Depresja objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Niby młody zdolny a nieszczęśliwy

Avatar użytkownika
przez K. 10 wrz 2008, 00:30
I to jest właśnie problem większości młodych i ambitnych ludzi.
Chcą łapać 10 srok za ogon, a w gruncie rzeczy nie złapią żadnej i zmarnują 10 lat w ściganiu jednej.
Rozumiem Cię, bo ja mam także liczne zainteresowania i nie do końca zawsze wiem, które najlepiej byłoby rozwijać i któremu poświęcać czas - bo co z tego jak nie wyjdzie ?
Ale z drugiej strony na pewno można jakoś to pogodzić, a na satysfakcję - no cóż, nie ma innego lekarstwa jak praca którą się lubi. Wiadomo - praca to zawsze praca i nawet kiedy jest pasją, czasem męczy - przecież nie zawsze mamy ochotę coś robić, nawet jeśli ogólnie to lubimy.
Jednak pamiętaj, że masz Rodzinę i nie możesz, a w zasadzie nie powinieneś tylko myśleć o sobie, musisz działać rozsądnie i odpowiedzialnie.
Przede wszystkim zastanów się co chcesz konkretnie w życiu robić, postaw sobie jakiś jeden cel, który pociągnie za sobą inne marzenia i ich realizację. Nie licz na to, że coś spadnie z nieba, bo tak nigdy nie jest - a poza tym, miałbyś wówczas z tego satysfakcję, że coś dostałeś za darmo ? Na pewno nie.
Postaraj się zrobić wszystko aby pasję połączyć z finansami, pamiętając jednocześnie o Rodzinie. Rozmawiałeś z Żoną o swoich myślach ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Hej - proszę o odpowiedź.

przez retro 11 wrz 2008, 17:02
Obecnie jestem drugoklasistą jednego z elbląskich ogólniaków. Z dniem 1 września zaczęło się ze mną coś nieciekawego. Smutek, napięcie nerwowe, płacz, beznadzieja życia, brak uśmiechu, rozdygotane ręce i nogi, "telepka", walenie "serducha" (też zresztą schorowanego), problemy z koncentracją... Zacząłem wkręcać sobie MNÓSTWO rzeczy (m.in. miejscami paniczny strach przed schizofrenią, bezsennością - "już nigdy nie zasnę i umrę"). Moi rodzice też maja problemy z nerwami (szczególnie tata jest znerwicowany) i dlatego razem wałkowaliśmy temat. Poza tym akurat chodzę do liceum, gdzie naprawdę młodzież jest bardzo ułożona i dojrzała - jeszcze teraz mnie moi znajomi co niektórzy pytają: "Jak tam dziś - dobrze?" Ten tydzień był niesamowity. Nie wiem, co się ze mną stało. W niedzielę było już naprawdę całkiem dobrze, od poniedziałku powoli zaczęło wracać do mnie życie. Miałem to pierwszy raz w swoim życiu.

Rodzice sądzą, że te kłopoty, to:
a) wynik nagłej zmiany trybu życia (po dwumiesięcznej przerwie nagle zacząłem wstawać o szóstej, siódmej rano - w wakacje to była 9, 9.30 ;) ) - i rzeczywiście trochę muszę się zgodzić (szczególnie w kwestii snu)
b) wkręcanie sobie różnych rzeczy i tu też muszę się z tym zgodzić (szczególnie po rozmowach na temat "jakich to problemów z nerwami ludzie nie mają" i po pomocy mamie na działce robiło się lepiej)

Sam zacząłem sądzić, że to tylko chwilowe, że jest mi lepiej z każdym dniem, że o tym zapominam, że jest tak, jak było jeszcze chociażby 31 sierpnia.

Teraz jest już niemal całkiem ok. Moje pytanie brzmi - jeśli trwało to tylko jeden tydzień (i akurat zbiegło sie z początkiem szkoły) to czy to mogło mieć związek z tym właśnie (dokładnej przyczyny jakoś nie mogłem sam ustalić) i czy - co ważniejsze- ten tydzień spokoju i powrotu do "normalności" jest tylko tak naprawdę przejściowy (tego się obawiam). Czy to, co miałem, to była jakaś naprawdę ciężka nerwica czy tylko tymczasowe, epizodyczne załamanie nerwowe? Teraz znowu się śmieje, jest w sumie ok, czasem tylko nachodzą mnie takie myśli i obawiam się troszkę, że to dopiero początek, że ten tydzień to tylko oddech, po którym znowu nadejście płacz... (dodam, że jestem hipochondrykiem i wkręcam sobie łatwo bardzo wiele rzeczy - schizofrenie, paranoje, śmiertelne bezsenności rodzinne, choroby afektywne itp.); Proszę o odpowiedź.

Proszę o odpowiedź.
retro
Offline

Re: Hej - proszę o odpowiedź.

przez ewaryst7 11 wrz 2008, 17:39
witaj, Nie bardzo rozumiem dlaczego , tak dogłębnie analizujesz to cosię wydarzyło.Miałeś chandre , myślę , że spowodowaną jakimś wewnętrznym konfliktem , lub lękiem...Bylo minęlo .Po co do tego wracać??? Teraz jest ok i nich tak zostanie.Trzymaj się cieplutko .
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Hej - proszę o odpowiedź.

przez M_arta 11 wrz 2008, 19:54
Owszem, charakter Twojego postu sugeruje ,że masz tendencję do zbytniego przejmowania się.Ptzupuszczam, że jeśli stało się to raz to nie jest to nic powaznego.I prawdopodobnie związane jest z póściem do szkoły i dostosowaniem się do nowego trybu życia.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 sie 2008, 18:49

Re: Niby młody zdolny a nieszczęśliwy

przez M_arta 11 wrz 2008, 20:23
W życiu tak jest czasem, że mamy to czego chcemy i jakoś nie potrafimy się tym cieszyć. I dla każdego to co innego znaczy.Być może kwestia leży nie w tym, co robisz lub czego nie robisz, ale w Twoim podejściu.Możliwe,że kiedyś uznałeś ,że osiągnięcie sukcesu zawodowego da ci wymarzone szczęście.Miałam podobne doświadczenie lecz na innej płaszczyźnie. Myślałam, że bycie z kimś kogo kocham i kto kocha mnie sprawi, że będę szczęśliwa.
Niestety to, czy potrafimy cieszyć się życiem zależy wyłacznie od nas samych.Nie ma tu znaczenia, czy mamy dużo ,czy mało w tym życiu.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 sie 2008, 18:49

Re: Hej - proszę o odpowiedź.

Avatar użytkownika
przez K. 11 wrz 2008, 20:24
A nawet jeśli miałoby to wrócić, to nie lepiej udawać i oszukać czas, że tak nie będzie ?
Po co to wszystko analizujesz ? Jak tak dalej będziesz robił, to znów sam siebie wpędzisz w taki stan.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Potrzebuję pogadać?

przez Nata_pl 11 wrz 2008, 23:14
Hej,
Właściwie to nie wiem czy dobrze trafiłam. Po prostu dziś już brakło mi sił by zatrzymać wszystko w sobie i choć wiem, że nie mam powodów do złości - wybucham.
Wszystko wydaje się być takie oczywiste: skąd się wzięła ta złość i dlaczego nie umie tego uspokoić, ale to zaczyna być chore.
Nienawidzę swojej matki. Wiem, nie powinno się tak mówić. Ale ona po prostu doprowadza mnie do szłu. Nie mam 12 lat by zwalić wszystko na dojrzewanie, a i ona nie jest tak naprawdę taka zła by powiedzieć, że to jej wina. Ja po prostu już jej nie toleruję. Irytuje mnie każde wypowiedziane zdanie, a każde pytanie odbieram jako atak. Kiedyś - lata wstecz- przepraszałam ją za to, że nie możemy się porozumieć. Nie czułam się winna, ale wiedziałam, że "tak trzeba", że czasem trzeba ustąpić.Teraz już nie mam na to sił, ani ochoty. Czasem mam wrażenie, że ona specjalnie mnie prowokuje, a później obraża się i mówi, że nie chcę z nią rozmawiać.Innym razem, powtarza kilka razy to samo zdanie, opowiada tą samą historię, naskakuje na innych jakby tylko ona była wspaniała, idealna, jakby tylko jej należało słuchać i słyszeć. I znowu ten sam tekst, gdy zwróci się jej uwagę: "nic już nie będę mówić".
A ja mam powoli dość. Czasem zamykam to w sobie. Czasem coś odburknę. Dziś - puściły mi nerwy, sama na nią naskoczyłam o jakąś pierdołę i wyszłam. Tylko teraz łzy mam w oczach i nie mogę się poskładać. Bo.. boję się, że ja też kiedys taka będę? że nie będę umiała nad sobą zapanować? że .. nie wiem. Mój mąż, uśmiecha się i mówi, że mnie utemperuje, ale ja wiem, już to przetestowałam, że czasem nie da się mnie zatrzymać w pół słowa.

Piszę, bo nie wiem od czego zacząć...
A TY wiesz?

Pozdrawiam. Nata.
Nata_pl
Offline

Re: Potrzebuję pogadać?

Avatar użytkownika
przez K. 11 wrz 2008, 23:41
Witaj, a możesz podać jakiś przykład, sytuację w której Twoja Mama Cię zdenerwowała ? Rozumiem, że to teraz każda pierdoła Cię irytuje, ale jak było wcześniej ?
Moim zdaniem powinnaś trochę odpocząć od niej, a ona od Ciebie. Pamiętaj, że to będzie zawsze Twoja matka, chociaż wiadomo - ona także powinna i Ciebie szanować.
A czy Ona zawsze taka była ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Re: Potrzebuję pogadać?

przez Nata_pl 12 wrz 2008, 00:13
odpoczywamy od siebie, w sensie: nie mieszkamy razem (od 10 lat - ja mam 29), nie widujemy się codziennie, nawet nie dzwonimy.

a obecnie wyprowadza mnie z równowagi niemal wszystko (bardzo trudno mi podać przykład). dziś poszło o cytuję: "powinnam się na ciebie obrazić. jak nie masz ochoty ze mną rozmawiać, to powiedz!" - a wypowiedź mojej mamy dotyczyła poprzedniego dnia, gdy zadzwoniła do mnie gdy byli u mnie znajomi i zaczęła dopytywać się jaką podeszwę buta ma mój mąż, bo ktoś był u nas w ogródku działkowym. brzmi śmiesznie, prawda? prawdę powiedziawszy jak otrząsnęłam się z zagadkowości tego pytania, to grzecznie sprawdziłam i opowiedziałam wygląd podeszwy buta, a później stwierdziłam, że nie mogę teraz rozmawiać bo mam gości. tyle. błachostka, nieprawdaż?
innym razem wyprowadza mnie z równowagi jej krytyka innych osób, np.: raz na (nie wiem? może..) miesiąc towarzysko dzwoni do rodziców siostra mojego taty, i wiadomo musi się wypytać co słychać. po takiej rozmowie, moja mama przez kilka godzin wyraża oburzenie, że ciocia za każdym razem pyta, czy ona jeszcze pracuje? rozumie, stwierdzenie faktu, rozumie, że może jej nieodpowiadać, że ktoś ją pyta o pracę (bo obecnie przebywa na zasiłku), ale kurcze mówienie w kółko o tym samym i obrzucanie kogoś błotem, doprowadza mnie do szału (tym bardziej, że znajomi zazwyczaj dzwonią czysto towarzysko, a nie ponabijać się). moje nerwy w tym wypadku, chyba też mają związek z tatą, którego mi szkoda, że musi słuchać takich pierduł o własnej siostrze.

a kiedyś? "kiedyś" staram się nie pamiętać. jak byłam dzieckiem to zawsze budziły mnie weekendowe kłótnie (tylko wtedy byli wszyscy w domu). jak zaczęłam chodzić do szkoły to zawsze musiałam być tą najlepszą "bierz przykład z lepszych, a nie gorszych". jak dorastałam i zaczęłam się oglądać za chłopakami, to wszystko było ważniejsze niż moje sprawy. właściwie, to chyba gdy jej powiedziałam, że podoba mi się taki jeden, to wkurzyła się na mnie i powiedziała, że mam teraz nauke, a nie kolegów. chyba nigdy z nią normalnie nie rozmawiałam. o antykoncepcji rozmawiał ze mną mój ojciec. nie pamiętam, żeby mnie wtedy wkurzała, po prostu - tworzyła taką barierę, która powodowała, że coraz bardziej się od niej odsuwałam. i jeszcze coś mi się nasuwa.. zazdrość - ona zawsze była zazdrosna o mojego tatę, o to, że razem graliśmy w piłkę albo jechałam z nim na przednim siedzeniu w samochodzie albo razem remontowaliśmy łazienkę (dostaliśmy niezły wycisk jak czyściliśmy w nocy (ok.23) fugę w kafelkach, żeby na rano było gotowe). nigdy tego nie powiedziała - to było wiadać. nawet jak przestaliśmy razem mieszkać, kiedy ojciec przyjeżdał pomóc mi coś naprawić, po 15 min od wejścia był telefon, gdzie się tak długo podziewa.

teraz się zastanawiam, czy ona nie czuła się odsunięta, ale mam świadomość tego, że my zawsze chcięliśmy aby "wygłupiała" się z nami. każde dziecko potrzebuje mamy.
tylko, że ja już przestałam być dzieckiem.
Nata_pl
Offline

Re: Hej - proszę o odpowiedź.

przez retro 12 wrz 2008, 19:20
Dzięki, dzięki za to, co tu piszecie. W ogóle dzięki za forum, bo generalnie to wasze historie pozwoliły mi się podnieść... Tylko właśnie - tak, jak wielu z Was, ja też miałem przez ten tydzień tzw. derealizację, a teraz jeszcze boję się nieraz czy nie popadnę w schizofrenię, która przecież w tym wieku (17-18 lat) ujawnia się.

Najdziwniejsze - objawy fizyczne tej całej chandry, jak ktoś tu już powiedział, minęły (fale gorąca, telepka, spięcie w brzuchu, kołatanie serca) - minęły po tym pierwszym tygodniu, ale czasem nadal myślę, że zapadnę na schizofrenię. Hm... To chyba troszkę niepoważne myśli, ale trudne do "odkręcenia" - szczególnie, że nie wiadomo dokładnie, czy ona jest dziedziczna, czy nie... Ale chyba, dopóki o tym myślę wszystkim - że zachoruję i analizuję swoje zachowanie, to raczej nie są to objawy schizofrenii (czytałem gdzieś - na wikipedii bodajże - o schizofreni nerwicowej, kiedy b. trudno jest odróżnić te dwie sprawy i gdzie derealizacja jest tym rozróżnikiem...)?
retro
Offline

Re: Niby młody zdolny a nieszczęśliwy

przez antoine 12 wrz 2008, 19:26
obawiam się że M_arta dobrze mówi, co nie znaczy że ja nie mam takiego problemu, właśnie taki mam, Moja siostra mi keidyś powiedziała taką samą rzecz ( a zna mnie bardzo dobrze :) ) że łączę sukces i szczęście z powodzeniem w pracy ... jednak to jest bardziej umiejętność cieszenia się wogóle szczęściem. Spróbuj może przypomnieć sobie czy kiedyś
w młodości nie byłeś podobny a jeśli to co Cię cieszyło ? Czy miałeś jakieś podobne problemy ?

pozdrawiam i życzę mimo obecnego złego samopoczucia większego dystansu ...
Zresztą nie każdy musi być ciągle szczęśliwy , warto więc na to szczęście pracować
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
31 sty 2007, 00:07

Re: Niby młody zdolny a nieszczęśliwy

przez śliniak 12 wrz 2008, 19:36
A to nie jest syndrom wypalenia zawodowego?
To jest moje życie i jakaś głupia choroba/zaburzenie mi go nie odbierze:)

Obrazek
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 18:47
Lokalizacja
Prawie jak Paryż, prawie jak Berlin

Re: Hej - proszę o odpowiedź.

przez sogamw 12 wrz 2008, 23:22
wiesz co nie naczytuj sie za duzo tego forium;) mysle ze masz tendencję do wyolbrzymiania pewnych spraw i zbytniego przejmowania się;)i jak wyczytyujesz wszystko o schizofrenii tez tym nic nie zdziałasz;) mysle ze sobie wkreciłes ze czujesz to kołatanie serca ze napewno coś masz ze widzisz ze rodzice maja to ze ty napewno odziedziczysz ale NIE wiele spraw jeszcze nie jest w genetyce do konca wyjasnionych i nawet jak masz znerwicowanych rodziców to nic nie oznacza;) zajmnij sie soba pozycz sobie fajna gre komputerowa idz pograj w piłke:):D naprawde zapomnisz to tylko wkrecanie sobie i nie czekaj absolutnie teraz ze znów obiawy sie pojawią nie pojawia sie poprostu nie zadreczaj się tym:)
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 21:04

Re: Hej - proszę o odpowiedź.

przez retro 13 wrz 2008, 21:29
Nie, nie zadręczam się. Tylko po prostu denerwuje mnie to, że jeszcze podświadomie - mimo tego fizycznego już spokoju - dręczą mnie (jak widzę - nie tylko mnie) myśli o tej schizofrenii. Analizuje teraz siebie. Boje sie tej pseudo nerwicowej schizofrenii i tak mi czasem przez to nierealnie...
retro
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do