nie mam pojęcia co robić...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

nie mam pojęcia co robić...

przez andzia2839 12 paź 2013, 21:08
Witam, jestem nowa na forum, chciałam podzielić się moim problemem. Mam 17 lat a czuję się jakbym całe życie już przeżyła... Poprostu żyję tak z dnia na dzień i nie widzę w tym sensu. Zacznę może od początku. Dzieciństwo miałam bardzo udane, bawiłam się na podwórku z innymi, do przedszkola nie chodziłam, a jak miałam 6 lat to poszłam do podstawówki, byłam nieśmiała, ale poznałam 2 takie koleżanki i tak jakoś zleciało do 3 klasy. Gdzieś tak w 2006 roku zmarł mój ojciec. Lubił pić i wracał czasem upity do domu, wtedy to było bardzo ciężko, ale tak poza tym był bardzo fajny. Po 3 klasie ta pierwsza koleżanka się zmieniła, bo zaczęła naciągać mnie na pieniądze, obgadywać, odtrącać, więc tak sama stałam w szkole. To była toksyczna przyjaźń, a ja jako dziecko w podstawówce byłam bardzo naiwna, łatwowierna, lękliwa no i nie umiałam wyrazić własnego zdania. Do 6 klasy to była istna paranoja, potępiam siebie za to że byłam taka naiwna i łatwo dałam się wykorzystać, żałuję że nie można cofnąć czasu, kompletnie zamknęłam się w sobie. Poszłam do gimnazjum i 2 lata nic mnie nie interesowało, poprostu szkoła, a później komputer, nie zwracałam uwagi na oceny, siedziałam sama w szkole, tak patrząc z perspektywy czasu to ubierałam się tandetnie, dresy, jakaś bluza o wiele za duża, brzydki wyraz twarzy i brzydka fryzura, otyłość ale to mnie wtedy kompletnie nie obchodziło. Dużo osób mi dokuczało, obgadywało, byłam kozłem ofiarnym. Nie obchodził mnie wygląd, ani to co się dzieje wokół mnie, tak tylko siedziałam w szkole aby tylko ten czas jakoś zleciał. Tak gdzieś w połowie semestru jak chodziłam do 2 klasy gim. doszła nowa pani psycholog, poszłam do niej tak o, bo miałam jeden z gorszych dni, zaczęłam tak częściej do niej chodzić, nawet ją polubiłam. Po pewnym czasie ona skierowała mnie do psychiatry, który wysłał mnie na obserwację do szpitala psychiatrycznego młodzieżowego. To jest najgorsze wspomnienie mojego życia... Każdy dzień tam był istną torturą, brak komputera, ciągłe towarzystwo innych, prawie jak więzienie byłam tam 2 tygodnie, pierwszy tydzień jakoś wytrzymałam i schudłam z 68kg (przy wzroście 157) do 63, bo niewiele nam jedzenia dawali, a ja nie miałam apetytu. Matka z siostrą odwiedziły mnie po tygodniu, 2 tydzień ledwo wytrzymałam, poprostu siedziałam pod drzwiami wejściowymi i cały czas płakałam, marzyłam żeby z tamtąd wyjść. Lekarka zlitowała się nade mną i mnie wypuściła, jak wróciłam do domu to czułam taką radość ogromną, do końca 2 klasy zostały 2 tygodnie i przez ten czas brałam jakieś pigułki przeciwdepresyjne. Wkońcu wakacje, które były kolejną torturą. Przez wakacje nie przyjmowałam leków. To się zaczęło parę dni od rozpoczęcia wakacji. Zaczęło się od bardzo realistycznego snu, jak się obudziłam zaczęła boleć mnie głowa nad czołem i karkiem, czułam bezsens, wielki niczym nieuzasadniony lęk, ogromny smutek,brak siły wielkie zmęczenie, z niczego nie potrafiłam się cieszyć, ja nie żyłam tylko poprostu egzystowałam tak bez celu. Głowa tak mi doskwierała że o niczym nie mogłam myśleć, ani nic robić. W dodatku nie mogłam spać, czułam wielki lęk przed snem bo bałam się, że umrę, spędziłam tak całe wakacje, a w 3 klasie gimn. zupełnie się zmieniłam. Czułam że mam dobry nastrój, rozkwitam. Zaczęłam zwracać większą uwagę na naukę, lepiej się ubierać, a także codziennie ćwiczyłam 1 godzinę i zaczęłam chudnąć. W szkole wzbudziłam wielką sensację, zaczęli zwracać na mnie uwagę, chociaż duża część osób nadal pozostawała wredna i mi dokuczali, jednak naprawdę nikogo tam nie miałam, poprostu zaczęli zwracać na mnie uwagę. Zakochałam się w pewnym chłopaku, zaczęłam jeszcze lepiej się ubierać, chudłam coraz bardziej, niby coś tam iskrzyło, pisaliśmy czasem do siebie, ale nic z tego nie wyszło. Poszliśmy do innych szkół, ja do technikum, a on do liceum, nie mogłam przestać o nim myśleć całe wakacje i radziłam sobie z tym jak mogłam. Słyszałam że po gimnazjum spotkam normalne osoby, ale to nie była prawda. W takim dołku zostałam 1-szą klasę, miałam na początku 2 koleżanki, ale pokłóciłyśmy się i stałam sama w szkole, próbowałam zagadywać do kogoś, potworzyły się grupki 2, 3-osobowe, ale mnie totalnie ignorowali/ignorują, a w dodatku obgadują bo nie raz to słyszałam, z tymi 2-ma koleżankami się pogodziłam, ale nie rozmawiamy ze sobą w szkole, nic a nic, tylko na gadu gadu, spotykamy się czasem raz na 2 tyg, czy raz na tydzień bo jest dużo nauki, nie jesteśmy ze sobą do końca szczere, więc to jest tylko koleżeństwo. Po skończeniu technikum chciałabym poprostu zakończyć stare znajomości, odpocząć rok, od szkoły, mieć tę świadomość, że nie chodzę już do szkoły, nigdy tam nie pójdę, na studia nie zamierzam iść. Chcę zastanowić się co robić dalej, nie mam żadnych ambicji ani celów. Chciałam to poprostu napisać, bo było mi bardzo ciężko, i nikomu nigdy tego nie mówiłam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 paź 2013, 19:56

przez grsec 12 paź 2013, 21:35
Tez jestem w technikum lecz już ku koncowi tej szkoly i mam ochote na rok przerwy ale wydaje mi sie to zludna nadzieja ze cos pomoze a rok bedzie rokiem nic nierobienia i spowoduje kompletne odzwyczajenie sie od robienia czegokolwiek..

Ja sie zainteresowalem lekarzem za tydzien mam wizyte Ty nie masz 18 lat więc sama isc nie możesz ale jak czujesz ze to wszystko Cie ogranicza i ze sie pogarsza to nie czekaj jak ja tylko proboj jak najszybciej zasięgnąć porady specjalisty.
grsec
Offline

nie mam pojęcia co robić...

Avatar użytkownika
przez karoll007 12 paź 2013, 21:45
zapisz sie slonko do psychologa, jesli twoja mama ma cos przeciwko, poczekaj do 18. Mialam podobne problemy do ciebie, tyle ze ja i wagarowalam i chorowalam przez cale gimnazjum i liceum. Nienawidzilam szkoly, nabawilam sie przez nia ogromnej fobii i problemow. Wiedz ze rezygnacja ze szkoly jeszcze bardziej cie pograzy, nie moglabus np zmienic szkoly,miec nowy grunt? Widac ze masz niskie poczucie wartosci i troche sie pogubilas. Trzeba popracowac nad tym i przede wszystkim nad soba. Postataj porozmawiac z mam o tym, ze po prostu zle sie czujesz i chcesz cos z tym zrobic.
“We can't win against obsession. They care, we don't. They win.” 
“They love without measure those whom they will soon hate without reason.” 
Lit
Anafranil
Rispolept
Avatar użytkownika
Offline
Posty
155
Dołączył(a)
03 paź 2013, 19:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez grsec 12 paź 2013, 21:49
I nie czekać bo samo nie mija.
grsec
Offline

nie mam pojęcia co robić...

Avatar użytkownika
przez maniak 13 paź 2013, 13:47
Myślę że Twoje zachowanie i to co spotkało Cię w okresie szkolnym, to zupełnie normalne. Ale też mogło być tak, że nikt do Ciebie nic nie miał, a ty sama wkręciłaś sobie że nikt Cię nie lubi. Kłótnie z koleżankami to chyba normalne u kobiet jeszcze w wieku kiedy wszystko w organizmie szaleje, każdy się buntuje.

Mogę doradzić, byś nie rzucała szkoły, tylko zdała maturę i poszła na jakieś studia, a jeśli to Ci przerasta to zapisz się do jakiegoś studium zaocznie i szukaj pracy. Pamiętaj że nauka to potęga, ludzie mogą zabrać wszystko, ale wiedzy nikt nie odbierze. Sam źle zrobiłem bo przerywałem swoją naukę. Nie chciało mi się uczyć nigdy. Też nie lubiłem szkoły, a właściwie ludzi którzy mnie otaczali. Zauważyli że jest ze mną coś nie tak, że jestem inny i wykorzystali to. Ja z powodu mojej głupoty i wolnego myślenia nie zauważałem tego. Ale nie mogę zrzucić winy na szkołę czy tych ludzi, to tylko i wyłącznie moja wina, bo sam się nabrałem, dałem złapać w pułapkę. Więc nie zostawiaj nauki, ucz się puki możesz. Mi się nie chciało jak już pisałem, dlatego po dziś dzień nie mam skończonej szkoły, na studia nie mam już szans. Żałuje tego, że w szkole ważniejsi byli koledzy, imprezy i alkohol niż nauka. Trochę winy leży po stronie moich rodziców bo powinni od małego wpajać mi że muszę się uczyć, ale było zupełnie inaczej, pracowali, a po południu zostawiali mnie z nauką samego, a ja jak to mały dzieciak nic mi się nie chciało samemu. Nie miałem tego motoru który by mnie napędzał. Nie było przy mnie osoby która zmobilizowałaby mnie do działania i pracy.

A dziś, również jestem pozostawiony samemu sobie. Brak kolegów, koleżanek, przyjaciół, osoby która dałaby mi siłę. Nawet rodzina z którą pomieszkuje daje mi popalić, dla nich cały czas jestem "głąbem, głupim człowiekiem". Co z tego że mam swoją pasję, wiele rzeczy mnie interesuje. Ale nie nikt tego nie potrafi docenić.

Powtórzę. Nie rezygnuj ze szkoły, będzie dobrze. Jeśli będziesz chciała pogadać lub popisać to napisz wiadomość prywatną.
Kim jest człowiek który nie kocha samego siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
09 paź 2013, 23:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do