Depresja- fakty i mity

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez gochka 06 sie 2013, 22:07
skoro chodzisz do kościoła to także w pewnym sensie odpowiadasz za to co oni wygadują

Nigdy w zyciu :) Odpowiadam jedynie za siebie, ew. za swoje male dziecko :) Odpowiadam za to, co ja mowie.

Ja doskonale rozumiem, ze mowa tu jest o pseudo-ksiezach, ktorzy czuja sie sami niemal Bogami. Nie rozumiem jednak dlaczego by wrzucac wszystkich do jednego wora? Tez nigdy w kosciele nie spotykalam przyjaciol, wszystkie moje parafie po kolei mnie meczyly. Nie chodzilam do kosciola, nie chcialam sluchac ludzi (ksiezy), ktorzy glosza cos , o czym nie maja zielonego pojecia. Ja Wam powiem jak zaczelam wierzyc na nowo. Jako wspoluzalezniona trafilam na terapie. Byly (juz) maz jest narkomanem i hazardzista. Mialam juz ogromna wiedze i bylam podbudowana emocjonalnie, jednak czegos mi brakowalo. Brakowalo mi duchowosci. Dowiedzialam sie o rekolekjach dla rodzin trzezwiejacych alkoholikow. Pojechalam wiec. Poznalam tam wlasnie wspanialych ludzie. Ksiezy - takze trzezwiejacych alkoholikow. Po raz pierwszy poczulam, ze wiedza o czym mowia. Nikt tam nie tepil mnie za rozwod. Nikt tam nie tepil mnie za to, ze nie bylam u spowiedzi chyba z 7 lat, nikt nie tepil mnie za to, ze przyjelam kiedys komunie bez wyspowiadania sie. Tam moglam porozmawiac jak czlowiek z czlowiekiem, nie jak w kiosku (ja tak nazywam konfesjonal). Dostalam zrozumienie i nie wytykano mi co i jak powinnam robic, aby zyc w zgodzie z "wiara". Nikt nie zmusza mnie takze, abym chodzila do kosciola (to ja decyduje czy ide czy nie). Wazne jest to, co jest w mojej glowie. Ja wiem, ze Bog jest ze mna i daje mi sile. Wyszlam z takiego bagna, ze w zyciu nie wierzylam, ze mi sie uda. To bylo niemozliwe do zrobienia, a jednak zrobilo sie. Ja nie jestem nakrecona i nie uwazam, ze to Bog za mnie, a teraz mam walic poklony. Ja uwazam, ze to ja sama dalam rade, ale dzieki temu, ze uwierzylam (w Boga, a dzieki temu w SIEBIE) - zyje. To nasze nastawienie, to, w co wierzymy, kreuje nam nas samych. Jesli myslisz, ze dasz rade, to masz racje, jesli myslisz, ze nie dasz - tez masz racje. To ta zasada tu dziala. Ja po prostu uwierzylam.

Nie czytam Biblii, nie znam nawet 10 przykazan. Znam Ojcze Nasz i Zdrowaske, a i Aniele Strozu. Ja sobie po prostu mowie co chce. Gdy mi ciezko - prosze o wsparcie. Gdy dostaje wsparcie - dziekuje za nie. W duchu, wieczorem, sama. Nie musze leciec do kosciola w tym celu.

P.S.
mifune85, to teraz juz znasz taka, ktorej wiara pomogla :)
Codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już przesadziłam..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
01 sie 2013, 18:45
Lokalizacja
Legnica

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez monk.2000 06 sie 2013, 22:18
Ja czułbym się wilkiem w owczej skórze uczestnicząc w nabożeństwach nie będąc jednym z nich.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Depresja- fakty i mity

przez mifune85 06 sie 2013, 22:40
gochka napisał(a):
skoro chodzisz do kościoła to także w pewnym sensie odpowiadasz za to co oni wygadują

Nigdy w zyciu :) Odpowiadam jedynie za siebie, ew. za swoje male dziecko :) Odpowiadam za to, co ja mowie.

Ja doskonale rozumiem, ze mowa tu jest o pseudo-ksiezach, ktorzy czuja sie sami niemal Bogami. Nie rozumiem jednak dlaczego by wrzucac wszystkich do jednego wora? Tez nigdy w kosciele nie spotykalam przyjaciol, wszystkie moje parafie po kolei mnie meczyly. Nie chodzilam do kosciola, nie chcialam sluchac ludzi (ksiezy), ktorzy glosza cos , o czym nie maja zielonego pojecia. Ja Wam powiem jak zaczelam wierzyc na nowo. Jako wspoluzalezniona trafilam na terapie. Byly (juz) maz jest narkomanem i hazardzista. Mialam juz ogromna wiedze i bylam podbudowana emocjonalnie, jednak czegos mi brakowalo. Brakowalo mi duchowosci. Dowiedzialam sie o rekolekjach dla rodzin trzezwiejacych alkoholikow. Pojechalam wiec. Poznalam tam wlasnie wspanialych ludzie. Ksiezy - takze trzezwiejacych alkoholikow. Po raz pierwszy poczulam, ze wiedza o czym mowia. Nikt tam nie tepil mnie za rozwod. Nikt tam nie tepil mnie za to, ze nie bylam u spowiedzi chyba z 7 lat, nikt nie tepil mnie za to, ze przyjelam kiedys komunie bez wyspowiadania sie. Tam moglam porozmawiac jak czlowiek z czlowiekiem, nie jak w kiosku (ja tak nazywam konfesjonal). Dostalam zrozumienie i nie wytykano mi co i jak powinnam robic, aby zyc w zgodzie z "wiara". Nikt nie zmusza mnie takze, abym chodzila do kosciola (to ja decyduje czy ide czy nie). Wazne jest to, co jest w mojej glowie. Ja wiem, ze Bog jest ze mna i daje mi sile. Wyszlam z takiego bagna, ze w zyciu nie wierzylam, ze mi sie uda. To bylo niemozliwe do zrobienia, a jednak zrobilo sie. Ja nie jestem nakrecona i nie uwazam, ze to Bog za mnie, a teraz mam walic poklony. Ja uwazam, ze to ja sama dalam rade, ale dzieki temu, ze uwierzylam (w Boga, a dzieki temu w SIEBIE) - zyje. To nasze nastawienie, to, w co wierzymy, kreuje nam nas samych. Jesli myslisz, ze dasz rade, to masz racje, jesli myslisz, ze nie dasz - tez masz racje. To ta zasada tu dziala. Ja po prostu uwierzylam.

Nie czytam Biblii, nie znam nawet 10 przykazan. Znam Ojcze Nasz i Zdrowaske, a i Aniele Strozu. Ja sobie po prostu mowie co chce. Gdy mi ciezko - prosze o wsparcie. Gdy dostaje wsparcie - dziekuje za nie. W duchu, wieczorem, sama. Nie musze leciec do kosciola w tym celu.

P.S.
mifune85, to teraz juz znasz taka, ktorej wiara pomogla :)


Bardzo się ciesze, że udało ci się coś ułożyć tylko trudno w tym co napisałaś znaleźć religię czy wiarę w Boga. Trafiłaś do jakiejś grupy ludzi działającej niby w kościele ale wyznającej zupełnie przeciwne od tego kościoła poglądy(w takim razie czemu działają w ramach tego kościoła?). Ci ludzie są tak mili, że prawie w ogóle nie są religijni:) Także koncepcja Boga w którego uwierzyłaś jest tak rozmydlona, że ktoś mógłby uznać że praktycznie tej wiary nie masz. Dzięki temu, że uwierzyłaś w Boga to uwierzyłaś w siebie ale wszystko zawdzięczasz sobie. Nie przyznasz, że to trochę naciagane?

W tym wszystkim co napisałaś częściej przejawia się stwierdzenie, że uwierzyłas w siebie i w polepszenie swojej sytuacji a Bóg prawie się nie pojawia. W zasadzie trudno stwierdzić co nazywasz Bogiem skoro sama twierdzisz, że nie to w co wierzy kościół.

I na koniec.Jeśli ktoś chodzi do kościoła to jest odpowiedzialny za poglądy, które się tam głosi. Siła organizacji i wpływu na życie codzienne jest mierzona liczbą jej członków. Jeśli nie podzielasz poglądów danego kościoła to po co w takim razie do niego chodzisz(ty z tego co piszesz nie chodzisz ale odnosze się do ogółu)
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 lip 2012, 11:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez gochka 06 sie 2013, 23:14
Wiesz co? Byc moze masz racje. Ja tego nie wiem. W zasadzie nieistotne dla mnie jest to jak sie to nazywa i co to jest. Dla mnie wazne jest, ze uwierzylam po prostu, ze Bog (tak jak ja go pojmuje) jest przy mnie, ze dzieki tej wierze (w Boga jakiego ja sobie moze nawet wymyslilam) zyje mi sie fajniej i lepiej. 3 krok Al-Anon: Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy. Dla jednego tym Bogiem bedzie Bog opisany w Biblii, dla innego Allach, dla jeszcze innego Budda, a dla kogos jeszcze innego - moze to byc np. dziecko (Sila Wyzsza). Jednak by to pojac trzebaby sie dobrze zaznajomic z literatura AA, Al-Anon.

Niewazne jakimi drogami dotrze sie do celu. Wazne, by cel osiagnac.
Codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już przesadziłam..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
01 sie 2013, 18:45
Lokalizacja
Legnica

Depresja- fakty i mity

przez Mae 06 sie 2013, 23:30
Witam wszystkich. :)
Nie będę się w tym wątku rozpisywać nad moimi dolegliwościami, aby nie robić offtopu, jednak oględnie mogę powiedzieć, że od dłuższego czasu utrzymują się u mnie objawy depresyjne, które nie pozwalają mi poprawnie funkcjonować.
Kiedyś chłopak, z którym niedawno zerwałam, ponieważ nie mogłam z nim wytrzymać na dłuższą metę (zazdrością, zaborczością, zrzucaniem na mnie win za jego napady złego humoru i złośliwością wykańczał mnie, przy czym zabił we mnie szczere uczucie, które do niego żywiłam), moje fatalne samopoczucie tłumaczył w ten sposób, że brakuje mi zajęcia i powinnam pójść do roboty, bo od "nieróbstwa" już - za przeproszeniem - w d**** mi się przewraca. Do tego dowiedziałam się, że moje wszelkie problemy na studiach, które wynikają z ostatnio osłabionej koncentracji i szybkiego podłamywania się są spowodowane "niewystarczającym poświęcaniem czasu swojemu chłopakowi przez siedzenie w książkach". A wszystko to mówiła mi osoba, która studiuje zaocznie, siedzi bezczynnie całymi dniami w domu, nie pracuje i z nudów wręcz wariuje. :D Dodam, że chłopak ten był świadomy moich dolegliwości i obiecywał mi wsparcie, jednak przez swoją zaborczość i bezmyślność więcej wyrządził szkód niż mi pomógł.
Trolololololo
Mae
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
06 sie 2013, 22:22

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez monk.2000 06 sie 2013, 23:54
Mae, cześć :)
Nie wiem czy jakby nie zrobić badań to czy by się nie okazało że 95% "zdrowych" ludzi nie rozumie depresji i ich wiedza kończy się na słynnym na tym forum cytacie "weź się w garść". To jest taki standard jak "Jesteś szalona" na weselu.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez Abbey 07 sie 2013, 10:03
Gleboko tez wierze, ze Bog nie da nam na barki wiecej, niz nie jestesmy w stanie uniesc. ]

Gdyby tak było, samobójstwa nie powinny się zdarzać - moim zdaniem.
Oczywiscie prócz jakiś rytualnych.
Mae, witaj :)
W moim odczuciu ludzie za często potakują - pierw obiecują, że będą wspierać, jednocześnie jakby wypierając fakt, że jednak z tą osobą COŚ jest. I mówią, że będą wyrozumiali, pomocni, a w rzeczywistości ze względu na swoją niewiedzę nie rozumieją na co właściwie się piszą. I zaczyna się frustracja, niezrozumienie, ignorowanie objawów chorej osoby na rzecz wypominania- najczęściej - wspomnianego lenistwa.
Bo ludzie to podli hipokryci.
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez gochka 07 sie 2013, 10:20
Nie Vett, to ja decyduje o tym jak bede zyc i ja decyduje sie popelnic samobojstwo. Nie dlatego, ze mam cos nie do przejscia, a dlatego, ze JA MYSLE, ze to jest nie do przejscia. I to MOJ blad, ze wierze w to, iz osoba nie znajaca problemu moze mi pomoc, to moj problem, ze ja od takiej osoby OCZEKUJE pomocy. Wystarczy to zwyczajnie "zlac". Nie musze sie podpasowac pod innych i nie musze udowadniac wszystkim czegos. To ja zyje swoim zyciem, czy sie ono komus podoba czy nie. To moj problem, ze nie mam wystarczajaco wysokiego poczucia wlasnej wartosci, ze trafia we mnie to, ze ktos mowi o moim lenistwie (a nie rozumie, ze jestem chora). Tu wazne jest co ja wiem i co ja czuje. Niewazne co mowia inni. Ale to MOJ problem, nie ludzi. Nie zmienie calego swiata, nie sprawie, ze caly swiat mnie zrozumie, ale moge zmienic siebie i nauczyc sie zyc godnie na tu i teraz.
Codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już przesadziłam..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
01 sie 2013, 18:45
Lokalizacja
Legnica

Depresja- fakty i mity

przez Mae 07 sie 2013, 11:45
monk.2000, Vett, witam serdecznie. :)
Ten chłopak zdawał sobie sprawę z moich dolegliwości (stany depresyjne i nerwica lękowa), ponieważ jego matka miała bardzo poważne problemy z depresją, które o mało nie skończyły się katastrofą. Widocznie zrozumienie i empatia mają swoje granice. ;)

gochka, obawiam się, że przyłączyłaś się do jakiejś sekty New Age, która stosuje niebezpieczne praktyki psychomanipulacji.
Trolololololo
Mae
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
06 sie 2013, 22:22

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez deader 07 sie 2013, 12:16
Mae napisał(a):gochka, obawiam się, że przyłączyłaś się do jakiejś sekty New Age, która stosuje niebezpieczne praktyki psychomanipulacji.

Sekta-srekta: http://pl.wikipedia.org/wiki/Al-Anon
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 07 sie 2013, 12:32
Czy możecie skończyć ten masakryczny Offtop na tematy religijne? Od tego są inne tematy.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Depresja- fakty i mity

przez Mae 07 sie 2013, 14:10
deader napisał(a):
Mae napisał(a):gochka, obawiam się, że przyłączyłaś się do jakiejś sekty New Age, która stosuje niebezpieczne praktyki psychomanipulacji.

Sekta-srekta: http://pl.wikipedia.org/wiki/Al-Anon


Być może to nic złego, jednak w tego typu zgromadzeniach często stosuje się techniki psychomanipulacyjne, z czego ludzie wychodzą z sianem w głowie. Ja bym była ostrożna, nie mam zaufania do tego typu organizacji, zarówno świeckich, jak i kościelnych.

Już kończę offtop.
Trolololololo
Mae
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
06 sie 2013, 22:22

Depresja- fakty i mity

przez ladywind 07 sie 2013, 14:52
Mae, dobrze że się z nim rozstałaś.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez monk.2000 07 sie 2013, 17:14


Wyobraźcie sobie, że ta Marzanna to off-top.

Chodźcie bracia, los wyznawców nigdy nie był łatwy. Świadczą o tym nasze księgi!

-Jakiś mit o depresji?
-Myślę, że ludzie tak mało o niej wiedzą, że nawet nie specjalnie były okazje by powstały takie mity. :)
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do