Milimetr poniżej dna piekła...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Milimetr poniżej dna piekła...

przez knowles 09 wrz 2013, 02:02
Witajcie. Po kilku nieprzespanych nocach postanowiłem się tutaj zarejestrować. Potrzebuję pomocy, to forum to moja ostatnia deska ratunku... Spróbuję wszystko opisać jak będę potrafił. Pewnie będzie to wyglądać chaotycznie ale ciężko mi się otworzyć.
Urodziłem się jako wcześniak. Miałem umrzeć... przeżyłem. Jako dziecko w szkole podstawowej brat zrobił mi wielką przykrość - wiele osób przezywało mnie "siostra" mimo tego że nie różniłem się niczym od równieśników. Może jedynie częściej bawiłem się z dziewczynami. Gdy poszedłem do technikum wszystko się zmieniło. Nowi koledzy, nowi nauczyciele, nowe otoczenie. Szybko zamknąłem się w sobie, "koledzy" często robili ze mnie kozła ofiarnego, wykańczali mnie psychicznie, często nie chodziłem do szkoły. Zauważyłem też że dzieje się ze mną coś dziwnego, nie podobają mi się dziewczyny tylko chłopcy. Nie dopuszczałem tego do myśli, nie akceptowałem tego. Do dziś nie akceptuję. Próbowałem popełnić samobójstwo połykając dużą ilość tabletek popijając ogromną ilością wódki (3 klasa technikum). Niestety zwymiotowałem i potem spałem praktycznie cały następny dzień źle się czując, nie mając siły na nic. W 4 klasie po długiej nieobecności w szkole poszedłem do psychiatry. Rozmowy prawie wcale nie było. Przepisał jakieś leki i to wszystko. Po tych lekach czułem się dziwnie, kręciło mi się w głowie, czułem się ciągle senny, nie mogłem się na niczym skupić. Przestałem je brać po dwóch miesiącach. Skończyłem szkołę, zdałem egzamin zawodowy, dosyć trudny - tylko 5 osób na 20 zdało. Ale co z tego skoro oceny miałem kiepskie przez to że nie chodziłem do szkoły i nie mogłem skupić się na nauce? Nastała we mnie wielka pustka. Po pół roku od skończenia szkoły mama zauważyła że jest ze mną źle. Nie mogłem znaleźć pracy w mojej miejscowości. Spałem całymi dniami. Doradziła mi żebym wyjechał do Poznania, do kuzynki - tam na pewno coś znajdę, w końcu to duże miasto i przedewszystkim jest tam więcej ludzi jak ja - homoseksualistów. Tylko ona wie o mojej orientacji. Nie wyobrażam sobie gdyby wszyscy się dowiedzieli. Dużo osób z rodziny by się odwróciło odemnie. Już nie raz byłem świadkiem dyskusji na takich temat ... szkoda gadać. Zamieszkałem u kuzynki, po jakimś czasie znalazłem pracę w gastronomii. Pracowałem po 12 czy 16 godzin. Szaleństwo. Non stop praca. Później doszedł mobbing. Zwolniłem się, nie mogłem już dłużej. Dzięki znajomej udało mi się dostać do Biedronki. Nie lubię tej pracy ale tam przynajmniej mam spokój. I nie ma mobbingu. Czuję że ze mną jest coraz gorzej. Powróciły myśli samobójcze. Coraz częściej myślę o swojej śmierci. Wyobrażam sobie mój pogrzeb. Wyobrażam sobie moją siostrzyczkę która płacze z tęsknoty za mną, że nigdy już mnie nie zobaczy.... Odczuwam ciężar swojego ciała, mam wrażenie że moja głowa znacznie więcej waży, nie jestem zadowolony z życia, czasami się pocieszam "w następnym wcieleniu będzie lepiej". Denerwuję się przy drobnych niepowodzeniach, często płaczę w nocy, mam poczucie winy że żyję, przestałem wierzyć w Boga. Izoluję się od jakichkolwiek spotkań z ludźmi, nawet irytują mnie współlokatorzy z którymi mieszkam. Nikomu nie ufam, jestem bardzo samotny. Czuję jak coś rozszarpuje moje serce, ten wewnętrzny ból momentami nie jest do wytrzymania, chciałbym poczuć ulgę... coraz bardziej przekonywuję się że tą ulgą będzie śmierć... wtedy już nic nie będę czuć. W pracy jak i na codzień mam problemy z podejmowaniem decyzji, ustępuję wszystkim, nie mam swojego zdania. Mam poczucie niskiej wartości, uważam siebie za beznadziejnego człowieka do niczego nie nadającego się. Ostatnio też zauważyłem że mam kłopoty z pamięcią i jakoś wolniej myślę... Zdaję sobie sprawę z tego że potrzebuję pomocy, boję się iść sam do psychiatry, boję się że znów natrafię na jakiegoś który przepisze tylko leki... Boję się, boję się każdego dnia :(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 wrz 2013, 01:16

Milimetr poniżej dna piekła...

Avatar użytkownika
przez buka 09 wrz 2013, 02:10
boję się że znów natrafię na jakiegoś który przepisze tylko leki... Boję się, boję się każdego dnia :(


No zazwyczaj taka jest rola psychiatry,od gadki to bardziej psycholog jest,ale to nie na każdego działa
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Milimetr poniżej dna piekła...

przez knowles 10 wrz 2013, 22:55
Jednak przejechałem się. Nie mogę liczyć tutaj na pomoc, widocznie nie ma dla mnie pomocy. dziekuje
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 wrz 2013, 01:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Milimetr poniżej dna piekła...

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 10 wrz 2013, 23:02
Mysle ze powinienes jak najszybciej udac sie do psychologa. Potrzebujesz pomocy. Same leki tu nie pomoga.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Milimetr poniżej dna piekła...

Avatar użytkownika
przez 1234qwerty 10 wrz 2013, 23:04
knowles, jakiej pomocy oczekujesz?
Wiesz, jest tak jak mówi buka, psychiatra może chwilę pogadać z tobą, ale on jest od leków. A do psychologa też powinieneś iść, skoro potrzebujesz. Jeżeli szukasz psychiatry w Poznaniu, to ja tylko mogę powiedzieć, że nie polecam pani Joanny Brygier. Unikać :P
Chociaż byłem u niej tylko na NFZ, nie wiem jak traktuje pacjentów prywatnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2105
Dołączył(a)
22 maja 2013, 22:34

Milimetr poniżej dna piekła...

przez rotten soul 10 wrz 2013, 23:15
knowles,
Tu pomocy nie otrzymasz tylko rady i sugestie.

Powinieneś iść do lekarza, znaleźć sobie partnera, olać i zerwać wszelkie kontakty z tymi znajomymi i członkami rodziny, którzy by nie zaakceptowali Twojej orientacji. Tyle ode mnie możesz "usłyszeć". Niewiele, ale co ja mogę.
rotten soul
Offline

Milimetr poniżej dna piekła...

Avatar użytkownika
przez 1234qwerty 10 wrz 2013, 23:25
rotten soul, sądzę, że powinien najpierw zaakceptować swoją orientację, zanim zacznie dążyć do związku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2105
Dołączył(a)
22 maja 2013, 22:34

Milimetr poniżej dna piekła...

przez rotten soul 11 wrz 2013, 00:28
1234qwerty,
Myślałem, że on akceptuje to raczej, skoro posłuchał tej rady o wyjeździe do Poznania, która była uargumentowana tym, że jest tam więcej homoseksualistów i mógłby sobie kogoś znaleźć.
rotten soul
Offline

Milimetr poniżej dna piekła...

Avatar użytkownika
przez 1234qwerty 11 wrz 2013, 00:43
rotten soul,
Zauważyłem też że dzieje się ze mną coś dziwnego, nie podobają mi się dziewczyny tylko chłopcy. Nie dopuszczałem tego do myśli, nie akceptowałem tego. Do dziś nie akceptuję.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2105
Dołączył(a)
22 maja 2013, 22:34

Milimetr poniżej dna piekła...

przez rotten soul 11 wrz 2013, 00:56
1234qwerty,
Sorry nie zauważyłem tego wytłuszczonego zdania. Faktycznie masz rację, akceptacja siebie to pierwsza rzecz. Arcytrudna. Ja sam tego nie umiem, więc nic mu nie poradzę. Chyba tylko drugi człowiek mógłby mi w tym pomóc. Jakby mnie pokochał taki jakim jestem. Sam nie podołam. Autor pewnie też, ale nie znam go więc mogę się mylić.
rotten soul
Offline

Milimetr poniżej dna piekła...

przez knowles 18 paź 2013, 00:33
Urodziny. Samotne jak zwykle. Na szczęście minęły. A dwadzieścia pare lat temu miałem umrzeć przy porodzie. Wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego przeżyłem.

-- 02 lis 2013, 01:41 --

I pomysleć że dziś by było moje święto..
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 wrz 2013, 01:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do