kim jestem?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

kim jestem?

Avatar użytkownika
przez jetodik 30 sty 2014, 22:22
mgla, piszesz, że zupełnie nie wiem o czym mówię, a cały mechanizm problemu tak jak go przedstawiłem, potwierdziłeś, poza względnym 'łatwe'.

ok to łatwe w tym sensie, że już znasz rozwiązanie, a czy łatwe w ogóle to już kwestia motywacji, na ile chcesz odzyskać siebie.

-- 30 sty 2014, 22:24 --

nie ma innej drogi, niż przestać kreować swój wizerunek.
na marginesie, obstawiam, że bardzo wielu ludzi żyje w ten sposób.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

kim jestem?

przez mgla 31 sty 2014, 02:51
zaczne od tego, ze to nie ty przedstawiles mechanizm tego problemu, a zrobilem to ja. chyba nie musze tlumaczyc, ze najwyrazniej wiem na czym sie opiera. pisząc dwa ostatnie posty zapomniales takze o bardzo istotnym sczegole, jakim byl glowny powod dla ktorego zdecydowalem sie na zalozenie tego wątku.
nie zapytalem 'CO?', zapytalem 'JAK?'. mniej wiecej znam przyczyne problemu, no powiedzmy, ale czy samo to czyni go rozwiązanym?
napisalem, ze nie wiesz o czym mowisz, bo zbagatelizowales moj problem traktując go jak blahostke, ktorej rozwiązanie jest oczywistoscią. przynajmniej ja tak to odebralem. zapewne wiesz jednak, ze prawdopodobnie przez te wszystkie lata mechanizmy w mojej psychice ulegly zmianie, a cofnięcie ich, czy wprowadzenie na swoje miejsce nie jest rzeczą do konca łatwą. patrze na swiat zupelnie inaczej niz ty i z dnia na dzien tego nie zmienie. ja to tylko hologram, nadzieja dnia jutrzejszego. zrozum, ja widze ten piepszony brzeg po tamtej stronie, ale jest jeszcze rzeka ktorą trzeba pokonac. tak, wiem ze trzeba po prostu przeplynąc, tyle ze ja nie umiem plywac. nigdy nie mialem stycznosci z wodą, rozumiesz? nie mow 'po prostu płyń' komus, kto nigdy tego nie robil. heh grafomanstwo overload.
sęk tego co chce powiedziec tkwi w tym, ze caly moj dotychczasowy 'byt' opieral sie na tym, co mam teraz zniszczyc. nawet nie wiem jak do samego tego zniszczenia doprowadzic. po prostu przestac, tak? w tym momencie mowisz mi 'strać sens zycia i zyj'. tak sie nie da, to nie tak latwo rozwiązac. ale mimo wszystko ja szukam tego rozwiązania, miedzy innymi (UWAGA UWAGA) w tym wątku wlasnie. i tak jak pisalem wczesniej, pomyslalem, ze moze wlasnie to odnalezienie, tego prawdziwego ja (o ile istnieje), zmierzenie sie z nim i proba akceptacji daloby ulge, przynioslo pomoc i zakonczyloby bieg za kims kto nie istnieje. w pierwszym poscie spytalem po prostu jak i gdzie szukac, bo nie potrafie.
jesli moj post wydal sie szorstki to przepraszam, doceniam fakt, ze ktos pisze, chce pomoc. czasem lubie po prostu podyskutowac. i szczerze? mam nadzieje, ze ktos jutro w tym wątku znow napisze. Pozdrawiam
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
30 sty 2014, 01:37

kim jestem?

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 31 sty 2014, 17:14
jedyne co dalej robie to kreuje wlasny wizerunek. teraz robie to w swiecie wirtualnym, bo ten prawdziwy (w sumie, to mam wątpliwosci czy faktycznie jest prawdziwy) jest zbyt straszny. mam problemy z wyjsciem po bułki, bo boje sie ze wyglądam tragicznie. znajomosci nie nawiązuje, bo boje sie mojej przeciętnosci w kontaktach z drugim czlowiekiem. jedyne co mnie trzyma to ta nieszczesna nadzieja, ze kiedys sie cos zmieni, ze kiedys bede kims. drugą rzeczą, ktora, tak sobie pomyslalem, moglaby mnie jakos uratowac jest odnalezienie tego wypartego 'ja', zmierzenie sie z nim i proba akceptacji. wlasnie dlatego szukam siebie.

mgla
, wiesz, Twój własny wizerunek w Twoich oczach niekoniecznie jest prawdziwy. Zazwyczaj dla siebie samych jesteśmy najsurowszymi krytykami. Nasze opinie o sobie samych są subiektywne. Podejrzewam, że nie jesteś taki "przeciętny", za jakiego się uważasz. Sam temat wątku, który założyłeś, sposób, w jaki się wypowiadasz, jest interesujący. Masz wiele do zaoferowania dla innych bez potrzeby kłamania, kreowania czy zakładania masek. Napisałeś, że wiesz CO, ale nie wiesz JAK. Obawiam się jednak, że wiedzy "know how", jak dotrzeć do Twojej (prawdziwej) tożsamości nie zna nikt inny, jak tylko Ty sam. Możemy podpowiadać sposoby na to, w jaki sposób możesz się dowiedzieć o sobie czegoś więcej, ale czy będą one skuteczne - tego nikt nie zagwarantuje, bo nikt nie zna "klucza" do Ciebie ;) Ja poleciłabym Ci przeczytać "Ucieczkę od wolności" Fromma, o ile jeszcze nie czytałeś.
Psycholog
Posty
7571
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

kim jestem?

Avatar użytkownika
przez jetodik 31 sty 2014, 18:41
mgla,
zaczne od tego, ze to nie ty przedstawiles mechanizm tego problemu, a zrobilem to ja.


napisałem

może się okazać, że stracisz motywację, do działania w ogóle.
to już byłby problem jakiś.


po czym odpisałeś...
z calym szacunkiem, ale zupelnie nie wiesz o czym mowisz.
to nie jest latwe. to jest glowna i zarazem jedyna motywacja mojego zycia.


więc potwierdziłeś to co napisałem, jednocześnie pisząc, że zupełnie nie wiem o czym mówię.
to się wyklucza. o ten prosty mechanizm motywacji mi chodziło i go potwierdziłeś. zresztą mniejsza o to.

odnośnie tego 'co' i 'jak'.
przypomina mi to jak rzucałem fajki, wiele razy próbowałem, udało się wtedy dopiero jak mnie olśniło:
że tu nie trzeba metod, wysiłków, a jedynie zaniechania - ludzie pytają jak rzucić palenie, to sugeruje jakąś aktywność, na odwrót - po prostu przestać to robić. tak PO PROSTU

na marginesie wróciłem do palenia po latach ale to inna sprawa.

a kreowanie wizerunku, facebook itp., to też jest nawykowy sposób działania.

nie uciekniesz się tu do metody która zrobi to za Ciebie, jedyne co to powinieneś to zauważać momenty kiedy to robisz i powstrzymywać się od tego.

jak zdasz sobie sprawę, że masz tą siłę by to zrobić i to jest właśnie ten moment na to, nie będziesz się rozpraszał poszukiwaniem jakiegoś cudownego sposobu, technik i przystąpisz do tego od razu.

just do it.
tak wyeliminowałem też przymus wykonywania natrętnych czynności, obsesyjne mycie rąk itp., na co nie pomagały żadne leki, ani metody.

z początku jest trudno, później będzie coraz lżej, bo nawyk zaniechania się wzmacnia - świadomość tego faktu też pomaga, motywacja? "walcze o samego siebie".

takie jest moje zdanie oparte na doświadczeniu osobistym, nie moja sprawa czy je przyjmiesz czy je zignorujesz.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

kim jestem?

przez mgla 09 lut 2014, 06:04
@jetodik, ah, myslalem ze masz na mysli inny mechanizm. no faktycznie, nieistotne juz.
dzieki serdeczne za odpowiedz w ogole, ale wolalbym, zebys czytal mnie ze zrozumieniem. nie bardzo rozumiem jak ma sie twoje rzucanie papierosow do, jak sam slusznie zauwazyles pogrubiając cytowany tekst, 'jedynej motywacji mojego zycia'. ze to i to nalog? moze, ale z pewnoscią zupelnie innej kategorii.

Moją egzystencje w 'normalnym swiecie' mniej wiecej moge zobrazowac w ten sposob: jestem ja a przede mną lustro w ktore przez caly czas spoglądam i ktore jest murem dzielącym mnie od innych ludzi. Na obraz w lustrze sklada sie nie tylko to, jak ja widze siebie, ale tez to, jak widzą mnie inni. Moge przez chwile w nie nie spoglądac i wyobrazac sobie (co z resztą robie przez drugie pol mojego zycia, eskapizm jest moją ucieczką), ze ten obraz jest zadowalający, ze mi sie podoba. Ale caly czas mam swiadomosc tego, ze nie jestem w stanie zmienic tego odbicia na zadowalające, nie przejrze sie w nim NIGDY ze szczerym i dluzszym usmiechem na twarzy. Chcialbym przejsc na drugą strone, zbić je, nie patrzec, tyle ze chocbym nie wiem jak chcial, to jest niemozliwe, odbicie caly czas jest przede mną.

@ekspert_abcZdrowie, i tu jest dosyc ciekawie, bo ja zdaje sobie z tego sprawe. paradoksalnie wiem tez, ze wizerunek ktory chcialbym stworzyc niekoniecznie wyglądalby na zewnątrz tak, jak widzialbym go ja. czyli rozumiem, ze to co dla mnie jest prawdą faktycznie moze tą prawdą nie byc. i okej. ale jakie to ma znaczenie, co to zmienia? przeciez, jak sam zauwazasz, nadal jestem zamknięty w klatce przez ktorą moge patrzec na siebie tylko w sposob subiektywny. jak mowilem, na 'obraz w lustrze' sklada sie rowniez to jak widzą mnie inni, ale to brednie, bo to co inni myslą, mowią i to w jaki sposob ja odbieram siebie w ich oczach to zupelnie rozne rzeczy. klatka sprawia, ze zwracam uwage tylko na to ostatnie i to na tym mi zalezy. pytanie o sposob znalezienia siebie mialo na celu pomoc w odszukaniu tego obiektywnego ja (o ile cos takiego istnieje), przynajmniej tak mi sie wydaje. a moze jest zupelnie inaczej, moze po prostu kieruje mną potrzeba utozsamienia sie z czyms konkretnym. swiat marzen, fantazji i dązen sprawil, ze na teraz czuje sie calkowicie pusty.

ok, nastepna rzecz. moze zaczne od tego, ze istnieje tez spory procent szansy, ze ten wątek jest jedną z moich prob szukania atencji, a nie tylko pomocy. chce zeby ktos powiedzial mi o mnie cos, czego nie wiem sam. zawsze czekam na slowa otuchy i ze 'nie, nie jest tak zle wcale'. moze lepiej, zebym tych slow nie slyszal, bo wtedy przestaje skupiac sie na tym, ze to ktos kto chce mi pomoc, a nie ktos w kogo oczach mam szanse zablysnąc. postaram sie w ten sposob nie myslec.
ale to ze potrafie napisac dwa zdania bez blędu ortograficznego czyni mnie ponad przeciętnym? mam do zaoferowania co? wybacz, nie kokietuje teraz i nie chodzi o to, zebys mnie przekonywal, ze jestem kims, ale takie zdania brzmią dla mnie jak slowa ktore mają na celu podniesc na duchu zainteresowanego, a nie ukazac mu jaka to jest naprawde. no ale mniejsza. w kazdym razie ja to widze w sposob zupelnie inny, zyje w swiecie w ktorym poprzeczka postawiona jest dosyc wysoko. Tak jak mowilem, moje zycie polega na ciąglym szukaniu uznania. Musze widziec siebie w dobrym swietle, musze czuc sie KIMŚ. To dązenie do czegos, czego nie jestem w stanie osiągnąc. Bez osiągniecia czegos wielkiego nie jestem w stanie poczuc sie szczesliwym. Czuje nawet, ze gdybym osiągnąl zamieżony cel, to byloby dla mnie za malo, ucieszyloby przez moment, a pragnąlbym znow jeszcze wiecej nigdy nie akceptując tego jaki jestem. Dbam tylko o profil. Ale to przeciez tylko malutki pierwiastek, skrawek naszego prawdziwego JA. Tak naprawde, to moze byc tylko ladna okladka do bardzo brzydkiego srodka tej ksiązki. Przez moj brak poczucia wlasnej wartosci ja dbam o ten wlasnie profil, staram sie zapelnic go czyms pieknym i imponującym, zeby nie pokazac brzydkiego srodka. Mysle o tym wrecz maniakalnie, jesli nie ten srodek to choc on musi byc wspanialy. Nie zrozum mnie zle, to nie jest tak, ze ja do konca czuje sie bezwartosciowym czlowiekiem (moze dzięki komplementom, ktore zdazalo mi sie slyszec od ludzi). Uwazam sie za dosyc 'ogarnietego' i w miare inteligentnego goscia z 'poczuciem smaku', tyle ze to przeciez tak niewiele. To tak mało. A ja mam ogromną potrzebe bycia w czyms nie calkiem niezlym, nie dobrym, tylko NAJLEPSZYM. Tak naprawde nie jestem w niczym nawet chocby dobry, to jedna z przyczyn mojej frustracji, zrezygnowania i ucieczki. Jedyne co mi dobrze wychodzi i w czym jestem mistrzem, to ta zewnętrzna autokreacja wlasnej osobowosci. Widzisz, dbam o to co widać na zewnątrz nie tylko dlatego, ze tak łatwiej i prosciej, ale takze ze wzgledu na to, ze takie rzeczy ludzie dostrzegają golym okiem i od razu. W ten sposob moge zaimponować wiekszej rzeszy ludzi. Poprawić sobie humor chocby tym, ze jakas ładna dziewczyna uśmiechneła sie do mnie w tramwaju, czy nowopoznanym ludziom zaimponowalem swietnym gustem i obyciem w jakiejs konkretnej dziedzinie. Robie to dla siebie, ale tak naprawde jesli nie zauwazą tego inni, to wiekszosc rzeczy staje sie bezwartosciowa. Nieslusznie dziele ludzi na gorszych i lepszych, z dobrym statusem spolecznym, wiedzą i tych gorszych, zacofanych ludzi przeszlosci. Tylko ci pierwsi mi imponują, z tych pierwszych zdaniem sie licze. Sam chce byc kims, kto imponuje. Tylko to sie w zyciu liczy.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
30 sty 2014, 01:37

kim jestem?

Avatar użytkownika
przez jetodik 09 lut 2014, 08:44
no chodziło o to, że to i to nałóg.
hmm, mnie to wygląda na ucieczke w siebie, przed rzeczywistością, więc i kontakt z rzeczywistością, obecność tu i teraz.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

kim jestem?

Avatar użytkownika
przez Łapa 09 lut 2014, 16:13
mgla napisał(a): potrafie napisac dwa zdania bez blędu ortograficznego czyni mnie ponad przeciętnym?

A chwilę potem:
zamieżony cel,

Auć.
A tak na poważnie:
A ja mam ogromną potrzebe bycia w czyms nie calkiem niezlym, nie dobrym, tylko NAJLEPSZYM.

Jeśli chcesz być w czymś NAJLEPSZYM, musisz trenować to przez 10 lat. Zacznij od dzisiaj, do roboty!
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

kim jestem?

Avatar użytkownika
przez k123 11 lut 2014, 14:21
Cóż, mogę powiedzieć, że też nigdy nie czułam się sobą. Później zaczęłam brać antydepresanty aby leczyć zespół jelita drażliwego i jakoś tak przestałam przeżywać wszystkich wokół i poczułam, że, że tak powiem, jestem bo chcę, a nie bo muszę. Ale wiadomo, leki to tylko podkładka pod terapię.. Tak więc już się na nią zapisałam, bo cudowne działanie tabletek zaczyna się wyczerpywać.. Reasumując, moim zdaniem nie da się znaleźć siebie nie pozbywając się najpierw lęku przed światem, dopiero gdy się go pozbędziesz poczujesz siebie - czyli swoje prawdziwe reakcje na otoczenie. Powodzenia;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
03 lip 2012, 18:46
Lokalizacja
Wielkopolska

kim jestem?

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 11 lut 2014, 14:25
Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też
Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem
Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też
Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem

Szatanem jestem złym, aniołem z aureolą
Wrogiem i kochankiem, aktorem z ulubioną rolą
Dopełnieniem świata, oceanem, pustą szklanką
Jestem i wyrokiem, nawet sędzią, nawet katem
nawet katem jestem ja, ja...

Jestem, jestem wszystkim, jestem nawet Bogiem,
tylko sobą, sobą być nie mogę, o nie!
Jestem, jestem wszystkim, nawet Bogiem,
tylko sobą, sobą być nie mogę !
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9026
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

kim jestem?

przez mgla 20 mar 2014, 02:34
Prokrastynacja, zyciowe kalectwo, ogromny strach - to wszystko nie pozwala mi sie wziąc za siebie.
Czuje sie przytloczony, wszystkiego sie boje. 3 rok mija, a ja nadal prawie nie wychodze z domu.
Przysięgam, naprawde nie wiem jak sobie z tym poradzic. Czy jest ktos z kim moglbym gdzies porozmawiac/poradzic sie? Mieszkam w Warszawie, ale na psychologa mnie nie stac. Potrzebuje pomocy, teraz.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
30 sty 2014, 01:37

kim jestem?

Avatar użytkownika
przez jetodik 20 mar 2014, 08:28
możesz się zapisać do poradni na nfz, wtedy nie zapłacisz, ale pewnie są kolejki...są też różne książki do autoterapii, wysoko oceniane: "umysł ponad nastrojem", "radość życia".

prokrastrynacja, to nie ma chyba innej metody, jak kartka plan na dziś i pisanie.
na początku mało, tyle ile uczciwie szacujesz, że zrobisz, z czasem dorzucasz, wieczorem odhaczasz.

odnośnie jeszcze tego kim jestem - ostatnio na taką książkę się natknąłem http://ksiazkowy-blog.blogspot.com/2014 ... rudne.html
nie czytałem, ale wydaje się korespondować z Twoim problemem.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

kim jestem?

Avatar użytkownika
przez moyraa 20 mar 2014, 09:35
Miałam podobny problem do Twojego. Z tego "uzależnienia" brały się kolejne i kolejne... Jestem prawie pewna, że teraz jestem w innym miejscu, choć grunt jest jeszcze dość śliski. Wiedz jednak, że DA SIĘ. Możliwym jest uwolnić się. A to życie "po drugiej stronie" to zupełnie inna bajka. Mimo że dopiero zaczynam po tej "drugiej stronie" żyć i nabywać umiejętność pływania, to mogę powiedzieć, że warto walczyć.
I tak jak któryś z poprzedników już napisał - czytaj filozofów. Może powiem inaczej - mnie pomogło, choć trudno napisać ściślej jak to wszystko przebiegało.

ekspert_abcZdrowie napisał(a):
Ja poleciłabym Ci przeczytać "Ucieczkę od wolności" Fromma, o ile jeszcze nie czytałeś.

... akurat wczoraj o tej książce pomyślałam. ;)
Dusza czasem lubi umierać i zostawiać ciało samo. Trzeba czasu, aby ponownie wydała plony.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
438
Dołączył(a)
10 cze 2012, 14:07
Lokalizacja
Śląsk

kim jestem?

przez mgla 07 lis 2014, 04:39
to juz ponad trzy lata, czwarty rok alienacji i tchorzliwej ucieczki przed rzeczywistoscią. co przez ten czas sie zmienilo? niewiele, dalsze chorobliwe kreowanie wlasnego 'ja'. 'ja', ktorego nie jestem nawet w stanie pokazac swiatu w obawie przed zranieniem. chory paradoks w ktorym caly czas powtarzam sobie, ze nie jest wystarczająco dobrze. bzdura, to tylko prokrastynacja, ktora bierze sie z oczywistej wygody polozenia w jakim sie znalazlem. mimo cholernej samotnosci obce jest mi dzis rozczarowanie, ktorego tak sie obawiam. na zewnątrz jest nie do zniesienia, pojawia sie agresja i obrzydzenie wzgledem samego siebie, to mnie calkowicie przerasta choc na codzien staram sie te mysl wyciszyc. probowalem z psychologiem, ale jak moge zaufac osobie ktora nie potrafi wzbudzic szacunku, nie potrafi zrozumiec, jest glupsza ode mnie. zaczalem czytac filozofow, zamiast pomocy znalazlem jeszcze wiecej pytan, jeszcze wiecej watpliwosci. boze, ty ku.rwo, dlaczego tak bardzo siebie nienawidze?

-- 07 lis 2014, 03:41 --

jestem samotny
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
30 sty 2014, 01:37

kim jestem?

Avatar użytkownika
przez jetodik 09 lis 2014, 20:52
jakich filozofów czytałeś? większość nie mogła się nie mylić ;)
niedawno natrafiłem na prosty sposób, od którego należy zacząć w celu określenia swojej osoby - należy wypisywać na kartce upodobania które można przypisać rdzennej warstwie swojej osobowości.
przykładowo jak się lubi buty marki adidas trudno powiedzieć, czy to nie efekt mody itp., więc nie o takie sprawy tutaj chodzi, ale np. lubienie pływania, czy pizzy można już uznać za wystarczająco pierwotne żeby je sobie zapisać.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do