kim jestem?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

kim jestem?

przez mgla 05 lut 2016, 06:55
EDIT2: dobra, moze nie do konca. zdalem sobie np. sprawe z tego, ze pytanie w tym wątku (a co za tym idzie i problem) zostalo przeze mnie zle postawione. i to posrednio dzieki niektorym osobom wypowiadającym sie w tym wątku, a w zasadzie polecajkom ksiązkowym, choc to nie te konkretne tytuly moją perspektywe zmienily. i jesli chodzi o zmiany to tylko tyle i az tyle.

w skrocie: od kilku lat praktycznie nie wychodze z domu przez narcystyczny strach koniecznosci zmierzenia sie z faktem trudnym do zaakceptowania - wsrod zwierzat ludzkich jestem zywym gownem. w tym roku (jak co roku) mam jednak zamiar ten stan rzeczy nieco zmienic. chce isc na dobre studia, zaczac normalnie funkcjonowac i na luzie dokonywac sukcesywnego procesu autokreacji, ktorego zresztą chyba juz na zawsze pozostane wiezniem. przy tym wszystkim obawiam sie jednak przegranej przy ktorejs z codziennych bitew przekonywania samego siebie, ze to wszystko ma sens, a eskapistyczna ucieczka w fantazje o transgresji, byciu wybuchającą supernową, czy zwyczajnie rozumianej wielkosci, z pozycji wlasnego pokoju nigdzie mnie raczej nie zaprowadzą. tyle ze to nie jest takie proste, a kazda jedna taka przegrana moze sprawic, ze znow sie poddam. i tutaj pojawia sie konkretne pytanie, bo, jak jasno widac w tym wątku, dyskusja raczej moich problemow nie rozwiąze.
czy pomoc mogą przyniesc leki? czy taki np xanax jest w stanie sprawic, ze ciezar zanurzenia w sieci relacji na polu spolecznym staje sie nieco lzejszy? czy gra jest warta swieczki, a codzienne funkcjonowanie mozliwe? oczywiscie zdaje sobie sprawe z zagrozenia, jakie ze sobą niesie ewentualne uzaleznienie od takich substancji (i chetnie przeczytam przestrzegające, pojedyncze historie or something), ale ja sam chyba nie mam wiele do stracenia, moze warto sprobowac? jesli chodzi o skutki uboczne przy codziennym zazywaniu, to raczej panicznie boje sie efektu 'oglupienia', ograniczenia mozliwosci intelektualnych czy splycenia bodzcow emocjonalnych. zaznaczam, ze nie pisze tego z pozycji antropocentrycznej, wiec idealistyczne argumenty o tym jak a priori 'grzeszna', sztuczna i zla jest chemiczna ingerencja w ludzki umysl (lol) mnie raczej nie interesują. ta obawa o ktorej pisze, to raczej strach przed utraceniem odczuwania pewnych poziomow intensywnosci. czy jest w ogole mozliwa jest redukcja trapiących mnie lękow bez efektu warzywa? jak rozumiem, odpowiednie dobranie leku ma przy tym niebagatelne znaczenie. jesli ktos posiada badania, czy merytoryczne artykuly traktujące o wplywie tychze substancji na funkcjonowanie etc, to tez bardzo chetnie przeczytam. serdeczna prosba o podzielenie sie doswiadczeniem/wiedzą.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
30 sty 2014, 01:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do