Napięcia i bezsens

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Napięcia i bezsens

Avatar użytkownika
przez Lustik 28 paź 2013, 23:32
Cześć , myślałem , że nigdy tego nie zrobię , a jednak zdecydowałem się tutaj napisać , może też nieco żeby siebie uspokoić , przestać analizować i czymś się zająć. Jestem osobą dość wycofaną w sensie , że nigdy nie potrafilem walczyć o swoje szczęscie , na sytuacje problemowe reagowałem unikiem , albo nie podejmowałem zadnej decyzji i zostawiając wszsytko w ręce losu , i w końcu doszło u mnie do róznego rodzaju zaburzeń , jakieś półtora roku temu wpadłęm w hipochondrie wywołaną wcześniej przez serce (pewnie to typowe dla nerwicowców) Ten stan u mnie trwał do miesiąca czasu dokładnie nie pamiętam. Miałem trochę spokoju. Ale niestety nie powiodło mi się na studiach , nie obroniłem się , lecz rzecz w tym , że wcale się tym nie przejąłęm , gdyż to było skazane na porażke , bo prawie w ogóle się nie starałem , znowu zostawiłem wszystko losowi. Najgorsze jest teraz to dla mnie , że siędze w domu i dużo rozmyślam , analizuje sens życia itp ... Potrafię przesiedzieć prawie cały dzień słuchając muzyki i klikając cały czas na te same strony internetowe. Ale ostatnio powoli przestałem odczuwać przyjemność , odczuwam ją tylko przez moment , niby dalej potrafię się z czegoś śmiać lecz już bardziej płytko , ponieważ cały czas napadają mnie myśli o bezsensowności danej czynności. Miałem podobne stany w przeszłości , ale trwały one góra jeden dzień , i nie występowały często. Teraz to uczucie trwa już piaty dzień , czuje z różnym natężeniem napięcie , w małym stopniu pomaga wysiłek fizyczny , już nawet te myśli wkradają się tam gdzie nie miały wstępu czyli na siłowni. Nie chcę sobie wystawiać diagnozy , ale mam pewne przypuszczenia . Jeszcze zauważyłem , że najgorzej jest popołudniu , a najlepiej na późny wieczór. Próbuje coś zmienić na siłę się już zaczynam zmuszać , żeby cokolwiek robić , jest to bardzo trudne ... Nie jestem w stanie sobie znaleźć celu w życiu :( Czuję , że przestałęm żyć , a tylko trwam.
Przepraszam za te chaotyczne zlepki moich spostrzeżeń , inaczej napisać nie umiem na razie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
28 paź 2013, 22:54
Lokalizacja
kotlina

Napięcia i bezsens

Avatar użytkownika
przez Artemizja 03 lis 2013, 20:42
Lustik, a jak jest ze znajomymi? Masz osoby, którym możesz zaufać, zwierzyć się? A co z hobby, pasjami? Masz jakieś? Może to niewiele, ale jest to już jakiś punkt zaczepienia...
Może też warto rozważyć poradę u psychologa?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Napięcia i bezsens

Avatar użytkownika
przez Lustik 05 lis 2013, 17:45
Dzięki za odpowiedź
Ze znajomymi ,a raczej kolegami mam dobre relacje , czuje się akceptowany , nie zwierzam się z moich problemów natury psychologicznej , bo nie chce zeby pozniej patrzyli na mnie inaczej , jako ktos depresyjny. Nawet jakbym im powiedział to oni pewnie znalezi kilka powodów dlaczego tak jest ( jestem bezrobotny , dużo czasu spędzam we własnym pokoju ) to już wiedzą. Ale moim zdaniem nie w tym rzecz . Problem jest taki , że ja już w dośc zaawansowanym wieku nie potrafię znaleźć głownego celu w życiu ... Ten problem uruchomił szereg innych , nie umiem się już cieszyć jak dawniej , przyjemności też stały się juz raczej czymś co mam pod ręka i je przedawkowuje , nie sprawiają mi takiej radości , bardziej to już wygląda tak , że robię coś byle odgonic lęk i to napięcie które jest we mnie już prawie codziennie. Wysiłek fizyczny działa na krótko :( W zasadzie uspokaja mnie tylko to jak czytam innych ludzi na forum , że mają jeszcze gorzej , ale ile tam można ... Staram się przebywać jak najmniej w domu ale wszędzie czuję się samotny , u zewnątrz nie daje po sobie poznać , że czuje się beznadziejnie , nie chcę zdrowych ludzi zarażać moimi dołujacymi myślami o życiu . Jeśli chodzi o mamę to dałem jej lekko znać , że coś może być nie tak , nie będę jej dołował też codziennie , bo jest dość wrażliwa , widać że jest zadowolona z życia. Gdyby nie ona to nie wiem co by było ze mną ...
Przeraża mnie to , że zaczynam tracić nadzieje , już praktycznie codziennie mam myśli samobójcze , których tak się boje , że reaguje silnym napięciem , trzęsą mi się nogi i po pewnym czasie to ustępuje i chce mi się paradoksalnie znowu żyć i mam ochotę na wiele rzeczy , czuje się wolny , przeważnie to następuje na wieczór i ten czas wykorzystuje na normalne życie.
Jeśli chodzi o psychologa to mam pewne obawy , że powiem mu za dużo i wezmą mnie do szpitala psychiatrycznego i to będzie największa skaza w moim życiu. Ja chyba nie umiem żyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
28 paź 2013, 22:54
Lokalizacja
kotlina

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do