Depresja a motywacja

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

jak obudzić w sobie motywację?

przez iman 14 wrz 2006, 06:07
Zadaje to pytanie w nadzieji, że ktoś podzieli się ze mną jakimś sposobem na to żeby dzień nie upływał na spaniu, patrzeniu się w ścianę i robieniu innych bezsensownych rzeczy zamiast tego co nakazuje zdrowy rozsądek. I nie chodzi mi już o rozrywki czy życie towarzyskie, mam na myśli prozaiczne czynności, jak prysznic czy odkurzanie, o codzienne obowiązki wynikające z tego kim jesteśmy- o naukę, o kontakt ze znajomymi. Nie ma rzeczy która jest w stanie zmusić mnie do robienia tego wszystkiego... ani poczucie obowiązku, ani wstyd i poczucie winy,że tych obowiązków nie wypełniam... ani kara, ani nagroda...
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

przez Martusia 16 wrz 2006, 18:02
jeszcze niedawno czulam się wlaśnie tak.
Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć co pomogło.
Terapeuta powiedzial mi, że aby walczyć z depresją trzeba ją zaakceptować i robić "coś cokolwiek".
Np. jeśli pojawila myśl, żeby odkurzyć dywan, nie zwracaj uwagi na brak sił i ochoty, ale zacznij odkurzać.
I tak ze wszystkim, z myciem zębow, jedzeniem, ze wszystkim.
Ważne żeby cieszyć się najmniejszymi sukcesami. Jeśli mycie zębów na codzień przyprawia o płacz(u mnie tak było) to umyj i podziwiaj się za to.
Z czasem to nie jest już uśmiech czy "miła" myśl na siłę, ale coraz bardziej szczery oruch.

Cale wakacje spędzilam z moim chlopakiem, którego bardzo Kocham.
Jednak przez większość czasu ciągle płakałam, nic nie chcialam, no chyba, że umrzeć.
Aleobecność Tomka, jego niestrudzenie i cierpliwość dawały mi choć troszkę sil. Jak nic innego.
Bardzo podoba mi się przyklad jaki podał( mam nadzieję, ze nie masz nic przeciwko Tomasz, że o tym napiszę).
Mianowicie porównal mnie, moją energię, do .....
....samochodu:)
Auto kiedy stoi z włączonymi światłami przez kilka godzin, akumulator się wyladuje.
Kiedy jest w ruchu, akumulator wciąż się ładuje i auto dziala.

To pomocna i trafna teoria.

Pozdrawiam.

ps. przepraszam za ewentualne blędy.Biorę leki pierwsze dni i dziwnie się czuję.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Avatar użytkownika
przez KrzysztofT 16 wrz 2006, 18:09
Martusia napisał(a):jeszcze niedawno czulam się wlaśnie tak.
Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć co pomogło.
Terapeuta powiedzial mi, że aby walczyć z depresją trzeba ją zaakceptować i robić "coś cokolwiek".
Np. jeśli pojawila myśl, żeby odkurzyć dywan, nie zwracaj uwagi na brak sił i ochoty, ale zacznij odkurzać.
I tak ze wszystkim, z myciem zębow, jedzeniem, ze wszystkim.
Ważne żeby cieszyć się najmniejszymi sukcesami. Jeśli mycie zębów na codzień przyprawia o płacz(u mnie tak było) to umyj i podziwiaj się za to.
Z czasem to nie jest już uśmiech czy "miła" myśl na siłę, ale coraz bardziej szczery oruch.


Sam tak robiłem i pomagało. Tylko później przychodził ojciec i mówił --- "EEE. Zrobiłeś obiad - to twój za...ny obowiązek. Co robiłeś oprócz tego? Poodkurzałeś? To też twój za...ny obowiązek. Oprócz tego co zrobiłeś? Oglądałeś telewizor, grałeś na komputerze. Więc nic nie robiłeś. A ja muszę chodzić do pracy, a ty jesteś leniem". I w taki sposób wszystko wraca do punktu wyjścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
10 lip 2006, 18:15
Lokalizacja
Skoczów

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez snaefridur 16 wrz 2006, 18:53
iman napisał(a):Zadaje to pytanie w nadzieji, że ktoś podzieli się ze mną jakimś sposobem na to żeby dzień nie upływał na spaniu, patrzeniu się w ścianę i robieniu innych bezsensownych rzeczy zamiast tego co nakazuje zdrowy rozsądek.


Wiele bym dała na jakiś złoty środek na to.Jeszcze niedawno chciało mi sie robić 'coś',iść do przodu,przypilnować siebie,żeby kolejnego wieczoru nie spędzić nad kiblem.Ale co to na dobrą sprawę zmieni.Chce mi się niechcieć.Trudno.
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez jevii 18 wrz 2006, 18:18
KrzysztofT napisał(a):Sam tak robiłem i pomagało. Tylko później przychodził ojciec i mówił --- "EEE. Zrobiłeś obiad - to twój za...ny obowiązek. Co robiłeś oprócz tego? Poodkurzałeś? To też twój za...ny obowiązek. Oprócz tego co zrobiłeś? Oglądałeś telewizor, grałeś na komputerze. Więc nic nie robiłeś. A ja muszę chodzić do pracy, a ty jesteś leniem". I w taki sposób wszystko wraca do punktu wyjścia.


Skądś to znam - z moim ojcem jest podobnie. Wiecznie niezadowolony, a ja z wiecznym poczuciem winy i strachem przed zrobieniem czegokolwiek....do czasu. W momencie, kiedy uświadomiłam sobie,że zyję dla siebie - nie dla niego - przestałam się przejmować jego marudzeniem.

Czasami niektórzy ludzie boją się tego, że może nam się udac to, z czym sobie oni sami nie poradzili...nie daj się ciągnąć na dno.
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Avatar użytkownika
przez jowita 18 wrz 2006, 23:10
tez bym chciala obudzic w sobie motywacje :( mam zamiar skorzystac z wypowiedzi i rad Martusi i robic to o czym w danej chwili mysle oczywiscie w miare mozliwosci ;) mam nadzieje ze pomoze :roll: pozdrawiam
Może zawsze trzeba najpierw przejsc przez piekło......by zrozumiec czym naprawde szczeście jest.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
24 maja 2006, 09:35
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez peace-b 19 wrz 2006, 00:03
Hmm wielu ludzi traci motywację z różnych powodów. Ciężko powiedzieć jak rozbudzić w sobie motywację bo normalnie jest ona wynikiem: przyzwyczajenia, chęci osiągnięcia celu, przymusu, agresji, stresu lub kary. Z tego co mi wiadomo wszelkie formy kontroli motywacji mają charakter pseudo-naukowy więc i efekty mogą być pseudo-skuteczne. Jest to z pewnością sprawa bardzo indywidualna i wpływ na rozbudzenie motywacji ma na pewno fakt jakie czynniki ją uśpiły.

Wspomniałeś że nic na Ciebie nie działa - ani poczucie obowiązku, winy, kary, nagrody itd. Mam pytanie: dlaczego właściwie chcesz rozbudzić w sobie motywację? Myślę że jeśli odpowiesz sobie na to pytanie znajdziesz i odpowiedź na to jak rozbudzić w sobie motywację. Twierdzisz że życie Ci ucieka na robieniu bezsensownych rzeczy - a w sumie kto powiedział jak ma wyglądać życie? Może ktoś czerpie przyjemność ze spania i oglądania TV? Mnie taki sposób życia odpowiadał przez ponad rok gdzie też nie miała kompletnie ochoty na nic tylko spać lub robić coś bezsensownego. Nie zmuszałam się do niczego i wiesz co? Któregoś dnia obudziłam się z wielką energią, głową pełna pomysłów i poczuciem że jak ja mogłam zmarnować tyle czasu? Zaczęłam działać - motywacja powróciła sama, chyba z nudów :D

Ale na poważnie, powiedziałeś "mam na myśli prozaiczne czynności, jak prysznic czy odkurzanie, o codzienne obowiązki wynikające z tego kim jesteśmy- o naukę, o kontakt ze znajomymi". NIE RÓB NIC I POCZEKAJ NA EFEKTY IGNORANCJI. Jeśli będziesz coś robił na siłę to i tak nie zrobisz tego dobrze lub będziesz jeszcze bardziej nabierał do tego uprzedzeń. Myślę że Twoja motywacja powróci w sytuacji kryzysowej. Nie masz ochoty na prysznic, odkurzanie czy naukę - nie rób nie tego. Poczekaj aż zaczniesz śmierdzieć z brudy i ludzie zaczną się Ciebie brzydzić, poczekaj aż mieszkanie zacznie przypominać chlew, poczekaj aż wyrzucą Cię ze szkoły, aż stracisz przykaciół. Prawdopodobnie dopiero wtedy Twoja motywacja się obudzi bo będzie to już "walka o przetrwanie" (lub ewentualnie po takich przeżyciach spadniesz na samo dno i już się nie podniesiesz). Może więc zamiast czekać aż taki scenariusz się sprawdzi w rzeczywistości puść wodze wyobraźni i wymyśl jeszcze tragiczniejszy scenariusz tego co się stanie gdy nadal będziesz "zaniedbywał swoje obowiązki". Jeśli naprawdę pozwolisz wyobraźni zadziałać zobaczysz że ze strachu lub buntu Twoja motywacja powróci.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez iman 21 wrz 2006, 00:10
oj peace-b żeby to było takie łatwe :) oprócz depresji mam zaburzenia lękowe- nie w jakiejs dramatycznej postaci, ale za to przewlekłe- schemat utrwalany od dzieciństwa. Mozna powiedzieć , że to są winni owego braku motywacji. Zawsze byłam daleka od "uciekania w chorobę"- napisałas "NIE RÓB NIC I POCZEKAJ NA EFEKTY IGNORANCJI"- efekty są, motywacji nie ma. Najgorsze jest to że to nie jest kwestia poszukania sobie jakiegos bata na siebie, bo o ile do mycia zębów czy sprzątania mozna sie zmusić, to w przypadku nauki- nie jestes w stanie zmusić głowy do pracy, ani organizmu do aktywności, kiedy jesteś chronicznie bardzo zmęczony. (a może jestes tylko ja tego nie potrafię) Za pare dni mam wazny egzamin, powtarzanie roku wisi w powietrzu, przeczytałam więcej literatury niz niejeden Polak czyta w ciągu roku ;)... i nic- pustka, sciana w głowie. I tylko strach przed wspomnianymi "efektami ignorancji", który pogłebia beznadziejność tej żenującej sytuacji...


Zgadzam sie z Tobą Matrusia, że bliska osoba u boku, poczucie bezpieczeństwa i tego, ze jesteś komuś potrzebny pomaga- chciałabym mieć takie poczucie :)

P.S.
dziękuje za posty- odrobina zainteresowania, też jest jakims lekarstwem :) pozdrawiam
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

Avatar użytkownika
przez ^.Lyanne.^ 21 wrz 2006, 00:30
iman napisał(a):oprócz depresji mam zaburzenia lękowe- nie w jakiejs dramatycznej postaci, ale za to przewlekłe- schemat utrwalany od dzieciństwa


O, jak to dobrze charakteryzuje mnie! O.o
A co do motywacji, ja też jej nie znajduję...ale staram się szukać jej wśród bliskich mi ludzi, miejsc, dobrych wspomnień...nie wiem, czegokolwiek, nawet pośród czegoś najbardziej banalnego na świecie...bo gdzieś musi przecież drzemać, prawda? Podstawą jest na nią po prostu "trafić"...chyba tak...
...!"Panować nad sobą to najwyższa władza"!...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 00:45
Lokalizacja
skądinąd* vel Poznań

przez Martusia 21 wrz 2006, 10:00
iman napisał(a):Najgorsze jest to że to nie jest kwestia poszukania sobie jakiegos bata na siebie, bo o ile do mycia zębów czy sprzątania mozna sie zmusić, to w przypadku nauki- nie jestes w stanie zmusić głowy do pracy, ani organizmu do aktywności, kiedy jesteś chronicznie bardzo zmęczony.




iman napisał(a):przeczytałam więcej literatury niz niejeden Polak czyta w ciągu roku ... i nic- pustka, sciana w głowie. I tylko strach przed wspomnianymi



nie da się włożyć do glowy nowych, choćby drobnych informacji, jeśli głowa jest zaprzątnięta wieloma przykrymi sprawami.
U mnie to nasililo się do tego stopnia, że nie potrafię się skoncentrować na rozmowie z kimś. Widzę, że czlowiek przede mną porusza ustami, ale ja tak bardzo nie umiem na nim skupić uwagi, że go nie slyszę. To okropne. Czasami nawet kiedy słyszę to zostaje mi w głowie tylko na chwilkę, bo po kilku minutac od tej rozmowy osoba może wspomnieć coś nt. danej rozmowy a ja jakbym pierwszy raz o tym slyszala.To nie wynika z braku zainteresowania.

Co do pustki w glowie po "solidnej" nauce, to ja mam tak, że czytam lekturę, opowiadanie i nie potrafię go streścić. nauczyciele pytali mnie dlaczego się nie uczę, czemu nie poświęcę chciaż godziny na opowiadanie czy jakiś temat. A ja uczylam się np. prze 3 godziny albo dłużej, a dzień wcześniej czytalam lekturę i obejrzalam film, żeby lepiej zrozumieć i nic. Pustka.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez iman 21 wrz 2006, 12:12
widze Martusiu, że wiesz o czym mowie :) kiepska sprawa... ja się łapie na tym, ze mam w pokoju lub komputerze rzeczy i nie mogę sobie przypomniec skąd one sie tam wzięły- musiałam je ściągas zupełnie automatycznie. Co do książek, to ja mam tak tez z filmami- po 2 miesiącach moge czytac książkę czy oglądac film, zupełnie nie kojarząc o czym są... Rozmawiam z ludźmi, mówie że się czyms interesuje, ale nie potrafie powiedziec nic na ten temat bo nie pamietam. Nie pamietam miejsc, w których byłam, rzeczy które widziałam, ludzi których poznałam. Teraz jest juz chyba troche lepiej, ale kiedys myliłam klatki albo drzwi wracając do domu :) itd...
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

Avatar użytkownika
przez peace-b 21 wrz 2006, 13:29
Ja od jakiegoś czasu zauważyłam że nagle bez powodu następuje u mnie rozproszenie uwagi. Rozmawiam z kimś, mówię o czymś i nagle urywam temat w pół zdania i nie pamiętam co właściwie miałam powiedzieć i po co ja to mówię...

Zgadzam się z Martusią że jeśli głowa jest zaprzątnięta różnymi przykrymi sprawami to nie przyjmie nawet drobnych informacji.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez sowa 21 wrz 2006, 17:01
Mnie jest bardzo trudno się zmotywować do czegokolwiek jak dopada mnie depresja. Sprzątanie, mycie się, ugotowanie czegoś to wtedy dla mnie osiągnięcia nie do zrealizowania.
Jestem jednak za tym aby zmuszać się do działąnia. Nie można sobie pozwolić na tkwienie w letargu, trzeba robić coś - cokolwiek zmuszać się. Tylko w ten sposób istnieje szansa że dołek szybciej minie. Poddawanie się przygnębieniu i nie robienie nic jeszcze bardziej dobija i utwierdza w przekonaniu, że nie potrafi się nawet o siebie zawalczyć
"Sitting in my room
I've got it bad
Crying for the moon
They think I'm mad
They say it isn't real
But I know what I feel... "
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
25 sie 2006, 15:25

Avatar użytkownika
przez Mizer 21 wrz 2006, 17:29
terapeuta powiedział:

Musisz zacząć od czegoś... co sprawia Ci największą przyjemność. Wiem, że nic nie sprawia. Ale jeżeli masz chociaż najmniejszy naj naj przebłysk ochoty na coś- ze wszystkich sił zmuś się do tego. Potem się wsłuchuj jak pomału ochota na to, czy co innego jest coraz większa i większa...
LEżENIE W łóżKU I PATRZENIE W śCIANę COFA- taka jest prawda- zbawiciela się w swoim pokoju nie doczekamy, wręcz z dnia na dzień będzie nas jeszcze bardziej przerażało nawet wyjście z pokoju (miałam)

robienie na drutach
rysowanie
telewizja
przerób jakiś ciuch
naucz się szyć
nawet wyjdź sam/a na pustą łąkę na fajkę

i nie wyrzucaj Sobie, że powinieneś/aś więcej. Ciesz się każdym krokiem na przód, a nim się obejrzysz będziesz leciał/a jak z procy.

udowodnione na moim przykładzie
+ leki i terapia ;)
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 15 gości

Przeskocz do