Depresja? Spowodowana przez rodzinę...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja? Spowodowana przez rodzinę...

przez eltechielo 28 sty 2014, 01:01
Witam. Chciałbym opowiedzieć moją historię.
Dziś mam 24 lata. Jednak trochę powrócę do lat wcześniejszych. W 2006 roku podjąłem naukę w technikum o specjalizacji górnika pod ziemią. Technikum to gwarantowało zatrudnienie w jednej z 3 śłąskich kopalń. Ukończyłem je z bardzo dobrymi wynikami (szczególnie z egzaminu na technika). Oczywiście tak jak resztę klasy przyjęto mine do pracy jako pracownik fizyczny w jednej z kopalni Kompanii Węglowej. W międzyczasie podjąłem studia zaoczne na Politechnice Śląskiej w Gliwicach w kierunku górniczym. Moim celem i ambicjami było skończenie studiów i awans na stanowisko dozoru górniczego. Jednak w miarę postępu prac w kopalni obserwowałem zachowanie sztygarów (osób dozoru górniczego). Byli oni strasznie znerwicowani. Można powiedzieć, że trzepali się ze strachu. Tu zaświeciła mi się pierwsza lampka - że to raczej nie jest tak łatwo być w dozorze. Jako że jestem bardzo podatny na krytykę (jak to skorpion) - pamiętam wszystkich ludzi i sytuacje które urągały mojemu ego - pomyślałem, że byłoby samobójstwem podjęcie pracy tak stresującej jak dozór górniczy... Wraz z postępem czasu zacząłem rezygnować ze studiów. Zafundowałem sobie rok przerwy, który był najspokojniejszym i najszczęśliwszym okresem w życiu - całe zarobki (2500 zł na rękę - jeśli ktoś daje się omamić mediom że górnik zarabia 9tys. zł to życzę powodzenia - tyle zarabia dyrektor) szły na mnie i dziewczynę. Ale mi to wystarcza przecież. Mam stałą pracę - myślałem że to się liczy najbardziej. Jeździliśmy na wycieczki, inwestowałem w samochód. Jednak cały czas warunkiem było zdobycie przeze mnie tytułu inżyniera. Ale myślę - po co? Gdy oznajmiłem że nie chcę już studiować na tym kierunku u mojej rodziny i rodziny dziewczyny nastąpiła tylko histeria i płacz jaki to ja jestem zły, że nie chcę dbać o przyszłość swoją i rodziny. Boże... w przyszłym roku mam żenić się z dotychczasową narzeczoną. Kiedyś mi powiedziała że chce się żenić tylko z inżynierem. Niestety próby przekonania rodziny co do zasadności studiowania kończą się histerią. Mama moja jest nauczycielką, więc nic dziwnego że chce żeby syn był wykształcony. Ale mnie fizyka, mechanika, hydrotermomechanika, elektrotechnika guzik interesują. Nie potrafię się tego nauczyć. Największy błąd który popełniłem - dałem się namówić (mimo moich protestów) na reaktywację studiów. Zrobiłem to chyba tylko dla świętego spokoju. Mistyfikuję wyjścia na uczelnię, w tym czasie udaję się na zwiedzanie galerii handlowych itp. Najgorsze, że zaczyna się sesja i w końcu wyjdzie na jaw, że nie zdam tego semestru... Codziennie pogłębia to mój zły stan. Codziennie analizuję decyzje które wybrałem. Co robić? Oczywiście historia jest bardziej rozległa, ale ile można napisać w internecie? Boję się iść do psychologa, mam obawy że rodzina to wykryje.... Ważną rzeczą jest że używam alkoholu. Czasem więcej, czasem mniej. Dawno chciałem napisać tego posta, ale teraz, pod wplywem niewielkich ilości alkoholu mam wenę i odwagę. Boję się, że ktoś mnie zidentyfikuje...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 sty 2014, 00:11

Depresja? Spowodowana przez rodzinę...

przez Steviear 28 sty 2014, 02:04
Witaj.
Przede wszystkim musisz zdecydować, co tak naprawdę chcesz robić.
No a co do psychologa, to spokojnie. Podpiszesz oświadczenie że nie upoważniasz nikogo do korzystania z karty zdrowia, którą Ci tam założą i będzie ok.
Poza tym co to za gadanie,że będzie z - inżynierem..
To ona chce poślubić inżyniera czy Ciebie?

Trzymaj się :)
Steviear
Offline

Depresja? Spowodowana przez rodzinę...

Avatar użytkownika
przez sailorka 28 sty 2014, 13:47
Miałam i mam dalej podobne dylematy co do studiów, pracy, rodziny itd. Chyba wszyscy je mają, ale rozumiem, że taka gadka Ci nie pomoże, bo teraz, w tym momencie, musisz podjąć konkretną decyzję, która będzie miała duży wpływ na Twoją przyszłość. Mogę Ci doradzić, żebyś kierował się tym, co uważasz dla siebie za najlepsze. Po prostu idź za głosem serca. Przeanalizuj sobie konsekwencje poszczególnych wyborów - konsekwencje w postaci zdarzeń w Twoim otoczeniu, poza Tobą, i konsekwencje w postaci Twojego samopoczucia. Wybierz to, co sprawi, że będziesz się z tym dobrze czuł, niezależnie od tego, co pomyśli rodzina, narzeczona itd. Być może za jakiś czas to zrozumieją.

Nawet, jeśli w przyszłości okaże się, że podjęta decyzja była zła, to nie obwiniaj się o to, nie żałuj. Przyjmij do wiadomości, że w tamtym momencie ta właśnie decyzja wydawała Ci się najlepsza, nawet jeśli po jakimś czasie stwierdzisz, że "teraz postąpiłbym inaczej".

Sama stosuję taką metodę podejmowania decyzji. Efektem jest to, że nawet jeśli coś schrzanię, to przynajmniej nie chodzę sfrustrowana.

Zawsze możesz też zastanowić się, co by zrobił Chris, ten słynny kosmonauta. Ale on by pewnie poleciał w kosmos, wyciągnął fruwającą gitarę i zaczął śpiewać, więc to chyba nie jest najlepsza porada. :mrgreen:
Cześć, jestem czubkiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10544
Dołączył(a)
27 sty 2014, 00:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja? Spowodowana przez rodzinę...

przez eltechielo 29 sty 2014, 02:05
Co ja chcę robić? To pytanie jest oczywiste - chcę mieć spokój. Kiedyś miałem te ambicje, żeby awansować w pracy - ale teraz widzę, że osoby dozoru w kopalni są strasznie znerwicowani. Jedna awaria = panika i prawie zawał serca że nie wykonamy tego czego nam zadano i że przez to będzie przesrane. Ja bym tak nie umiał żeby codziennie denerwować się czy wszystko pójdzie zgodnie z planem. A takie wyjście jest żeby zrobić studia i nie starać się o awans. Ale ja nienawidzę fizyki, mechaniki i tym podobnych. Po co mam się tego uczyć? Tylko dla tytułu? Szkoda kasy... I tak już wydałem dużo pieniędzy na te nietrafione studia. Tego mi najbardziej żal, bo mogłem to przeznaczyć na siebie.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 sty 2014, 00:11

Depresja? Spowodowana przez rodzinę...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 29 sty 2014, 10:31
eltechielo, fajnie, fajnie, tylko ze zeby miec spokoj to trzeba byc niezaleznym. Nie koncz studiow, ale idz do pracy, wynajmij mieszkanie i sie wyprowadz. Bedziesz na swoim i bedziesz sobie panem. W małzenstwie tez nie jest rozowo, trzeba zarobic na rodizne, opłaty, ewentualne kredyty, proza zycia.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Depresja? Spowodowana przez rodzinę...

Avatar użytkownika
przez sailorka 29 sty 2014, 17:58
Jak to mówi Laska z filmu "Chłopaki nie płaczą": "W życiu trzeba sobie zadać zajebiście ważne pytanie. Co chce w życiu robić. A potem zacząć to robić". od siebie, że czasem takie pytanie trzeba powtarzać i zmieniać profesję,/zainteresowania/styl życia itd.
Cześć, jestem czubkiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10544
Dołączył(a)
27 sty 2014, 00:41

Depresja? Spowodowana przez rodzinę...

przez eltechielo 01 lut 2014, 04:48
"O swoim życiu trzeba decydować za młodu - kiedy jest się kretynem". To cytat z filmu "Dzień świra", jeśli już cytatami rzucamy. Ja sie niezmiernie cieszyłem gdy przyszły pracodawca zadzwonił do mnie sam, że mam zgłosić się na badania wstępne do przyjęcia do pracy. Tak wiele mówi się, że ludzie nawet ze skończonymi studiami mają ciężko ze znalezieniem pracy. A ja, po technikum z gwarancją dostałem pracę. Teraz? Mam być inżynierem, bo jak to tak, że będę sie równał z ludźmi z zawodówki (która też ma gwarancje pracy w kopalni)? A ludzie z zawodówki są bardziej ogarnięci i mają większą kulturę w sobie niż te magistry inżyniery, którzy rzucają wulgaryzmami na prawo i lewo. Mniejsza odpowiedzialność = mniejszy stres. I mnie to uspokaja. Czemu rodzina nie umie tego zrozumieć?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 sty 2014, 00:11

Depresja? Spowodowana przez rodzinę...

przez sadworld643 01 lut 2014, 14:21
eltechielo napisał(a):"O swoim życiu trzeba decydować za młodu - kiedy jest się kretynem". To cytat z filmu "Dzień świra", jeśli już cytatami rzucamy. Ja sie niezmiernie cieszyłem gdy przyszły pracodawca zadzwonił do mnie sam, że mam zgłosić się na badania wstępne do przyjęcia do pracy. Tak wiele mówi się, że ludzie nawet ze skończonymi studiami mają ciężko ze znalezieniem pracy. A ja, po technikum z gwarancją dostałem pracę. Teraz? Mam być inżynierem, bo jak to tak, że będę sie równał z ludźmi z zawodówki (która też ma gwarancje pracy w kopalni)? A ludzie z zawodówki są bardziej ogarnięci i mają większą kulturę w sobie niż te magistry inżyniery, którzy rzucają wulgaryzmami na prawo i lewo. Mniejsza odpowiedzialność = mniejszy stres. I mnie to uspokaja. Czemu rodzina nie umie tego zrozumieć?


Świetny cytat, ogólnie dzień świra to esencja życia w Polsce. Gdybym mógł się utożsamić z jakimś filmem, to byłby to właśnie ten.
Mam takie samo myślenie jak ty, tylko że mam 19 lat, kończę technikum na kierunku, o którym nic nie wiem (nauczyciele nie wiedzą sami czego uczą, poziom lekcji pożal się boże). Masz ten komfort, że masz gwarancję pracy, 2500 zł na rękę to i tak nieźle jak na początek.
Kiedyś nie było tak, że wszyscy szli na studia. Szła sama śmietanka, elita, która studiowała mocne kierunki, reszta szła do pracy. Teraz każdy z maturą może mieć wyższe, pytanie co jest wart dyplom kierunku humanistycznego, techniczne studia to ja rozumiem, ale trzeba się nadawać.
Ludzie z zawodówek według mnie najlepiej są przygotowani obecnie do pracy, technikum być może coś daje, ale trzeba trafić na bardzo dobre.
Też mnie boli to, że ludzie oczekują ode mnie że pójdę na studia, chociaż chciałbym iść do pracy.

Na twoim miejscu postawiłbym na pracę, bądź dobrym górnikiem, zdobądź 2,3 lata doświadczenia, oszczędzaj, język po technikum masz pewnie zadowalający, udoskonalać język możesz w domu i pomyśl o emigracji, ostatnio głośno było o firmach rekrutujących do Australii, gdyby ci się udało, to wygrałeś życie, Australia to raj na ziemi pod względem widoków i zarobków, szczęśliwi ludzie na ulicach oraz życzliwość. Jeżeli nie Australia, to inny kraj, byleby nie Polska. Nie dorobisz się tutaj, pomyśl, że nawet z pensją inżyniera np. 6000 zł i tak nie będzie cię na wiele stać, bo siła nabywcza złotówki to porażka. Musisz porozmawiać z dziewczyną, zapytaj czy chce twojego dyplomu czy szczęścia. Z rodziną pewnie nie masz co rozmawiać, to są różnice pokoleniowe i betonu nie da się przekonać. Rozumiem, że szedłeś na studia zaoczne? Jeśli tak to faktycznie szkoda kasy przerywając studia, ale jeśli nie dajesz sobie rady i nie daje ci to radości to nie ma to sensu. Ciesz się, że masz pracę i dziewczynę, że jesteś dla kogoś ważny i potrzebny, ja tego poczucia nie mam, możesz przeczytać moje gorzkie żale które napisałem dzisiaj w nocy, temat "Jestem niewidzialny dla innych". Pozdrawiam.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
31 sty 2014, 03:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do