Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 22 kwi 2013, 21:12
chmura87, skąd u ciebie taki nick?
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7869
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

Avatar użytkownika
przez libertynka 22 kwi 2013, 21:30
ma ktoś dla mnie jakąś radę na moje problemy z pierwszego posta? bo się właśnie upijam ginem z tonikiem, żeby nie walić ręką w ścianę
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

Avatar użytkownika
przez bigfish 22 kwi 2013, 21:39
gin bez toniku ma lepszą skuteczność :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12064
Dołączył(a)
11 gru 2010, 22:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

Avatar użytkownika
przez libertynka 22 kwi 2013, 21:44
ale jest nie do przełknięcia ;)
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

przez zmienny 22 kwi 2013, 23:03
veganka, , ale konkretnie o co z pierwszego posta chodzi? Bo poruszylas w nim duzo watkow.
zmienny
Offline

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

Avatar użytkownika
przez Sorrow 23 kwi 2013, 00:37
veganka napisał(a):Nie ma na kogo zrzucić winy. Rodzice..wiadomo, każdy popełnia błędy, ale starali się, przecież w dobrej wierze wszystko robili. Ojciec trochę za wysoko poprzeczkę stawiał, chciałam grać na podwórku w badmintona to mi za wzór stawiał tenisistkę Monice Seles, chciałam być wolontariuszem w fundacji pomagającej zwierzętom to mi powiedział, żebym założyła własną fundację. Po co robić cokolwiek jak się nie będzie jednym z najlepszych? Po co zaczynać grac na flecie jak się za miesiąc znudzi? W ten sposób przestaje się próbować...

Eeee...
To raczej nie jest normalne. Ludzi w Polsce jest z 40 milionów, są bardzo małe szanse na bycie najlepszym, lub jednym z najlepszych w takiej populacji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

przez vifi 23 kwi 2013, 01:08
robiłam z siebie debila, odrabiałam te głupie zadania domowe, spisywałam sny jak kazali, mówiłam prawdę i starałam się bardziej niż terapeuta. czytałam zadane książki. i nic. nie pomogli mi ani trochę a wręcz zaszkodzili. poza tym nie stać mnie żeby płacić po kilkaset zł miesięcznie, niby skąd mam na to wziąć? ledwo starcza mi na mieszkanie i jedzenie.
łatwo mówić, że trzeba być sobą. przecież ja nie wiem kim jestem, to jak mam być sobą? piszesz jak typowy psycholog. oklepane frazesy.

Mówiłem że trudniej jest mieć te cechy tj. cierpliwość czy zwykłe bycie sobą, niż być super specjalistą w jakieś dziedzinie, w odpowiedzi na to że pisałaś że chciałaś być koniecznie najlepsza w jakieś dziedzinie. Nie miałem też na myśli koniecznie znalezienia jakieś filozoficznej odpowiedzi na twoje istnienie tylko zgodę ze swoimi uczuciami, ze sobą.
Wydaje mi się że nie powstała u ciebie relacja z terapeutą, a ona jest w zasadzie podstawą terapii. Nie potrafię wiele o tobie powiedzieć, ale jeśli jesteś typem neurotyka to prawdopodobnie cechuje cię podstawowa nieufność, która nie pozwala ci wejść z kontakt z terapeutą i powiedzieć co ci leży na sercu, tylko wykonujesz kolejne ćwiczenia, być może podświadomie oporujesz aż w końcu masz czego się spodziewałaś, nic się nie zmieniło.
Nie mam pojęcia co myśleli sobie ci psychologowie. Sama odchodziłaś po tych kilku miesiącach? Jak kiedyś znajdziesz dobrego terapeutę (o ile będziesz jeszcze szukać) to dobrze byłoby przetrwać te kryzysy, bo podobne mogą się powtarzać w kontaktach z innymi ludźmi.
Są różne szkoły terapeutyczne, niektóre zagłębiają się w przeszłość inne niespecjalnie. Niestety im głębsza jest terapia tym zajmuje więcej czasu, może się okazać że dopiero po roku będą efekty. Tak widziałem na swoim przykładzie i jeszcze kilku innych na tym forum.
Nic dziwnego że tak się zniechęciłaś po twoich doświadczeniach. Moim zdaniem ocenianie że pacjent "nie nadaje się" do terapii jest krzywdzące i nie świadczy dobrze o lekarzu.
Nie ma takiej zasady że żeby mieć udane przyszłe życie trzeba przejść psychoterapię i "odczarować" dzieciństwo, chociaż czasami możemy się zachowywać jak "zaczarowani" w dzieciństwie i ciągle powtarzać te same schematy, a mam wrażenie że te wyobrażenie z harfą właśnie odnosi się do niezaspokojonych potrzeb dziecka które dalej woła o uznanie, a jako dorosła osoba musisz już sama "grać" na sobie i kierować swoim życiem.

Masz jakiś kontakt z kolegami/koleżankami/rodziną?
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

Avatar użytkownika
przez libertynka 23 kwi 2013, 11:38
Nie pójdę więcej na terapię. To jest moja ostateczna decyzja. Nie lubię publicznie okazywać emocji, lubię swoja prywatność i nie pozwolę nikomu grzebać w mojej psychice.

Nie chcę być najlepsza, to moi rodzice by chcieli. Mi wystarczy, że będę kimś. Pisząc specjalistą miałam na myśli (to tylko przykład) bycie dobrą krawcową, księgową itp. Znać się na swojej pracy (podnosi pewność siebie) i wykonywać ją z satysfakcją, móc powiedzieć jestem księgową i mam swoje miejsce w społeczeństwie. I po iluś latach w danym zawodzie mieć wiedzę, umiejętności i doświadczenie.
Próbowałam sobie oczywiście narzucić kilka zawodów, ale przecież tak się nie da.
Dalej jestem nikim, nic nie umiem chociaż wiele lat się uczyłam, studiowałam. Na darmo.
Nudzę się i stresuję jednocześnie. Nie mam zajęcia. W pracy robię co muszę a później siedzę w domu, chodzę z kąta w kąt. Marnuję czas. Nic mnie nie interesuje. Nic mnie nie cieszy. Czuję się bezużyteczna i niepotrzebnie żyję. Po prostu życie nie przewidziało dla mnie miejsca.
Mam poczucie, że zmarnowałam ostatnie 10 lat życia. Znajomi już kilka razy awansowali, są ustawieni, niedługo będą rodziny zakładać. Zresztą, słaby mam z nimi kontakt i niedługo całkiem się zerwie.
Dziwne jest to, że ludzie których spotykam np w pracy, albo znajomy listonosz, albo w pobliskim sklepie, wszyscy mnie mają za normalną sympatyczną i miłą dziewczynę. I uśmiechnę się i 2 słowa zamienię. Nikt by mi nie uwierzył, że mogę mieć depresję.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

przez Luloo 23 kwi 2013, 17:10
Skoro unikasz bycia najlepszą na złość rodzicom...
Negatywne patrzenie, depresja itd. wynikają czasem z tego, że powstrzymujemy się od przyjemności z działania z gniewu. A może w Tobie jest tyle żalu wobec rodziców, iż jak robisz te rzeczy, to zaczynasz czuć te emocje? Twoich rodziców na pewno usprawiedliwiają jakieś własne nieświadome ograniczenia, jednak Ty akurat poczułaś z ich powodu to co poczułaś. Wyraźnie jesteś świadoma mechanizmu, jaki za tym stoi, co wynika z Twojego postów. Więc po co mu co drugie zdanie zaprzeczasz? Jak postawisz sprawę jasno, jak to się naprawdę miało w Twoim życiu i co wtedy czułaś, poczujesz się lepiej. No, naprawdę, kto by się nie wk*rwił, jeśli ciągle coś robisz, a to wciąż za mało. Widać po Twoim sposobie pisania, że potrafisz być skuteczna. I jest mnóstwo młodych ludzi, którzy nie wiedzą, co zrobić ze swoim życiem. Może gdyby nie patrzyli tylko na siebie, zauważyliby, że mamy kryzys i ogólnoświatowe bezrobocie, więc myślenie, "jak tu nie gnić w tej 'nieambitnej' pracy, spełnić się i być najlepszym" jest jakieś takie niedzisiejsze.
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
09 mar 2013, 18:06

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

Avatar użytkownika
przez libertynka 23 kwi 2013, 18:36
Luloo, Dzięki.
Tylko, że ja nie chcę się już wkurzać na rodziców. Wyprowadziłam się kilkaset km od domu, już będzie z 8 lat. I naprawdę myślałam, że się odcięłam, że żyję po swojemu. I te 8 lat to było szukanie co by tu robić, analizowanie swoich umiejętności, może do tego bym się nadała, może do tamtego. Nie chcę wciąż wracać do tematu rodziców, ale tak jakoś wychodzi. Studia skończyłam tylko dlatego, że mi babcia powiedziała, że nie wybaczy mi aż do śmierci jak nie skończę. Wybrałam kierunek najprostszy z możliwych no i mam ten papierek. Czy było warto? No fakt, ucieszyła się. I co dalej? Nic.
Niedawno pomagałam w jednej fundacji zajmującej się bezdomnymi zwierzętami, byłam domem tymczasowym. Wygadałam się rodzicom. I usłyszałam, że mam się "tego" pozbyć, że to patologia, że kto to widział tyle zwierząt w domu trzymać, że są w telewizji takie programy o starych pannach kociarach i psiarach. Kur*a uratowałam życie szczeniakom urodzonym w dziurze w ziemi, pojechałam po nie, pomogłam złapać, wzięłam do domu, później odwiozłam do nowych domów. A matka nie widzi w tym nic dobrego, jedynie samo złe. I jeszcze ją zabolało że kasę wydałam na paliwo i jedzenia dla nich. Oni mają zupełnie inne podejście do życia niż ja.
I MOŻE przez to właśnie nie wiem co mam w życiu robić, bo się ciągle zastanawiam co oni na to powiedzą, czy zaakceptują, czy wyśmieją, czy oleją, czy łaskawie pochwalą. I może się boję, że mi nie pomogą, jak będę tego potrzebować, że zrobię coś czego nie akceptują i mi to nie wyjdzie, wpadnę w kłopoty a oni mi wtedy nie pomogą. Boję się bo jestem sama i jak coś się stanie to nie mam się do kogo zwrócić o pomoc, tylko do nich.
Jak się uśmiecham to widać mi górne zęby i dziąsła, niby nic i wiele ludzi tak ma, a w dzieciństwie jak się uśmiechałam to mi matka mówiła 'nie uśmiechaj się tak szeroko bo wyglądasz jak..." Wyobraźcie sobie biegnę zadowolona coś pokazać, czymś się pochwalić a tu taki tekst..
W 4 klasie podstawówki pani wydająca obiady na stołówce mi powiedziała, że pierwszy raz widzi jak się uśmiecham. To mniej więcej pokazuje jak mi spieprzyli samoocenę.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 23 kwi 2013, 18:49
veganka, masz nieodciętą pępowinę, jesteś dorosła, mieszkasz daleko od rodziców ale psychicznie i emocjonalnie jesteś od nich zależna. To nie jest zdrowa relacja i jak najbardziej jest to kwestia do naprawienia na terapii. Jesteś dorosła a dalej boi cię co mama powiedziała jak byłaś w podstawówce. Możesz tego nie przyjmować do wiadomości, ale Twoje relacje z rodzicami rzutują na całe twoje życie teraz i są małe szanse, że sama sobie poradzisz. dlatego wg mnie bez terapii się nie obejdzie
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

Avatar użytkownika
przez libertynka 23 kwi 2013, 19:12
znudzona, masz trochę racji, nawet sporo. ale nie zgadzam się, że bez terapii się nie obejdzie. znajdę sposób.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

Avatar użytkownika
przez znudzona-ona 23 kwi 2013, 19:21
powodzenia życzę, ale sukcesu nie wróżę. gdyby to było możliwe to chyba nie bujałabyś się z tym te 8 lat od wyprowadzki
Małgorzata. Pomagam w angielskim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
688
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:33
Lokalizacja
podkarpackie

Problem z tożsamością i jedno wielkie załamanie

Avatar użytkownika
przez libertynka 23 kwi 2013, 19:27
nie ma to jak wsparcie forumowiczów i wskazanie jedynej słusznej drogi ;)
gdyby ktoś Ci całe życie wytykał co źle robisz, łącznie z tym że źle się uśmiechasz, to też byś się pewnie 8 lat bujała.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do