Nie mam już siły...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie mam już siły...

Avatar użytkownika
przez Yuriko 27 sty 2014, 09:38
Witajcie.
Na wstępie wybaczcie, że tutaj pisze - nie mam komu się wyżalić.
Może zacznę od początku.
Od dziecięcych można powiedzieć lat (9-10) miałam styczność z psychiatrami.
Najpierw stwierdzono schizofrenię - zaczęłam brać leki.
I... Tak przez kilka lat. W międzyczasie było lepiej/gorzej, nabawiłam się zaburzeń odżywiania poprzez masakryczne odchudzanie po przytyciu po lekach. Z 8 razy byłam w szpitalu. Żaden pobyt nie pomógł na tyle na ile bym chciała.
Zawsze wracało, zawsze ja wracałam do szpitala.
Aż w końcu pojawił się ktoś w moim nędznym żywocie.
Wspaniały chłopak, opiekuńczy, czuły, czułam się przy nim bezpiecznie.
Jesteśmy razem, ale on się zmienił.
Zamiast być czuły - krzyczy ja krzyczę..
Zamiast wspierać - dołuje.
Ja już naprawdę nie mam siły. Dodam, że mój rodzinny dom nie należał to typowych "normalnych", spokojnych domów.
Z chorego w chore? Ja naprawdę nie mam już siły. Jesteśmy razem dwa lata, a co będzie za 5, 10?..
Naprawdę, wczoraj mnie zjechał, to chciał iść spać bo rano do pracy, dosłownie - nie mogłam się ułożyć do spania, bo coś mu ciągle przeszkadzało.
Mam ledwo 20 lat, a czuję się jak 40-letnia kobieta zaszczuta przez swojego męża.
Nie wiem co mam robić, naprawdę. Takie kłótnie wyczerpują mnie totalnie.
Wczoraj zapytałam "To czemu ze mną jesteś", nie pierwszy raz padło to pytanie, wielokrotnie pytałam.
Ale wczoraj odpowiedział "Bo się do ciebie przyzwyczaiłem.". To znaczy, że co?
Ze jest ze mną z przyzwyczajenia? Nie wiem, za wcześnie razem zamieszkaliśmy, bo niestety mieszkamy razem, więc jakiś tam "wspólny" dorobek mamy, choć zaznaczę - małżeństwem nie jesteśmy.
Nie wiem już, czy to wszystko jest w mojej głowie, czy faktycznie on aż tak źle się zachowuje.
Przepraszam, że tak długo i że w ogóle pisze, ale nie mam już siły. Nie wiem czego oczekuję, może wsparcia, może poznania subiektywnej oceny sytuacji?
Pozdrawiam Was serdecznie.
"Bo w mojej głowie zamieć..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
25 gru 2011, 23:28

Nie mam już siły...

Avatar użytkownika
przez Yumekui 27 sty 2014, 14:35
Każdy problem da się rozwiązać jeśli obu stronom zależy. Myślę, że trzeba coś zrobić z wybuchowością. Nie odpowiadać krzykiem na krzyk.

Jakimś rozwiązaniem jest trick z płaczem, jeśli to go nie ruszy to nic go nie ruszy.

Wiesz, faceta łatwo rzucić, ale jak jest się z kimś dłużej to zawsze trafiają się gorsze momenty.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
08 paź 2012, 20:23
Lokalizacja
podlaskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do