Dotarlem do granicy wytrzymalosci

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

przez Inga_beta 12 mar 2014, 19:06
MusicMaster123,
W twojej sytacji czytanie poradników nie pomoże ani rady psychologa też nie pomogą.
Zostaje psychoterapia i praca nad sobą.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

przez Lonely94 12 mar 2014, 19:08
MusicMaster123 napisał(a):Teraz zostalo mi juz tylko popasc w nalogi i wykonczyc sie do konca wlasnorecznie.


Inga_beta ^.

A psychoterapia to nie rady psychologa ? :o
Lonely94
Offline

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

przez Inga_beta 12 mar 2014, 19:10
Lonely94,
Nie znoszę ludzi odnoszących się z wyższością do innych.

-- 12 mar 2014, 18:11 --

Lonely94 napisał(a):
MusicMaster123 napisał(a):Teraz zostalo mi juz tylko popasc w nalogi i wykonczyc sie do konca wlasnorecznie.


Inga_beta ^.

A psychoterapia to nie rady psychologa ? :o


to nie wiesz jak wygląda psychoterapia?
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

Avatar użytkownika
przez Ellwe 12 mar 2014, 19:13
:shock: ej ej, wyluzujcie oboje:) Dajcie se po razie na zgodę;)
I was looking for a breath of a life
A little touch of heavenly light
But all the choirs in my head sang, no oh oh oh


Vanitas vanitatum et omnia vanitas

Lamitrin 200 mg
Ketrel 50 mg
Seronil 100 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1110
Dołączył(a)
19 cze 2013, 12:50
Lokalizacja
Wlkp

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

przez Inga_beta 12 mar 2014, 19:15
Mam taką zasadę że zawsze staję w obronie słabszych.
Dlatego że to ja byłam najsłabsza i nikt nigdy nie stawał w mojej obronie.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

przez MusicMaster123 12 mar 2014, 19:28
Dobrze, zdobyłem władzę nad laptopem, teraz mogę swobodnie pisać zgodnie z zasadami ortografii.
Naprawdę zamierzasz się poddać? To jest najłatwiejsze rozwiązanie, ale czy najlepsze?

doskonale wiem że to beznadziejna opcja, wcale się na nią nie godzę, ale ja nie wiem jak sobie poradzić, nie wiem co zrobić, jestem obezwładniony
Poza tym jeden psycholog to nie to samo co inny. Zawsze inne spojrzenie na problem.

Zawsze to konstruktywna rada wnosząca coś dobrego do dyskusji. Jednak jak jeden specjalista mi wiele nie pomógł, to nie ma co liczyć na to, by drugi wyczarował rozwiązanie podane na tacy.

Co jest przyczyną Twoich lęków przed kontaktem z rówieśnikami? Tylko uczucie, że możesz być gorszy, czy w jakiś sposób Ci to okazują?
Pytam bo miałam w młodości podobne problemy.

Sam nie wiem, to trudne pytanie, ja od zawsze byłem sam, na uboczu, bez pary itd. Jestem jedynakiem, w dysfunkcyjnej rodzinie, gdzie było trzeba walczyć o przetrwanie, nie było czasu uczyć się tego jak "uprawia się" kontakty interpersonalne. Musiałem dostosować się do sytuacji i przystosować do zabawy samochodzikami i klockami w pojedynkę, bo "tatuś i mamusia zawsze byli zmęczeni po pracy lub mieli ważne obowiązki do załatwienia". Ach, oczywiście zapomniałem o najważniejszym. Przez jakieś 5 lat (może więcej, trudno to oszacować) byłem ofiarą klasową i w gimnazjum i w podstawówce. Nie bili mnie, ale nie musieli, bym czuł się parszywie.

P.S. Wiesz, że obecnie niewiele osób w Twoim wieku potrafi tak układać zdania, żeby przekazać innym swoje emocje. Ba, w ogóle układać zdania. :pirate: Masz bardzo bogate słownictwo. Szacun. :uklon:
I nie piszę tego żeby Ci poprawić nastrój.


Bardzo Ci dziękuję za ten komplement. W normalnych warunkach nigdy bym Ci nie uwierzył, ale już kilka osób dało mi to do zrozumienia, dlatego ufam Twojej opinii. Może wysławiam się w ten sposób, bo wiedziałem, że żeby ktoś zrozumiał jak się czuję, musiałem wykształcić język, który dotrze do każdego, tak by przesłanie było jasne. A jedno z podstawowych założeń mojego planu samopomocy opierał się zawsze na tym, by znaleźć bliską osobę, której będę mógł przejrzyście opisać to, jaki jestem.

Co do tematu, nie wiem co ze sobą zrobić. Dieta? Nie mam energii, by bawić się w pieczenie rybek. Większość czasu zużywam na wylizywanie ran. Ruch? Męczy mnie. Próbuję jazdy na rolkach, ale jakoś specjalnie mnie to nie rozrywa. Medytacja? Nie widzę efektów. Notuję sobie ile już medytowałem i po około 10h rezultaty są, ale małe. Kontakt z ludźmi? Są ludzie, są chęci, ale ja wśród ludzi jestem kompletnie zamknięty i chociaż staram się z całych sił, nie łatwo jest mi się porozumieć z drugą osobą. Coś jeszcze miałbym wymienić, może jakaś rozrywka? Nie wiele rzeczy daje mi prawdziwą radość. Chyba czas stać się Katolikiem nie tylko z nazwy, ale i z serca...

Mam taką zasadę że zawsze staję w obronie słabszych.
Dlatego że to ja byłam najsłabsza i nikt nigdy nie stawał w mojej obronie.

Sporo nas łączy.
Mimo wszystko cieszę się, że temat zyskał odrobinę popularności i jestem Wam za to wdzięczny.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
24 sie 2013, 13:55
Lokalizacja
Śląsk

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

przez Lonely94 12 mar 2014, 19:33
Inga_beta napisał(a):Lonely94,
Nie znoszę ludzi odnoszących się z wyższością do innych.

-- 12 mar 2014, 18:11 --

Lonely94 napisał(a):
MusicMaster123 napisał(a):Teraz zostalo mi juz tylko popasc w nalogi i wykonczyc sie do konca wlasnorecznie.


Inga_beta ^.

A psychoterapia to nie rady psychologa ? :o


to nie wiesz jak wygląda psychoterapia?


Ja właśnie wiem, tylko Ty najwyraźniej nie.

Do kogo zwrociłem się z wyższoscią ?.
Lonely94
Offline

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

Avatar użytkownika
przez Ellwe 12 mar 2014, 19:49
Inga_beta, zgadzam sie z toba calkowicie:) ale po co sie sprzeczac.
I was looking for a breath of a life
A little touch of heavenly light
But all the choirs in my head sang, no oh oh oh


Vanitas vanitatum et omnia vanitas

Lamitrin 200 mg
Ketrel 50 mg
Seronil 100 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1110
Dołączył(a)
19 cze 2013, 12:50
Lokalizacja
Wlkp

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

przez Inga_beta 12 mar 2014, 20:01
Nie chcę się sprzeczać ale jakoś musiałam zareagować.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

Avatar użytkownika
przez Ellwe 12 mar 2014, 20:13
MusicMaster123, wyobraz sobie ze rok temu znajdowalam sie w takim samym polozeniu. Szukalam sensu samej siebie i nie wiem czego jeszcze. Prawie wpadlam w alkoholizm, ale taki ladny ze tak powiem typowo kobiecy;) co drugi dzien zapijalam smutek butelka wina i kladlam sie spac w srodku nocy zeby mastepnego dnia wstac na kacu do pracy i nakladalam tone mejkapu.
Schudlam 5 kg i dorobilam sie stanow lekowych.
Dopiero wtedy uswiadomil sobie ze taka wegetacja nie ma sensu i sama mie dam rady z tego wyjsc. Nie moge powiedziec ze teraz jest super. Bo nie jest do konca,czesto mam momenty bezsilnosci i potrafie dostac ataku lekowego na srodku ulicy. Nie jesyem tez w stanie realizowac na co dzien swojej pasji z ltora wiaze przyszlosc, ale wiem ze z kazzdym dniem bedzie lepiej bo.cholera musi jak inaczej!

Jezsli uwazasz ze modlitwa i w ogole wiara Ci pomaga to sprobuj:) nie zaszkodzi. Mi trudno sie wypowiedziec bo niestety malo religijna jestem.

Masz predyspozycje zeby skonczyc studia i zrealizowac swoje plany:) Musisz tylko wlozyc odrobine wysilku i zblizyc sie do ludzi. Sama mam do tej pory z tym problem ale trzeba i koniec:)

-- 12 mar 2014, 20:14 --

Inga_beta, wiem rozumiem:) tez jestem zdania zeby nie krytykowac od razu:);0
I was looking for a breath of a life
A little touch of heavenly light
But all the choirs in my head sang, no oh oh oh


Vanitas vanitatum et omnia vanitas

Lamitrin 200 mg
Ketrel 50 mg
Seronil 100 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1110
Dołączył(a)
19 cze 2013, 12:50
Lokalizacja
Wlkp

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

przez izaa 12 mar 2014, 20:15
MusicMaster123, Z tego co przeczytałam, ludzie wypowiadający sie mają rację. Tabletki nie zmieniają sposobu myślenia. Ale kto wie? Jeżeli masz objawy ze strony układu somatycznego mogą pomóc. Także może są niezbędne Ci do wyzdrowienia. Poczuć się "zdrowiej", mniej sennie, bez nerwobóli, często poprawia nam samopoczucie.
Możesz mnie sprostować, ale wydaje mi się, że nie jesteś albo akceptowany w otoczeniu, albo Ty zaakceptować nie chcesz ludzi. Tzn znacznie sie różnicie poglądami, macie mało wspólnych tematów do rozmów. Ostatnio jak słuchałam koleżanek ze wspólnego pomieszczenia pracy to mi sie słabo zrobiło- rozmowy o pierdzeniu w miejscu publicznym. Nie, że jestem wrażliwa, ale jak słucham głupot non stop to czasem mnie to męczy. Albo jak niezdarna dziewczynka próbuje mnie pouczać.
Co Ci mogę polecić? Poznanie nowych ludzi, takich co mają podobne zainteresowania co ty, lub nawet osoby o podobnych problemach (możecie wzajemnie się motywować).
Offline
Posty
1044
Dołączył(a)
04 sty 2014, 21:06

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

przez MusicMaster123 12 mar 2014, 20:32
Ja przez te wszystkie lata nie próżnowałem i naprawdę starałem się z całych sił zbudować relacje z innymi, ale nawet gdy to się udaje po heroicznym wysiłku, to... jakby czuję więcej strat niż zysków. Po prostu zbyt wiele energii włożyłem w tą relację, tak wiele że już nie mam sił się nią cieszyć. To jest chore, gdyby przeczytała to normalna osoba, wskazałaby mi palcem w czoło. Psycholog ciągle opowiada mi o tym by docenić swoje zalety, zaakceptować się i pokochać siebie i zrozumieć że jest się osobą wartościową. Lanie wody, nic z tego nie rozumiem.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
24 sie 2013, 13:55
Lokalizacja
Śląsk

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

Avatar użytkownika
przez marimorena 12 mar 2014, 20:37
To całkiem zrozumiałe że nie masz zaufania do psychologów ale skoro nie masz na razie innego wyjścia to możesz jednak spróbowac poszukać kogoś innego, na pewno to nie zaszkodzi. Samemu będzie bardzo ciężko ruszyć z miejsca
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

Dotarlem do granicy wytrzymalosci

przez izaa 12 mar 2014, 20:46
Ja dalej szukam złotego środka. Czasem cierpię z powodu samotności, bo nie jestem duszą towarzystwa. Nie interesowało mnie wspólne picie ze studentami, czy rozmowy z koleżankami o ciuchach i chłopakach. Jestem lubiana w towarzystwie, ale nie wyróżniam się. Porozmawiam z nimi, ale nie jest to tak, że mogłabym spędzać z nimi długie godziny. Ale mam 3 koleżanki, na które mogę liczyć w większości sytuacji, kiedy jest mi źle rozmawiają ze mną, nawet są w stanie zarwać noc :). I nie jest tak, że codziennie gadamy. Ale w razie potrzebie mogę liczyć na nie, a one na mnie.
A psycholog ma rację, jeżeli nie bedziesz miał wysokiej samooceny to możesz dać sobie wejść na głowę, nie będziesz asertywny, będziesz nieśmiały.
Ja siebie troche znam i np bardzo łatwo peszę sie gdy mam rozmawiac na forum ze wszystkimi, Wole z każdym rozmawiac w 4 oczy :). Łatwiej nawiązać kontakt i dowiedziec sie naprawde wielu ciekawych rzeczy. A by przebywać w towarzystwie muszę naprawdę je lubić. I tak jest :). Nie z każdym czuję sie dobrze, więc o takich ludzi nie zabiegam
Offline
Posty
1044
Dołączył(a)
04 sty 2014, 21:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 11 gości

Przeskocz do