Krępujące pytanie o śmierć

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Krępujące pytanie o śmierć

przez tomekn 14 gru 2013, 19:47
Też się nad tym zastanawiam od dawna. Ze dwa-trzy razy było tak, że po bardzo trudnych momentach przychodziły okresy spokoju, a nawet euforii. W sumie jestem zdania, że trzeba zjeść beczkę soli ze śmiercią, żeby się na nią zdecydować. Wcześniej nie ma się co decydować, bo właśnie nie ma pewności, co będzie za miesiąc. Tyle że to niestety działa w dwie strony - nie ma też pewności, czy za miesiąc nie zmienię zdania...
Bardzo Ci polecam medytację. Jeśli tylko chwyci, efekty mogą być niewiarygodne - żadna terapia tego nie da. Ale żeby chwyciło, potrzeba się mocno przyłożyć jakiś czas. Na początku trudno opanować potok myśli,ale gdy to następuje, uczysz się powoli patrzeć na życie z zupełnie innej perspektywy, jakby nie-swojej. Jest o tym dużo dobrych tekstów w necie, np. na portalu sasana. Polecam te o sztuce uważności.
Co kuleje, też idzie - Lec
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
20 sty 2013, 22:28

Krępujące pytanie o śmierć

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 14 gru 2013, 21:42
Ja uważam ze samobójstwo nie jest świadomą decyzją. Ludzie ktorzy mają dobre życie i są szczesliwi, nie chcą umierać. Samobójstwo jest wynikiem silnych, złych emocji i utrata nadziei, że zmieni się coś na lepsze, mieszanką zmęczenia i znudzenia życiem. Samobojstwo to mord na samym sobie, jest więc zaprzeczeniem egoizmu. Egoizm jest wtedy, kiedy człowiek działa tylko w swoim interesie, a jak ktokolwiek może czerpać korzyści po śmierci? Samobójstwo to nienawiść do siebie, autoagresja. Nikt zdrowo myślący nie nienawidzi siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Krępujące pytanie o śmierć

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 14 gru 2013, 21:44
Czytałem o samobójcy , który miał w miarę poukładane życie , i nie chorował na depresję,,, a jednak .
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9009
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Krępujące pytanie o śmierć

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 14 gru 2013, 21:58
Samobójstwo to niewątpliwie utrata nadziei i sensu istnienia, wielu nazywa to ucieczką, poddaniem się, ja osobiście uważam, żeby trzeba mieć dużo odwagi, żeby takie coś zrobić.
Uważam też , że nie warto przekreślać życia jest ono wartością samą w sobie i potrafi przynosić piękne chwile, potrafi przynosić niespodzianki niekiedy wesołe niekiedy nie, życie to droga, pod górę a czasem z góry. Warto walczyć o siebie o bliskich, o ten świat również chociaż jest w nim wiele zła, to jest dużo dobra, patrzę prosto na to na zasadzie kontrastów i szukania równowagi w tym wszystkim.
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Krępujące pytanie o śmierć

przez CórkaNocy 14 gru 2013, 22:05
SmokingCat, uważam, że to nie jest egoizm ani tchorzostwo - wręcz przeciwnie, niektórzy nawet nie wyobrażają sobie ile odwagi trzeba mieć, żeby zdecydować się na ten krok, tak ostatecznie
niejedne osoby aranżują próby w stylu - połknę 10 tabletek, może się nie obudzę, z jednej strony chcą umrzeć i to bardzo, ale brakuje im tej odwagi, żeby zrobić to ostatecznie i nie bać się bólu przy umieraniu

a nie uważam tego za egoizm, tylko myślę, że jest to świadoma i przemyślana decyzja, a zarazem coś w rodzaju desperacji, w końcu człowiek odbiera sobie coś najcenniejszego i nie chce już czekać dłużej na ew. poprawę jakości swojego życia, na zmianę, na to, że może za rok wyglądałoby wszystko inaczej

poza tym, no dobrze, może w stosunku do bliskich nie jest to fair, ale osoba, która jest tak głęboko nieszczęśliwa, że się na to decyduje, nie jest już w stanie żyć i w tym momencie jego osobiste cierpienie jest tak silne, że nie może tego dłużej znieść i to cierpienie przebija nawet miłość w stosunku do bliskich

a co gorsza jak takowych bliskich czy osoby na które może liczyć nie ma taka osoba, do tego zaburzenia z którymi walczy często bardzo długo i często szukając wcześniej pomocy w wielu miejscach, bezskutecznie

ktoś kto się na to decyduje jak dla mnie czuje się bezsilni i bliscy często też czują się bezradni, nie wiedzą jak im pomóc i taki samobójca może też myśleć, że ulży w jakimś stopniu bliskim, bo nie będą już mieli tego ciężaru na głowie

wiem, że moje zdanie może być nieco kontrowersyjne, ale uważam, że w wielu przypadkach jest prawdziwe


jednak stawiam na to, żeby przeżyć swoje życie, patrząc na swoje myślę, że żyję sobie ileś lat w takim bagienku z chwilowymi poprawami - w momencie poprawy staram się wyciskać z życia tyle radości ile mogę, potem czekam na poprawę, staram się nie być bierna, walczyć z wiatrakami do pewnego momentu, ale myślę, że może nie tyle, że za X lat będę żyła inaczej, koszmarek się skończy, bo słabo w to wierzę, tylko, że każdy żyje jak umie, i skoro nie tacy ludzie żyją na świecie, to czemu ja miałabym nie żyć? nawet jeśli nie dojdę do niczego, to trudno, ale przynajmniej przeżyję swoje jedyne życie tak jak jestem w stanie, bo faktycznie umrzeć zawsze jest pora, a często potem umierając tak wbrew sobie, np. przez fizyczną chorobę, paradoksalnie zaczynamy chcieć żyć
CórkaNocy
Offline

Krępujące pytanie o śmierć

przez Paweł Gaweł 14 gru 2013, 22:24
Wczoraj słyszałem że chyba w Belgi czy Holandi wprowadzili eutanazje nawet dla osób nie pełnoletnich....
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 lis 2012, 21:44

Krępujące pytanie o śmierć

przez NieznanySprawca 14 gru 2013, 22:31
Paweł Gaweł napisał(a):Wczoraj słyszałem że chyba w Belgi czy Holandi wprowadzili eutanazje nawet dla osób nie pełnoletnich....

No i piękny gest humanizmu. Jeśli ktoś ma lat naście, a trwa w agonalnych męczarniach bez żadnej perspektywy wyzdrowienia, to na co ma czekać? Niektórzy chcieliby, by cierpiał dalej swoje katusze (może jeszcze kilkadziesiąt lat) jak Pan Bóg przykazał, ale z takiego boga musiałby być psychopatyczny sadysta, skoro skazywałby człowieka na jakieś urojone "potępienie" za skrócenie bezsensownego cierpienia. U nas to nie przejdzie- rodzimi sadyści w swoim braku empatii, i co zabawniejsze- wycierający sobie gęby "wartościami" nigdy na to nie pójdą.
NieznanySprawca
Offline

Krępujące pytanie o śmierć

przez Paweł Gaweł 14 gru 2013, 23:05
Z tym że człowiek nie pełnoletni nie może np wziąść ślubu,pić alkoholu itd ale decyzje o śmierci będzie mógł tam podjąć zgodnie z prawem co jest trochę dziwne.Zgadzam się że ludzie są trochę obłudni bo np jeśli pies dostanie paraliżu tylnich łap to go usypiają żeby już się nie męczył a człowiekowi tego odmawiają.W dużej mierze za sprawą kościoła który głosi że samobójstwo to grzech i za to idzie się do piekła chociaż chyba ostatnio złagodzili swoją doktrynę.Ciekawe czy gdzieś w Bibli jest napisane na temat samobójstw.Dużą ilość nakazów i zakazów kościół sam sobie wymyślił.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 lis 2012, 21:44

Krępujące pytanie o śmierć

Avatar użytkownika
przez trombeczka 15 gru 2013, 14:44
Ja chcę umrzeć właśnie po to aby zmniejszyć obciążenie dla najbliższych, widzieć jak się przy mnie męczą jest najgorsze niestety :-| Tylko jakoś nie mam odwagi, żeby zrobić to bezboleśnie, właśnie leki to jeden z moich pomysłów, tylko muszę znaleźć takie skuteczne i w dużych ilościach.
Edyta
Wenlaflaksyna
Escitalopram
Avatar użytkownika
Offline
Posty
339
Dołączył(a)
08 cze 2013, 19:06
Lokalizacja
Wawa

Krępujące pytanie o śmierć

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 15 gru 2013, 16:50
To zależy jak na to spojrzysz. I czy np. rozważasz to pod kątem grzechu czy moralności, takiej "ateistycznej". Wyobraź sobie, że nie ma moralności, obiektywnych wartości i Boga (chociaż nie wiem, czy jesteś wierząca i potrafisz, ale spróbuj). Nie pójdziesz później do piekła, nie będziesz "złą" osobą tak obiektywnie. Niektórzy stwierdzą, że stchórzyłaś, niektórzy, że to był akt odwagi i że byłaś sama z tym wszystkim. Ale nikt nie będzie miał racji.

I teraz bez tej całej otoczki po prostu zastanów się- czy chcesz umrzeć i czy zniesiesz cierpienie Twojej matki? Wiesz, nikt Ci tutaj nie da przyzwolenia na to, co chcesz zrobić. Pewnie większość zrozumie Twoją motywację- ja też rozumiem. Ale przestań się zastanawiać w kategoriach dobra i zła. Nigdy nie uzyskasz pewnie obiektywnie prawdziwej odpowiedzi na pytanie czy to słuszna decyzja. Możesz po prostu spojrzeć na jej konsekwencje i zastanowić się, czy jest jakieś lepsze rozwiązanie. Możesz na przykład zabić wersję siebie, która jest nieszczęśliwa, wydać wszystkie pieniądze na intensywną terapię u jakiegoś dobrego specjalisty i zacząć się cieszyć. Niezbyt przyjemne w całym procesie, ale nie niemożliwe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Krępujące pytanie o śmierć

przez viwaldi 15 gru 2013, 19:55
nerwosol-men napisał(a):Samobójstwo to niewątpliwie utrata nadziei i sensu istnienia, wielu nazywa to ucieczką, poddaniem się, ja osobiście uważam, żeby trzeba mieć dużo odwagi, żeby takie coś zrobić...

w smierci nie ma nic z odwagi.
samobojstwo to brak nadziei na zmiane, rezygnacja, pogodzenie sie, ale tez jest nadzieja na zakonczenie cierpien.
smierc, sama w sobie, nie jest przerazajaca. to po prostu koniec, ulga.
straszne jest to, ze to wlasnie jest koniec, granica, zza ktorej nie ma powrotu, a moze jutro/pojutrze cos sie zmieni, a mnie juz nie bedzie. dopoki chcesz zobaczyc jaki bedzie ranek, dopoki chcesz jeszcze cos zrobic, cos zobaczyc - odkladasz smierc. ja dzieki takim myslom jeszcze jestem. coraz mniej mnie tu trzyma ale wciaz cos chce.

pozdr
v
viwaldi
Offline

Krępujące pytanie o śmierć

przez garry121 02 mar 2014, 09:50
Stoicy- uważali samobójstwo za wyraz dezaprobaty wobec złego państwa exagoga. W Rzymie samobójstwo nie było źle postrzegane nawet przeciwnie. Mój dziadek się powiesił. Zrobił to zanim się urodziłem, znam tylko jego historie. Miał raka jelita grubego, morfina mu nie pomagała ( może zabijała ból, ale też są inne aspekty). Dobrze że miał chociaż jeszcze możliwość pokierowania swoim losem a nie zdanie się na litość innych która nota bene jest w polskim systemie karnym spenalizowana.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
22 lut 2014, 07:30

Krępujące pytanie o śmierć

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 02 mar 2014, 10:57
SmokingCat napisał(a):w moim przypadku depresja już jest filozofią życiową. ale od zawsze byłam taka zniechęcona, oddalona od wszystkiego. czułam pustkę, która mnie zassysa od środka. wcześniej myślałam,że Ktoś lub Coś ją zapełni. jednak po późniejszym paśmie przegranych, już straciłam nadzieję. a sama sobą tej pustki nie wypełnie, bo mam do siebie taki a nie inny stosunek. nigdy siebie nie polubiłam i pakowałam się podświadomie w same relacje czy sytuacje, by to sie potwierdziło-że jestem najgorsza, nie warta niczego

To się koleżanko nazywa dystymia. Straszna koorva, która daje spokój na chwilę, żeby zaatakować znienacka w najmniej oczekiwanym momencie. Sypiesz się jak domek z kart w jednej sekundzie. Znam to. Poczytaj sobie moje posty wcześniejsze. Coś jednak mnie pchało żeby walczyć, zmieniłam przychodnię do której chodziłam i w końcu trafiłam na porządną terapię. Oczywiście nie wierzyłam że to cokolwiek może dać, liczyłam głównie na leki, które przecież nie rozwiązują żadnego problemu, ale miałam nadzieję, ze chociaż uciszą ten ból. Również samobójstwo uważałam za najlepesze wyjście, tylko nazywałam siebie tchórzem, bo nawet tego nie potrafiłam zrobić. Dzisiaj dzięki terapii, na którą nadal chodzę przynajmniej znam siebie (jeszcze nie do końca, ale będzie tylko lepiej ;) ), wiem co mnie tak uparcie ciągnęło w dół i kiedy się to pojawia śmieję się temu prosto w twarz. To jest dopiero zajebiaszcze uczucie :D Serio jeśli nie wierzysz poczytaj sobie moje posty sprzed paru miesięcy. Ja, niedowiarek i uparciuch przekonuję kogoś do terapii :D To dopiero urzeczywistnienie zmian, jakie osiągnęłam właśnie dzięki niej.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Krępujące pytanie o śmierć

Avatar użytkownika
przez Arhol 02 mar 2014, 11:54
MalaMi1001 napisał(a):
SmokingCat napisał(a):w moim przypadku depresja już jest filozofią życiową. ale od zawsze byłam taka zniechęcona, oddalona od wszystkiego. czułam pustkę, która mnie zassysa od środka. wcześniej myślałam,że Ktoś lub Coś ją zapełni. jednak po późniejszym paśmie przegranych, już straciłam nadzieję. a sama sobą tej pustki nie wypełnie, bo mam do siebie taki a nie inny stosunek. nigdy siebie nie polubiłam i pakowałam się podświadomie w same relacje czy sytuacje, by to sie potwierdziło-że jestem najgorsza, nie warta niczego

To się koleżanko nazywa dystymia. Straszna koorva, która daje spokój na chwilę, żeby zaatakować znienacka w najmniej oczekiwanym momencie. Sypiesz się jak domek z kart w jednej sekundzie. Znam to. Poczytaj sobie moje posty wcześniejsze. Coś jednak mnie pchało żeby walczyć, zmieniłam przychodnię do której chodziłam i w końcu trafiłam na porządną terapię. Oczywiście nie wierzyłam że to cokolwiek może dać, liczyłam głównie na leki, które przecież nie rozwiązują żadnego problemu, ale miałam nadzieję, ze chociaż uciszą ten ból. Również samobójstwo uważałam za najlepesze wyjście, tylko nazywałam siebie tchórzem, bo nawet tego nie potrafiłam zrobić. Dzisiaj dzięki terapii, na którą nadal chodzę przynajmniej znam siebie (jeszcze nie do końca, ale będzie tylko lepiej ;) ), wiem co mnie tak uparcie ciągnęło w dół i kiedy się to pojawia śmieję się temu prosto w twarz. To jest dopiero zajebiaszcze uczucie :D Serio jeśli nie wierzysz poczytaj sobie moje posty sprzed paru miesięcy. Ja, niedowiarek i uparciuch przekonuję kogoś do terapii :D To dopiero urzeczywistnienie zmian, jakie osiągnęłam właśnie dzięki niej.

Koleżanka mi odpowie,czy ma/miała diagnozę,czy to raczej przewidywania że to F34?
(Pytam z ciekawości,bo czasem sam miałem i miewam podobne odczucia/stany umysłu)
I czy towarzyszyła ci huśtawa nastrojów?
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32435
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do