"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez coma 12 sty 2011, 23:49
Jak mi piszczy w uszach. To już przesada :silence:
coma
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Ratatat 13 sty 2011, 00:09
już nie daje rady chodzić do tej szkoły. Za dużo spojrzeń, gestów i zgrywania się. Nie mam siły. Dzisiaj już opuściłem ostatnią lekcje, bo nie dałem rady. Na dodatek w ostatni weekend przyjaciele sobie zrobili ze mnie żart, a specjalnie się przełamałem żeby wyjść z domu do ludzi bo grali swój pierwszy koncert :(( Wcześniej żyłem z weekendu na weekend żeby wypić razem z nimi. Teraz już nie mam ochoty ich widzieć, a upić się nadal mam ochote :( Jeszcze tylko 4 miesiące i przynajmniej szkołę będę miał w z głowy, a z nimi i tak się spotkam bo nie mam nikogo innego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
08 sty 2011, 21:41
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Tornado 13 sty 2011, 01:46
Miniaa, potrafię zrozumieć Twoje stany - choć aż tak nie miałam i udawało mi się zawsze opanować (raz albo dwa razy w życiu specjalnie pokaleczyłam sobie dłonie, ale przed pocięciem się uchroniłam się na szczęście). Przyczyn może być kilka - m.in. ciągły i narastający stres i nakładające się na siebie niepowodzenia. Nie wiem, co bezpośrednio Twój stan wywołało, ale jest to do opanowania, wymaga jednak niestety długotrwałej pracy nad sobą. Na Twoim miejscu porozmawiałabym na ten temat z jakimś psychologiem - razem szybciej można znaleźć przyczyny i metody, które mogły by pomóc w konkretnych sytuacjach... Może też na forum jakieś wskazówki znajdziesz...
Tak czy inaczej - nie jesteś z tym odosobniona - trzymaj się dzielnie :)

...Znowu nic nie zrobiłam na sesję. Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować przy tak wielkich dawkach emocji dostarczanych co dziennie... Oderwałam się nieco od wszystkiego - obejrzałam dwa lekkie filmy, ale wystarczy choć jedna z nim rozmowa telefoniczna - znów wszystko wróci - jak dzisiaj - żal, ból, tęsknota i ta nieokiełznana wściekłość. Muszę znaleźć na nią sposób, bo tylko utrudnia. Dziś po dyskusji z mężem na temat co się podoba a co nie wręcz gardło mnie bolało od zdarcia - przerażają mnie w tym momencie moje reakcje, bo rzeczywiście można uznać, że staję się agresywna. On wie, co powiedzieć (nawet w jednym zdaniu) by wyprowadzić mnie z równowagi. Chce zrobić ze mnie wariatkę i udowodnić, że to ja potrzebuję większego leczenia - on jest przecież spokojny i opanowany. Z zimną krwią i spokojem wygaduje takie rzeczy, że mi się aż krew gotuje. Chce ze mnie zrobić wariatkę! Dopóki nie opanuję tej wściekłości, na to co się dzieje, na bezradność, na starania bez skutków, na pogarszającą się sytuację - będę zgubiona. Terapia dopiero w niedzielę - i to tylko godzinna. Na następną znowu będę czekać przynajmniej tydzień - a tak bardzo mi ona potrzebna... iem, panikuję, i sama się nakręcam, bo ta panika mnie przeraża, to panikę potęguje i tak w kółko. Pozostaje mi relaks - ale nie mogę na niego codziennie tyle czasu spędzać. Mam naukę, mam pracę, mam dom na utrzymaniu, niedługo też mąż z dzieckiem do domu wróci (z powrotu dziecka akurat się cieszę - bardzo za nim tęsknię, ale znęcanie się psychiczne będzie wtedy nie tylko na kilkadziesiąt minut przez telefon, ale 24 h/dobę). Może będzie lepiej, jak właśnie tak wyrzucam tu swoje obawy... Wiem, niewiele tu można doradzić, pomóc - pomóc może jedynie czas i próby podjęcia działań naprawczych (psycholog rodzinny) - a jak nie wyjdzie - to rozstanie. trochę też na całą sytuację ma wpływ wezwanie do sądu na sprawę o ograniczenie praw rodzicielskich... Wszystko się gmatwa, mimo, że miało być prościej... Wiele Was ostatnio zarzucam swoimi żalami, ale chyba pozwala mi to uporządkować nieco wszystko i ułatwia wzięcie się w garść. Muszę być silna - dla dziecka, które mnie potrzebuje. Nie mogę się tak dawać prowokować i poddawać presji. Brakuje mi sił - ale to nie ważne - ważniejsze jest teraz dziecko i walka o jego dobro, o normalność... Tylko jak pohamować złość?
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Helvetti 13 sty 2011, 11:27
Zimno mi, jestem głodna i chora.
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez dogomaniaczka 13 sty 2011, 19:31
dawno nie miłam tak koszmarnego dnia...praktycznie nie wstałam z łóżka..najchętniej cały czas byłabym wtulona w niego...nie wiem co zrobić żeby sobie pomóc. chce wiosnę, chcę żeby coś się działo.
dogomaniaczka
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Helvetti 13 sty 2011, 21:44
Wiem, że nie powinnam tego pisać, ale wkurwia mnie jak jęczy moja współlokatorka, bo jest chora.
:evil:
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez lakuda 13 sty 2011, 21:53
Helvetti, kto jak kto, ale ja, rozumiem Ciebie doskonale..
no bywa, że wiem, że nie mamy zasadniczo prawa się wkurwiać na kogoś, ale nie dajemy rady..
cóż.. ośmielę się stwierdzić, że jesteśmy tylko ludźmi..
jeśli Ci to pomoże, może zwróć jej uwagę że nie jest sama w pokoju a ty masz swoje problemy i nie chce Ci się więcej słuchać jej marudzenia..?

w ostateczności zawsze będziesz mogła przeprosić..

:-|
lakuda
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez *Monika* 13 sty 2011, 21:54
lakuda, jak sie czujesz? Lepiej?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Helvetti 13 sty 2011, 21:54
No ja /cenzura/, jest chora, a to /cenzura/ nie jest umieranie.
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez lakuda 13 sty 2011, 22:15
Monika1974, dzięki ze pytasz..
wiesz, tak.. lepiej.. nie wiele lepiej, ale przeszła mi agresja..
to ważne..
lakuda
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez LitrMaślanki 13 sty 2011, 22:19
lakuda, no to jeszcze wróć do starego awatara i będzie ok:)

U mnie bez zmian jak wczoraj pogoda mnie demoluje ..
LitrMaślanki
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez lakuda 13 sty 2011, 22:21
LitrMaślanki, az tak lepiej tomi nie jest..
lakuda
Offline

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez *Monika* 13 sty 2011, 22:27
lakuda, cieszę się,ze odrobinkę lepiej. To wazne,żebyś się umiała sama uspokajać.
Ja pracuję nad tym, chociaż jest ciężko.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez lakuda 13 sty 2011, 22:28
Monika1974, tulę..
lakuda
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do