Nie wiem jak powiedzieć rodzinie o depresji

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez IceMan 25 lut 2007, 16:40
Obyś miał rację. Czasem to też wyjście. Ale jeśli będziesz czuł, że nie dajesz rady, to skieruj się po pomoc - niekoniecznie rodziców, czasem może to być dalsza rodzina, przyjaciele, brat, siostra...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez maiev 26 lut 2007, 01:54
to tylko sen napisał(a):Mieliby dla mnie rujnowac swoj dotychczasowy, smieszny tryb zycia... ??. Predzej wyladowal bym na ulicy, za duzo juz spiep..em zeby teraz mowic o jakies normalnej rozmowie z nimi.

A mówią że rodzice dla swoich dzieci zrobią bardzo wiele i wszystko wybaczą. hmm
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez maiev 26 lut 2007, 02:33
hmm żałuje że napisałam post wczesniej ale cóż...moja głupota
to tylko sen napisał(a):Swiat nie jest idealny

Bardzo odkrywcze. Chyba nikomu nie trzeba tego mówić, prawda?
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez nunus85 26 lut 2007, 03:07
powiem wam ze w moim odczuciu zalezy od człowiaka w tym wypadku rodzica - jakis sie ma
ja mam teraz ogromna barriere przed szczera rozmowa z rodzicami
własciwie od razu nie moge wydusic słowa i zaczynam płakac
wyrobili od małego we mnie przekonanie ze nimi sie nie opłaca rozmawiać bo mnie nie zrozumieja i nie pomogą a moga opieprzyc
i teraz w takiej sytuacji po 22 latach zycia z nimi nawet jak sami ci mówia porozmawiaj z nimi szczerze - no jest to trudne ja jednak wole isc do osoby zupełnie obcej której moge równiez powiedziec o tym co uwazam o postepowaniu rodziców nie raniac ich
Jacy jesteśmy ? - tacy jak subiektywnie odbieramy siebie wiedząc o sobie niemal wszystko? - czy tacy jak postrzegają nas inni stojać z boku, nie wiedząc o nas prawie nic i niedoświadczając tego co przeżyliśmy?
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
24 lut 2007, 18:46
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez maiev 26 lut 2007, 03:13
ja napisałam że:
1. tak mówią,
2. że bardzo wiele.
A czy tak jest czy nie to nie wiem.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez Róża 26 lut 2007, 10:32
A jak powiedzieć dzieciom,że ma się depresję?Jak to-mama,zawsze powinna służyć przykładem i pomocą,zakupy na czas,obiad na czas,pieniądze na czas,sprzątanie,pranie,dbanie o dzieci,wysłuchiwanie problemów,zrozumienie,rady,pomoc i co tam jeszcze.A tu mama leży w łóżku,nie ma siły wyjść na zakupy,do pracy,nie ma siły ugotować obiadu,w trakcie rozmowy milczy i patrzy nieobecnym wzrokiem.Chce chronić dzieci przed swoimi problemami,ale tak naprawdę już nie daje rady.Może za dużo było tych obowiązków,ale kto teraz to przejmie chociaż na krótki czas?Przecież cały dom sie zawali.Wszyscy odczują,że coś się zmieniło i to na niekorzyść dla wszystkich.Ale-mówią,że rodzice zrobią dla swoich dzieci bardzo wiele.No jasne,że tak.Więc mama się pozbiera i to jak najszybciej,zostawi swoje śmieszne problemy na emeryturę,wszystko wróci do normy,a dzieci już na drugi dzień zapomną,że coś było nie tak,ewentualnie jeszcze przez jakiś czas będą patrzeć na mamę ze zdziwieniem lub mieć jakieś pretensje-co jej odbiło?Powinna zachowywać się bardziej odpowiedzialnie.
To co jest trudniejsze-powiedzieć rodzicom,którzy już z samej zasady czują się w obowiązku roztoczyć nad dzieckiem opiekę,czy powiedzieć dzieciom,które z samej zasady tej opieki się domagają??
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez gusia 26 lut 2007, 11:07
Rózo ,dokładnie o tym samym pomyślałam...
Fakt że mamy dzieci w róznym wieku, ale przecież to widac jak na dłoni...ech.
Tez mnie to wkurza,ja syn czasem mówi :mamuś ale jak Ty to zrobisz?przecież Ty masz lęki...qrde szok!!!Boli mnie to..boli dlatego bo widzę że martwi się ,tłumaczę...ech...głupie to..

Róża napisał(a):To co jest trudniejsze


Myslę że jedno i drugie,bo w zasadzie ciężko to wytłumaczyc ,prawda?
Powiem szczerze,nierozumialabym jeszcze trzy lata temy osoby z takimi problemami...naprawdę nie.. :oops:
Teraz wiem...i wiem też że SZCZEROSC popłaca...
Pozdrawiam
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez IceMan 26 lut 2007, 19:37
Tak czytam wszystko od ostatniego mojego postu do końca.... i nasuwa mi się myśl, że w dwie strony zarówno w przypadku i dzieci, i rodziców szczerość popłaca, jeżeli druga strona rozumie. I to nie chodzi o rozumienie drugiej osoby, bardziej o zrozumienie dla problemu nerwicy, depresji - czasem ludzie nie mają pojęcia co to jest naprawdę, i mimo że chcą dobrze, to krzywdzą, bo nie wiedzą jak należy pomóc. Dobrze jest takim, którzy mają rozumiejącą rodzinę. Ale niestety różnie bywa.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez nunus85 27 lut 2007, 02:55
to tylko sen napisał(a):nunus rozumiem ze starsi chca z toba pogadac szczerze? Jesli sie boisz mowic o problemach moze wybadaj sytacje, zagadaj do nich spontanicznie - co sadza o tym co cie trapi, nie mow odrazu ze chodzi o ciebie. pytales w ten sposob?

Bywało wiele razy ze z róznych powodów rodzice zaczynali ze mna rozmowe. Kiedy naruszaja te delikatne tematy to mnie od razu z oczu potoki płyna i tak jakby mi ktos głaz na klatce piersiowej połozył. Nawet jak wydusze jedno czy dwa zdania to zaraz bede mogł jedynie powiedziec ze "nie chce o tym rozmawiac" albo "nie mamy o czym rozmawiać"albo "i tak mi nie pomozecie" itp wiecej nie bede w stanie wydusic z siebie
czuje cos takiego jakbym pchał sciane
twojego sposobu nie próbowałem
moge w ten sposob porozmawiac ale w moim odczuciu nie bede w stanie przejsc z hipotetycznej "sytuacji" lub "przyjaciela" na mnie
kiedy pierwszy raz na powaznei byłem u psychologa 10 stycznia tego roku
tez miałem ten problem ale pytania "pomocnicze" pomogły powiedziec duzo
chociaz papierowymi recznikami mozna było umyc podłoge
Jacy jesteśmy ? - tacy jak subiektywnie odbieramy siebie wiedząc o sobie niemal wszystko? - czy tacy jak postrzegają nas inni stojać z boku, nie wiedząc o nas prawie nic i niedoświadczając tego co przeżyliśmy?
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
24 lut 2007, 18:46
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 27 lut 2007, 12:54
Witajcie uważam, że szczerość jest o tyle ważna że pozwala mieć czyste sumienie i przynosi ulgę.W moim przypadku moi rodzice wiedzą prawie wszystko-nawet to że chciałam sie zabić:(ale cóż...sprawia to że mnie oskarżają,dołują,poniżają stwierdzając że jestem beznadziejna,leniwa i moja choroba jest manifestacją przeciw ich dobroci i tym że jestem rozpieszczona.Zero zrozumienia,oparcia czy chodźby świętego spokoju:( Nawet gdyby udało mi się zbić wtedy też uważali by że to moj kaprys i chęć zemsty-absurd!Dlatego też czasami żałuje że wiedzą bo gdyby nie wiedzieli mogłabym chociaż łudzić się że postępują tak bo nie są świadomi-a teraz?nie ma złudzeń...
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

przez nunus85 28 lut 2007, 01:27
próbowałem moze z siostra jest mi moze ciutke łatwiej
no jest taka jeszcze inna osoba z która zdecydowanie łatwiej przeszło mi porozmawiac szczerze (miała tez duze problemy)
ale ona jest z innego miasta wiec nasze kontakty sa sporadycznie głownie przed gg
Jacy jesteśmy ? - tacy jak subiektywnie odbieramy siebie wiedząc o sobie niemal wszystko? - czy tacy jak postrzegają nas inni stojać z boku, nie wiedząc o nas prawie nic i niedoświadczając tego co przeżyliśmy?
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
24 lut 2007, 18:46
Lokalizacja
Kraków

przez nitka 09 mar 2007, 13:57
Myślałam, że moja Mama mnie rozumie. mówiłam jej wszystko kiedy była daleko. O nerwicy o agorafobii o depresji. I wszystkich namawiałam żeby próbowali rozmawiać z rodzicami szczerze. Teraz sama nie wiem co robić... Moja Mama wyjechała za granicę kilka lat temu, teraz wróciła i postanowiła mnie z tego wyciągnąć. Sama też miała depresję. A zachowuje się jakby zapomniala jak to jest. Podejrzewa mnie że biorę narkotyki, nie pozwala mi brac leków antydepresyjnych bo uważa że to świństwo i tylko uzależnia. Uważa, że agorafobia nie istnieje, że ja sobie wymyślam, że wszystko bierze się z tego, że boję się egzaminów na uczelni i uciekam od szkoły, dlatego tak się zachowuję. A przecież wszystko zaczęło sie tak dawno! kiedy jeszcze nie studiowałam. Wszystko trwa tak długo, byłam sama i przeszłam straszne rzeczy. Teraz zaczyna się dopiero drugi tydzień dobrego samopoczucia, leki zaczęły działać iwychodzę z wegetacji, zaczynam czuć się normalniej. Ale ona tresuje mnie jak pieska, wydaje polecenia, krzyczy, nie zwraca uwagi na to że ja dopiero wracam do życia a wymaga ode mnie żebym żyła jak szwajcarski zegarek. Myśli że jak będzie mnie pilnować i zmuszać do wszystkiego to depresja nerwica i agorafobia znikną, to zobacze że tego nie ma, że to wymyśliłam. Już nie wiem jak z nia rozmawiać. Nie wiem jak się zachować. Jest zupełnie inna. Ja też. Kiedy wyjeżdzala mialam 16 lat. Teraz mam 21, nie jestem już malą dziewczynką. Mam swój dom i swoje zycie. Chcę jej pomocy, ale ona nie potrafi mi pomóc. nie rozumie, że sama jej obecność dałaby mi tak wiele. Gdyby tylko traktowała mnie normalnie.
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

przez musli 21 mar 2007, 20:59
Wiem, ze trudno jest poradzic komus w takiej sytuacji ale co zrobic kiedy najblizsze osoby wiedza o depresji a mimo tonie bardzo staraja sie zrozumiec chora osobe, ktora ni eradzi sobie, ktora nie jest samodzielna.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
31 sty 2007, 12:05

Avatar użytkownika
przez IceMan 21 mar 2007, 21:43
Nitka... mi się wydaje, że powinnaś twardo powiedzieć swojej matce, że to twoje życie i żeby nie burzyła na siłę tego, co stworzyłaś przez 5 lat. I że nie potrzebujesz strofującej, pouczającej już dorosłą osobę matki, tylko kogoś, komu można się zwierzyć, zaufać, liczyć na poradę a nie tresurę i terror. Do cholery... mam podobnie w domu i aż mnie szlag trafia jak czytam o innych, którzy tak mają, bo to jest okropne. Nie daj się stłamsić i zaszufladkować do norm swojej mamy. Z drugiej strony - pamiętaj że jest jedną z najbliższych o ile nie najbliższą osobą w twoim życiu. Najlepiej byłoby to wytłumaczyć. Znasz swoją mamę najlepiej - Ty najlepiej powinnaś wiedzieć, jak do niej dotrzeć (czasem się nie da ale warto chociaż spróbować).
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do