Jak pokochać siebie? Umocnienie swojego ego.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jak pokochać siebie? Umocnienie swojego ego.

przez Wombwell00 07 sty 2014, 02:11
Po prostu. Jak tego dokonać?
Mężczyzna, student, 21 rok życia. Mój problem polega na tym, że nie stworzyłem trwałego, silnego swojego ego. Najmłodszy w rodzinie, zawsze niejako rozpieszczany a z drugiej strony pomiatany co zrobiło mi ogromny mętlik w głowie. Nie potrafiłem odgryzać się za wyzwiska, zaczepki, zaczeło się gnojenie w szkole. Od 11 roku życia harda depresja, brak pomocy od rodziny, nikogo. Na szczęście obyło się bez prób samobójczych, chociaż patrząc z dzisiejszej perspektywy aż sam się dziwie jak mi się udało tego dokonać, bo byłem wrakiem człowieka.
Przez wiele lat narastała we mnie nienawiść do rodziców, obwiniałem ich za wszystko, do tego rzadko kiedy udawało mi się z nimi dogadać, ciągle kłótnie i żale, dopiero mając 18 lat przez przypadek się dowiedzieli, że synek chodzi regularnie do psychologa. Od tego momentu zaczeła się ich 'pomoc' - w cudzysłowie bo jako ludzie z ery PRLu nie wiedzieli za bardzo jak sie z taką osobą obchodzić, coś się jednak starali, kolejne lata mi zajeło by zrozumieć ich miłość do mnie.
Wracając do ego; nigdy nie miałem realnych ambicji, nie licząc marzeń i fantazji, w szkole minimum wysiłku, od pracy stroniłem jak mogłem, rodzice niestety mi na to pozwalali, nigdy sam nie zaplanowałem niczego, zawsze olewałem, licząc, że ktoś inny załatwi ta sprawę - wyjazd na wakacje, do pracy, pójście do urzędu itp. Konfrontacja (nie sam kontakt a bezposrednie starcie) z ludzmi zawsze mnie napełniała ogromnym lękiem, czułem, że niejako 'dostaje za swoje', bo sobie zasłuzyłem i że jestem taki bezwartościowy.
Aktualnie jest lepiej, biore leki (Wenlafleksyna), zbieram się na terapie jak fundusze pozwolą, fizycznie samopoczucie nawet ok, ale widze po sobie, że nie potrafie sterować swoim życiem. Studia olewam, nie potrafie się za nic zabrać, pieniądze wydaje jak leci, do niczego mnie nie ciągnie, nie mam wciąż ambicji, rzuciła mnie dziewczyna... z stałego przejmowania się poszedłem w drugą wręcz socjopatyczną skrajność - nie daje <brzydkie_słowo) o nic, totalnie.

Czuje, że nie wiem co to miłość do samego siebie i nie wiem jak mam ją rozwinąć. Obserwuje ludzi i staram się wyciągać pewne wnioski dla swojej poprawy, ale wciąż nie mogę tego zrozumieć, prosze o pomoc.

Wojciech.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
09 lut 2010, 19:09
Lokalizacja
Suwałki

Jak pokochać siebie? Umocnienie swojego ego.

przez kolekcjoner snów 07 sty 2014, 03:03
A teraz jakie masz marzenia? Bo analiza dość trafna, tylko przyda coś konstruktywnego zrobić. Coś co Ci da wiarę w siebie i napędzi do dalszej walki o więcej.
Co studiujesz? Wiążesz z tym przyszłość?
kolekcjoner snów
Offline

Jak pokochać siebie? Umocnienie swojego ego.

przez Wombwell00 08 sty 2014, 02:47
Marzenia... nie wiem czy mówisz o celach w życiu czy tych całkowicie nierealnych ;d
Marzy mi się tworzenie muzyki; talentu troche mam, umiejetnosci tez, ale brak mi zaparcia by skompletowac zespół czy regularnie ćwiczyć. No i ta depresja ktora trafi niewiadomo w ktorym momencie.
Studiuje management (po prostu zarządzanie po angielsku) ale nie wiaże z tym nic. Chce studiowac zeby miec stypendium, ale od nowego roku najprawdopodobniej zaczynam nowy kierunek (informatyka).
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
09 lut 2010, 19:09
Lokalizacja
Suwałki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak pokochać siebie? Umocnienie swojego ego.

przez 0Rh+ 08 sty 2014, 06:37
Witaj , może zacznij od polubienia siebie . Miłość to poważna sprawa ;)
Piszesz ,że interesujesz się muzyką . Może warto iść w tym kierunku .Nie musisz od razu zakładać zespołu ,możesz chodzić na zajęcia nauki gry na wybranym przez Ciebie instrumencie , możesz poszukać zespołu do ktorego można dołączyć. Muzykę można tworzyć na komputerze ,w internecie itp. Ważne żebyś zaczął to robić . Zacznij od małych kroków.Szukaj osób z którymi możesz to robić.
Nie wiem jak u Ciebie wygląda kwestia aktywności fizycznej . Sporty walki są dobrym sposobem na zdobycie pewności siebie . Świadomość własnej siły ,umiejętności ,sprawności daje dużego kopa. Poznajesz ciekawych ludzi . Mobilizujecie się nawzajem.
Staraj się być jakiejś dziedzinie coraz lepszy ,pasja hobby,praca. Szukaj ludzi z którymi mozesz o tym rozmawiać , osób które bedą Ciebie motywować do rozwoju .
Nie zapominaj ,że to ma przy okazji sprawiać dużo radości ,a nawet zwykłej frajdy ;)
Masz możliwość naprawy relacji ze swoimi rodzicami ? Na to nigdy nie jest za późno .
Powodzenia .
Offline
Posty
1047
Dołączył(a)
03 maja 2013, 09:36

Jak pokochać siebie? Umocnienie swojego ego.

przez kolekcjoner snów 08 sty 2014, 17:50
WojuBoju, nowy kierunek ciekawszy?
kolekcjoner snów
Offline

Jak pokochać siebie? Umocnienie swojego ego.

przez Luloo 08 sty 2014, 20:47
21 lat? To jeszcze mało czasu upłynęło od tych ciężkich przeżyć. Z tego, co widzę, to plany i marzenia masz, tylko masz problem, żeby zrobić z tym coś konstruktywnego.
Nie wiem, czy Tobie to pomoże, to tylko taki pomysł. Moja znajoma miała podobnie, powtórzę więc to, co usłyszała od pewnej psycholog.
Ona ze wszystkiego rezygnowała, nie wyjeżdżała, nie mogla dokończyć czego zaczęła, no żadnej konkretnej decyzji, ani konsekwencji. Miała pretensje do rodziców, bo jako osoba najmłodsza czuła się pominięta, nikt nigdy nie zachęcał jej do inicjatywy, itd.
Od psycholog usłyszała, że wycofywanie się z działania to jej sposób sprawowania kontroli, która niejako wcześniej została jej odebrana. Była tak pełna żalu do rodziców i wszystkich wokół, że niejako na złość nic nie robiła. Na zasadzie postąpiliście tak, to teraz macie. A gdy tylko porzucała dane zajęcie, czuła znów narastający żal i złość, co zamykało błędne koło.
Oczywiście, nie wiem jak jest u Ciebie, ona usłyszała, że jeśli się nie upora z żalem wobec rodziców - a to wymaga czasu - to jej sytuacja się nie poprawi.
Poczytaj też sobie o zaburzeniach bierno-agresywnych. To tylko część (nieoficjalnych) zaburzeń osobowości negatywistycznych, które głównie polegają na tym, że jest się ambiwalentnym. Ale, rzecz jasna, może nic takiego Ciebie nie dotyczy, to tylko pewna możliwość.
Wiem, iż przy tego typu zaburzeniach trzeba zrobić diagnozę różnicową i wykluczyć dystymię, czyli jak pewnie wiesz, długotrwały lekko obniżony nastrój, który może dawać podobny stan do tego, jaki opisałeś.

W każdym razie wydaje mi się, że nie możesz nic konkretnego zrobić, dopóki nie uporasz się z tym brakiem konsekwencji. I moim zdaniem jest to najważniejsze, bo jak zyskać szacunek wobec siebie, kiedy się go aktywnie nie buduje poprzez determinację i osiąganie założonych celów.
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
09 mar 2013, 18:06

Jak pokochać siebie? Umocnienie swojego ego.

przez izaa 08 sty 2014, 21:16
WojuBoju, mam podobnie jak ty. Tylko to nie rodzice mnie tłamsili a rodzeństwo. Dokładnie siostra. Przez nią raz napisałam list pożegnalny <tylko raz chciałam sie zabić>. U mnie wyglądało to tak, że ja własnie sie zaparłam na studiach i osiągałam dobre wyniki, by tylko uciec z domu i tam nie wracać. Z biegiem czasu widzę, że to była ucieczka od problemów. Nadzieja na lepszy start. Tłamsiłam innych ludzi, koleżanki, którym mówiłam że za mało sie przykładają do roboty.
2 lata temu pokłóciłam sie ostro z koleżankąz dzieciństwa, wyprowadziłam sie i wpadłam z deszczu pod rynnę. Wtedy sie zalamałam bo nie miałam warunków do nauki, a myśl że zawale studia i wróce do domu napawała mnie mega lękiem. Aż nabawiłam sie depresji lękowej. Wyszłam z tego, znowu dobrze sie uczyłam i znalazłam chłopca. Nieodpowiedniego chłopca, który zabiegał o mnie, ale wiedziałam że nudzi sie dziewczynkami. Ale zaufałam mu. Postawiłam na niego jedną kartę, kontynuacja w tym samym miescie, ten sam kierunek, ta sama katedra. Przez wybór tak pracochłonnej katedry mogę zapomnieć o pójściu do pracy. Rzucił mnie i jeszcze musze znosić jego obecność, dodatkowo opowiada głosno bym słyszała jak fascynuje sie kolejnymi.

Mimo to, znalazłam siłe by lubić siebie. To nie moja wina, że trafiłam na frajera. To nie moja wina, że mam słabe serce. Nie możesz winić się za porażki, i musisz znaleźć coś co cie cieszy. Nawet muzyka. Czytać o muzyce, słuchać muzyki, to twoja pasja, wiec ją rozwijaj. Grać na instrumentach. Czemu nie?
Wtedy możliwe że samopoczucie sie polepszy. Co ważne- poznać kilku dobrych znajomych. To ważne. Pokonaj lęk przed ludźmi, nie każdy krzywdzi. Ludzie mogą być twoją motywacją. Póki nie spróbujesz to sie nie dowiesz.
Offline
Posty
1044
Dołączył(a)
04 sty 2014, 21:06

Jak pokochać siebie? Umocnienie swojego ego.

przez tenet 09 sty 2014, 15:02
weszlam na ten post by ci pomoc,ale pisze ten komentarz juz 5 minut i nie potrafie skonczyc
przepraszam
mam dokladnie jak ty i kolezanka od luloo
z tym ze nie potrafe dogadac sie z rodzicami, po prostu siedze w pokoju z laptopem, juz od miesiaca

wiesz co, powim ci szczerze ze pisanie tego komentarza dopiero otworzylo mi oczy i serio zachcialo mi sie plakac bo do tej pory nie mialam problemu by komus pomoc, teraz nie potrafie pomoc nawet sobie

mimo to mam nadzieje ze tobie sie uda.. (:
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
09 sty 2014, 14:11

Jak pokochać siebie? Umocnienie swojego ego.

przez Wombwell00 11 sty 2014, 09:41
Dziękuje wam wszystkim za pozytywny feedback, zawsze warto nauczyć się czegoś nowego

@Luloo
Dobra historia z tą koleżanką, wydaje mi się, że też tak niejako robiłem i teraz to bardziej widze.
Jeśli uda mi sie zdać sesje na czym chce sie aktualnie skupić to mam nadzieje, że będę bardziej konsekwentny w życiu i w swoich wyborach :)

@tenet
Przybliz problem, moze pomozemy ;) U mnie z rodzicami było tak, że pierw ich unikałem, tłumiąc złość, nie mogłem im nic wytłumaczyc, czułem, że z litosci mnie utrzymują i jestem dla nich ciężarem - depresja potrafi takie rzeczy z głowy zrobić. Potem gdy wiedzieli już że się lecze to starali się niby pomóc, ale znów były bariery z mojej jak i z ich strony, brak zrozumienia itp. 3lata mi od tamtej pory zajelo by zrozumieć, że to moja jedyna rodzina, że ich kocham a oni mnie i życie bym za nich oddał... lepiej późno niż wcale. Porozmawiaj z rodzicami, poszukaj rozwiązania... nawet jesli wymaga to totalnego znizenia sie i odrzucenia własnej dumy, nie ma człowieka skały, na każdego znajdzie sie cos co go ruszy do żywego.
Mi pomogło jak przypatrzylem sie dzieciństwie swoich rodziców - moim dziadkom, ich środowisku w ktorym dorastali czy sytuacji w jakiej się znajdowali i jak ich to ukształtowało - aż poczułem ogromną empatie i litość (w pozytywnym znaczeniu) do nich. Są jacy są, nie zawsze tylko ze swojego wyboru. Po pierwsze, TYLKO MIŁOŚĆ, a ona już dalej cię poprowadzi jeżeli potrafisz ją dobrze okiełznać :) Powodzenia

-- 27 sty 2014, 20:12 --

Odświeżam
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
09 lut 2010, 19:09
Lokalizacja
Suwałki

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do