Nie mogę już ze sobą wytrzymać..

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie mogę już ze sobą wytrzymać..

przez fineness 13 kwi 2014, 16:55
Mam 20 lat i moja historia jest bardzo złożona, wiele czynników miało wpływ na moją osobowość...alkoholizm u rodziców, śmierć mamy gdy miałam 16 lat, choroba taty po śmierci mamy(całkowite uzależnienie ode mnie), przejęcie przeze mnie wszystkich obowiązków oraz problemów związanych z komornikami, wreszcie 4letni związek przepełniony oszustwami i zdradami..

Stałam się osobą której nie znam, nie potrafię przewidzieć swojego zachowania, często czuję pustkę, jakby emocje po prostu ze mnie wyparowały..sytuacje, które zwykle wywoływały smutek, strach, radość - teraz nie wywołują nic.. czasami idąc ulicą mam tylko ochotę zacząć krzyczeć na cały głos, dopada mnie nieokreślony lęk, serce bije szybciej.. mam wrażenie jakbym stała obok siebie i przyglądała się swojemu życiu nie mogąc nic z nim zrobić, czekając tylko na kolejne ciosy.. z drugiej jednak strony mam wrażenie jakbym stała malutka pośrodku latających wokół mnie problemów, które raz za razem we mnie uderzają. Nie liczę już, że będzie lepiej.. ranię ludzi mi bliskich, zaniedbuję szkołę, tatę i nie mam w związku z tym wyrzutów sumienia.. wiem, że robię źle i często też moje poczynania, moje zachowanie jest wywołane tym, że wiem, że tak się zachowuje człowiek którego dotknie konkretny problem.. np. ostatnio gdy dowiedziałam się o ukrywaniu przez mojego partnera kontaktów z jego byłą dziewczyną ( z którą mnie już kiedyś zdradził..) nie czułam bólu, nie czułam niczego.. ale zachowałam się jak osoba, która jest zraniona, odgrywałam swoją rolę..płakałam i mówiłam, że boli mnie to co zrobił, nie chciałam do niego wrócić gdy o to prosił mówiąc, że za bardzo mnie to boli.. tak naprawdę wszystko mi było jedno, jednak "gdybym ja zrobiła coś takiego on zachowałby się dokładnie tak samo jak ja teraz więc będę się tak zachowywała", ta sama sytuacja miała miejsce, gdy mój tata dostał poważnego ataku halucynacji, chłopak był wtedy ze mną, przeżył ciężki szok, gdy o 3 w nocy mój tata zaczął krzyczeć z całych sił, że ucinają mu głowę, ja czułam strach, ale tylko fizyczny - trzęsły mi się nogi, biło serce. Chłopak nie mógł się po tym otrząsnąc przez długi czas, ja nie potrafiłam zrozumieć tego jak on to przeżywa.. Bardzo często nie rozumiem odczuwania emocji przez innych ludzi, mam wrażenie, że skoro ja nie czuję nic, to dlaczego inni coś czują ? Mam też obsesyjne myśli dotyczące tego, ze partner mnie zdradzi, codziennie myślę tlyko o tym, czy coś przede mną ukrywa, najmniejsze złe słowo a ja od razu boje się odrzucenia i zdrady.. jestem rozdarta przez to uczucie, do tego stopnia, że sama oszukałam jego rozmawiając z inną osobą, o której on się dowiedział i złamało mu to serce.. i znowu powtarza się problem z moimi uczuciami..płakalam, przepraszałam, bo czułam, że tak powinno się zrobić.. nic mnie już tak naprawdę nie obchodzi chociaż w drugiej strony wszystkim się zajmuję, rachunkami, papierami, sprawą sądową..wiem, że jeśli pozwolę sobie się załamać to nikt nie przejmie moich obowiązków, ale zastanawiam się czy to właśnie nie nadszedł ten moment załamania przejawiający się tymi atakami lękowymi, niemoznością odczuwania emocji, brakiem kręgosłupa moralnego, kompulsywnym objadaniem się, wydawaniem pieniędzy... ?
Chciałabym udać się na terapię, ale nie wiem czy problem sobie wymyśliłam, czy on faktycznie istnieje....z góry dziękuję za przeczytanie i odpowiedzi...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 kwi 2014, 16:31

Nie mogę już ze sobą wytrzymać..

przez tomekn 13 kwi 2014, 22:53
Twój problem z brakiem przeżywania emocji może wynikać z przemęczenia - z tego, że tak wiele na Ciebie spadło stresu i odpowiedzialnosci w tak młodym wieku. Organizm się przed tym broni poprzez zobojętnienie. Nie jest to więc nic "nienormalnego", raczej przeciwnie - w trudnych warunkach to normalne i można chyba nawet powiedzieć, że zdrowe. Bo gdybyś na to wszystko reagowała bardzo emocjonalnie, tobyś mogła już zawitać na oddział zamknięty.
Nie znaczy to, ze "wszsytko w porządku" i trzeba tylko odczekać, aż się zacznie poprawiać. Potrzebujesz jakiegoś uporządkowania pod czaszką, a samemu o to bardzo trudno. Dlatego bym radził poszukać jakiegoś dobrego terapeutę - rozmowa z nim może Ci dać ten bardzo potrzebny moment "oddechu". Mam nadzieję, że znajdziesz w sobie do tego motywację w tym wszystkim, bo przede wszystkim trzeba mieć wewnętrzne przekonanie, ze to ma sens, żeby takie wizyty coś dawały
Pozdrawiam
Co kuleje, też idzie - Lec
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
20 sty 2013, 22:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: paramparam i 15 gości

Przeskocz do