"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez pięłkny pasztet 15 maja 2007, 20:46
Najbardziej zal nie pieniedzy(choć do bardzo tanich nie nalezał),ale ze to był w sumie prezent, no i że wspomagał mnie w walce z moimi trudnościami, jazda na nim sprawaiała mi przyjemnośc, dawała niezależność, wiadomo też,że trochę wysiłku dobrze wpływa na samopoczucie, a to mi teraz bardzo potzrebne.Trzeba po prostu szybko cos nowego kupić.Dzieki dziewczyny za dobre słowo, szkoda że też Was to spotkało, i to nie raz.
"Me english?Nicht verstehen-let's speak dance!"
Posty
28
Dołączył(a)
08 maja 2007, 20:30
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez October 15 maja 2007, 22:23
Może trzeba przeprowadzić akcje "STOP ZŁODZIEJOM ROWERÓW!"? :D
A Fine Day To Exit...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
04 maja 2007, 13:47
Lokalizacja
Pomerania

Avatar użytkownika
przez pięłkny pasztet 15 maja 2007, 22:47
Przydałby sie Kononowicz..nie było by tego chamstwa, złodziejstwa i ku..stwa :mrgreen:
"Me english?Nicht verstehen-let's speak dance!"
Posty
28
Dołączył(a)
08 maja 2007, 20:30
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez faiter 16 maja 2007, 21:07
Witam,
Znowu mam wszystkiego dość, a szczególnie siebie i swojego beznadziejnego życia. Nerwica i depresja zabrały mi prawie połowę mojego życia, mojego młodego życia. Znów nie chce mi się żyć, TAK żyć; a ja przecież NIE UMIEM inaczej.
Właśnie wróciłem z mojej bezsensownej pracy, która wcale nie przynosi mi żadnej satysfakcji - wręcz przeciwnie. Atmosfera jest beznadziejna, wzbudzający lęk apodyktyczny szef, moje relacje ze współpracownikami są złe - w tym momencie pieniądze nie mają już większego znaczenia...
Całe dnie spędzam w "tej" pracy - 11-19; potem nie wiem co mam z sobą zrobić. Ogarnia mnie wielki żal za zmarnowanym czasem, który minął, za tym czego nie dało mi było doświadczyć...
Wiem, że na tym forum są osoby, które przeżyły lub przeżywają wielkie PIEKłO w swoim życiu...
Jestem samotny, cholernie samotny i tak bardzo nieszczęśliwy. Od lat powtarzam sobie w duchu, że wytrzymam i będzie lepiej, że za te wszystkie cierpienia Bóg mnie kiedyś 'wynagrodzi" - kiedy? A ja tak sobie próbuję budować tzw. NADZIEJĘ bez której już dawno pewnie by mnie tu nie było.
Z powodu niskiej samooceny mam problemy w kontaktach z innymi ludźmi; przestaję wierzyć, że będę mógł ją kiedyś podnieść - tyle lat już próbuję... Próbowałem już wielu sposobów; naczytałem się różnych książek i publikacji, wszystko na nic.
Od lat próbuję zmienić swoje życie, to też na nic. Nie mam już siły, jestem wrakiem emocjonalnym, wyparte pragnienia zakłócają mi rzeczywistość, życie staje się przykrym i niezrozumiałym obowiązkiem.
Nie mam dla kogo żyć, nie widzę sensu i celu w swoim dalszym życiu. Zapomniałem już czym jest radość, czułość, poczucie bezpieczeństwa.
Jestem osobą z natury emocjonalną, odczuwam podwójnie i w tym chyba największy problem. Mam jakiś dziwny pęd ku śmierci; chyba jestem genetycznie obciążony - w moje rodzinie było wiele samobójstw. Wiem, że po drugiej stronie wcale nie musi coś być, że to może być koniec mojej osoby, mam tę świadomość. Może to wołanie o pomoc? Wołanie o przyjaźń, wsparcie, a może nawet... miłość?
Wiem, że z biegiem lat mam coraz mniejszą szansę na miłość, szansę na szczęście.
Jest mi źle, siedzę i płaczę, słucham tkliwych kawałków i sam już nie wiem co piszę...
Kiedyś przez lata pisałem listy do Boga, obwiniając Go i oskarżając o wszystko co mnie spotkało. Nigdy nie odpowiedział.
Staczam się, fizycznie, intelektualnie i duchowo. Już dawno przestałem się rozwijać; ciągle tkwię w latach 90' kiedy bywało normalnie, tęsknie za tym czasem, tęsknie za tymi odczuciami...
Sam sobie nie poradzę; za moją zewnętrzną powłoką twardziela, kryje się słaba, zalękniona istota' istota, która odda WSZYSTKO za odrobinę miłości...
Nie wiem co przyniesie jutro; zresztą nie obchodzi mnie to, wszystko mi jedno...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
22 mar 2007, 00:32
Lokalizacja
Pomorze

Avatar użytkownika
przez 331ania 16 maja 2007, 21:30
faiter napisał(a):Jestem osobą z natury emocjonalną, odczuwam podwójnie i w tym chyba największy problem.

masz rację,ja też tak mam :cry:
faiter napisał(a):Sam sobie nie poradzę; za moją zewnętrzną powłoką twardziela, kryje się słaba, zalękniona istota' istota, która odda WSZYSTKO za odrobinę miłości...

poczuj że są ludzie którzy chcą Ci pomóc,znów brak mi emotikonki by Cię pogłaskać i powiedzieć że będzie dobrze.Popatrz ile jest tu osób które pragną tego co Ty i które borykają się z takimi trudnościami.Wiem że Ci zle i napisałeś wszystko tak że ja bym tego lepiej nie ujęła.Chyba wszyscy "depresanci" to odczuwają :cry:
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez smuteczek 16 maja 2007, 22:10
Faiter, tyle smutku w Twoich słowach, ja też to znam, ...znam też to zaniżone poczucie własnej wartości, mimo, że tak naprawdę to sporo w życiu zrobiłam, ale i tak przecież jestem beznadziejna... rozumiem doskonale także ten (jak go nazywasz) "pęd ku smierci", czasami mam wrażenie, że jestem w jakiś sposób napiętnowana, że noszę stygmat samobójczej śmierci, o której wciąż myślę jako o wyjściu z każdej trudnej sytuacji, a takich przecież w życiu wiele... i jeszcze przerażajace jest to, jak bardzo jestesmy okrutni dla siebie, myśląc właśnie w taki sposób, ale jak wyjść z tej matni, jak być dla siebie dobrym, jak siebie (takiego nieudacznika) pokochać... na te pytania zwykle brakuje nam odpowiedzi... spróbuj choć przez chwilę pomyśleć o sobie coś dobrego, to już będzie sukces i mały krok do... wyzwolenia
Pozdrawiam cieplutko
Smuteczek
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
08 maja 2007, 10:34
Lokalizacja
sZCZECIN

przez Pstryk 16 maja 2007, 22:16
Każdy ma w życiu takie momenty, niestety MY jesteśmy na nie narażeni częściej i przeżywamy je mocniej.
Drogi Faiter, weź parę głębokich wdechów i odsuń od siebie złe myśli. Przypomnij sobie, co ostatnio miłego Cię spotkało i spróbuj to powtórzyć.
Niestety, praca zawodowa, która nie daje nam najmniejszej satysfakcji ma wpływ na życie i zawodowe i osobiste. Gniew, flustrację i stres niesiemy wtedy ze sobą do domu. Wszystko wówczas wydaje się takie przygnębiające, czujemy się zrezygnowani i wściekli na siebie samych, bo bezradni.
Chciałabym Ci napisać jak/co konkretnie powinieneś zrobić. Wiem, że takie slogany jak: będzie dobrze, może i podnoszą na duchu ale niewiele zmieniają. Cokolwiek jednak napiszę dopóki Ty sam w to nie uwierzysz (że jesteś panem swojego losu) to żadne słowa nie pomogą. Mogę jedynie Ci przesłać światłowodem moje wsparacie. Jestem z Tobą i jak tylko będziesz potrzebował się wyżalić to się nie krępuj, bo tak naprawdę tylko to pomaga - wyrzucenie z siebie zalegających śmieci pozwala na zrobienie prawdziwych porządków.
3m się cieplutko
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Madź 16 maja 2007, 22:20
źle mi
nie chce już tego świństwa.
koniec z tą chorobą.
:cry:
nie chce do końca życia być taka :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:29

przez Pstryk 16 maja 2007, 22:27
Madź, Słoneczko to kopnij to w du.. ale zamachnij się z całej siły. Chętnie Ci pomogę. Razem możemy wykopać to do innej galaktyki. Oby jak najdalej :D
Przepraszam za tą nie powagę. Co Ci Kochanie na serduszku leży? Mów tu zaraz.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez pięłkny pasztet 16 maja 2007, 22:38
faiter napisał(a):nie widzę sensu i celu w swoim dalszym życiu

Może za bardzo chcemy to życie "rozgryźć",a tymczasem rzeczywistośc wydaje sie często zupełnie absurdalna, i chyba to tzreba zaakceptować, tak jest i juz , a wszystkiego dowiemy się(mam cichą nadzieję)w przyszłym Życiu.faiter, ja też mam często poczucie klęski i niemocy,ale usilnie staram sie szukać rzeczy które sprawiaja mi radośc,albo chcoiaż lekkie zadowolenie-bo każdy ma jakies swoje gusta, przyzwyczajenia, rzeczy które mogą mu dać odrobinę szczęscia.Mnie kiedys wydawało sie,że jestem człowiekiem "bez własciwosci", bez marzeń i zainteresowań,ale widzę ze warto szukać, bo coś sie zawsze odkryje w sobie, coś nowego, co czasem kompletnie zaskakuje.Ty umierasz każdego dnia-bo każde Twoje wyjscie z domu, każdy dzień w pracy to jakby umieranie-zagrożenie, piekło, zmaganie.Człowiek w stresie, w zmaganiu-to człowiek jakby w śmierci..ale bez umierania nie ma miłosci- dopiero jak "umrze" w Tobie ten "stary człowiek"-urodzi się nowy, taki który znajdzie miłość.A zabic tego "starego "możesz tylko przez to codzienne zmaganie-sam czujesz, jakbyś umierał, bo odczuwasz lęk-wiem,najchetniej pieprznął byś tym wszystkim,tez mam na to ochotę-ja też nie chcę umierać-ale bedę walczyć i Tobie też tego życzę.Te moje "rady" może są załosne,ale coż.. :(
"Me english?Nicht verstehen-let's speak dance!"
Posty
28
Dołączył(a)
08 maja 2007, 20:30
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Madź 16 maja 2007, 22:43
mam dopiero 17 lat a całe życie nic mi nie wychodzi.
nabawiłam sie stanów depresyjno-lękowych i nie wychodze nigdzie :(
nie dbam o siebie.
o szkole nawet nie mówie.
nie radze sobie z niczym :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:29

przez Sebo 17 maja 2007, 06:19
cześć faiter. Wiem co czujesz bo ja też przez to przechodziłem i przechodzę co pewien czas. W moim życiu deprecha toważyszy mi od jakichś 10 lat. To na tyle długo, że stała się ona chyba częścią mnie samego i nie wiem czy kiedykolwiek się od niej tak do końca uwolnię. Jednak jakoś żyję. Myślę, mówiąc inaczej, mam nadzieję, że w Twoim życiu zdarzają się też dobre momenty. Napewno jest coś co Cię interesuje, co sprawia, że się uśmiechasz, co choć na chwilę pozwala odsunąć od siebie negatywne myśli i wejść na chwilę do innego świata. Dla mnie np. tym czymś jest muzyka, ostra muzyka, dodam, dzięki której mogę się wewnętrznie wyżyć. Pomaga mi też to forum, gdzie można spotkać ludzi, którzy czują się podobnie i którzy wiedzą o czym mowa. Ja również mam świadomość rzeczy których nie doświadczyłem, a które mogłem przeżyć, ale mam też świadomość, że jeszcze sporo życia przedemną i że jeszcze wszystko może się zmienić, choć tez nie musi. Jednak dopóki się o tym nie przekonam nie zamierzam stąd odchodzić, chociaż mam takie chwile, że chciałbym, ale one mijają. Mam nadzieję, że Tobie też miną. Póki żyjemy mamy szansę na wszystko, w tym na miłość. Trzymaj się mocno faiter i nie poddawaj się. Jesteśmy z Tobą.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 03:22

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 17 maja 2007, 13:39
Nie poszłam do szkoły. Brakło mi siły...
Spać, spać, spać... :( Przespać wszystko, co boli :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

przez Pstryk 17 maja 2007, 18:47
Madź napisał(a):mam dopiero 17 lat a całe życie nic mi nie wychodzi

Właśnie Kochana, masz dopiero 17 lat. Całe życie przed Tobą. To, jak ono będzie wyglądało w dużej mierze zależy od Ciebie samej. Przede wszystkim poszukaj pomocy u specjalisty. Nie zwlekaj. Potem będzie już tylko lepiej.
Uszki do góry Słoneczko!

Little_Nadia, Skarbie, jeden dzień nie zawala wszystkiego. Czasem trzeba się zatrzymać, aby nabrać oddech na jutro. Jutro będzie lepiej!
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do