Wielki problem

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Wielki problem

przez nieznajoma20 17 kwi 2014, 21:49
Witam was wszystkich, mam nadzieje, że trafiłam na dobry temat by wklepać tu mój problem.

Zaczynając wszystko od początku:
Lecze sie od 5 lat psychiatrycznie, jak narazie mam przerwe, poprzez sprawy finansowe oraz nie chce być otumaniona. Leki na co miałam przepisane to była depresja oraz schizofrenia. Zawsze byłam osobą, którą nie wolno irytować ni nic więcej bo staje sie bardzo agresywna skłonna nawet zabić, nie panuje nad sobą.

Mój problem opiera sie na nacisku ludzi. Jako osoba jeszcze ucząca sie mieszkam w małej kawalerce z mamą, jej byłym partnerem oraz siostrą. Po poprzednim rozwodzie rodziców wszystko sie układało, w domu, zaczeliśmy sie lepiej dogadywać, ojciec kiedyś strasznie pił oraz był emigrantem, nie miało szans przetrwać. Po opuszczeniu mieszkania zamieszkaliśmy w czwórke jak wspomniałam powyżej, doświadczyłam pierwszy raz pełnej rodziny, szczęścia, wspólnych wyjazdów - dosyć późno ale jednak. Zawsze ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, ale byliśmy szczęśliwi, to jest najważniejsze. "Ojczym" był człowiekiem, który pomagał, dogadywał sie, można było normalnie posiedzieć przy kawie, spokojny człowiek.
Nieco ponad rok temu sytuacja finansowa zmusiła moją rodzicielke, aby wyjechała za granice "za chlebem", nieco później i ja sama do niej dołączyłam. Praca całymi dniami, krótkie rozmowy z Polską. Lecz kto Ci powie całą prawde co sie dzieje? Z urlopu wróciłam wraz z partnerem rodzicielki, chcieliśmy sie tam osiedlić na stałe, szybko wrócił z powrotem, nie wytrzymał z nieznanego powodu. Po powrocie "znów" zaczął pić po długiej przerwie, hamulce mu sie urwały. Pił, wyzywał, zdradzał, kłamał. Tęsknota za Polską wzięła góre, kupiłyśmy bilety. Po powrocie wszystko było inne, pierwsze kilka dni były normalne, jak kiedyś. Dzień przed wigilią zaczął sie raban, nie wytrzymał tygodnia bez picia, pił do upadłego, wyzywał, ranił za każdym razem. Dzień w dzień napity, bez pracy odkąd wrócił.
Jest kwiecień, pracuje od miesiąca dopiero, zabrakło mu funduszy do picia. Co tydzień na tydzień wyjeżdża. W między czasie znów pił, codziennie po ponad 15piw, do upadłego, potrafił nas wyzywać, nawet pobił. Sprawa była zgłoszona na policje, delikwent ma założoną niebieską karte, od tego czasu omijamy jak powietrze chociaż jest to trudne jak na kawalerke z jednym pokojem.

Nienawidziłam kiedy ktoś pije, po przeżyciu z ojcem, irytowało mnie to. Wyzywanie - jeszcze bardziej. Pobicie nie wytrzymuje. Od tego czasu sam głos działa jak płachta na byka. Przez to co sie działo znów byłam na lekach. Z wielkim wsparciem chłopaka nie chciałam go niepokoić i zaprzestałam brania tego. Wsparcie niby pomaga, ale psychika upadła, niemal codziennie mam drgawki ze złości, myślałam już, aby go otruć, nie wiem, wszystko byle by zniknął, ale pod względem prawnym nie da sie, nie mamy nawet gdzie sie podziać.
Mieszkamy wszystkie w jednym pokoju, on na szczęście w aneksie kuchennym które jest przejściowe, nie da sie go ominąć, więc komentarze zawsze są, za każdym razem. Nie wiem co mam zrobić, by sie uspokoiło, by sama sie uspokoić. Nie chce wrócić do leków, nie chce niepokoić najbliższych, ale ledwo sobie z tym wszystkim radze.

Pisze tu z prośbą o pomoc oraz z chęci wygadania sie... Może macie jakiś pomysł, bo moja psychika jest w stanie rozkładu
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 kwi 2014, 21:28

Wielki problem

przez psychidae 17 kwi 2014, 22:41
leki na schizofrenię są refundowane, o przerwaniu leczenia trzeba rozmawiać z lekarzem

czy nie ma szansy próbować wyjechać za granicę - razem???
psychidae
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do