niebo płacze, a wraz z nim moje wewnętrzne dziecko :(

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

niebo płacze, a wraz z nim moje wewnętrzne dziecko :(

przez Annika 01 cze 2013, 20:13
Często zastanawiam się kiedy popełniłam błąd, kiedy to wszystko się zaczęło, od kiedy moje życie przepełnione jest cierpieniem i smutkiem. Nie wiem...
Wielokrotnie już próbowałam sobie z tym radzić, "ulepszyć moje życie", wierzyć z to że tak naprawdę jestem panią mojego losu i to tylko i wyłącznie ode mnie zależy to czy jestem/będę szczęśliwa - cały czas jednak upadam, brak mi sił, zatracam się, żyję na huśtawce emocjonalnej nie potrafiąc znaleźć balansu, harmonii... no ale zacznę od początku, kim jestem?

Mam prawie 23 lata, studiuję, mieszkam w dużym mieście. Jako dziecko byłam niesamowicie szczęśliwa, potem nagle wszystko powoli zaczęło się psuć.
W wieku ok. 13/14 lat pochłonął mnie świat, chory świat odchudzania - na przemian głodziłam się i objadałam, później stałam się bulimiczką. Przeklinam moment w którym weszłam na pierwszą stronę, przeczytałam pierwsze zdanie... Młodej osobie, bez ukształtowanego kręgosłupa wartości nie trudno zaimponować - a mnie...mnie zaimponowało zniszczenie, destrukcja. Czytając o młodej dziewczynie nienawidzącej siebie i swojego ciała do tego stopnia że nie może na nie patrzeć, że wstydzi się go tak potwornie że przyprawia ją o mdłości...zastanawiałam się - ale czy tak można?
Parę lat później stałam się taka sama.

Moje życie od niemalże 6/7 lat przepełnia nienawiść do samej siebie, nie potrafię się zaakceptować, stoję w miejscu, niszczę się.
Kiedyś byłam bardzo ambitną osobą, a teraz - gdzie ta ambicja?...

Czuję się okropnie, czuję się jak jakiś pomyleniec...wszyscy moi znajomi rozpoczęli już pracę na pełne etaty,wszyscy realizują się zawodowe, dorośleją - stają się coraz bardziej odpowiedzialni za swoje życie, kiedy ja... - ja wtedy kiedy inni wysyłali swoje pierwsze cv, myśleli o karierze , ja wymyśliłam sobie 2 studia, które swoją drogą niedawno porzuciłam (na 3 miesiące przed końcem) - były to studia "hobbystyczne" - i w tym samym czasie owo hobby...przestało dawać mi radość...dlaczego wszystko przestaje mi sprawiać radość?? Oni zdobyli doświadczenie zawodowe a ja? Ja straciłam ten czas i w podzięce dostałam ogromną dawkę frustracji i niezadowolenia.

Ostatnio bardzo często wspominam, wspominam czasy kiedy byłam małą dziewczynką - wtedy wszystko było takie piękne, kolorowe, byłam kochana, świat był zielony i słoneczny - teraz jest ponury, deszczowy i szary. Wspominam czasy zabawy z babcią z dziadkiem, wtedy też jedzenie było tylko smacznym dodatkiem do życia, a nie powodem mojego zagubienia.

Nie wiem gdzie ja jestem w tym życiu, zagubiłam się. Mam wrażenie że wszyscy idą do przodu a ja stoję w miejscu. Wszyscy są w szczęśliwych związkach, a mnie przepełnia taki wstyd, taki brak wiary w siebie, taka wewnętrzna nienawiść, 23 latnia dziewica, która nigdy tak na prawdę nie była w związku, na której nikomu nigdy nie zależało...Kiedy rano budzą mnie promienie słońca chciałabym budzić się razem z nimi, chciałabym by na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech, a nie smutek, grymas.

Staram się nad sobą pracować, tylko dlaczego udaje mi się to przez 2 tygodnie, a potem nagle gdy zostaję sama w domu, to czar pryska? Dlaczego demony atakują właśnie wtedy, dlaczego nie potrafię żyć sama ze sobą i okiełznać własnej poplątanej duszy? Dlaczego moją wewnętrzną pustkę wypełniam jedzeniem aż do zatracenia? Dlaczego?

Czuję że moje życie to marna egzystencja...nie ma siły już zwierzać się moim bliskim, no bo ileż można? Ileż oni mogą tego słuchać? Przecież też mają swoje życie...

Nie wiem...nie wiem po prostu nie wiem.:(

Czuje się wewnętrznie pusta. nic tu nie ma, tu w środku.

-- 01 cze 2013, 20:21 --

co więcej... mogłabym być właśnie teraz na 2 imprezach, bawić się cieszyć się życiem, ale nie... - ja wolę zostać w domu. siedzieć przed komputerem, oglądać serial, marnować czas, jeszcze bardziej się dołować. Zarąbiście.... Moja chora głowa i jej myśli - poczucie gorszości, bezwartościowości - no bo niby dlaczego nie poszłam tam do tych ludzi? - Bo jestem gorsza! Bo przecież na pewno z nikim bym nie porozmawiała na takiej imprezie, bo kto chciałby gadać ze mną? W końcu taka paskuda i jeszcze taka tępa...Dokładnie takie myśli mi chodziły po głowie. Nieeeennnnaaaawwwwiiiiiddddzzzzęęęęęę.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 cze 2013, 19:46

niebo płacze, a wraz z nim moje wewnętrzne dziecko :(

Avatar użytkownika
przez coccinella 01 cze 2013, 20:22
Witaj na forum :)

Smutne jest to co piszesz. Widać, że bardzo chciałabyś coś zmienić, ale brak Ci siły, motywacji. Potrzebujesz wsparcia, pomocnej ręki.
Czy leczysz się? Byłaś u psychiatry, psychologa? Jak Twoi bliscy reagują na Twoje problemy? Masz w nich jakieś wsparcie?
Jakbyś chciała pogadać, to możesz do mnie napisać :) Pozdrawiam Cię :)
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

niebo płacze, a wraz z nim moje wewnętrzne dziecko :(

przez Annika 01 cze 2013, 20:24
Moi rodzice nic nie wiedzą, wyjechałam z domu ok. 7 lat temu do duużego miasta, najpierw liceum potem studia. oni nie zdają sobie z tego sprawy, to złamałoby im serce. Przy nich jestem taka jakby wszystko było ok. Kilku przyjaciół wie, ale...to nie wystarcza. Chętnie poszłabym do psychologa, ale boję się konsekwencji, boję się tego też że jeszcze nie zarabiam nie mam pieniędzy. Wiem że to jest to co by mi pomogło...ehhh
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 cze 2013, 19:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

niebo płacze, a wraz z nim moje wewnętrzne dziecko :(

Avatar użytkownika
przez coccinella 01 cze 2013, 20:35
A z jakiego jesteś miasta? Szukałaś pomocy na NFZ?
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

niebo płacze, a wraz z nim moje wewnętrzne dziecko :(

Avatar użytkownika
przez Łapa 01 cze 2013, 22:33
Witaj :)
Ja mam już 22 lata, a jeszcze żadnych studiów nie skończyłem, więc moim zdaniem nie ma co się tak przejmować, że coś się wolniej od znajomych robi.
No i wydaje mi się, że warto byś do psychologa na NFZ poszła.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do