Depresja- fakty i mity

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 13 sie 2013, 13:10
Trzeba kombinowac z dawką wtedy, dolozyc jakis normotymik albo po prostu lek zmienic. Ech.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez khaleesi 13 sie 2013, 13:10
Dark Passenger napisał(a):1) Sama nie przejdzie. Tzn. epizod depresyjny może samoczynnie ustąpić bez żadnej interwencji, ale jeśli mamy zaburzenia depresyjne nawracające to każdy kolejny epizod depresji w przyszłości będzie gorszy i dłużej rozciągnięty w czasie.
2) Nie. Leki też nie są cudowną metodą, która nam zagwarantuje nieetykalność. Niektorzy musza jeszcze długo być na dawce podtrzymującej, a jeszcze inni żreć do końca życia. No ale obecnie nie ma chyba innego rozwiazania.
3) Patrz pkt. 1)- tak i nie. zalezy czy to jednostkowy epizod czy przedsionek czegoś gorszego.

Generalnie każdy kolejny epizod depresji zwieksza ryzyko pojawienia się kolejnego- i ze bedzie on dłuższy i bardziej dotkliwy. Po pieciu takich epizodach mamy juz pewność, że bedziemy się z tym gównem borykac do usranej smierci. Tak nam przynajmniej tłumaczyli na evencie z okazji Dnia Zdrowia Psychicznego.

:why: Tylko się pochlastać
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Depresja- fakty i mity

przez ladywind 13 sie 2013, 13:11
Dark Passenger napisał(a):Trzeba kombinowac z dawką wtedy, dolozyc jakis normotymik albo po prostu lek zmienic. Ech.


masakra jednym słowem :-|
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez k123 13 sie 2013, 14:43
Rodzina potrafi zniszczyć młodego człowieka, ja miałam zaburzenia od podstawówki, kiedy to zamykałam się w swoim pokoju, zasłaniałam okna, puszczałam smutna muzykę i rzucałam poduszkami o ścianę, ale jakoś nikt się tym zbytnio nie przejął, chociaż mieszkałam z rodzicami, dziadkami i starszymi siostrami. Jedyny moment w życiu, kiedy mama zabrała mnie do psychiatry (ale na psychoterapię już szkoda pieniędzy) był kiedy w gimnazjum wróciła z pracy a ja leżałam na dworze i się nie ruszałam i nie odzywałam. W tajemnicy oczywiście, a jak inaczej. No muszę powiedzieć, że jak byłam w podstawówce babcia się mną przejmowała, ale raczej w kategorii że widocznie ktoś robi mi krzywdę.

Ja więc w rodzinie zawsze uchodziłam za osobę dziwną która nikogo nie lubi (bo zawsze starałam się być sama i się w ogóle do nich nie odzywałam, trudno się też dziwić kiedy mnie codziennie ranili), nikt nie pomyślał, że może trzeba mi pomóc. Tak więc w rodzinie jestem raczej nielubiana i pomijana. Tak bardzo chciałam umrzeć albo się wyprowadzić, że dokonałam dzieła życia (zwykle się boję cokolwiek zrobić) i teraz mam mieszkanie - cóż, życie lub śmierć.

Teraz czasami coś im się weźmie żeby mi "pomóc", co objawia się znanymi wszystkim "prawdami objawionymi"
1. Powinni mnie zwolnić z firmy rodzinnej, aby ktoś mi pokazał jakie jest prawdziwe życie, wtedy przestanę się nad sobą użalać i docenię co mam, ciężka praca mnie wzmocni psychicznie
2. Powinnam się nie ośmieszać szukając psychiatry i psychologa, bo to tylko tłumaczenie swojego lenistwa i nieróbstwa, bo od siedzenia w domu wpadam w marazm
3. Zamiast inwestować w lekarza lepiej zainwestować w wyjścia z domu i sport, bo lekarze to popierdółki, oszuści żerujący na słabych i wyrzucone pieniądze, a takie wyjścia by mi pomogły (bo im pomaga..)
4. Mam lęki bo mam za mało zajęć i za dużo myśle o sobie
5. Powinnam być miła i sympatyczna dla ludzi bez względu na swój humor, zawsze powinnam go ukrywać, bo tylko psuje wszystkim dookoła humor
6. Jak wezmę się za siebie i przestanę nad sobą użalać to mi przejdzie
7. Za dobrze miałam całe życie i mi odbiło
8. Dyskutując chcę wzbudzić w nich wyrzuty sumienia
9. Każdy ma nerwicę
10. Mają nerwicę jak na mnie patrzą jak się nad sobą użalam

Jak już gdzieś pisałam, moich rodziców było stać na leczenie ale są zbytnimi ignorantami, teraz ja będę inwestować w to każdy grosz, w leczenie tego co pogłębiali latami. Młodzi ludzie cierpią i nawet nie mogą sami sobie pomóc bo maja pieniądze tylko od rodziców.

Dla mnie zaburzenia psychiczne są gorsze niż każda inna choroba - prawie nikt nie rozumie, nie wierzy, szykanuje, nie wspiera, znajomi nie spotykają się z tobą bo zachowujesz się jakbyś ich nie lubił. Trzeba to trzymać w tajemnicy, nie oszukujmy się. A jka trafisz do psychiatryka? Wszyscy się od Ciebie odwrócą. Kiedy będziesz w innym szpitalu z powodu "prawdziwej choroby" to codziennie ktoś przyjdzie z kwiatami i nawet Ci z którymi nie rozmawiałeś od roku ze wzruszeniem Cię odwiedzą, bliscy dbają, żeby Ci niczego nie brakowało.. A my co? Ehh..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
03 lip 2012, 18:46
Lokalizacja
Wielkopolska

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez deader 13 sie 2013, 15:57
k123, przykro mi to mówić ale nie do końca mogę się podpisać pod twoimi obserwacjami. Jest sporo prawdy w tym co piszesz, ale też po części mam wrażenie że sobie "dopisałaś" co nieco, przesoliłaś. Nie chcę "najeżdżać", ale sporo tego o czym piszesz doświadczyłem na sobie i... wnioski wyciągam nieco odmienne.

Też za małolata robiłem z pokoju "kryptę" z wiecznie zasłoniętymi oknami, też puszczałem smutną muzykę i nikt się tym nie przejmował. Wtedy miałem to rodzicom za złe, dziś wiem że nie przejmowali się tym bo jedyne co mi "dolegało" to chęć zwrócenia na siebie uwagi, typowe nastoletnie porypane nastroje. Dzisiaj jak patrzę wstecz to nie czuję żalu do rodziców tylko śmieję się z siebie, byłem emo jeszcze zanim je wymyślono :P

Ten "dekalog" generalnie faktycznie jest mało sensowny, ale w jednym moim zdaniem mają rację:
"5. Powinnam być miła i sympatyczna dla ludzi bez względu na swój humor, zawsze powinnam go ukrywać, bo tylko psuje wszystkim dookoła humor"
Nie wiem czemu miałoby to być złe. Gdyby tak każdy mógł w pracy przejawiać swoje prawdziwe emocje zamiast szczerzyć zęby w uśmiechu nr.5 to, uomatko, apokalipsa by chyba nastąpiła. Wyobrażasz sobie że idziesz do sklepu gdzie pani kasjerka z depresją powooooooliiiiiii nabiiiiiiiiijaaaaaaa ciiiiiiiiiiii towaaaaaaaaaaaryyyyyyyy wzdychając przy każdym piknięciu kasy..? Wyobrażasz sobie że idziesz do banku zdeponować pieniądze i trafiasz na gościa którego poprzedniego dnia zdradziła żona więc wyżywa się na tobie, wrzeszcząc, wyklinając a na koniec stwierdzając że nie przyjmuje twoich pieniędzy, bo nie ma na to humoru?
Moim zdaniem to właśnie jeden z kroków w walce o szczęśliwy żywot - umiejętność przywdziania maski adekwatnej do sytuacji.

"nikt nie rozumie, nie wierzy, szykanuje, nie wspiera, znajomi nie spotykają się z tobą bo zachowujesz się jakbyś ich nie lubił. Trzeba to trzymać w tajemnicy, nie oszukujmy się" - współczuję takich znajomych, bo moi na szczęście nie są tak ograniczeni. Nawet jeden koleżka który naśmiewa się z psychologii, psychiatrii, uważa że leki to tylko legalne narkotyki - nie ma nic przeciwko temu żeby się ze mną spotkać (i najczęściej podebatować nad idiotyzmem, jego zdaniem, mojego leczenia ;) ). To właśnie rodzina nic nie wie o tym co przechodzę, myślą że wszystko jest ze mną OK, jestem wręcz stawiany za wzór od kilku lat. A ja nie mam im tego za złe. Nie potrzebują o tym wiedzieć, mają swoje problemy. Ja mam swoje. Poradzę sobie z nimi tak albo inaczej, ale sam.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez k123 13 sie 2013, 17:04
Myślę, że zależy od przypadku, ja nie byłam "emo". Miałam silną fobię szkolną, do tego siostry ciągle się na mnie wyżywały, rodzice w pracy. Nie oszukuję się, wiadomo że też chciałam zwrócić na siebie uwagę, ale jak to dziecko, pragnęłam wsparcia i miłości. Fobia szkolna potrafi być koszmarem, szczególnie jeśli nie masz nikogo bliskiego.

Jeśli chodzi o okazywanie emocji to oczywiście jestem świadoma tego, jak należy zachowywać się w pracy, w szczególności przy kliencie. Miałam raczej na myśli to, iż przykazanie to liczy się np w gronie rodzinnym, kiedy trzeba się na siłę uśmiechać, żeby wszyscy z czystym sumieniem mogli stwierdzić, ze wszystko jest ok. A raczej naturalnym jest, że jeśli rodzice (ze względów kosztów terapii) są jedynymi osobami które mogą Ci pomóc, to nie chcesz, żeby spokojnie żyli z przekonaniem, że nic Ci nie jest.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
03 lip 2012, 18:46
Lokalizacja
Wielkopolska

Depresja- fakty i mity

przez Dżejmson 13 sie 2013, 17:12
monk.2000, świetny ten demotywator z poprzednich stron.
Ja jestem wierzący, choć niepraktykujący. Nie chodzę do kościoła, bo nie uważam księży za wysłanników Boga, jak to się zwykło mawiać i nie wierzę w ich powołania. Owszem, w Boga wierzę, ale nie zgadzam się z większością tez głoszonych przez kościół (najbardziej denerwuje mnie to, że księża namawiają na posiadanie kilku dzieci, a nie rozumieją, że dzieci to wielki wydatek i nie każdego na to stać).Znam księży, którzy są w porządku, którzy nawet chorych psychicznie traktują na równi z innymi ludźmi i po prostu mają ich za chorych, a nie nawiedzonych. Znam nawet księdza, który leczy się u psychiatry (dowiedziałem się przypadkiem). Nie zrozumcie mnie źle, nie najeżdżam na kościół. Nie jestem ani po stronie ateistów, którzy przesadzają z nienawiścią do religii, ani po stronie osób, które wszystkie nadzieje pokładają w religii i zamiast robić coś ze swoim życiem, żeby było lepsze, modlą się i czekają na cud. Nie lubię tezy, że wszystko jest w rękach Boga i dlatego można siedzieć z założonymi rękami, bo będzie co będzie. Każdy człowiek jest odpowiedzialny za to co tu i teraz, choć niestety wszystkiego nie da się zmienić
Po prostu swoją wiedzę lubię opierać na nauce. Moim zdaniem w naukę powinno się dużo inwestować. Przecież to ludzie odkrywają inne planety, badają je, wynajdują lekarstwa na śmiertelne choroby, tłumaczą nam różne zachodzące w świecie zjawiska fizyczne, biologiczne. Spodobało mi się kiedyś czyjeś zdanie, że gdyby Bóg nie chciał, żeby człowiek mógł latać, to nie dałby mu wyobraźni ;)
Dżejmson
Offline

Depresja- fakty i mity

przez Dżejmson 13 sie 2013, 17:12
monk.2000, świetny ten demotywator z poprzednich stron.
Ja jestem wierzący, choć niepraktykujący. Nie chodzę do kościoła, bo nie uważam księży za wysłanników Boga, jak to się zwykło mawiać i nie wierzę w ich powołania. Owszem, w Boga wierzę, ale nie zgadzam się z większością tez głoszonych przez kościół (najbardziej denerwuje mnie to, że księża namawiają na posiadanie kilku dzieci, a nie rozumieją, że dzieci to wielki wydatek i nie każdego na to stać).Znam księży, którzy są w porządku, którzy nawet chorych psychicznie traktują na równi z innymi ludźmi i po prostu mają ich za chorych, a nie nawiedzonych. Znam nawet księdza, który leczy się u psychiatry (dowiedziałem się przypadkiem). Nie zrozumcie mnie źle, nie najeżdżam na kościół. Nie jestem ani po stronie ateistów, którzy przesadzają z nienawiścią do religii, ani po stronie osób, które wszystkie nadzieje pokładają w religii i zamiast robić coś ze swoim życiem, żeby było lepsze, modlą się i czekają na cud. Nie lubię tezy, że wszystko jest w rękach Boga i dlatego można siedzieć z założonymi rękami, bo będzie co będzie. Każdy człowiek jest odpowiedzialny za to co tu i teraz, choć niestety wszystkiego nie da się zmienić
Po prostu swoją wiedzę lubię opierać na nauce. Moim zdaniem w naukę powinno się dużo inwestować. Przecież to ludzie odkrywają inne planety, badają je, wynajdują lekarstwa na śmiertelne choroby, tłumaczą nam różne zachodzące w świecie zjawiska fizyczne, biologiczne. Spodobało mi się kiedyś czyjeś zdanie, że gdyby Bóg nie chciał, żeby człowiek mógł latać, to nie dałby mu wyobraźni ;)
Dżejmson
Offline

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez deader 13 sie 2013, 17:26
k123, fakt, "w gronie rodzinnym" maskowanie jest trudniejsze. I bardziej wkurza jeśli tylko na rodzinie można "polegać". Ale, mimo to, rozumiem trochę to podejście. Dla mnie na przykład koszmarem były pierwsze miesiące po "owdowieniu" kiedy wpadałem "odbębnić" wizytę u babci, której nie mogłem na pytanie "co tam słychać" odpowiedzieć "a wiesz, babciu, beznadzieja, moja dziewczyna nie żyje" - nigdy nie będę jej mógł o tym powiedzieć bo boję się że biedaczka umarłaby z żalu że mnie coś takiego spotkało. Więc zawsze przywdziewałem uśmiech numer 5 i mówiłem że wszystko w porządku... I z tą decyzją w pewien sposób "zgrałem" się z moimi rodzicami, bo poprosili mnie właśnie delikatnie żebym babci o tym nie mówił - ale ja od początku wiedziałem że tak będę musiał postąpić, zanim z tą prośbą do mnie uderzyli.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Depresja- fakty i mity

przez Agnieszka00 13 sie 2013, 20:32
Mam pytanie odnośnie do odpowiedzi Dark Passenger, gdzie było sporo o epizodach depresji. Opiszcie mi, proszę, jaki stan występuje między epizodami. Wydawało mi się, że depresja to, mniej więcej, stabilny, trwały stan obniżenia nastroju - zatem to mit, tylko mi się wydawało?

Jeśli ktoś od lat nie czuł się dobrze i jest to stałe, nie ma tu nic epizodycznego, nie widzi w niczym sensu, nic nie sprawia przyjemności, swoje emocje opisałby jako rozrywający, wewnętrzny ból istnienia, obowiązki i wszelkie czynności stara się wykonywać bezmyślnie, żeby jakoś - na pozór - funkcjonować, najchętniej spałby 24/7, odczuwa permanentne i silne przemęczenie, ale nie ma myśli ani prób samobójczych, bo trzyma go tu obowiązek pomocy dwóm bliskim, chorym osobom (nie ma w tej świadomości nic poprawiającego nastrój, co zresztą rodzi poczucie winy) - to można podejrzewać chorobę czy to tylko reakcja na sytuację? Ta granica wydaje się bardzo płynna.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 lip 2013, 17:33

Depresja- fakty i mity

przez mifune85 13 sie 2013, 21:54
Agnieszka00 napisał(a):Mam pytanie odnośnie do odpowiedzi Dark Passenger, gdzie było sporo o epizodach depresji. Opiszcie mi, proszę, jaki stan występuje między epizodami. Wydawało mi się, że depresja to, mniej więcej, stabilny, trwały stan obniżenia nastroju - zatem to mit, tylko mi się wydawało?

Jeśli ktoś od lat nie czuł się dobrze i jest to stałe, nie ma tu nic epizodycznego, nie widzi w niczym sensu, nic nie sprawia przyjemności, swoje emocje opisałby jako rozrywający, wewnętrzny ból istnienia, obowiązki i wszelkie czynności stara się wykonywać bezmyślnie, żeby jakoś - na pozór - funkcjonować, najchętniej spałby 24/7, odczuwa permanentne i silne przemęczenie, ale nie ma myśli ani prób samobójczych, bo trzyma go tu obowiązek pomocy dwóm bliskim, chorym osobom (nie ma w tej świadomości nic poprawiającego nastrój, co zresztą rodzi poczucie winy) - to można podejrzewać chorobę czy to tylko reakcja na sytuację? Ta granica wydaje się bardzo płynna.


Poczytaj o dystymii.
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 lip 2012, 11:02

Depresja- fakty i mity

przez ladywind 13 sie 2013, 22:15
Agnieszka00, jutro rzuce tu link do opisu epizodów depresyjnych jaki dzisiaj udało mi się ściągnąć ,tam jest ciekawie opisane .
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Depresja- fakty i mity

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 14 sie 2013, 08:11
Agnieszka00, Jest ktoś w sposób ciągły doświadcza objawów depresyjnych to jest to szczególny przypadek depresji przewlekłej-dystymia.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Depresja- fakty i mity

przez ala1983 14 sie 2013, 19:39
Dark Passenger, Dobrze, że napisałeś dystymia, bo w endogenną jakoś trudno mi uwierzyć. Ciężka depresja bez przyczyny? Zawsze jest przyczyna. A jak jest przyczyna to już podchodzi pod reaktywną.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do