Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy to już depresja?


madalenka_94

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć,

pewnie od około dwóch tygodni nie było takiego dnia, żebym nie płakała. Czuję się odrzucona, niechciana... To zaczęło się tak nagle. Zdarzało mi się wcześniej czasem nie mieć humoru bez powodu, ale teraz dzień w dzień. Potrafię sobie spokojnie siedzieć i nagle wybuchnąć płaczem, tak po prostu. Nie wiem, czy jest jakiś konkretny powód. Nie akceptuję siebie. Wręcz nienawidzę swojego wyglądu, wszystkiego. W dodatku mam problem z budowaniem związków międzyludzkich. Nie że w ogóle z nikim się nie trzymam. Mam chłopaka, 2 przyjaciółki. Teraz jestem na pierwszym roku studiów, starałam się od początku przełamać moją nieśmiałość i trzymać się z ludźmi. Ale odrzucili mnie. Kiedy jestem z kimś sam na sam, jest w miarę ok, choć nie zawsze, ale kiedy jestem z kilkoma osobami, już jestem wyrzucona poza. Kiedy ostatnio czekałam na zajęcia z koleżanką i kolegą i rozmawiałam z nimi, prawie w ogóle nie patrzyli na mnie, kiedy mówiłam. Kiedy kolega się wypowiadał, patrzył tylko na nią (między nimi nic nie ma, po prostu to ja byłam niezauważona). Myślałam, że zaprzyjaźnię się z nim, bo na początku strasznie dużo rozmawialiśmy. Teraz mnie odrzuca. Źle się czuję na studiach, nie potrafię się przebić. Nie potrafię też mówić o swoich uczuciach, wolę napisać. Poza tym w domu też nie czuję się dobrze. Rodzice krzyczą na mnie bez powodu, denerwują się, kiedy nie mam humoru... Tak jakbym nie mogła... Zbyt wiele ode mnie wymagają, zbyt wiele nakładają na mnie ograniczeń, traktują jak małe dziecko (mam 19 lat). Może to wszystko powoduje moje przybicie. Nie wiem. Czasem nie mam nawet siły płakać. A czasem tak rozpiera mnie agresja, że mam ochotę walić w ściany rękami, kopnąć, rzucić czymś i wrzeszczeć. Czasem niestety się tnę. Ludzie chyba jakoś nie przejmują się moim stanem. W sumie sama nie wiem, czy chcę, żeby się przejmowali. Chyba tylko mój chłopak w miarę mi pomaga. Mimo to, czuję się strasznie. Chyba nie chcę iść do psychologa. Boję się. Nie wiem czemu, tak po prostu się boję. Czuję, że nie będzie lepiej. Chcę, żeby było, ale to jest silniejsze. Od tych mniej więcej dwóch tygodni mam dodatkowo silne bóle i zawroty głowy. Czy to już może być depresja? Co mam robić? Nie chcę bezsilnie siedzieć i tonąć we łzach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć,

pewnie od około dwóch tygodni nie było takiego dnia, żebym nie płakała. Czuję się odrzucona, niechciana... To zaczęło się tak nagle. Zdarzało mi się wcześniej czasem nie mieć humoru bez powodu, ale teraz dzień w dzień. Potrafię sobie spokojnie siedzieć i nagle wybuchnąć płaczem, tak po prostu. Nie wiem, czy jest jakiś konkretny powód. Nie akceptuję siebie. Wręcz nienawidzę swojego wyglądu, wszystkiego. W dodatku mam problem z budowaniem związków międzyludzkich. Nie że w ogóle z nikim się nie trzymam. Mam chłopaka, 2 przyjaciółki. Teraz jestem na pierwszym roku studiów, starałam się od początku przełamać moją nieśmiałość i trzymać się z ludźmi. Ale odrzucili mnie. Kiedy jestem z kimś sam na sam, jest w miarę ok, choć nie zawsze, ale kiedy jestem z kilkoma osobami, już jestem wyrzucona poza. Kiedy ostatnio czekałam na zajęcia z koleżanką i kolegą i rozmawiałam z nimi, prawie w ogóle nie patrzyli na mnie, kiedy mówiłam. Kiedy kolega się wypowiadał, patrzył tylko na nią (między nimi nic nie ma, po prostu to ja byłam niezauważona). Myślałam, że zaprzyjaźnię się z nim, bo na początku strasznie dużo rozmawialiśmy. Teraz mnie odrzuca. Źle się czuję na studiach, nie potrafię się przebić. Nie potrafię też mówić o swoich uczuciach, wolę napisać. Poza tym w domu też nie czuję się dobrze. Rodzice krzyczą na mnie bez powodu, denerwują się, kiedy nie mam humoru... Tak jakbym nie mogła... Zbyt wiele ode mnie wymagają, zbyt wiele nakładają na mnie ograniczeń, traktują jak małe dziecko (mam 19 lat). Może to wszystko powoduje moje przybicie. Nie wiem. Czasem nie mam nawet siły płakać. A czasem tak rozpiera mnie agresja, że mam ochotę walić w ściany rękami, kopnąć, rzucić czymś i wrzeszczeć. Czasem niestety się tnę. Ludzie chyba jakoś nie przejmują się moim stanem. W sumie sama nie wiem, czy chcę, żeby się przejmowali. Chyba tylko mój chłopak w miarę mi pomaga. Mimo to, czuję się strasznie. Chyba nie chcę iść do psychologa. Boję się. Nie wiem czemu, tak po prostu się boję. Czuję, że nie będzie lepiej. Chcę, żeby było, ale to jest silniejsze. Od tych mniej więcej dwóch tygodni mam dodatkowo silne bóle i zawroty głowy. Czy to już może być depresja? Co mam robić? Nie chcę bezsilnie siedzieć i tonąć we łzach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety przez internet nikt Ci nie postawi trafnej diagnozy. Jeżeli faktycznie w ciągu ostatnich dwóch tygodni nie odczuwałaś w ogóle przyjemności z robienia czegokolwiek, to niestety, ale jedynym wyjściem będzie tutaj wizyta u specjalisty. Najlepiej chyba zarówno u psychiatry, jak i psychologa. Pierwszy przepisze jakieś leki, które powinny podziałać na Twój nastrój, natomiast psycholog ustali przyczynę Twojego aktualnego stanu i pomoże Ci się z nią uporać.

Faktycznie sporo wskazuje na to, że możesz mieć depresję. Pamiętaj, że to nie katar i sama (jeśli jest) nie przejdzie za jakiś czas, zwłaszcza, że środowisko w jakim się obracasz (z wyjątkiem Twojego chłopaka) nie bardzo sprzyja polepszeniu samopoczucia.

Wiem, że łatwo mi mówić, ale co do ludzi na studiach to po prostu ich olej. Skoro nie zwracają na Ciebie uwagi, to nie ma się co przejmować ich zdaniem. Wiem, że to boli w jaki sposób Cię traktują, ale jedynym korzystnym dla Ciebie sposobem uporania się z tym jest właśnie ignorowanie ich. Poniesiesz mniejsze koszty emocjonalne.

Poza tym, jak sprawa stoi z Twoimi zainteresowaniami? Co studiujesz? Lubisz to co robisz? Jakieś hobby?

Swoją drogą wiem co czujesz odnośnie rodziców. Też mnie trochę traktują jak dzieciaka, mimo 22 lat na karku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety przez internet nikt Ci nie postawi trafnej diagnozy. Jeżeli faktycznie w ciągu ostatnich dwóch tygodni nie odczuwałaś w ogóle przyjemności z robienia czegokolwiek, to niestety, ale jedynym wyjściem będzie tutaj wizyta u specjalisty. Najlepiej chyba zarówno u psychiatry, jak i psychologa. Pierwszy przepisze jakieś leki, które powinny podziałać na Twój nastrój, natomiast psycholog ustali przyczynę Twojego aktualnego stanu i pomoże Ci się z nią uporać.

Faktycznie sporo wskazuje na to, że możesz mieć depresję. Pamiętaj, że to nie katar i sama (jeśli jest) nie przejdzie za jakiś czas, zwłaszcza, że środowisko w jakim się obracasz (z wyjątkiem Twojego chłopaka) nie bardzo sprzyja polepszeniu samopoczucia.

Wiem, że łatwo mi mówić, ale co do ludzi na studiach to po prostu ich olej. Skoro nie zwracają na Ciebie uwagi, to nie ma się co przejmować ich zdaniem. Wiem, że to boli w jaki sposób Cię traktują, ale jedynym korzystnym dla Ciebie sposobem uporania się z tym jest właśnie ignorowanie ich. Poniesiesz mniejsze koszty emocjonalne.

Poza tym, jak sprawa stoi z Twoimi zainteresowaniami? Co studiujesz? Lubisz to co robisz? Jakieś hobby?

Swoją drogą wiem co czujesz odnośnie rodziców. Też mnie trochę traktują jak dzieciaka, mimo 22 lat na karku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj, przede wszystkim może nie nazywaj od razu swojego stanu depresją czy też nie. Nie jesteś sama w stanie tego stwierdzić, a poprzez internet, też nie radzę szukać diagnozy, bo to nie jest Tobie potrzebne.

 

Jeśli czujesz, że sama ze swoim stanem nie dasz sobie rady, niestety, ale musisz iść do psychologa. Pisałaś, że się boisz, ale tutaj nie ma czego się bać, do psychologa chodzą ludzie z różnymi problemami i to tylko stereotypowe myślenie, że chodzą tylko jacyś "inni". Nie możesz zakładać z góry, że Tobie nie pomoże, bo jeśli jeden nie, to może inny.

 

Masz "swoich ludzi", nie musisz być kochana i akceptowana przez wszystkich i nie staraj się być taka na siłę. Jeśli ktoś Cię ignoruje, to po prostu z takim człowiekiem nie rozmawiaj. Jeśli będziesz cenić i szanować siebie, będą robić to inni ludzie także. Warto też pamiętać, że najpierw musimy pokochać siebie, żeby pokochali nas inni...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj, przede wszystkim może nie nazywaj od razu swojego stanu depresją czy też nie. Nie jesteś sama w stanie tego stwierdzić, a poprzez internet, też nie radzę szukać diagnozy, bo to nie jest Tobie potrzebne.

 

Jeśli czujesz, że sama ze swoim stanem nie dasz sobie rady, niestety, ale musisz iść do psychologa. Pisałaś, że się boisz, ale tutaj nie ma czego się bać, do psychologa chodzą ludzie z różnymi problemami i to tylko stereotypowe myślenie, że chodzą tylko jacyś "inni". Nie możesz zakładać z góry, że Tobie nie pomoże, bo jeśli jeden nie, to może inny.

 

Masz "swoich ludzi", nie musisz być kochana i akceptowana przez wszystkich i nie staraj się być taka na siłę. Jeśli ktoś Cię ignoruje, to po prostu z takim człowiekiem nie rozmawiaj. Jeśli będziesz cenić i szanować siebie, będą robić to inni ludzie także. Warto też pamiętać, że najpierw musimy pokochać siebie, żeby pokochali nas inni...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tym bardziej powinnaś skorzystać z pomocy psychologa. Przy niskiej samoocenie faktycznie widzi się w znacznej przewadze własne niedoskonałości, ale zalet i mocnych stron na pewno Ci nie brakuje, tylko musisz sobie pomóc je z siebie wydobyć na światło dzienne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tym bardziej powinnaś skorzystać z pomocy psychologa. Przy niskiej samoocenie faktycznie widzi się w znacznej przewadze własne niedoskonałości, ale zalet i mocnych stron na pewno Ci nie brakuje, tylko musisz sobie pomóc je z siebie wydobyć na światło dzienne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z poprzednikami, jeśli chodzi o zmianę myślenia, ale radziłabym też zacząć działać. babol440 pisał, żeby ignorować ludzi. Ja myślę, że to nie pomoże. Jeśli ich lubisz i zależy Ci na tym obszarze Twojego życia, nie ignoruj go. Wycofanie się czasami jest dobrym pomysłem, ale nie w momencie, kiedy będziesz studiowała z tymi ludźmi jeszcze parę lat. Zastanów się, co zrobić, żeby Cię polubili. Nie musisz być duszą towarzystwa, możesz być introwertykiem, który nie odzywa się, jeśli nie musi, ale takich ludzi też się ceni. Radziłabym poczytać o relacjach międzyludzkich, przełamywaniu nieśmiałości i nawiązywaniu kontaktów. Najlepiej kup jakąś książkę, która jest ceniona i pomogła wielu osobom. To moja rada- nie dostosowuj się do sytuacji, spokojnie zacznij ją poprawiać.

 

I Carioka ma moim zdaniem rację odnośnie szukania diagnozy. Uznaj, że masz gorszy humor, nie staraj się tego określić na siłę. Jeśli uważasz, że potrzebujesz pomocy, idź do psychologa. Pamiętam, że przed moją pierwszą wizytą (w sumie szybko je skończyłam, byłam 3 razy i nawet nie zdążyli odkryć, czy rzeczywiście mam nerwicę) bałam się, że lekarz mnie wyśmieje i powie, że przesadzam, a moje lęki są normalne. Jeśli Twój niepokój także dotyczy tego, nie musisz się obawiać. Do psychologa chodzą czasami osoby bez zaburzeń psychicznych. Po prostu, z jakimiś dolegliwościami, problemami. Ty jak najbardziej też możesz skorzystać ;)

 

Najważniejsze jednak, że chcesz, aby było lepiej i zareagowałaś bardzo szybko. Nie pozwól sobie w tym zostać. Jeśli określisz siebie jako człowieka z depresją, zaczniesz tak po prostu o sobie uważać, możesz zacząć traktować ten stan jak sposób na życie. To się dzieje automatycznie. Po jakimś czasie patrzysz na siebie przez pryzmat depresji, nie jesteś w stanie przeżyć szczęśliwego dnia bez myślenia, że to krok naprzód, ale pewnie zaraz będzie gorzej.

Najważniejsze: potraktuj to, jako stan przejściowy! Jesteś na takim etapie, że jeśli zaczniesz pracować nad zmianą swoich nawyków myślowych i wprowadzisz kilka zmian w swoim życiu, spokojnie z tego wyjdziesz. Nie wmawiaj sobie, że tak będzie całe życie, bo kiedy zrobi się gorzej zaczniesz sobie zadawać pytanie: jak mogłam nie zainterweniować wcześniej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×