Bezradność w depresji

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Bezradność w depresji

przez likerto 21 mar 2014, 13:34
Drodzy!

Już wiele razy próbowałam napisać coś na forum, zaczynałam tworzyć post, ale nie kończyłam i nie wysyłałam. Ta sytuacja chyba dobrze obrazuje moją chorobę.

Prawdopodobnie cierpię na nawracającą depresję... W zeszłym roku przeżyłam ciężkie rozstanie, a po nim dość długi epizod depresyjny - myśli samobójcze, dużo objawów somatycznych, lęki, a przede wszystkim niezdolność do pracy. Choroba ustąpiła po 3 miesiącach - z początkiem wakacji poczułam się dobrze, pracowałam, szkoliłam się, cieszyłam wolnym czasem, a w październiku wróciłam na studia, świetnie sobie na nich radziłam, sporo pracowałam i żyłam pełnią życia, bez cienia niepokojących objawów.
Bardzo też dbałam o siebie i starałam się, zapobiec nawrotowi choroby - brałam podtrzymująco lek, byłam w grupie terapeutycznej dla osób doświadczających trudności w bliskich relacjach.

Tak więc żyłam sobie szczęśliwie (może nawet za szczęśliwie?) aż tu nagle TRACH! Z początkiem stycznia napadła mnie nadmierna senność, brak motywacji do wykonywania dotychczasowych obowiązków, zanik odczuwania radości z rzeczy, które dotychczas mi ją sprawiały. W połowie stycznia poczułam, ze jest już naprawdę źle - zaczęłam mieć trudności z mówieniem, pisaniem, wszystkim co wymaga jakiejkolwiek twórczości.

I tak choroba trzyma mnie już od ponad dwóch miesięcy i nie chce opuścić. Biorę lek, chodzę na terapię, staram się walczyć, zmuszać się do różnych aktywności i nic... Czuję ogromną bezradność wobec choroby, jaki i wobec wielu rzeczy, które dotychczas nie sprawiały mi problemu - nie potrafię nic zaplanować, podejmować decyzji, napisać maila, załatwić prostej sprawy, nie mówiąc już o pisaniu prac zaliczeniowych czy pracy magisterskiej.

Za to napisałam posta! Wiecie ile razy próbowałam już to zrobić.... Może to jakiś krok do przodu :)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
11 kwi 2013, 17:44

Bezradność w depresji

przez kociara 21 mar 2014, 13:47
likerto, gratuluję ci. Myślę, ze nie jeden post jeszcze przed tobą. Nie poddawaj się i walcz. Jeszcze tylko przesilenie wiosenne i ta cała deprecha nas opuści - mam nadzieję. Pozdrawiam
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
17 mar 2014, 22:33

Bezradność w depresji

przez likerto 23 mar 2014, 16:58
Dzięki kociara!

Może rzeczywiście będę czasem coś pisać, to trochę pomaga.
Ściskam mocno!
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
11 kwi 2013, 17:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Bezradność w depresji

przez tomekn 27 mar 2014, 20:50
Post bardzo dobrze napisany - na 5. Spokojnie i rzeczowo. Nic tylko brać się do magisterki :)

Mnie też gnębią napady totalnego braku energii, i to niezależne od aktualnej sytuacji. Razem z nimi uruchamia się kaskada negatywnych myśli, które z kolei jeszcze bardziej odbieraja energię itd. Grunt to nie dawać się takim myślom - jeśli przerwiesz to błędne koło, jest szansa powoli odzyskać energię do życia. Czego życzę w sezonie wiosennym...
Co kuleje, też idzie - Lec
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
20 sty 2013, 22:28

Bezradność w depresji

przez likerto 30 mar 2014, 18:37
tomekn napisał(a):Post bardzo dobrze napisany - na 5. Spokojnie i rzeczowo. Nic tylko brać się do magisterki :)


Dzięki tomekn!
Pozytywnie mnie nastroił Twój post! Nie na tyle, żeby pisać pracę, ale sprzątnęłam wreszcie pokój i zrobiłam pranie, a to duży krok do przodu. :) Odpisałam też na ważnego maila, do którego się zbierałam przez 5 dni.

Zerknęłam na kilka Twoich postów, dużo w nich wsparcia dla innych ludzi. Chyba jesteś dobrym duchem tego forum, co?

Ze mnie słaba pacjentka depresyjna, bo wcale nie mam ochoty się zmuszać i robić rzeczy, które nie sprawiają mi przyjemności... Chciałabym pozbyć się już tej choroby!
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
11 kwi 2013, 17:44

Bezradność w depresji

przez psychidae 02 kwi 2014, 13:38
witaj,
może warto byłoby udać się do lekarza, alby dobrał nowe leki lub dołączył jakiś inny

ja też zaczęłam od ciężkiego rozstania - choruje 10 lat
psychidae
Offline

Bezradność w depresji

przez tomekn 02 kwi 2014, 18:13
likerto napisał(a):
Zerknęłam na kilka Twoich postów, dużo w nich wsparcia dla innych ludzi. Chyba jesteś dobrym duchem tego forum, co?

Ze mnie słaba pacjentka depresyjna, bo wcale nie mam ochoty się zmuszać i robić rzeczy, które nie sprawiają mi przyjemności... Chciałabym pozbyć się już tej choroby!


Dzięki za dobre słowo - towar dość deficytowy w naszych czasach... Akurat na tym forum jest nań ogromny popyt, toteż staram się wychodzic naprzeciw potrzebom rynku ;)

Niestety strategia zmuszania się jest w depresji marna, tylko ją pogłębia. Warto szukać w sobie jakiegokolwiek luzu, dystansu, braku przymusu. Często tu polecam uniwersalny środek temu służący - medytację. Na początku jest trudno, nie idzie się skupić, ale stopniowo rośnie koncentracja i wzmaga się energia. Oby tylko na początku się nie zniechęcać i dać sobie przynajmniej miesiąc-dwa na wdrożenie się. Efekty bywają wspaniałe, człek powraca do życia.
Co kuleje, też idzie - Lec
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
20 sty 2013, 22:28

Bezradność w depresji

przez Engel852 02 kwi 2014, 19:08
Witam wszystkich zarejestrowalam się na tym portalu ponieważ żyje z mężczyzna który choruje na depresje jest to dla mnie uciążliwe bo juz mam dość jego zachowania i traktowania mnie tak jak on to robi gdzie przyczym później obwinia mnie ze to wszystko moja wina szczerze mówiąc podjelam decyzje ze chce się z nim rozejść to przykre ale sam przez swoja chorobę oraz mi psychikę
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 kwi 2014, 18:58

Bezradność w depresji

przez Perplessa 03 kwi 2014, 09:35
[quote="tomekn"][quote="likerto"]

Niestety strategia zmuszania się jest w depresji marna, tylko ją pogłębia. Warto szukać w sobie jakiegokolwiek luzu, dystansu, braku przymusu. Często tu polecam uniwersalny środek temu służący - medytację.


Podpisuje sie wszystkim czlonkami. Medytacja czyni cuda a polega na oddychaniu. Nie trzeba tu zadnej filozofii. Mnie uratowala zycie w paru momentach.
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
31 mar 2014, 13:42

Bezradność w depresji

przez likerto 03 kwi 2014, 21:18
Nie zmuszać się?

U mnie to chyba właśnie to, co powinnam robić. Może zmuszać się to złe słowo... Chodzi o to, żeby podejmować różne aktywności mimo, że mi się nie chce. To chyba nie pogłębia depresji, a może nawet zapobiega pogłębieniu?
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
11 kwi 2013, 17:44

Bezradność w depresji

przez tomekn 03 kwi 2014, 22:07
gdyby to się przyczyniało do depresji, to chyba każdy by ją miał... problem się zaczyna, gdy po stronie "nie chce mi się" jest wszystko, a po stronie "chciałbym" nie ma już nic. Więc jeśli cokolwiek trwa u Ciebie po tej jasnej stronie mocy, to dobra nasza. Trzymaj się tego obiema rękami -czy to będzie długi spacer, malowanie pastelą, czy ulubiony budyń - i traktuj jako nagrodę za wytrwanie w dniu, celebrowaną z pietyzmem.
Co kuleje, też idzie - Lec
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
20 sty 2013, 22:28

Bezradność w depresji

przez likerto 21 kwi 2014, 22:39
Cześć!

Teraz już rozumiem. U mnie po stronie "chciałabym" nadal jest wszystko to samo, co przed chorobą. Gorzej z realizacją.
Nie rozumiem, dlaczego tak wielu rzeczy mi się nie chce...

Choć trochę rozumiem -- narobiłam już sobie tyle zaległości na studiach, w stowarzyszeniu, w którym działam (dziwię się, że mnie jeszcze nie wyrzucają...) i w życiu towarzyskim, że sama myśl o tym, że nie jestem w stanie ich nadrobić, demotywuje mnie do jakiegokolwiek działania... Do tego straszna senność, ogromne trudności z planowaniem i podejmowaniem decyzji, smutek bez powodu...

Nie jestem co prawda w tak złej sytuacji, żebym uważała, że wszystko jest bez sensu i nie chciała żyć, ale przez chorobę straciłam wiele moich planów i marzeń, a przez to żyję w niepewności, co będzie dalej.
Niedługo kończy się mój ostatni semestr studiów. Planowałam go jak najlepiej wykorzystać -- pracować z dziećmi, pisać magisterkę, przygotować projekt na studia doktoranckie, zdobywać doświadczenie w prowadzeniu szkoleń, a przez to wszystko jeszcze bardziej poczuć, że jestem już gotowa do skończenia studiów i pewna, że poradzę sobie w dorosłym życiu (w listopadzie, grudniu naprawdę tak myślałam, dużo pracowałam, ta praca sprawiała mi przyjemność, a poza tym czułam się taka szczęśliwa...)
Niestety choroba uniemożliwiła mi realizację moich planów, nie jestem w stanie pracować w przedszkolu, tak jak planowałam, nie zrobiłam projektu, nie wywiązuję się z moich obowiązków w stowarzyszeniu. Chwilami to, że ktoś coś ode mnie chce, mnie przeraża...

Najchętniej oderwałabym się od wszystkiego, zapomniała o problemach i zaległościach (których na razie nie jestem w stanie nadrobić i które wciąż powstają) i cały dzień spała, oglądała filmy, chodziła na spacery, niczym się nie przejmując...

Ale trzeba żyć dalej, wywiązywać się ze zobowiązań, odbierać co jakiś czas telefony i maile, podejmować decyzje, chodzić na zajęcia i spotkania, których strasznie mi się nie chce... To właśnie rozumiem przez "zmuszanie"... ---> że mam ochotę oglądać film albo spać, ale "zmuszam się" (czasem) do pracy... (i to takiej, do której jeszcze trzy miesiące temu siadałam z przyjemnością).

Ech, mogłoby mi już się zacząć chcieć!
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
11 kwi 2013, 17:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot], Yahoo [Bot] i 11 gości

Przeskocz do