Nawrót depresji?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nawrót depresji?

przez Biedronka Dwukropka 12 wrz 2013, 02:07
Witam. Mam 19 lat, jestem tegoroczną maturzystką i w październiku zaczynam studia. Od zawsze miałam problemy psychiczne. Już w dzieciństwie zaczęły się u mnie napady lęku, wręcz histerii. Zazwyczaj wyglądało to tak, że wpadałam w panikę z jakiegoś błahego lub nawet nieokreślonego powodu, wydawało mi się, że zaraz świat się zawali, a ja umrę. Rodzice, widząc mnie w takim stanie, zaczynali krzyczeć, co pogarszało sytuację i wtedy jeszcze bardziej traciłam nad sobą panowanie – robiłam się bardzo agresywna wobec siebie i innych. Tłumaczyłam setki razy, że to się dzieje wbrew mojej woli i nie panuję nad tym, ale nikt mi nie wierzył – rodzina uważała, że próbuję w ten sposób usprawiedliwiać swoje złe zachowanie. Zawsze miałam też obniżoną samoocenę i brałam na siebie winę za wszystkie złe rzeczy, które działy się obok mnie. W liceum mój stan zaczął się gwałtownie pogarszać. Pojawiła się bezsenność, która rozwinęła się do tego stopnia, że od poniedziałku do piątku nie spałam w ogóle (ewentualnie po dwie, trzy godziny), w weekendy natomiast na zasadzie: 3 godziny snu, 2 godziny czuwania, 3 godziny snu i tak na zmianę. Mało jadłam, nie byłam w stanie się uczyć, ledwo się poruszałam, pojawiły się nawet halucynacje z wyczerpania. Nauczyciele w końcu zauważyli, że coś jest ze mną nie tak. Po serii rozmów z wychowawczynią i szkolnym pedagogiem moi rodzice dostali wręcz nakaz udania się ze mną do psychiatry. Zdiagnozowano u mnie depresję. Dostałam Trittico do codziennego stosowania i Zomiren doraźnie, w razie wystąpienia napadu lęku. Chodziłam też przez pewien czas prywatnie do psychologa. Na czas matur zrezygnowałam z wizyt, potem miałam do tego wrócić, ale w wakacje praktycznie nie było mnie w domu, a teraz zaczynam studia i rodzice nie mają pieniędzy. Po kilku miesiącach terapii lekami wyraźnie mi się poprawiło, zaczęłam normalnie spać, odżyłam, znalazłam sobie chłopaka, odnowiłam kontakty ze znajomymi. W lipcu odstawiłam leki zupełnie (oczywiście po konsultacji z psychiatrą). Już podczas zmniejszania dawki czułam się koszmarnie, byłam nerwowa i agresywna, nie mogłam spać. Po tygodniu jednak te objawy ustąpiły, więc pomyślałam, że po prostu mój organizm w ten sposób zareagował na odstawienie silnych leków. Niestety, ostatnio moje samopoczucie jest wręcz fatalne. Zrobiłam się płaczliwa, powróciło poczucie winy i problemy ze snem, a także napady lęku, których przez długi czas nie miałam. Mam takie momenty, że po prostu leżę w łóżku, płaczę i gryzę pięści z bólu, żeby nie krzyczeć. Próbuję rozmawiać z przyjaciółmi, tak po prostu, żeby jakoś się pocieszyć, ale ciągle wybuchają kłótnie, sama nie wiem dlaczego, przecież unikam sporów jak ognia... Mam wrażenie, że oni po prostu nie mogą ze mną wytrzymać. Mam też jakieś irracjonalne myśli dotyczące mojego chłopaka - wydaje mi się, że jest na mnie zły, że w ogóle za mną nie tęskni (jestem od dwóch tygodni u babci na drugim końcu Polski). Boję się, że z dnia na dzień stwierdzi, że to nie to i po prostu ze mną zerwie. Wręcz fizycznie czuję, że moja choroba wraca. Nawet moja bliska przyjaciółka (chyba jedyna osoba, która mnie rozumie w stu procentach) powiedziała, że martwi się o mnie, bo znów pojawiają się u mnie myśli w stylu: 'to wszystko moja wina'. Mam ze sobą 'awaryjne' opakowanie Trittico (lekarz kazał mi wykupić i w razie potrzeby po prostu zacząć brać, a potem umówić się na wizytę). Teoretycznie mogłabym wziąć najmniejszą dawkę już teraz, ale... waham się. Po pierwsze, nie wiem jak zareagują na to rodzice, kiedy wrócę do domu. Kiedy niedawno napomknęłam, że może odstawiłam leki zbyt wcześnie, zareagowali bardzo źle. Boję się, że wybuchnie awantura. Nie wiem, jak powiedzieć im, że czuję się znacznie gorzej. Po drugie, zastanawiam się, czy to nie jest przypadkiem tak, że ja sama się 'nakręcam' i tylko mi się wydaje, że choroba wróciła. Moi rodzice twierdzą, że próbuję wszystko usprawiedliwiać problemami z psychiką. Być może podświadomie chcę wrócić do leków, żebym miała dowód na to, że naprawdę jestem chora i wszystkie problemy ze mną są wynikiem depresji, a nie mojego złego charakteru... Sama już nie wiem, co o tym wszystkim myśleć.
Posty
1
Dołączył(a)
12 wrz 2013, 01:41

Nawrót depresji?

przez kolekcjoner snów 12 wrz 2013, 02:13
Hej. Myślę, że przy takim pogorszeniu warto wrócić do leków. Mozliwe też, że sie nieco nakręcasz, ale z tego co piszesz to problemy masz realne. Myślę, że dobra by była terapia, która pomogłaby Ci zrozumieć skąd takie zachowanie się bierze i jak sie zachować.
kolekcjoner snów
Offline

Nawrót depresji?

Avatar użytkownika
przez marimorena 12 wrz 2013, 11:42
Nakręcanie się to też jakiś objaw choroby. Widocznie naprawdę potrzebujesz leków, a skoro nie było dużych powodów żeby je odstawiać to po co się męczyć.. Mam podobne problemy z rodzicami, nie ma innego wyjścia jak przeczekać to gadanie, aż się przyzwyczają.. To twoja choroba, twoje odczucia są najważniejsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do