Poratowanie zdrowia psychicznego

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Poratowanie zdrowia psychicznego

przez c0l0url3ss 01 gru 2013, 17:32
Postaram się opisać mój problem w skrócie.
Od dobrych kilku lat mam obniżony nastrój i (głęboką?) depresję. Już kilka razy myślałem, żeby sobie zrobić kilka miesięcy „przerwy” od życia. Mógłbym wtedy uporządkować różne sprawy – relacje z ludźmi, wizyty u psychologa, jakiś relaks, hobby. Cały czas sobie mówiłem, że wytrzymam i zrobię to po licencjacie, po magisterce itp.
Mam wrażenie, że dotychczas nie miałem gorszego okresu w życiu i już nie mam nawet siły pisać tej pracy, bo jestem wycieńczony psychicznie, to nie ma dla mnie sensu. Wykorzystuję może 20% mojego potencjału, nic mnie nie cieszy, nie mam przyjaciół/wsparcia, życie leci mi przez palce. Mógłbym jeszcze długo wymieniać. Przyczyny fizyczne mogę wykluczyć, ale dla pewności zrobię sobie badania krwi, które pewnie nic podejrzanego nie wykaże.
Czuję wyraźnie, że jak będę tak dalej mówił, że jeszcze wytrzymam, to moje całe życie zamieni się w koszmar przez tą niezałatwioną sprawę z psychiką. To jak rana na ciele - niby można funkcjonować, ale dużo lepiej żeby się zagoiła. Leki, narkotyki, alkohol, zakupy itp. nie są dla mnie żadnym rozwiązaniem – jeżeli pomogą, to tylko na chwilę. Mogą też zniszczyć życie.
Teraz mam dwa rozwiązania:
1) Wystąpić o urlop dziekański (ciekawe z jakiego powodu) i „odpoczywać” w domu, którego nienawidzę (nawet z siostrą mam zły kontakt) i w miejscowości, której nie cierpię. Takie zwolnienie lekarskie, ale z powodu psychicznego. Są jakieś urlopy na poratowanie zdrowia psychicznego?
2) Postawić wszystko na jedną kartę, wyjechać do innej miejscowości i szukać pracy (niestety, z tym nie jest tak łatwo).
Słyszałem, że wbrew pozorom to wyjście może być najlepsze. Ma się mniej pieniędzy, mniej czasu na przyjemności, ale opuszcza się niezwykle toksyczne otoczenie i życie zmienia się na dużo lepsze. Możliwe, żeby moim jedynym problemem było toksyczne otoczenie? Jak już wyjadę to nie chcę wracać, żeby się nade mną litowali. Ze znalezieniem pracy i przyjaciół w nowym miejscu może być bardzo ciężko, ale chyba tylko tego potrzebuję. Jak o to walczyć? Żadne pieniądze, najpiękniejsze miejsca na ziemi i zdrowie fizyczne nie dadzą mi szczęścia. Zwłaszcza jak będę utrzymywał kontakt z „rodziną”.
Mieszkałem już prawie 4 miesiące sam (bez rodziny) i jedyne czego mi brakowało to przyjaciele (bliskie relacje z ludźmi). Dziwne, ale lepiej się czułem sam niż z rodziną. Jak wróciłem, jest coraz gorzej. Mam wrażenie, że się marnuję i cofam w rozwoju. Nie mogę już tego dłużej przeciągać w nieskończoność, bo oszaleję. Kiedyś mogłem się oszukiwać, że dam radę. Teraz czuję się źle i nawet gorzej wyglądam niż 3-4 lata temu. Za dużo się tego nazbierało. Mam wrażenie, że całe moje szczęście pryska, jak wracam do domu. Oczywiście, jak się pewnie domyślacie, miałem już w moim życiu myśli samobójcze. Od dłuższego czasu ich nie mam i posiadam wolę życia.
A co jest złego z moją rodziną. Ma dobrą opinię (rodzice nawet nie przeklinają), ale nie ma w tym domu miłości, wsparcia, zaufania, humoru, okazywania dobrych uczuć i atmosfera jest zła (pesymiści). Pewnie jestem DDD.
Chciałem to opisać jakoś bardziej technicznie, ale się trochę wyżaliłem chociaż.

Jak zdobyć motywację/odwagę po kilku porażkach i braku wsparcia? Jakie są Wasze doświadczenia?
Dziękuję za pomoc i pozdrawiam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 gru 2013, 17:25

Poratowanie zdrowia psychicznego

przez maciek-zsm 05 gru 2013, 01:53
Cześć, jeśli czujesz, że Ci pomoże odpoczynek od tego miejsca to oczywiście powinieneś to zrobić, ale też dużo zależy od podejścia. Ja miałem okres w pracy jako handlowiec, że byłem strasznie zmęczony nerwami, nie lubiłem wracać do domu, bo mieliśmy problem z głośnymi sąsiadami który mnie doprowadzał do szału po prostu, z domu też nie lubiłem wychodzić bo w pracy nerwy nie mniejsze:) Też marzyłem, żeby wyjechać gdzieś. Ale teraz dalej żyję w tym samym miejscu, problemy z sąsiadami się jakoś same rozwiązały. Pracę musiałem zmienić bo mnie wykańczała. I jest ok. Czasem trzeba się oderwać, odpocząć po prostu. Może jesteś przemęczony. Ja z powodów nerwicowych byłem kilka miesięcy na zwolnieniu lekarskim więc tak, można to podciągnąć pod urlop na podreperowanie zdrowia. Nie wiem jak na studiach to wygląda. Ale czy koniecznie trzeba powód urlopu dziekańskiego podawać? A nawet jak podasz np. depresję to co się stanie? Przecież wiele osób na to cierpi teraz. Do psychiatry idź tak czy inaczej. Leki na depresję Ci nie zniszczą życia bo nie są uzależniające ani jakoś szczególnie szkodliwe nawet przy długim używaniu. Polecam Ci rozwiązanie nr. 3 czyli wziąć urlop dziekański i wyjechać na czas jego trwania. Bo opcja nr. 1 nie rozwiązuje problemu bo musisz odpocząć od domu w którym mieszkasz a opcja nr 2. to takie palenie mostów trochę. A o ludzi się nie martw. Sami się znajdą w nowej pracy. Gdzieś kogoś poznasz. Spokojnie. Po prostu bądź życzliwy dla ludzi i traktuj ich jakbyś sam chciał być traktowany a relacje się będą tworzyć. Pozdrawiam
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
13 lis 2009, 19:54
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do