Depresja kontra otyłość...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Pstryk 05 maja 2007, 06:34
Forma rzecz nabyta. Baletnica stawiasz sobie zbyt wysoko poprzeczkę. Nie wygląd się liczy. O formę możesz mieć gdy się o nią postarasz (też by mi się przydało :D ).
Pstryk
Offline

przez Aniesia 05 maja 2007, 08:54
Hej wam!! I znów mnie złapał dół a dlaczego lekarz pwoeidział mi ze owszem branie witamin i lepsza dieta napewno mi pomoga ale... mam brac leki przepisał mi nawet nie wiem czy dobrze przepisze bo takie ma pismo ze masakra asentra!! Zaraz bede musiała sprawdzic czy te leki są ok. Boje sie brac leków ponadto powiedził mi e przydałą by mi sie terapia dzienna jesli chce to mnie zapisze na taki cyl 3 miesiaczyn tylko mói mi ze najpierw musze sie wyciszyć!! A ja mam wszystkiego dosyć najgorsze co jest dla mnie to branie leków!!!
A poiwedział jeszcze jedno ze powinnam sie cieszyc ze nie wymiotuje bo jemu to by wyglądało wówczas na bulimie. Wiec kurcze juz sama nie wiem co mam myśleć na dzien dzieijszy pięknie mam zaburzenia odżywiania. I te leki :( ja naprawde nie chce ich brAC!!! Ale chyba musze sie przełamac!!! ?Ide gdzies cos zrobić!!! Bo mi smutno!!!!
Każdej odpowiedzi szuka sie najpierw w sobie.
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
28 paź 2006, 11:29
Lokalizacja
Wrocław

Re: Jestem tłusta jak baleron!!!! Depresja kontra otyłość...

przez asiczka2 09 maja 2007, 14:19
Aniesia troszkę chyba przesadzasz z tą swoją otyłością. Przy Twoim wzroście to raczej normalna waga. Ja też miałam kompleksy na punkcie swojej tuszy. Ważyłam ok 70 kg przy wzroście 167cm, więc byłam grubsza od Ciebie a lekarstwem było zajście w ciążę. Może to dziwne ale dopiero jak nabrałam ciałka w ciąży i ślicznego brzusia zaczęłam się pokazywać w obcisłych bluzeczkach i "chwalić" nim. I powiem Ci że dopiero jak zaakceptowałam swoje ciało to faceci zaczęli się za mną oglądać, pomimo tego że byłam już mężatką i w ciąży. Podobno to widać po człowieku że akceptuje samego siebie i nie wstydzi się swojego ciała i kocha się takim jakim jest.
Także uszy do góry, trochę wiary w siebie, duzy uśmiech na twarzy i będzie dobrze.... :D
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
08 maja 2007, 14:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Aniesia 12 maja 2007, 08:44
Dzis jest ok nawet nie myśle o sobie ze wygladam grubo. Wiecie najbardziej zastanawia mnie to co dzieje z człowiekem. Ja wczesniej jadłam duzo i wszystk onaprawde byłam jak śmietnik a teraz nie łączę roduktów tzn kiedys potrafiłam jesc frytki e nocy i nic mi nie b yło a teraz boje sie ich tknąc. Dlaczego tak sie dzieje ze w pewnym momencie całowicie sie zmieniamy!!!??? ja kiedyś wesoła i uśmiechnięta non stop, rozbawaiałąm toarzystwo teraz jestem smutna i juz nie potrafie bawić sie tak jak kiedyś??? Co sie dzieje???
Każdej odpowiedzi szuka sie najpierw w sobie.
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
28 paź 2006, 11:29
Lokalizacja
Wrocław

przez belinda 12 maja 2007, 10:55
Aniesia napisał(a):Dlaczego tak sie dzieje ze w pewnym momencie całowicie sie zmieniamy!!!???

Mysle, ze to nie dzieje sie w jakims krotkim czasie, to pewien proces, ktorego podstawa jest poczucie wlasnej wartosci, kiedy stopniowo zostaje ono naruszane, a skutki tego widac dopiero gdy ten proces osiagnie pewien poziom, wtedy moze objawiac sie roznymi zaburzeniami.
Ja omal nie wpadlam w anoreksje, na dawkach glodowych zylam przez ok 5 miesiecy, potem organizm nie wytrzymal, zaczelam jesc i jesc, ale nie wymiotowalam. Bylo to okolo 5 lat temu, potem bylo znow odchudzanie i tycie na przemian, ale juz nie tak gwaltowne, nadal mam zaburzenia odzywiania, czesto dopada mnie wilczy glod, do tego doklada sie zajadanie stresu. Bardzo przytylam po rzuceniu studiow, odkad nie wychodze z domu czyli od wrzesnia. To wszystko tkwi we mnie bardzo gleboko, czuje sie winna kiedy jem, ale gdy jestem w rozsypce nie mysle o tym, jedzenie to takie maje lekarstwo, ktore w jakims sensie mnie otepia, znieczula, daje zapomnienie. Tylko kiedy sie "budze" jest coraz gorzej. Nie umiem z tego wyjsc, chyba juz zawsze moj swiat bedzie opieral sie na jedzeniu, jestem zalosna...
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

Avatar użytkownika
przez 331ania 12 maja 2007, 15:43
belinda ja po odsatwieniu leków miałam tak samo-myślałam że już znienawidzę siebie :cry: jadłam tyle że nie mogłam w to uwierzyć gdzie to wszystko się mieści??? :? aż w końcu tydzień temu poszłam do lekarza i niestety znów powróciłam do leków-seronil-na żarłoczność-jak to lekarka powiedziała.Nic nie pojmuje już z tego bo dopiero co 2 miesiące temu odstawili mi fluoxetynę a to to samo co seronil :-| brak słów już na te choroby-jak nie jedno to drugie :( ale jedyne co mnie cieszy to to że naprawdę to działa-jem znacznie mniej,ale co z tego jak znów wszystko to samo związane z początkami brania leków :-|
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez Estreva 12 maja 2007, 22:51
Ehhh a mi nawet ten fluoxetin nie pomagal...tlumilam i dalej tlumie swoj dol jedzac tyle ze faktycznie rowniez nie wiem gdzie ja to mieszcze ...ale pozniej widze efekty...Idzie mi to w "boczki" :? teraz to juz w ogole z domu nie wychodze...Boshh mam wrazenie ze wszyscy sie smieja ze mnie ze lekko przytylam..Od dziecinstwa mialam obsesje pieknej figury..Przezylam anoreksje i bulimie...ale dalej na anoreksje choruje...Psychicznie..JEM,JEM A POZNIEJ MAM OCHOTE SIE ZABIC GDY PATRZE NA SIEBIE...mam ochote blagac by bulimia powrocila wraz z anoreksja....
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez Aniesia 13 maja 2007, 00:48
Nie che być juz nigdy taka jak jestem teraz!!! Moje życie toczy sie w okół jedzienia ja ciagle mysle o jedzeniuale w taki sposó[b] zeby właśnie nie jeść ja boje sie jeść boje sie tych wymiotów. Musze w końcu zrozumieć co tez sie stało w moim dzieciństwie takiego ze ja nie moge sobie teraz ze sobą poradzić. Nie che brać leków nie!! Ale dalej tez tak zyc nie moge!! To jest kurcze tak w kólko raz lepiej raz gorzej.
Każdej odpowiedzi szuka sie najpierw w sobie.
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
28 paź 2006, 11:29
Lokalizacja
Wrocław

boshee...:(

przez anyway 13 maja 2007, 09:22
HEj dziewczyny. Odchudzanie to najgorsza rzecz jaka moze byc. Dlaczego? Bo predzej czy pozniej wyjda z tego konsekwencje...:( Tak samo bylo u mnie. Ja , 16-letnia dziewczyna, bardzo przebojowa, usmiechnieta, pewna siebie, kochajaca zycie i jedzonko rowniez, majaca duzo przyjaciol i znajomych , zadowolona z wygladu . Oczywiscie nie w pelni, bo przeszkadzal mi maly brzuszek . A to w szkole koledzy mi dokuczali (tzn tak jakby im sie podobal), lubili sobie dotknac ,bo byl fajny mieciutki. I jeszcze kilka osob nazywalo mnie okraglutka.. Ale tak jak mowie mialam ogromne powodzenia. W pewnym momencie zaczal przeszkadzac mi ten brzuch ,bo nie moglam nosic ladnych obcislych bluzek jak moja szczuplutka kolezanka. Wiec zaczelam odchudzanie...schudlam super! Brzuszek plaski, piersi niewiele schudly...Jeszcze przyjechalam z nad morza , i wygladalam cudowanie! Wszystkim sie podobalam. POzniej poznalam chlopaka. I ze szczescia zapomnialam o wszelkich dietach . po prostu ze szczescia jadlam duzo! Przychodzilam uradowana ze spotkania i obzeralam sie pysznosciami. W koncu zauwazylam ze przytylam troche w boczkach . I to dziwne ...NIe tylam jak zawsze w brzuch , tylko w boczki....MOj madry chlopak(na szczescie juz byly) wytykal mi te boczki.Wiec wzielam sie ponowanie za odchudzanie.I wiecie co ? Schudlam , ale najwiecej w piersiach . I teraz mam taka sylwetke , ze piersi prawie w ogole a brzuch i boczki mam jeszcze wieksze niz przed 1 odchudzaniem...Do tego znienawidzilam swojego ciala , siebie , mam depresje przez wyglad, przez to ze nie moge jesc ,,normalnie" , ale w nocy i tak jem.Juz nigdy nie zjem normalnie lodow , czy batona. Bo tak czy siak przytyje...Do tego zamknelam sie w sobie . nie wychodze prawie z domu , stracilam poczucie wlasnej wartosci, jestem jakas wariatka:( Dlatego ostzegam przed odchudzaniem , bo predzej czy pozniej cos niedbrego dzieje sie z nasza psychika...:(
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:52

Avatar użytkownika
przez Róża 13 maja 2007, 09:51
anywayjeśli jesz w nocy,to bez sensu są próby schudnięcia.Jeśli któraś z was chce być chudsza,to przestańcie jeść duże tłuste kolacje i w nocy.Mniej smażonego więcej warzyw i owoców.A poza tym nie wiem,co takiego pociągającego jest w wieszakach?Nawet facetom się dziwię,że takie wolą.To chyba wpływ mediów-pranie mózgu na temat urody.Ja jestem baaardzo szczupła z natury,ale naprawdę nie uważam,że to jest kanon piękna.Ogromnie podoba mi się,jak kobieta ma to i tamto gdzie trzeba.Też próbowałam przytyć,ale chudość mam w genach i nici z tego.Mnie z kolei wyzywają od anorektyczek.Ale w końcu zaakceptowałam się taką jaka jestem i przestałam zwracać na to uwagę.Jestem chuda-no i dobrze,nikomu nic do tego.Ktoś jest gruby-też dobrze.Ważne żeby być zdrowym przy swojej wadze.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez agapla 13 maja 2007, 11:58
Anyway ,Róża ma racje ale do tego wszystkiego pozbyć sie boczków można za pomoca gimnastyki ! ćwiczylaś?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez pfompfel 13 maja 2007, 12:05
Znów zgrubłam 3 kg ;((( - w 2 dni!!! Szlag by to...

Jednak mam swiadmosc ze za kilka dni znow mi te kg uciekna - niewiadomo jak i niewiadomo gdzie.. :(
Taka juz jest ta moja gupia choroba...

areobik? - to nie dla mnie... predzej umre na parkiecie niz dam sie tak wykonczyc...
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

przez belinda 13 maja 2007, 13:51
Odchudzanie, cwiczenia dawaly mi tylko zludne poczucie, ze narescie staje sie szczesliwa, bo staje sie tym kim chce byc, ze satje sie w koncu soba. Wygladalo to tak, ze wraz ze spadkiem masy ciala rosla moja samoakceptacja. Ale tylko do czasu. Nadal czulam sie okropnie ze soba, zawsze bylo cos nie tak, to takie kolko, wyznaczasz sobie cel a po osiagnieciu go i tak nie czujesz satysfakcji. Znacie zapewne takie sytuacje kiedy we snie jestescie w jakims publicznym miejscu i odkrywacie, ze brakuje wam jakiejs czesci garderoby. Wlasnie tak sie czulam przebywajac wsrod ludzi, czasem tez jak przybysz z kosmosu ;) Teraz czuje sie jak stara szmata do podlogi, nie wychodze z domu, nie widze przyszlosci, zreszta nie chce niczego widziec ani o niczym mylec, a juz zwlaszcza o tym w jakim teraz jestem stanie...jestem za slaba na zycie, za slaba zeby stawic czolo problemom i za to tez siebie nienawidze.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

gn

przez anyway 13 maja 2007, 15:01
dokladnie tak samo sie czuje:( Odchudzanie to wielki syff:( robi z czlowieka inna osobe, ktora zamyka sie w sobie, staje sie egoista, i stwarza sobie coraz gorsze problemyna punkcie swojej sylwetki (jestem tego przykladem)
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do