Depresja- fakty i mity

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez Lili7 26 lip 2013, 19:00
Rebelia napisał(a):Chociaż znając życie musiałabym chyba już wcześniej umówić wizytę u protetyka, wstając rano do kibla wpadam na ściany, a co dopiero goniąc budzik.

:D
If i get it all down on paper it's no longer inside of me...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 cze 2013, 20:11

Depresja- fakty i mity

przez Agnieszka00 29 lip 2013, 01:38
Witajcie,

Przeczytałam gruntownie cały temat i przybywam ze spojrzeniem na sprawę "mitów nt. depresji" z drugiej strony. To otoczenie mnie wmawia, że mam depresję. Zdaję sobie sprawę z tego, że mój stan jest beznadziejnie słaby, ale nie jestem w stanie spojrzeć na to jako na chorobę. Nie, żaden mechanizm wyparcia. Wiem, że istnieje taka choroba (nie mniej, jak słusznie zauważyliście, ten termin jest nadużywany). Wiem, że to jest choroba, a nie fanaberia. Nie miałabym problemu z wizytą u psychiatry. Nie uważam przyznania się do problemu za słabość.

Sądzę, że jestem osobą do szpiku kości racjonalną. W nic nie wierzę - muszę wiedzieć, a depresji nie da się tak zdiagnozować (odebrać pozytywny lub negatywny wynik z laboratorium). Moja sytuacja życiowa jest, cóż, kiepska. To nie temat na zwierzenia, ale generalnie każdy aspekt życia jest problemem (obiektywnie - nie to, że narzekam i się użalam nad sobą). Jedyne, co się dla mnie w życiu liczy, to mój facet i jedna osoba z rodziny, która mnie wychowała i zastąpiła całą rodzinę. Gdyby nie oni, na pewno bym nie wiodła dłużej takiej męki zwanej życiem. Wszystko, co czuję, określiłabym jako cierpienie. Z niczego się nie cieszę, bo nie mam z czego. Nie dostrzegam w życiu nic dobrego, bo w moim nic takiego nie ma. Kiedyś określałam to wegetacją, ale dziś chciałabym innego słowa, bo wegetacja jest neutralne, a ja się męczę. Nie znoszę ludzi. Od miesiąca wychodzę z domu tylko załatwić sprawy dla tych bliskich mi osób. Jedyna motywacja, by wstać.

O co mi chodzi: uważam, że mój stan i podejście do życia to naturalna reakcja na taki stan rzeczy. Denerwuje mnie, że lekarze rodzinni za każdym razem wciskają mi antydepresanty i kierują do psychiatry/psychologa. Denerwuje mnie, gdy robią to bliskie osoby. Nie pojawiłam się na forum z uwagi na siebie. Piszę, bo przypadkiem przeczytałam ten temat. Pogodziłam się z myślą, że moje życie akurat ma taką jakość i już.

Wizja wizyty u lekarza, który przepisze mi magiczną substancję, która sprawi, że będę się lepiej czuć, jednocześnie jest kusząca i brzydzi mnie. Myślę, że (w moim przypadku) byłoby to oszustwo, zakładanie prowizorycznej maski i zgrywanie się, że w takim scenariuszu życia można się dobrze czuć.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 lip 2013, 17:33

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez hanails 30 lip 2013, 22:26
deader napisał(a):
carlosbueno napisał(a):To zakłada że problemy psychiczne są wynikiem grzesznego życia ;) a pójście do spowiedzi te grzeszki anuluje i problemy znikną, słowem mentalne średniowiecze.

Grzesznego życia? Pewnie opętania przez Szatana od razu :D


To akurat mnie nie dziwi zbytnio. Od kiedy nie poszłam do bierzmowania to do dzisiaj (że mu się chce wyciągać takie sprawy), zwłaszcza przy moim gorszym okresie, słyszę od ojca, że jestem opętana :)
Rozpadające się iluzje boleśnie ranią.
Wenlafaksyna 225mg, Olanzapina 5mg, Lorazepam 1mg, Diazepam 5mg, Kwas walproinowy 800mg
F32.3
F60.3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
15 maja 2013, 17:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja- fakty i mity

przez Kajman 31 lip 2013, 01:13
Tak się zastanawiam czy ktoś czytał w ogóle opis Forum Off-Top. To ja może przytoczę: "Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)"

A teraz proszę spojrzeć na tytuł tematu:)
Dziękuję
Szukałem mieszkania w fajnej lokalizacji. Znalazłem wymarzone dzięki mieszkania wawer
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
31 lip 2013, 01:10

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez Artemizja 31 lip 2013, 01:24
Kajman, temat jest ogłoszeniem globalnym i jest widoczny z poziomu wszystkich działów.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Depresja- fakty i mity

przez agiagi 31 lip 2013, 06:04
Agnieszka00 napisał(a):Witajcie,

Przeczytałam gruntownie cały temat i przybywam ze spojrzeniem na sprawę "mitów nt. depresji" z drugiej strony. To otoczenie mnie wmawia, że mam depresję. Zdaję sobie sprawę z tego, że mój stan jest beznadziejnie słaby, ale nie jestem w stanie spojrzeć na to jako na chorobę. Nie, żaden mechanizm wyparcia. Wiem, że istnieje taka choroba (nie mniej, jak słusznie zauważyliście, ten termin jest nadużywany). Wiem, że to jest choroba, a nie fanaberia. Nie miałabym problemu z wizytą u psychiatry. Nie uważam przyznania się do problemu za słabość.

Sądzę, że jestem osobą do szpiku kości racjonalną. W nic nie wierzę - muszę wiedzieć, a depresji nie da się tak zdiagnozować (odebrać pozytywny lub negatywny wynik z laboratorium). Moja sytuacja życiowa jest, cóż, kiepska. To nie temat na zwierzenia, ale generalnie każdy aspekt życia jest problemem (obiektywnie - nie to, że narzekam i się użalam nad sobą). Jedyne, co się dla mnie w życiu liczy, to mój facet i jedna osoba z rodziny, która mnie wychowała i zastąpiła całą rodzinę. Gdyby nie oni, na pewno bym nie wiodła dłużej takiej męki zwanej życiem. Wszystko, co czuję, określiłabym jako cierpienie. Z niczego się nie cieszę, bo nie mam z czego. Nie dostrzegam w życiu nic dobrego, bo w moim nic takiego nie ma. Kiedyś określałam to wegetacją, ale dziś chciałabym innego słowa, bo wegetacja jest neutralne, a ja się męczę. Nie znoszę ludzi. Od miesiąca wychodzę z domu tylko załatwić sprawy dla tych bliskich mi osób. Jedyna motywacja, by wstać.

O co mi chodzi: uważam, że mój stan i podejście do życia to naturalna reakcja na taki stan rzeczy. Denerwuje mnie, że lekarze rodzinni za każdym razem wciskają mi antydepresanty i kierują do psychiatry/psychologa. Denerwuje mnie, gdy robią to bliskie osoby. Nie pojawiłam się na forum z uwagi na siebie. Piszę, bo przypadkiem przeczytałam ten temat. Pogodziłam się z myślą, że moje życie akurat ma taką jakość i już.

Wizja wizyty u lekarza, który przepisze mi magiczną substancję, która sprawi, że będę się lepiej czuć, jednocześnie jest kusząca i brzydzi mnie. Myślę, że (w moim przypadku) byłoby to oszustwo, zakładanie prowizorycznej maski i zgrywanie się, że w takim scenariuszu życia można się dobrze czuć.




Rozumiem o co Ci chodzi, ale wydaje mi się ( choć sama tego często nie odczuwam ), że życie oferuje jednak jakieś chociażby minimalne bodźce, które potrafią poprawić nastrój - a ludzie z zaburzeniami ich po prostu nie dostrzegają/ nie odczuwają...(dlatego pewnie niektórzy tych osób nie rozumieją).. Nie mam pojęcia jaka jest Twoja sytuacja i na pewno nie mam zamiaru Cię oceniać ani pouczać.. Sama jestem trochę zagubiona, ale staram się z tym walczyć i nie uważam, żeby korzystanie z pomocy było czymś złym.. Wręcz przeciwnie - może mogłoby Ci to pomóc w rozwiązaniu problemów i poprawie jakości Twojego życia? Nikt nie jest doskonały, jedni zaciągają kredyty, a drudzy muszą pomóc sobie lekami..
Ja osobiście nawet nie zauważyłam, kiedy to mnie dotknęło.. działo się to tak stopniowo, że po prostu myślałam ( i wszyscy mi tak wmawiali ), że taki mam charakter:| Dopiero, kiedy w moim życiu pojawiła się osoba ze zdiagnozowaną ciężka depresją i się do niej porównałam to pomyślałam 'Boże, przecież ja mam tak samo":| Myślę, że powinnaś się cieszyć, że Twoje otoczenie zauważyło coś niepokojącego, bo obiektywnie bardzo trudno jest ocenić swój stan.. Wiem, że w takim stanie nie ma czegoś takiego jak 'dobre wspomnienia', ale postaraj się przypomnieć jaka byłaś kiedyś.. Mam nadzieję, że nie odbierzesz mnie jako kolejną osobę, która chce Ci coś wmówić, po prostu swoją wypowiedzią chciałabym Cię natchnąć do głębszej refleksji na ten temat. Pomyśl też np. o ludziach dotkniętych innymi okropnymi chorobami - oni również mogliby popaść w depresję i czuć beznadziejność sytuacji, jednak wielu z nich potrafi się mimo to cieszyć z życia.

Jeśli chodzi o diagnozę depresji to jest sposób aby chociaż oszacować swój stan - są do tego specjalne kwestionariusze, które POMAGAJĄ w diagnozie. Pomagają ( a nie dają 'plus albo minus' ), ponieważ nie są to sztywne wyznaczniki, ta choroba ma wiele paskudnych wymiarów.

Pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
31 lip 2013, 04:31

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 31 lip 2013, 11:09
deader napisał(a):
carlosbueno napisał(a):To zakłada że problemy psychiczne są wynikiem grzesznego życia ;) a pójście do spowiedzi te grzeszki anuluje i problemy znikną, słowem mentalne średniowiecze.

Grzesznego życia? Pewnie opętania przez Szatana od razu :D

ooooo to ja z piekła rodem jestem
nawet nie człowiekiem :twisted: :lol:
to stąd te rogi :twisted: bo przecież puszczalskiej laski nie mam :lol: :lol: :lol: :lol:


Agnieszka 00
depresja ma swoje objawy i jest niedoborem serotoniny noradrenaliny dopaminy
to reakcja na to co Cię spotkało ale nawet gdybyś teraz miała 10000000 powodów do szczęścia
dalej g.......... z tego i po to są antydepresanty
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez gochka 01 sie 2013, 19:14
Agnieszko, doskonale Cie rozumiem. Kilka lat dokladnie tak samo jak Ty tlumaczylam sobie moj stan. Nie uwazalam, ze to depresja. Szczerze? To bylo dla mnie poniekad ponizenie, choc tez pieknie twierdzilam, ze to zaden wstyd. W skrocie moje zycie wygladalo tak: Tata alkoholik zostawil mame i mnie dla kochanki jak mialam 3 lata. Majac 13 lat zmarla mama. Zaopiekowala sie mna ciocia, ktora zrobila to tylko by zagarnac majatek po mamie. Jej maz takze pil. Ja w okresie dojrzewania eksperymentowalam i z alkoholem i narkotykami. Gdy skonczylam 18 lat wyprowadzilam sie i myslalam, ze teraz bedzie juz pieknie. No i dupa :P Wyszlam za narkomana i hazardziste. Mimo dramatu "trzymalam sie", no bo musialam. Urodzilam dziecko, ze wszystkim bylam sama. W styczniu tamtego roku znalazlam dla siebie ratunek - terapie dla wspoluzaleznionych. Dala mi sile. Rozwiodlam sie z mezem. Zostalam sama z dzieckiem, bylo strasznie ciezko, ale bylam szczesliwa. Chyba pierwszy raz w zyciu tak szczerze, na serio szczesliwa. Cieszylo mnie wszystko. Gdy euforia minela moje smutki zaczely wracac. Nie ogarnialam sama wiele rzeczy. Praca, szkola, dom, dziecko. Nie mam nikogo do pomocy, zadnych ciotek, wujkow, itd. Gdy jeszcze pracowalam i zarabialam na tyle by przezyc bylo ok. Firma padla, stracilam prace. Na szczescie natychmiast znalazlam nastepna, ale za grosze. Juz zaczynalo brakowac, ale bylo dobrze, fajne godziny pracy, czas dla dziecka po pracy. Gdy ta praca sie skonczyla (bo to u zarzadcy wspolnot tylko na czas zebran bylo) - skonczyla sie "moja dobra passa". W miedzyczasie sprawa z ciotka o odzyskanie majatku po mamie, powoli mnie wykanczala. Nie bylam w stanie nic udowodnic - tak ladnie o wszystko zadbala w dokumentach. Wsciekalam sie, darlam sie na synka. Denerwowal mnie, nie mialam na nic czasu. Kasa zaczela sie konczyc. Moglabym powiedziec jak Ty. Ze nie mam powodow do radosci, ale to nieprawda. Powodow mam miliony. Zdrowe dziecko, znalazlam nowa prace, sprawa z ciotka sie skonczyla (mam nadzieje, ze sie nie odwola, choc i tak tylko 12% udowodnilam), jest lato, slonce, wolne weekendy, zielono na dworze. Powody do radosci sa, ale ja nie umiem sie cieszyc. Wkurzaja mnie ludzie, zazdroszcze im. Zazdrosze, ze maja rzeczy, ktorych nie mam ja. Zazdroszcze, ze maja rodziny do pomocy, zazdroszcze, ze maja kase, zazdroszcze, ze nie sa sami. Wyszlam z takiej matni, a na dzien dzisiejszy nie umiem sie cieszyc. Ja nie rozumiem tego co sie ze mna podzialo i w zasadzie nie musze rozumiec. Po prostu chce byc szczesliwa. Widzisz, tak sobie mysle, ze my z depresja wiemy doskonale wszystko jak powinnismy i co powinnismy. Rzecz w tym, ze nie umiemy, nie mamy sily, checi sie do tego zabrac. I ten brak zrozumienia.., ktory siedzi tylko w naszych glowach.
Codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już przesadziłam..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
01 sie 2013, 18:45
Lokalizacja
Legnica

Depresja- fakty i mity

przez mifune85 04 sie 2013, 22:25
Czasami się zastanawiam czy w ogóle istnieją jakieś obiektywne fakty na temat depresji?Zdrowi wybierają sobie to co im pasuje do ich obrazu świata a my, chorzy też często tak robimy. Ile to ludzi nabiera się na depresje w wyniku candidy, niedoborów itd. Jak jedna teoria na temat naszych dolegliwości upada to łapiemy się następnych. Ja ostatnio nie mam już żadnej teorii i wytłumaczenia mojego stanu i czuje się z tym źle. Ostatnio zaczynam także rewidować swoje poglądy na temat działania leków antydepresyjnych choć nadal uważam że w naszym przypadku są najbardziej skuteczne. A może to jedyna, choćby częściowo skuteczne metoda na nasze dolegliwości
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 lip 2012, 11:02

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 04 sie 2013, 22:28
naszym przypadku są najbardziej skuteczne. A może to jedyna, choćby częściowo skuteczne metoda na nasze dolegliwości

Ale nawet one nie ruszą z miejsca jak we krwi będzie niski poziom kwasów Omega 3 i kwasu foliowego.
Czytałem o tym ,że czasem przyczyną nieskuteczności leków antydepresyjnych jest własnie to co wymieniłem powyżej . W depresji rzecz jasna , bo nerwice to stare ciotki,inna bajka.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Depresja- fakty i mity

przez wezyru 05 sie 2013, 00:00
no dobra ale jak uzupełnić te kwasy... kolejne piguły...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 sie 2013, 23:58

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez beedee 05 sie 2013, 12:37
wezyru, Ryby! Ryby mają mnóstwo tych kwasów, i są niesamowicie zdrowe :-) Naprawdę można świetnie odżywiać organizm omijając branie piguł, wystarczy wiedzieć, co jeść :-)
wenlafaksyna 112.5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
01 sie 2013, 14:20
Lokalizacja
071

Depresja- fakty i mity

przez mifune85 05 sie 2013, 12:39
Kalebx3 napisał(a):
naszym przypadku są najbardziej skuteczne. A może to jedyna, choćby częściowo skuteczne metoda na nasze dolegliwości

Ale nawet one nie ruszą z miejsca jak we krwi będzie niski poziom kwasów Omega 3 i kwasu foliowego.
Czytałem o tym ,że czasem przyczyną nieskuteczności leków antydepresyjnych jest własnie to co wymieniłem powyżej . W depresji rzecz jasna , bo nerwice to stare ciotki,inna bajka.


to o kwasach omega-3 i foliowym to był żart?
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 lip 2012, 11:02

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez Abbey 06 sie 2013, 14:43
carlosbueno napisał(a):
deader napisał(a):
Dżejm napisał(a):"jak byś poszedł do spowiedzi to byś się czuł dobrze"

O matko i córko, to powinno trafić do Księgi Rekordów Guinessa :D

To zakłada że problemy psychiczne są wynikiem grzesznego życia ;) a pójście do spowiedzi te grzeszki anuluje i problemy znikną, słowem mentalne średniowiecze.

Na naszej pierwszej katechezie w liceum facet ni z gruchy, ni z pietruchy zaczął o tym mówić i krytykować wszystkich, którzy cierpią na problemy psychiczne, ale to problemy duszy z ich winy - bo odwrócili się od kościoła. Ciemnogród chyba nieźle się trzyma.
I z tego co wiem, to człowiek całą swoją naukę opiera na tym przekonaniu i cały czas o nim wspomina - choćby przeglądając zeszyt z notatkami innych można mieć takie wrażenie. Nie dziwię się, że wyrasta kolejne pokolenie totalnych ignorantów, bo jestem pewna, że nie tylko on robi takie pranie mózgu.
Może dlatego też znajomi traktują mnie jeszcze inaczej :pirate:
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do