Fobia społeczna/typ aspołeczny

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

boję się ludzi (trauma po mobbingu)

przez duchociastna.kaczka 05 paź 2007, 11:33
Nigdy nie miałam problemów z ludźmi, ani w pracy ani prywatnie.
Zawsze byłam lubiana, radosna, garnęłam się do nich. W pracy przez
wiele lat doceniana i szanowana. Problem w tym, że półtora roku temu
zmieniłam pracę na lepiej płatną. Trafiłam na kierowniczkę która
zamieniła życie w koszmar. Znerwicowana i przybita porażką zmieniłam
pracę i trafiłam jeszcze gorzej- zespół dużo młodszych ode mnie
dziewczyn, które na dzień dobry zrobiły ze mnie kozła ofiarnego.Nie
ma sensu się rozpisywać co tam się działo, zostałam wdeptana w
ziemię i stałam się wrakiem człowieka. A na koniec obrażona i
zwolniona. Może to dziwnie zabrzmi, ale przeżycia z pracą przez
ostatnie półtora roku sprawiły, że zmieniłam stosunek do ludzi o 180
stopni. Zaczęłam się ich bać. Za tydzień zaczynam nową pracę i
zamiast się cieszyć zastanawiam się co mnie złego w niej spotka.
Przestałam się nawet spotykać z przyjaciółmi, gdyż jestem potwornie
przygnębiona i kontakty międzyludzkie przestały sprawiać mi
przyjemność. Boję sie mówić o porażkach, bo mam wrażenie, że
zostanie do wykorzystane przeciwko mnie. Ja nigdy taka nie byłam,
półtora roku koszmaru w nowych pracach tak mnie zmieniło. Czuję się
przerażona i bezbronna. Mało tego chyba czuję się gorsza, że
zrobiono ze mnie ofiarę i sobie nie poradziłam. Najgorsze jednak nie to co było, ale tego SKUTKI. Zostałam pozbawiona wiary w siebie,
ludzie mnie przerażają, zaczełam ich postrzegać na zasadzie ,,w
której chwili moga mnie zranić". Jeszcze dwa lata temu byłam
zadowolona z siebie, ze swojego życia i nie przypuszczałam aby
cokolwiek mogłoby to zburzyć, a jednak :( Wiem, że trzeba
jakoś żyć, ale ja nie mogę wyjść z tego stanu. Co mam robić?
Pomóżcie!
Posty
4
Dołączył(a)
04 paź 2007, 21:47
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 05 paź 2007, 15:51
Witaj na forum :D
Rzuca mi się w oczy, że jesteś zszokowana, że w stosunkowo krótkim czasie tak radykalnie zmieniły sie Twoje relacje z ludźmi. [Nie wiem, czy się mylę, jednak przypuszczam, że jesteś osobą, która wcześniej dążyła od sukcesu do sukcesu, stąd może takie spotęgowanie tego szoku jak również pewna niecierpliwość z tym związana]
Przede wszystkim staraj się zmienić postrzeganie siebie na bardziej wyrozumiałe.
Mało tego chyba czuję się gorsza, że zrobiono ze mnie ofiarę i sobie nie poradziłam

Masz prawo sobie w czymś nie poradzić, masz prawo być normalnym człowiekiem, a nie perfekcyjnie działającym automatem.
Postaraj się pielęgnować w sobie pozytywne myślenie, krok po kroczku: "dziś coś się nie udało, ale uda sie jutro, a może pojutrze".
Budowana przez lata wiara w ludzi została zachwiana w 2 lata, tak więc nie da się jej naprawić z dnia na dzień.
Co do pracy, myślę, że po tych doświadczeniach nie powinnaś "rzucać się na głębokie wody" i znów starać się o dobrze płatne, wysokie stanowisko, które nierozłącznie wiąże się z ostrą rywalizacją i dużym stresem.

Wielką pomocą na pewno będzie dla Ciebie skontaktowanie się z psychologiem.

Jesteśmy z Toba ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez samotniczka 05 paź 2007, 16:29
Cześć kaczuszko!

duchociastna.kaczka napisał(a):Co mam robić?

No to biegiem na psychoterapię! Bierność jeszcze pogłębi problem, wiem to z autopsji. Im szybciej coś z tym zrobisz, tym lepiej dla Ciebie.
Masz jeszcze sporą szansę odzyskać pewność siebie, gdyż utraciłaś ją stosunkowo niedawno.
Powodzenia!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez duchociastna.kaczka 05 paź 2007, 16:31
Dziękuję za radę. Co do pracy, jestem ambitna ale nigdy nie pracowałam na wysokich stanowiskach. Całe życie byłam szeregowym pracownikiem za niewielkie pieniądze ale cenioną przez pracodawcę, lubianą przez kolegów. Nie dążę na siłę do sukcesu, ale jak każdy chcę zarabiać trochę więcej. W atmosferze rywalizacji źle się czuję i staram się tego unikać. Poprostu nigdy nie zostałam tak potraktowana przez ludzi i to w dwóch firmach pod rząd. Czasem zastanawiam się czy to może ze mna na stare lata już coś nie tak(mam 32 lata). Po niefortunnych zmianach pracy pogorszyły się moje stosunki z ludźmi na polu prywatnym. Zauważyłam, że i znajomi jakoś mnie unikają, chociaz ich nie zadręczam tym, gorzej, wstydzę się przyznać do porażki. Mimo wszystko chyba widać po mnie tą frustrację.
Posty
4
Dołączył(a)
04 paź 2007, 21:47
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 05 paź 2007, 17:32
Masz 32 lata i określasz je jako "stare" ? Aż nie wytrzymałem i muszę to powiedzieć: ach ta dzisiejsza młodzież :roll: ;)

Nie chcę Ci tutaj moralizować, jednak może sytuacja w której się znalazłaś, to dobra okazja do przewartościowania pewnych priorytetów w Twoim życiu ? Jak sama się przekonałaś trudności w pracy (której nadałaś wysoki priorytet) przełożyły się również na pole prywatne.

Nie bój się skorzystać z pomocy psychologa czy psychoterapeuty. To pomaga ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 05 paź 2007, 17:43
niewielka to rada, ale... ja też bałem się ludzi. Zwykła rozmowa sprawiała mi trudność. Najlepiej jak byłem sam.

Teraz widzę, że wiele rzeczy sobie wmówiłem.. zawsze jak ktoś mówił do mnie po nazwisku, od razu myślałem sobie: oo, już mnie nie lubi.
Ciągle miałem wrażenie, że ludzie mnie unikają, że jestem tym gorszym.

Teraz objawy stopniowo znikają..

God's Top 10
Oczywiście, że ma prawo do pomyłek, ale wiele zależy od otoczenia w jakim się znajdujemy.
Jeśli znalazłaś się wśród takich baranów to nie obchodzi ich jaka jesteś.. Dołują Ciebie, żeby pomóc samym sobie. Nie przejmuj się!! I nie bój się mówić, o problemach.. na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zrozumie...
Przyjaciel powinien

A ze znajomymi to jest różnie... Jak sam nie chorował to najczęściej nie zrozumie..

EDIT
A jeśli chodzi o psychologa to chyba najlepiej jakiegoś sprawdzonego polecanego na forum :) żebyś miała pewność, że nie zdołuje cię jeszcze bardziej...
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

przez Pstryk 05 paź 2007, 19:53
duchociastna.kaczka miło Cię poznać :!:

Wcale się nie dziwię, że doświadczenia ostatniego półtora roku tak drastycznie zmieniły Twój wizerunek siebie i świata. Mobbing to bardzo przykra sprawa - nie doświadczyłam go w takim stopniu, jednak co dzień jestem świadkiem takowego traktowania osoby, z którą pracuję. Na szczęście osobą ta, jest silna i ma, że tak powiem - układy.
Przede wszystkim Kochanie, powinnaś popracować nad traumą tamtych wydarzeń. Niesprawiedliwość, którą doświadczyłaś nie sposób sobie ot tak poukładać i przyjąć do wiadomości. Sama zresztą obserwujesz na sobie, jakie skutki powodują takie doświadczenia. Uważam, że dobrym rozwiązaniem byłaby psychoterapia, jak sugerowali już moi poprzednicy.
Rozumie, że tamte wydarzenia zabrały Ci wiarę w to, że są ludzie dobrzy. Masz jednak wokół osoby "sprawdzone" przez lata - przyjaciele, rodzina. Jestem pewna, że Cię wysłuchają i zrozumieją.
Pstryk
Offline

przez hoyka 05 paź 2007, 20:32
a ja bym proponowała częste spotkania z przyjaciółmi.. nie izoluj sie od nich.. kto jak kto.. ale to oni mogą Cię zawsze uświadomić, że jesteś wartościowym człowiekiem :] to oni moga być wsparciem, dzięki któemu uwierzysz w siebie i znów w jakimś stopniu otworzysz sie na świat.. i bez lęku bedziesz poznawac nowych ludzi.
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

przez duchociastna.kaczka 06 paź 2007, 11:59
Przyjaciółki nie mam od roku. Wyszła za mąż za starszego ale zaborczego pana, a on nie akceptował że ma znajomych i przyjaciół. Może głupio zabrzmi ale postawił jej ultimatum- albo on albo reszta. A ona zakochana dokonała wyboru. Też bolało ale szybko pogodziłam się z tym. Cieszę się, że spełniło się jej marzenie i po wielu trudach zdobyła tego faceta - ale to tak off topic. Z pozostałymi znajomymi nie jest do końca tak, że moge im się do wszystkiego przyznać. Są to przeważnie ludzie którzy odnieśli duży sukces zawodowy. Na początku wszyscy jechaliśmy na jednym wózku, potem znajomi porobili kariery zawodowe, a ja z racji wykształcenia humanistycznego cieszyłam się niezbyt dobrze płatną ale spokojną i pewną pracą (zanim zmieniłam). Nie zazdrościłam nikomu, aczkolwiek przyznam, że potrafili pojechać mi na ambicji mówiąc: ,,Wszyscy zarabiają dużo lepiej od ciebie, a ty cały czas siedzisz w tej firmie i się uwsteczniasz ". Już raz zwierzyłam się po pierwszej porażce, owszem współczuli ale przy okazji potraktowali trochę z góry. Skrytykowali mnie, że jestem niezaradna bo nie potrafię znaleźć pracy wśród porządnych ludzi i za normalne pieniądze. Albo słowa typu ,,popatrz wszystkim się powiodło tylko ty sobie nie radzisz". To zdołowało mnie jeszcze bardziej. Kiedy się spotykamy się opowiadamy o swoich szczęśliwych małżeństwach, o różnych duperelach, ale na temat pracy staram się nie schodzić bo zaczyna się wyścig- kto ma więcej, kto ma lepiej. W obliczu porażki poznałm ich prawdziwą twarz, a może jestem przewrażliwiona? Nie wiem...
Posty
4
Dołączył(a)
04 paź 2007, 21:47
Lokalizacja
Warszawa

przez hoyka 06 paź 2007, 12:31
hmmm jeśli takie są ich komentarze dotyczące Twojej sytuacji.. to przyznam ścięło mnie to z nóg.. wredne zachowanie :/ Nie dzieiwe sie, że takim ludziom nie mówisz wszystkiego.. bo jeśli ma sie usłyszec takie słowa zamiast wsparcia to każdy by zwątpił.. hmm w takim razie skoro w TWoim otoczeniu nie ma zbyt bliskich osób... hmm to skopiuj sobie to co Ci napisze.. ładnie wydrukuj i przyklej obok lustra " Jesteś wartościowym człowiekiem" Być może powiesz, że Cię nie znam.. ale sam sposób w jaki piszesz sprawia, że widzę w Ciebie człowieka, który prezentuje sie bardzo miło, ale któremu brak wiary w siebie.. po takich przeżyciach nie dziwie Ci sie..no wiec.. ale pamiętaj że musisz sie podnieść ;)
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

przez Pstryk 06 paź 2007, 12:48
Noooo duchociastna.kaczka, to nie są przyjaciele! To są ofiary wyścigu szczurów - puk puk w niemalowane, ale wiesz jak to jest - każda krzywda się zwróci, oby kiedyś nie znaleźli się w równie niesympatycznej sytuacji życiowej... Ale to nie pocieszenie - mnie na przykład nie cieszy cudza krzywda. To przykre, że w takim momencie życia okazało się, że Ci których uważałaś za bliskie Ci osoby okazali się nie warci tego. Ale Kochanie, czy nie lepiej się o tym przekonać wcześniej, niż żyć w nieświadomości? Na pewno masz możliwość poznania nowych - wartych tego ludzi. Nie zamykaj się w sobie ze swoimi problemami. Pójdź po pomoc do specjalisty. On pomoże Ci spojrzeć na to wszystko, co się wydarzyło z dystansem, uporządkować sobie te sprawy, uporać się z problemami i być znowu szczęśliwą :!:
Pstryk
Offline

przez brombal_42 08 paź 2007, 20:30
Od prawie 3 lat przerabiam niemal to samo, choc u mnie sprawy zabrneły na tyle daleko, ze jedna sprawa sadowa o bezpodstawne zwolnienie ( wygrana ) goni nastpna ( o nadgodziny ) i wierz mi psychoterapia pomaga. Odnosnie mobbingu, to dobrze że zmienilaś prace ale nie oczekuj zbyt wiele, ped nie tyle za skucesem ale za tym owczym pedem jaki stwarzaja wystraszeni o swoje stołki zwierzchnicy, jest i bedzie dalej. Rób swoje i staraj sie nie rozpamietywac krzywd, jakie ci wyrzadzono. To oni nie zasługiwali na ciebie, a z doswiadczenia wiem, że wczesniej czy później doświadczą tego samego w dwójnasób, bo w pryzrodzie nie ma pustki i wszystko jest w obiegu zamknietym. Myslę, ze trzeba skupic sie na tym co po pracy, to niech przynosi satysfakcję, a praca to tylko miejsce zarabiania pieniedzy, tu nie ma co liczyc na przyjaźnie, uznanie, szacunek itp. Niew ma ludzi nie zastapionych. Pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 paź 2007, 21:57
Lokalizacja
polska

Avatar użytkownika
przez kisa 08 paź 2007, 21:15
Mobbing w pracy to niestety kolejna forma przemocy. Mechanizmy działają te same jak w przypadku każdej formy przemocy. Problemy ze sobą maja nie ofiary, ale niestety sprawcy przemocy.
Ja chodziłam wprawdzie na terapię z powodu przemocy w rodzinie, ale jak ktoś się na kimś wyżywa i dowartościowuje czyimś kosztem, to niewazne czy jest to mąż , czy kierownik, czy koleżanka z pracy.
Wystarczy, że pokażesz,że się ich boisz - potraktują cię jak worek na swoje emocje, bo sobie na to pozwolisz i ich nie "ukarzesz". Tak naprawde, to sprawcy przemocy (mobbingu) sami mają kupę kompleksów i lęków, które tuszują własnie takim zachowaniem.
Mnie bardzo pomogło pytanie skierowane do mnie na terapii przez psycholog: " W czym "zagrażała" pani mężowi, że uciekał się do przemocy, że musiał się "bronić" atakując ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
21 cze 2007, 23:35

przez brombal_42 08 paź 2007, 22:34
tak zgadzam się w 200% też do tego doszłam, człowiek dowartościowany i mający "kręgosłup moralny" zawsze i w każdej sytuacji będzie zachowywał się Ok a autorytet będzie miał u innych bez konieczności ich zastraszania. Tylko ludzie zakompleksieni i bez zasad zrobią wszystko by tylko utrzymać swoje status quo, nawet kosztem innych. Zawsze znajdą osobę, która się nie będzie miała odwagi sprzeciwić. I tak naprawdę to my sami tworzymy takie bestie, bo pozwalając sobie ( dla tzw. świętego spokoju ) na małe uszczypliwości, powodujemy, że stajemy się workiem treningowym a ciosy stają się coraz mocniejsze aż nie wiadomo kiedy padamy znokautowani na deski. Tak wiele było mojej winy w tym, że pozwalałam swojej zwierzchniczne mnie nękać licząc, że jak będę pokorna i uczciwa, to ona sie zreflektuje i wycofa się z nękania mnie. Nic bardziej mylne a trzeba było od razu ,,walnąc jej miedzy oczy" z taka sama siłą, by miała świadomość tego, że ma pred soba takiego samego przeciwnika. Tak i aka miernota od razu by sie wycofała, bo obawa konfrontacji, była wielka. Po miesiącach terapii wiem, że wszystko dlatego, że tak trudno nam uwierzyć, że ludzie mogą mieć w sobie tyle zła, a ja już wiem, że to raczej strach i wlasne demony. Teraz wiem, że trzeba walczyć i tę walk e podjęłam choc nie jest łatwo. Nauczylam sie jednego, nie zadaje sobie juz pytania "dlaczego to mnie spotkalo" aler " po co mnie to spotkało" i nawet z najgorszych sytuacji staram sie wyciagac cos pozytywnego. Tylko cenne lekcje są kosztowne, staram się miec wpływ teraz na swoje życie i nie pozwalam sie krzywdzić, choc nie jest to łatwe, ale codziennie podejmuje próby, które nie zawsze sie udaja bo czesto mam ochote albo krzyczeć, albo skonczyc z tym wszystkim, bo tak trudno zapomniec o doznanych upokorzeniach, krzywdach i razach. Jednak po kazdym upadku powoli wstaje na kolana, a juz coraz częściej zaczynam sie śmiać i snuć marzenia na przyszłość. Pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 paź 2007, 21:57
Lokalizacja
polska

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 10 gości

Przeskocz do