chora walnięta matka. Tak bardzo mi przykro..... Cholera, jak mi przykro. Dziękuję wam wszystkim, że jesteście.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
08 lut 2007, 17:14
Lokalizacja
kraków

ja nowa

Avatar użytkownika
przez b-s 09 cze 2007, 23:51
kiedys slyszalam, od znajomej siostry, ktora studiuje psychologie, ze utrzymujace sie dluzszy czas "doly" to depresja

dzisiaj sobie uswiadomilam, ze chyba mnie tez sie to tyczy.

bo czy w moim zyciu sa pozytywy? moze i sa. ale zalane morzem tych wszystkich zlych spraw.

jestem sama od... od zawsze. chociaz, jak oceniaja znajomi "moglabym miec kazdego". i co z tego, jak kazdy, ktory mi sie spodoba i do kogo cos poczuje, okazuje sie albo ch***m albo jest zajety.
moze powinnam wtedy walczyc o swoje szczescie, ale jakos nie umiem. nie mam sily.
nie mam sily tez oddychac, kazdy wdech sprawia mi bol. a ja nie chce juz wiecej cierpiec.

w niczym nie moge znalesc zapomnienia. jesli jest dobrze i ten stan utrzymuje sie 2-3 tygodnie, moge byc pewna, ze jednego wieczoru, np takiego jak dzis, wszystko sie zawali i przespanie mnie interesowac.

co w swietle sesji nie jest dobre. pierwsza letnia sesja i zapewne w wiekszosci niezaliczona. jeszcze tego brakowalo - rozwalone wakacje nauka na wrzesien....

przynudzam, wiem. ale to chyba miejsce na takie jeczenie... :)
Avatar użytkownika
b-s
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
09 cze 2007, 23:44
Lokalizacja
zadupie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do