Nie radzę sobie emocjonalnie

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie radzę sobie emocjonalnie

przez sadworld 22 kwi 2013, 20:30
Witam, odczułem chęć wyżalenia się gdzieś, więc z racji tego, że nie mam żadnej zaufanej osoby, postanowiłem napisać na tym forum.
Tak, to kolejny wpis człowieka użalającego się nad sobą, słabego, z problemami, ale ci zdrowi na tym forum raczej nie piszą.
Mam jeszcze naście lat, już niedługo skończy się naście i dlatego boję się o swoją przyszłość. Nie radzę sobie z emocjami, z marazmem dnia codziennego, z wiecznym brakiem humoru, z tym, że ciągle narzekam, z tym, że nie mam znajomych, z tym, że nie mam dziewczyny, że mój kontakt z kobietami ogranicza się do cześć cześć w szkole. Wyobraźcie sobie typowy obrazek człowieka nieudacznika, tak zwana życiowa piz...no wiadomo, nie chcę kończyć bo mogą się wrażliwi znaleźć i dostanę karę. Grubas, bez znajomych, bez pasji, z kompleksami, z bolącym kręgosłupem, z garbem, wadą wzroku, płaczliwością od urodzenia, bez dziewczyny, bez koleżanek, bez wiary w siebie, bez chęci do życia, wieczny malkontent, maruda, narzekający na wszystko i wszystkich - to właśnie ja. Nie wiem, czy można spotkać bardziej nieudanego faceta niż ja, no dobra, osobnika, facetem się chyba nazwać nie mogę.
Izoluję się od ludzi, ponieważ nie mam z nimi zazwyczaj wspólnego języka, nie chodzę na imprezy i tym podobne rzeczy, na które chodzą nastolatkowie, bo jestem spaślakiem i myśl o tym, że ktoś będzie mnie oglądać jak się ze mnie leje pot litrami (żałosny obrazek, jak to każdy grubas), blokuje mnie przed kontaktami międzyludzkimi.
Ogólnie to siebie nienawidzę, zawsze chciałem być kimś innym. Jedyne co mi w miarę w życiu szło to nauka, typowy dobry uczeń, bardzo dobry to za dużo powiedziane.
Gdy myślę o przyszłości to krew mnie zalewa. Ja mam żyć jeszcze ponad 50 lat? JA? Jak mi się już nie chce żyć, to mam się całe życie męczyć?
Będę w tym beznadziejnym kraju żyć do końca życia tak jak inni nieszczęśliwi ludzie i tu zdechnę. To mnie właśnie przeraża, że zdechnę sam, bez nikogo, bez wspomnień.
Nie mam pomysłu na swoje życie, nie wiem kim chcę być, czuje, że marnuję najlepsze lata swojego życia i nie będę miał na starość co wspominać.
No ale na co czekasz - powiecie.
Nie wiem. Nie schudnę ponieważ nie umiem, łatwo chudemu powiedzieć "nie żryj tyle", ale z pełnym brzuszkiem jakiś słodkości.
To kolejna rzecz, która mnie dobija. Znam dziesiątki osób, które żrą więcej niż ja + słodycze, słodkie napoje itp, a ja jedząc normalnie jestem w stanie co najwyżej utrzymać wagę, sprawiedliwości na świecie nie ma, czemu ja muszę mieć taki beznadziejny metabolizm. To fakt, nie ruszam się praktycznie wcale, żadnych sportów. Ale inni też nic nie robią, a są szczupli.
Gdyby "SCHUDNIJ!" było takie proste, to nie byłoby grubasów. Naprawdę, dla człowieka, który nie ma znajomych, przychodzi do domu, w którym do nikogo praktycznie nie może się odezwać, nikt do niego nie pisze smsów, nikt nie dzwoni, nikt się nim nie interesuje - jedyną przyjemnością w życiu jest jedzenie i dlatego tyle jest otyłych. I tak jest w większości przypadków, zła dieta od urodzenia, błędy rodziców, a potem dziecko całe życie się męczy i marnuje sobie życie.
Kiedyś myślałem o depresji, ale w sumie nie wiem co mi jest, do psychiatrów mam nastawienie negatywne, ludzie piszą, że antydepresanty rujnują życie i zdrowie, więc przed wizytą czuję niechęć.
A może jestem po prostu słabą jednostką? Ludzie dzielą się na tych, którzy są szczęśliwi i osiągają sukcesy i na nieudaczników. Czemu mi się trafiło bycie nieudacznikiem?
Odpowiedzi w stylu idź na siłownię można sobie darować, już to przerabiałem, naprawdę.
Jeżeli ktoś w ogóle to przeczyta, to może mi coś poradzi, ale szczerze mówiąc wątpię w to. Ludzie zlewają takich osobników użalających się nad sobą, bo w sumie nie wiadomo co takiej osobie odpisać. To co się myśli, czy to co ta osoba chce usłyszeć?
Pozdrawiam.
~Nieszanujący się smutny człowiek.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 kwi 2013, 20:02

Nie radzę sobie emocjonalnie

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 22 kwi 2013, 20:48
proponuję zacząć od tego co zmienić możesz czyli od podjęcia JAKIEJKOLWIEK aktywności fizycznej. Zacznij ćwiczyć cokolwiek, biegać, jeździć na rowerze, chodzić na basen, chodzić z kijkami. To jest coś co możesz zmienić SAM BEZ FACHOWEJ POMOCY. a jeżeli uważasz, że faktycznie Twoja samoocena leży i kwiczy to rozważ pójście na terapię. Dobrze prowadzona bardzo zmienia życie
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Nie radzę sobie emocjonalnie

Avatar użytkownika
przez libertynka 22 kwi 2013, 21:26
a ja proponuję zacząć od zbadania tarczycy, badanie krwi TSH i FT4 nie kosztuje dużo, niedoczynność tarczycy może nie dawać żadnych specjalnych objawów, ale często daje objawy depresji/nerwicy i uniemożliwia schudnięcie. wiem bo sama mam. mogę jeść kromkę chleba dziennie i popijać wodą a nie chudnę.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do