pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

przez malachitowa 28 sie 2013, 22:40
mam wielką potrzebę, bo przez wiele, wiele lat czułam jakbym chciała żyć bardziej, więcej, ale boję się, ciągle czuję jakby mnie coś przygniatało.
ostatnie dni były ciężkie, ciągle coś załatwiałam, nie wysypiam się w ogóle... psychiatra zaproponował mi też coś na sen i zaczynam żałować, że odmówiłam (bałam się, że będę ciągle senna, a niedługo zacznę pracować). boję się jak zareaguję na leki (jutro zaczynam brać).

dzisiaj do autobusu wsiadł taki starszy mężczyzna, chudy, twarz zmęczona życiem, nagle obok zbliżył się drugi autobus i z niego zaczął do niego machać mały chłopiec z uśmiechem na twarzy. twarz mężczyzny też się rozjaśniła, machali tak do siebie i uśmiechali się (pewnie mężczyzna był dziadkiem chłopca). to było takie ładne, że też się uśmiechnęłam (ostatnio prawie wcale się nie uśmiechałam). potem ten człowiek zaczął mi się przyglądać, co jakiś czas nasze oczy się spotykały. kiedy wysiadał zatrzymał na mnie wzrok na dłużej, jakby wyczekująco. uśmiechnęłam się lekko, on też i pokiwał głową jakby na to właśnie czekał. wiedziałam, że on widzi jakie mam smutne oczy, smutną twarz.

ostatnio przez dłuższy czas, kiedy było tak bardzo źle przestałam nawet tęsknić do bliskości drugiego człowieka, do.. miłości. ostatnio to wróciło i przed snem brakuje mi tego, żeby ktoś mnie przytulił. co też mnie smuci, bo zastanawiam się czy jeszcze kiedyś...
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
24 sie 2013, 22:18

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

Avatar użytkownika
przez marimorena 28 sie 2013, 23:53
co też mnie smuci, bo zastanawiam się czy jeszcze kiedyś..

dlaczego by nie? możesz się cieszyć że nie znieczuliło cię całkiem, masz nadzieję
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

przez Flea 29 sie 2013, 07:45
malachitowa, będzie dobrze.
Naturalnie, że tęsknisz do bliskości i ciepła. Każdy człowiek potrzebuje i zasługuje na miłość, Ty też. W tej chwili jednak bądź mega egoistką i skup się na sobie. Leki pomogą Ci ogarnąć się trochę, zacząć terapię i jako nowa kobieta wejdziesz w zdrowy związek.
Ważne żebyś sobie zdała sprawę, że w takim stanie możesz mieć tendencje do wchodzenia w toksyczne relacje, że bliskość drugiej osoby mogłaby być teraz wręcz nie na rękę, bo całą uwagę musisz poświęcić sobie i tylko sobie.
Nie smuć się, zaczynasz właśnie nowy etap, życie z uśmiechem, życie gdzie Ty kierujesz sobą, gdzie ty wyznaczasz nastrój, granice i możliwości.
Jestem całym sercem z Tobą! Wiem, że to potrwa ale już nie mogę się doczekać kiedy napiszesz, że jest Ci dobrze.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

przez malachitowa 29 sie 2013, 10:14
Flea napisał(a):Ważne żebyś sobie zdała sprawę, że w takim stanie możesz mieć tendencje do wchodzenia w toksyczne relacje, że bliskość drugiej osoby mogłaby być teraz wręcz nie na rękę, bo całą uwagę musisz poświęcić sobie i tylko sobie.

Nie smuć się, zaczynasz właśnie nowy etap, życie z uśmiechem, życie gdzie Ty kierujesz sobą, gdzie ty wyznaczasz nastrój, granice i możliwości.
Jestem całym sercem z Tobą! Wiem, że to potrwa ale już nie mogę się doczekać kiedy napiszesz, że jest Ci dobrze.


Co do pierwszej części to ja jestem tego bardzo świadoma ;) Dobrze wiem, że teraz muszę walczyć o to, żeby naprawdę dobrze poczuć się ze sobą i wyzdrowieć, spróbować zdjąć z siebie ten ciężar, który mnie przygniata. Nawet nie próbowałabym teraz wejść w bliską relację, raczej bym uciekła, bo czuję, że teraz właśnie jest czas, żeby zająć się sobą, a nie martwić się o drugą osobę, czy o jej uczucia do mnie... Co nie oznacza, że zabraniam sobie pomyślenia raz na jakiś czas przed snem o swoich pragnieniach na przyszłość. Biorę to raczej za dobry objaw.

Co do drugiej części... to jeszcze nie jest dla mnie takie oczywiste. Z jednej strony wiem, że chcę podjąć kroki, żeby było lepiej, z drugiej wiem, że teraz, zanim nie zacznę spotkań z psychologiem, czy nie zdecyduję się na terapię na oddziale.. będę żyła trochę w stanie zawieszenia.
Flea wspomniałaś o kontroli nad sobą. Wczoraj właśnie pomyślałam, że boję się, że jeszcze bardziej stracę tę kontrolę przez leki... I tak waham się, postanowiłam odłożyć to na miesiąc, zwłaszcza że dzisiaj idę pierwszy dzień do pracy i nie mogę sobie pozwolić na to, żeby podniósł mi się poziom stresu i na inne niespodzianki związane z lekami, z którymi po prostu muszę się liczyć.
Jeszcze wczoraj myślałam, że chcę je zacząć brać... dzisiaj okazało się, że praca. W tej chwili sama nie wiem co jest dla mnie dobre, więc postępuję trochę po omacku, tak jak czuję.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
24 sie 2013, 22:18

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

przez Flea 29 sie 2013, 10:32
malachitowa, leki sprawią, że nie stracisz panowania nad emocjami. Nie ma niekontrolowanych wybuchów płaczu, wręcz ciągły stan stabilności. Dochodzi lepsza organizacja dnia, wraca chęć do źycia, do robienia ciekawych rzeczy. Nie czekaj, bierz. Różnie można zareagować na początku ale sensacji większych nie powinno być. Leków nie będziesz brać do końca życia tylko na okres stabilizacji. ;)
Daj sobie szansę.
Ja się panicznie bałam leków, ale jednych skutek uboczny był taki, że poprawiła mi się figura ( zmniejszały łaknienie) a po bioxetinie byłam ciągle naładowana pozytywnie ( no były jakieś małe nastroje ale naprawdę maleńkie) mało tego miałam takie ciągoty do alkoholu, że byłam w stanie w sklepie otworzyć piwo i wypić (resztkami sił się powstrzymywałam).
Dzisiaj wiem, że sama nigdy bym nie wyszła z tego. Leki dały mi potrzebny czas na uspokojenie myśli, poukładanie paru spraw.
Jadę właśnie na sesję terapeutyczną i widzę jakie zmiany zaszły w ciągu tylko jednego roku. Taką się lubię.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

przez malachitowa 29 sie 2013, 11:50
Flea dzięki za te słowa. No i naprawdę podnosi na duchy czytanie takich rzeczy. :)
Naczytałam się ulotki, ktoś mnie tutaj jeszcze postraszył i... postanowiłam sama walczyć. Ja mam przepisany Andepin (czyli Prozac). Ktoś brał może? Pewnie dlatego też się zniechęciłam, że to taki stary leki i pomyślałam, że są pewnie teraz lepsze, mniej uderzające..?
Zobaczę jak będzie przez te dwa dni pracy. Jeśli za ciężko, w sobotę wezmę 1 tabletkę.

Teraz spojrzałam i widzę, że Bioxetin to to samo. :)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
24 sie 2013, 22:18

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

przez Flea 29 sie 2013, 20:05
To to samo co Bioxetin. Luz. Jedyny mankament u mnie to straszne zgrzytanie zębami, pokrzywka (ale to mam normalnie bez leków) i spadek libido :twisted: nic co by mogło uśmiercić czy zrobić krzywdę.
Ja jestem ogólnie mega na nie jeźeli chodzi o leki ale czasami jest chyba taki moment w życiu, że trzeba.
Nie bój się, po pierwszych tabletkach będziesz pewnie nasłuchiwać swojego ciała a potem z górki.
Może trochę będziesz ospała ale co tam w końcu się wyśpisz, no i świat nabierze spokojniejszego wymiaru.
Ja pamiętam jak mi się jesień podobała, liście, słońce nie mogłam się napatrzeć ;)
Wcale nie mają jakiegoś wielkiego kopa, możesz zacząć od mniejszych dawek (ja brałam mini mini - od ćwiartki do połówki- więcej się bałam)
Będzie dobrze.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

przez malachitowa 29 sie 2013, 23:21
dziękuję Flea... kocham jesień.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
24 sie 2013, 22:18

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

przez Chusteczka 30 sie 2013, 00:25
malachitowa napisał(a):Postanowiłam, że jutro kupię nowy zeszyt. Ładny i z dużą ilością kartek. W nim będę próbowała siebie zaakceptować, polubić tak jak tylko będę potrafiła. Będę tam pisała z czego jestem dumna, co udało mi się dzisiaj zrobić, choćby dla siebie, co dobrego było w przeżytym dniu itd. Ten zeszyt ma być zupełnie inny niż wszystkie.


Bardzo dobry pomysł :)
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:14

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

Avatar użytkownika
przez satinela 30 sie 2013, 01:02
witam,...

czytam co napisałas malachitowa i troche to jakby o mnie. bo wprawdzie, mam nawrot nerwicy ale zawsze z podłozem depresyjnym lub odwortnie, lekarze nigdy wprost nie potrafili okreslic , co jest głowne w moim przypadku, ...

kolejny nawrot i decyzja moja ze wlasnie tym razem zawalcze o siebie i dla siebie, ....i kolejny strach przed braniem lekow i skutkow ubocznych, i milion znanych wam historii, ...podobnie tesknie za jakas bliskoscia, ..ale no wlasnie ale, ....postanowiłam ze nim sama nie zawalcze o siebie, nie moge angazowac ze sie,..

jestem z toba sercem i dusza, ...
ja biore leki od 5 dni z nadzieja na kolorowe dni, w koncu !!
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

przez malachitowa 30 sie 2013, 10:26
Chusteczka, widzisz, a ja już trochę zapomniałam o tym zeszycie.. ale już sobie przypominam. ;)

satinela napisał(a):podobnie tesknie za jakas bliskoscia, ..ale no wlasnie ale, ....postanowiłam ze nim sama nie zawalcze o siebie, nie moge angazowac ze sie,..

jestem z toba sercem i dusza, ...
ja biore leki od 5 dni z nadzieja na kolorowe dni, w koncu !!


Dziękuję, ja z Tobą też, zresztą z Wami wszystkimi.
Mi też trochę brakuje kogoś blisko, ale przynajmniej mam się do kogo odezwać, do kogo pójść na kawę, zadzwonić, mam kilku dobrych znajomych, którzy są dla mnie zawsze, szczególnie teraz. Gdyby nie oni, może do tej pory nie wyszłabym z domu. Po rozstaniu jeszcze bardziej uświadomiłam sobie rzeczy, które nie chciałabym, żeby się powtórzyły na przyszłość. Nie chciałabym, żeby cały sens mojego życia opierał się na drugiej osobie, chciałabym, żeby związek wzbogacał moje życie i tak samo, ja chciałabym móc wzbogacić czyjeś. Nie chciałabym już nigdy być emocjonalnie uwieszona na drugim człowieku. Chciałabym, żeby moje życie stało się bardziej pełne i bez związku. A ja, tak jak to już ktoś wcześniej napisał, nowa ja, szczęśliwsza sama ze sobą mogła dać temu komuś dużo dobrego bez uczucia ciągłego dyskomfortu... bycia sobą. Najpierw muszę w siebie uwierzyć, polubić, pogodzić się z pewnymi rzeczami z przeszłości, a to będzie długa droga pewnie, ale chciałabym bardzo.

P.S. Dzisiaj wieczorem chcę zacząć brać leki.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
24 sie 2013, 22:18

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

przez Flea 30 sie 2013, 11:14
malachitowa, czytam i ...jak balsam na moje serce. :) wyjdziesz z tego szybciej niż Ci się wydaje.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
15 lut 2012, 19:15

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

przez Chusteczka 30 sie 2013, 11:16
malachitowa napisał(a): Nie chciałabym, żeby cały sens mojego życia opierał się na drugiej osobie, chciałabym, żeby związek wzbogacał moje życie i tak samo, ja chciałabym móc wzbogacić czyjeś. Nie chciałabym już nigdy być emocjonalnie uwieszona na drugim człowieku. Chciałabym, żeby moje życie stało się bardziej pełne i bez związku.


O to, to! Tylko, że łatwiej powiedzieć, niż zrobić :(
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:14

pomożecie przetrwać do pierwszego kroku?

przez malachitowa 31 sie 2013, 10:02
Chusteczka, grunt, żeby chcieć i zacząć małymi krokami wprowadzać w życie. Zrobić coś dla siebie dobrego, może właśnie to, co chcielibyśmy, ale się boimy. Mi wiele rzeczy przyszło do głowy po rozstaniu, chciałam zrobić wszystko to, czego nie robiłam będąc z kimś, bo stwierdziłam, że to mi wystarczy, bo przecież jest dobrze. Ale tak naprawdę jakoś kurde nie mogłam, za bardzo byłam zafiksowana na drugiej osobie, na jej potrzebach, o sobie nie myślałam. Właśnie przyszedł czas. Żeby zacząć biegać, zapisać się na ściankę, ćwiczyć machanie ogniem, pojechać gdzieś, gdzie się zawsze chciało.. a co, dla siebie właśnie! Ostatnio wyraźnie wracam do siebie. Nie wiem co się stało nawet. Może tyle, że wróciłam do życia, codziennie spędzam czas z ludźmi i staram się ich nie bać (choć to nie należy do najprostszych rzeczy).

-- 01 wrz 2013, 11:37 --

potrzebuję Waszego spojrzenia. wzięłam 1 tabletkę, choć nie byłam do końca przekonana czy to dobra decyzja i wciąż nie jestem. czuję się dziwnie, trochę podenerwowana i skołowana, moja głowa zdaje się strasznie ciężka, trochę mi niedobrze, nie wiedziałam, że tak krótko trzeba czekać na efekt... źle się czuję. i ogarnęły mnie straszne wątpliwości. ostatnio miałam naprawdę dobry nastrój w porównaniu do minionych miesięcy, uśmiecham się do siebie, jesień mnie cieszy, wychodzę do ludzi. wydaje mi się, że robię błąd. od początku wiedziałam, że leki nie wyleczą mnie z depresji, tylko zmienią mój nastrój. wiem, że to pewnie niezdrowo, ale chyba nie wezmę kolejnej tabletki.

-- 01 wrz 2013, 11:46 --

albo wezmę pół. naprawdę ciężko podjąć decyzję, brać czy nie brać. bardzo nie chciałabym, żeby leki popsuły to jak czułam się ostatnio.

-- 01 wrz 2013, 14:00 --

już się trochę uspokaja. będę brać. najwyżej zmniejszę dawkę jak będzie źle.

-- 04 wrz 2013, 16:18 --

biorę tabletki od 5 dni, wciąż nie jest dobrze fizycznie. kilka godzin po tabletce jestem nie do życia, skołowana, głowa ciężka i boli, żołądek też nie jest szczęśliwy. nic tylko paść i próbować zasnąć. i ciągle pobolewa mnie serce. jeszcze wciąż staram się przetrwać, bo uważam, że jak już zdecydowałam się brać to przerwanie byłoby trochę bez sensu. ale nie wiem czy nie popełniłam błędu zaczynając brać te leki. nie wyleczą mnie, jedynie sztucznie zmienią nastrój, który ostatnio był dobry, wciąż jest... mimo, że fizycznie jest nie najlepiej.
czuję się jakbym eksperymentowała niepotrzebnie ze swoim zdrowiem... to jak zabawa z ciałem w prochy na schudnięcie, tylko gorzej, bo to próba zmiany.. stanu mózgu. nie byłam chyba aż tak chora, w momencie kiedy zaczęłam brać tabletki było już lepiej, było dobrze. teraz nie wiem co robić...
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
24 sie 2013, 22:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do