Związki

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Związki

przez yassarian 29 wrz 2013, 16:51
Cześć,
chciałem poruszyć jeden z tematów o jakich myślę od pewnego czasu.
Mam 29 lat i leczę się na depresję od kilku. Oczywiście psychiatra, leki , ich dobieranie , odstawianie, alkohol, itd itd. Ale to znamy wszyscy.
Chodzi mi bardziej o Wasze związki. Czy wśród Was są osoby (chore) które są w stałym związku albo nawet posiadają rodzinę? Interesuje mnie to , bo uważam, że to nie lada przeprawa dla obu stron. Jak Wam to wychodzi?
Zauważyłem u siebie,że nie potrafię żyć z kimś w związku niezależnie jak bardzo wartościowy i dobry to był człowiek( w moim przypadku kobieta;). Niby szukam oparcia , pomocy i zaangażowania ale jak przychodzi to wszystko wówczas szybko to odrzucam. Szybko tzn. od razu.
Wiem, że ta osoba nie jest mi w stanie pomóc , zrozumieć i może to jest powód. A może to kwestia , że lubię być sam (co nie jest prawdą , gdy jestem sam).
Oczywiście jest to jeden z wielu aspektów mojej popeiprzonej przypadłości. W związku z zakończonym ostatnio związkiem postanowiłem podyskutować akurat na ten temat.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 wrz 2013, 16:12

Związki

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 29 wrz 2013, 17:48
Jestem w związku od 10 miesięcy, moim partnerem stał się mój przyjaciel. Było świetnie, wiedział o moich problemach i to przy nim śmiałam się głośno i szczerze, czułam się akceptowana i kochana. Trzy dni temu usłyszałam, że już brakuje mu sił, że kiedyś miewałam pojedyncze dni smutku, a teraz mam pojedyncze dni radości... Mówił wiele rzeczy. Ale teraz zwątpiłam znowu w to czy z taką chorobą można stworzyć związek. Przez długi czas myślałam, że tak. Ale teraz na nowo czuje się sama, czuję się albo obojętna innym ludziom, albo będąca ciężarem. Bolesne, zwłaszcza, że sama dla siebie czuję się ciężarem.
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Związki

przez alicja_31 29 wrz 2013, 17:54
ja mam depresję, popierniczoną osobowość oraz rodzinę - męża, dzieci. Trafiłam po prostu na wyjątkowo odpornego i upartego faceta - wcześniej też odrzucałam wszystkich po kolei. Czasem jest bardzo ciężko, on ma dość, ja mam dość, ale z drugiej strony myślę, że nikt inny by ze mną nie wytrzymał.
Offline
Posty
644
Dołączył(a)
11 lip 2013, 11:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Związki

Avatar użytkownika
przez Lusesita Dolores 29 wrz 2013, 17:57
Ja byłam w związku 5 lat z osoba zdrową, która nie rozumiała mojej choroby i w końcu tego nie wytrzymała i odeszła. Przeżyłam to strasznie. Najbardziej zabolało to że opuszcza mnie przez chorobe podczas gdy ja w czasie jego choroby opiekowałam sie nim.
Teraz od roku jestem w związku z osoba która ma schizofrenie. Nie musze niczego udawać, ta osoba ciagle słyszy ode mnie że mi smutno i źle, znosi moje natrectwa. Rozumie to że musze iść do szpitala, że chodze do psychiatry i psychologa.
chodze boso po ulicy


Ketrel 400mg
Solian 800mg
Haloperidol 5mg


opium
Posty
6837
Dołączył(a)
16 cze 2013, 12:25
Lokalizacja
Chaos

Związki

Avatar użytkownika
przez brum 29 wrz 2013, 18:13
Ja przez moje problemy z emocjami i z samooceną (uważałam, że nie zasługuję na kogoś wartościowego, bo sama jestem nikim) pakowałam się w związki (o ile można to tak nazwać) bez przyszłości, aż wydawało mi się że z tego wyrosłam i całkiem przestałam sobie zawracać głowę facetami. Ale chyba poczułam się za dobrze i znowu zaczęłam popełniać błędy, tylko, że kolejne porażki były coraz bardziej druzgoczące.
Obecnie od pół roku jestem z kimś z podobnymi problemami i to z jednej strony jest super, bo jak mam jakiś gorszy nastrój, to rozumie i jakoś to znosi, ale z drugiej strony, cóż - sam tez często miewa gorsze dni i wtedy jest dla mnie dramat, bo się boję, że coś spieprzę, bo np. coś powiem. Od jakiegoś czasu staram zawrzeć gębę i nie mówić mu za dużo o swoich problemach, bo po co komplikować, skoro jest mi z nim tak fajnie. Chyba zapominam, że to problemy nas połączyły i chciałabym, żeby poczuł się, jakby miał "normalną" dziewczynę, ale nie wiem, czy dobrze robię. On jak ma jakąś zgryzotkę, też woli o niej nie mówić, tylko tłamsi w sobie, potem wychodzą z tego kłótnie, a ja czuję się niepotrzebna, bo ze mną nie rozmawia. Bywa ciężko.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Związki

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 29 wrz 2013, 18:13
Ale czy związek w którym obie strony mają siebie dość ma sens? Jak nie ma żadnych dobrych momentów?
I czy początkowa wyrozumiałość nie zniknie z czasem?
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Związki

przez alicja_31 29 wrz 2013, 18:17
sleepwalker napisał(a):Ale czy związek w którym obie strony mają siebie dość ma sens? Jak nie ma żadnych dobrych momentów?
I czy początkowa wyrozumiałość nie zniknie z czasem?


dobre momenty się zdarzają, np. wczoraj fajnie poimprezowaliśmy ze znajomymi... poza tym, hmmm, staram się szukać tego sensu :P z różnym efektem
Offline
Posty
644
Dołączył(a)
11 lip 2013, 11:49

Związki

Avatar użytkownika
przez brum 29 wrz 2013, 18:20
sleepwalker napisał(a):Jestem w związku od 10 miesięcy, moim partnerem stał się mój przyjaciel. Było świetnie, wiedział o moich problemach i to przy nim śmiałam się głośno i szczerze, czułam się akceptowana i kochana. Trzy dni temu usłyszałam, że już brakuje mu sił, że kiedyś miewałam pojedyncze dni smutku, a teraz mam pojedyncze dni radości... Mówił wiele rzeczy. Ale teraz zwątpiłam znowu w to czy z taką chorobą można stworzyć związek. Przez długi czas myślałam, że tak. Ale teraz na nowo czuje się sama, czuję się albo obojętna innym ludziom, albo będąca ciężarem. Bolesne, zwłaszcza, że sama dla siebie czuję się ciężarem.

Tego też się boję, dla nikogo nie chce być ciężarem, a zwłaszcza dla mojego faceta, ale też już usłyszałam, że >byle problem i ja już "nie daję rady"< no i boje się, ze w końcu będzie miał tego dość, że mi czasami z różnych powodów jest ciężko, dlatego staram się zamknąć czasami i pochlipać sobie w samotności.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Związki

przez śliwka_ 29 wrz 2013, 18:27
Ja też mam dziwną sytuacje bo choruję na zaburzenia depresyjno-lękowe a mój facet ma DDA.Tyle że u mnie te zaburzenia są o wiele bardziej widoczne,mam zmiany nastrojów,czepiam się,często nie chce mi się z nim nic robić bo po prostu nie mam ochoty i widzę od pewnego czasu że On już powoli ma tego dość.Tzn zapewnia że mnie kocha itd ale tak naprawdę widzę że Go męczy to co robię.Wydaje mi się,że w takim przypadku jedynie terapia długa i wnikliwa jest w stanie naprawić to wszystko i dać szanse takiemu związkowi.
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
30 paź 2012, 22:18

Związki

przez yassarian 29 wrz 2013, 18:27
sleepwalker - Ale czy związek w którym obie strony mają siebie dość ma sens? nie, nawet kwestie typu: no popracujmy nad tym, przeciez tyle razem spedzilismy, z pewnoscia rozwiążemy ten problem - nie pomagaja. wracasz za jakiś czas do tego , że to było sztuczne naprawianie błędów, które nadal są.

alicja_31 - mąż i dzieci. podziwiam Cię. serio. ja mam problem bycia z jedną osobą dłużej niż kilka miesięcy a Ty jesteś tak daleko."nik by inny ze mna nie wytrzymał" może to definicja miłości?:)


brum- no wlasnie mamyt podobnie, ja też pakuję się w związki bez przyszłości. Tak mi się rpzynajmniej wydaje. Bo przecież , słuchajcie, znajdujemy osoby które: podobają nam się fizycznie, są dla nas dobre , z pewnością by zaakceptowały że jesteśmy inni i mają reszte cech któe nam odpowiadają a nadal szukamy...jak nie dziury w całym to kogoś innego. czego my k..... chcemy:)

-- 29 wrz 2013, 18:29 --

śliwka prócz zaburzeń związanych z chorobą denerwuje Cię coś w nim tak na poważnie , co mogłoby sprawić , że mogłabyś przerwać związek?
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 wrz 2013, 16:12

Związki

Avatar użytkownika
przez brum 29 wrz 2013, 18:35
:PP ja to mam nadzieję, ze w końcu będzie dobrze i tylko tego chcę, dlatego już nie wiem, co robić, żeby się nie spierniczyło,
śliwka_, też myślę o jakimś leczeniu, tylko o d razu mam myśl, że mój ukochany zaraz będzie szukał problemu w naszym związku, skoro ja chcę do psychologa i jestem w kropce.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 21:27

Związki

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 29 wrz 2013, 18:36
brum, wiedziałam że jestem trudna i zaskoczył mnie tym co powiedział,dlatego rozumiem obawy. Każda cierpliwość ma jakąś miarę.

yassarian, obiecywałam, że postaram się być lepsza, ale widać to za mało. Głownie chodziło o to, że często wybucham płaczem z byle powodu albo i bez powodu. On to odbiera źle, a ja... po prostu płaczę, to nie znaczy że zrobił coś złego, bo potrafię popłakać się nawet przy smutnej piosence teraz. Ciekawe, bo przy innych lekach i innej dawce, miałam problem żeby w ogóle się popłakać.
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Związki

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 wrz 2013, 18:40
Mam 29 lat i leczę się na depresję od kilku. Oczywiście psychiatra, leki , ich dobieranie , odstawianie, alkohol, itd itd. Ale to znamy wszyscy.

A psychoterapia? bo to chyba warto przepracowac
Niby szukam oparcia , pomocy i zaangażowania ale jak przychodzi to wszystko wówczas szybko to odrzucam. Szybko tzn. od razu.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Związki

przez yassarian 29 wrz 2013, 18:43
sleepwalker - to zmień leki. nie będize płaczu i bedzie ok:) to było proste musisz przyznać:)
brum- idź do psychologa skoro chcesz, jeśli on tego nie rozumie to znaczy , że ma to w dupie i nie rozumie problemu. Mało się znam na poważnym związku ale jeśli komuś na tobie zależy to chce dla Ciebie dobrze. JEśli rozwiązaniem ma być psycholog to nie powinien robić problemu.

kto z Was gotuje?


A psychoterapia?
nie

bo to chyba warto przepracowac
możliwe
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 wrz 2013, 16:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do