Przestaję sobie radzić ze sobą.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Przestaję sobie radzić ze sobą.

Avatar użytkownika
przez Jer 25 kwi 2014, 15:53
Cześć Wszystkim.
Trafiłem dziś na to forum i postanowiłem poszukać pomocy.
Najlepiej będzie jak zacznę od początku.
Od kiedy pamiętam byłem dzieckiem nieśmiałym, wycofanym. Wolałem żyć w cieniu innych. Będąc młodszym nie miałem problemu z nawiązywaniem kontaktów z innymi chociaż zawsze wolałem towarzystwo osób starszych od siebie. W sumie nawet nie wiem dlaczego. Moi rówieśnicy zachowywali się tak dziecinnie, że wolałem posiedzieć z dorosłymi. W gimnazjum, gdy zaczęły działać hormony zauważyłem, że pociągają mnie faceci. Wtedy nawet się tym nie przejąłem, bo myślałem, że to normalna faza, że przejdzie. Gimnazjum mijało, zaczęło się liceum, a ja nadal nie byłem " normalny " jeśli chodzi o orientację. Bardzo mnie to denerwowało, przez to zacząłem się wycofywać ze społeczeństwa, coraz mniej czasu spędzałem ze znajomymi - czułem się jakiś gorszy. Za wszelką cenę chciałem się zmienić, ale nie mogłem. To mnie pogrążało, buntowałem się przeciw sobie. Wynikiem tego było zawalenie szkoły. Najpierw nie zdałem roku, później rzuciłem szkolę całkowicie. Przestałem wychodzić z domu, całe dnie spędzałem w swoim pokoju, mogłem godzinami leżeć w łóżku i nic nie robić. Nie miałem siły, by cokolwiek zmienić. Wszyscy wokół wyciągali do mnie ręce, ale ja ich odtrącałem, nie chciałem pomocy. Nawet nie mogę opisać tego co czułem. Nienawiść i obrzydzenie do samego siebie były tak ogromne, że przysłaniały wszystko inne. Wiedziałem, że na nic dobrego nie zasługuję. Myśli samobójcze towarzyszyły mi od bardzo dawna, ale zawsze bez szczegółów. Najgorszy był dla mnie koniec roku kalendarzowego, taka kulminacja. Wszystko miałem już zaplanowane. Wiedziałem jak i gdzie odebrać sobie życie. Wtedy nie myślałem o bliskich, samobójstwo wydawało mi się czymś najlepszym. Byłem pewny, że jeśli się usunę to wszystkim będzie lepiej. Do dziś pamiętam jak napisałem list, w którym wyjaśniłem swoje zachowanie. Byłem sam w domu, miałem iść już zrobić to co planowałem od tak dawna. Niestety (?) powrót sióstr do domu pokrzyżował mi plany, zobaczyłem je i pomyślałem " Co ja robię? ". Na pewien czas odsunęło to zrealizowanie mojego planu. Z nowym rokiem bliscy zaczęli działać. Na siłę wyciągnęli mnie z domu, pomogli dostać się do szkoły zaocznej. Moje problemy gdzieś odeszły, zacząłem akceptować siebie, myślałem, że ciemne chmury mnie opuściły. Niedawno poznałem świetną osobę. Wyszło tak, że jesteśmy razem. Spotkało mnie ogromne szczęście jednak te złe myśli powróciły. Znowu nie mam siły do działania, zacząłem zaszywać się w domu. Pomimo uczucia jakim darze partnera zaczęły dręczyć mnie te same problemy co kiedyś. Myślałem, że wszystko będzie już dobrze, ale to wróciło. Boję się tego, że znowu znajdę się na dnie i tym razem nie dam rady z tego wyjść.
Tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie chcę innym zrzucać swojego problemu na plecy, chociaż wiem, że sam sobie z tym nie poradzę. Myślałem o wizycie u psychiatry, ale boję się, że mnie wyśmieje i powie, że to tylko moje wymysły.
Wątpię, żeby ktoś to przeczytał, ale musiałem się gdzieś wygadać.
Pozdrawiam :?
Jesteśmy niewol­ni­kami włas­nych prag­nień, po­zor­nie dających szczęście.
Ga­lopu­jemy gubiąc po drodze to, co najważniejsze...gubiąc siebie nawzajem.
Avatar użytkownika
Jer
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
25 kwi 2014, 13:05
Lokalizacja
Other Side

Przestaję sobie radzić ze sobą.

Avatar użytkownika
przez Lethality 25 kwi 2014, 16:23
Witaj na forum Jer.

Psychiatra czy psycholog tak jak wszyscy lekarze nie są od tego, aby krytykować, ale po to aby pomagać. Nie mają prawa wyśmiewać się z Twoich problemów. To jest nieprofesjonalne.
Nawet jeśli by Ci się to przydarzyło to to źle świadczy o lekarzu nie o Tobie. Wtedy po prostu go zmieniasz.

Tak to już jest w życiu. Jesteśmy ludźmi, różnimy się od siebie. Czasem bardziej i to powoduje problemy.
Ważne żebyś nauczył się akceptować siebie - to, że jesteś inny nie czyni Cię gorszym, ale wyjątkowym. Pozdrawiam ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
14 mar 2014, 16:25
Lokalizacja
Gdynia

Przestaję sobie radzić ze sobą.

Avatar użytkownika
przez barbieturan 25 kwi 2014, 16:41
Jer, Mój najlepszy kumpel- też homoseksualny , podobnie jak Ty nie mógł tego zaakceptować u siebie w młodzieńczym wieku ( w gimnazjum nie znaliśmy się, ale pamiętam, że zawsze wydawał mi się dziwakiem. taki anemiczny, cichy, wyobcowany, jakby na jakiś ostrych tropach był wiecznie ) Tak się stało, że trafiliśmy do tej samej klasy w liceum. Co więcej zaprzyjaźniliśmy się. Nie raz wspominał fatalnie okres gimnazjum, tego jak czuł się wyśmiewany i dobrze pamięta swój wstręt do samego siebie. Chłopak zmienił się nie do poznania. Teraz jest na studiach, ma partnera, czuje sie dobrze ze samym sobą, ze swoją "odmiennością" no i przede wszystkim czuje sie akceptowany przez najbliższych.
Ale nie wiem jak to wygląda u Ciebie... Czy masz przyjaciół, jakie masz relacje z rodzicami i w ogóle, i w ogóle.
Jestem pod nieustannym gradem niepokojów. Czego chcę teraz, tego już nie chcę za chwilę. Gdy wszedłem już po schodach na górę, nie wiem jeszcze, w jakim będę nastroju, gdy wejdę do mieszkania. Muszę nagromadzić w sobie niepewności, zanim staną się one jakąś małą pewnością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1268
Dołączył(a)
15 wrz 2013, 08:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przestaję sobie radzić ze sobą.

przez ladywind 25 kwi 2014, 17:03
Jer, myslę, ze powinienes porozmawiac o swoich problemach ze swoim partnerem, w koncu jestecie razem ,a zwiazek jest tez po to, aby sie wspierac w tych złych dla nas chwilach.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Przestaję sobie radzić ze sobą.

Avatar użytkownika
przez Jer 25 kwi 2014, 17:43
Barbieturan, miło słyszeć, że Twojemu przyjacielowi się udało :smile:
W moim przypadku z wieloma znajomymi straciłem kontakt, z inną częścią mówimy sobie tylko " cześć ". Nigdy nie jarało mnie imprezowanie, palenie czy picie alkoholu, więc nie za bardzo miałbym co robić z osobami z mojego otoczenia.
Jedyną osobą, która o mnie wie jest moja przyjaciółka. W pełni akceptuje moją orientację i w ogóle. Mogłoby się wydawać, że skoro mam już przyjaciółkę, która tak do mnie podchodzi to moje problemy w części by się rozwiązały, ale tak nie jest. Ostatnim razem, gdy było ze mną naprawdę kiepsko niby starała mi się pomóc, ale czuć było, że się tak jakby przymusza. Nie winię jej za to, bo nie każdy musi mieć ochotę na męczenie się z kimś takim jak ja.
Z mamą mam kiepski kontakt. Na przestrzeni lat zrobiła wystarczająco dużo złego, żebym stracił do niej zaufanie. Każde moje sygnały sugerujące o depresji ignorowała i oskarżała mnie o lenistwo i zwykłe wymysły. Udaje, że wszystko jest dobrze.

Ladywind, wiem, że mogę z nim o tym porozmawiać, ale nie chce zrzucać na niego swojego ciężaru. Trudno mi to wyjaśnić. Gdybym mu o wszystkim opowiedział to mógłby się wystraszy i po prostu uciec, a tego nie chcę.
Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi.
Jesteśmy niewol­ni­kami włas­nych prag­nień, po­zor­nie dających szczęście.
Ga­lopu­jemy gubiąc po drodze to, co najważniejsze...gubiąc siebie nawzajem.
Avatar użytkownika
Jer
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
25 kwi 2014, 13:05
Lokalizacja
Other Side

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 5 gości

Przeskocz do