Depresja objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czy to depresja? Co z tym robić?

przez Grim 02 kwi 2008, 07:14
Od samego początku mama mnie wychowywała przy sobie (a nie przy kolegach) przez co jestem osobą bardzo małomówną i słabo potrafię się kontaktować z rówieśnikami. Jak by tego było mało poszedłem o rok wcześniej do szkoły (i to prywatnej) przez co byłem całkowicie zamknięty w sobie, nie potrafiłem Z NIKIM z klasy się dogadać. Następne lata nie były takie fajne, klasa mi dokuczała... w klasie mieliśmy około 10 osób, z czego połowa to byli chłopacy i lubili sobie ze mnie żartować (teksty tylko różne szły) przez co w ogóle postanowiłem nic nie mówić, bo wiedziałem, że to się skończy komentarzem. Trwało to aż do 3 klasy gimnazjum (czyli jakieś 9 lat, od zerówki do 3 gimn.). Później poszedłem do liceum. Tam było ZUPEŁNIE inaczej. Niestety, trafiłem na towarzystwo, które było zupełnie przeciwieństwem dla mnie. byłem jedyną osobą w klasie, która nie piła lub nie paliła czy nie brała... Oni przez to się ze mnie zaczeli nabijać... Czułem się w tej klasie o wiele gorzej niż w gimnazjalnej, bo oni wyzywali mnie od najgorszych. W połowie 1 klasy przeniosłem się do innej klasy. Obecnie jest ona najlepszą w jakiejkolwiek byłem.

Problem jest u mnie taki, że jestem bardzo zamknięty w sobie. Boję się kontaktów z ludźmi, wolę ich unikać, traktuję siebie okropnie nisko, często mam ochotę umrzeć, nie mam zainteresowań prócz komputera, na którym spędzam dłuuuuugie godziny. Nauka idzie mi BARDZO słabo. Na szczęście nie chudnę, trochę przytyłem od wakacji (15 kg. i teraz ważę 75 przy wzroście 167 - tragedia), śpię dobrze.

Dodam jeszcze, że w towarzystwie więcej niż 3 osób nie potrafię się otworzyć. Po prostu czuję jak by mi ktoś wyrwał struny głosowe i nie mogę wydobyć głosu i nie mam pojęcia, co powiedzieć...

Czy mogę coś zrobić, by się otworzyć przed ludźmi i wyjść z tej "depresji"? Czy jest to w ogóle "depresja"?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 06:54

przez celineczka3 02 kwi 2008, 07:49
W moim odczuciu depresja to nie jest, ale z tego co piszesz masz na pewno kłopoty w kontaktach z ludzmi i to powaznie utrudniajace Ci zycie>>moze byc to fobia spoleczna. W kazdym razie to co Ci polecam to terapia grupowa>>>taka terapia pozwala stanac czolo w czolo ze swoimi lękami, mnie osobiscie bardzo pomogla.Ale oczywiscie na poczatek radzilabym skonsultowac sie z psychologiem, ktory oceni Twoj problem fachowo i ewentualnie skieruje gdzie trzeba:)zycze powodzenia
celineczka3
Offline

Avatar użytkownika
przez nierzeczywista 02 kwi 2008, 07:58
Zgadzam się z calineczką i trzymam kciuki.
black flowers blossom
feathers on my breath
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
25 gru 2007, 05:10
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Grim 02 kwi 2008, 08:01
Dziękuję :)
Psycholog jest już w planach od paru dni. Moja mama była temu bardzo przeciwna... niewiem dlaczego...

Na czym polega terapia grupowa ?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 06:54

Avatar użytkownika
przez nierzeczywista 02 kwi 2008, 08:06
Na tym, że pod kontrolą terapeuty uczysz się tego, co Ci sprawia największy problem - czyli kontaktów z innymi ludźmi, słuchając też ich problemów, i tego, jak sobie z nimi radzą lub nawet już poradzili.
Aha, i częścią terapii jest też to, że nie tylko inni pomagają Tobie, ale też Ty pomagasz innym, przez co łatwiej Ci zrozumieć siebie, swój problem, podejść do niego z dystansem i go zwalczyć...
black flowers blossom
feathers on my breath
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
25 gru 2007, 05:10
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Jovita 03 kwi 2008, 11:58
Witaj diana022 objawow depresyjnych nie masz, jedyne co mi sie nasuwa to to ze to serce moze byc wypadanie platka zastawki mitralnej , dlatego czesto powoduje wlasnie takie dolegliwosci , ale uwierz mi to nie jest zadna wada serca i tego sie nie leczy ani nie umiera , wiele mlodych kobiet to ma dlatego od razu pomyslalm ze to moze byc to , ja tak samo mialm ladowalam na pogotowiu z szybkim biciem serca oraz dusznosciami lekiem, badania zawsze wychodzily ok i lekarze mi mowili ze jestem zdrowa, poszlam na USG sercai sie okazallo ze to wlasnie wypadanie platka ale nawet jesli to to to ci mowie ze nie masz sie co przejmowac bo nic ci sie niogdy nie stanie czasem mozesz czuc dyskomfort i tyle , poczatkowo bedzie ci trudno ale da sie z tym zyc uwierz mi, jest to tak zwana inaczej nerwica serca, a leki ktore dostalas to pewnie hydroksyzyna bo zawsze ja podaja na pogotwiu to lek na uspokojenie i po nim moglas czuc sie jak po narkotykach.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez ona5 09 kwi 2008, 16:03
Czy to jest depresja? No właśnie, zadaje sobie to pytanie od kilku tygodni. Nie poznaje się. Nie wiem jak sobie radzić. 4 miesiące temu urodziłam dziecko. Szczeście mojego zycia. Bardzo ją kocham, jest cudowna, niepowtarzalna i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Jednak wszystko sie od tego czasu zmieniło. Mała to kochane dziecko wcale nie ma z nia jakiś wielkich problemów.Jej urodzenie było jednak dla nas wielkim stresem , urodziła sie jako wcześniak, martwiłam sie każdego dnia mimo ze wszystko było ok. Szybko przyszła do domu. Bardzo chciałam by wszystko było idealnie. Chicalam karmić piersią nie dało się, zakończyło sie to utratą pokarmu. Mąż wspierał, ale jakos nie pomagało i zaczelo się to przygnębienie. Każda chwila z małą jest cudowna ale ja czasami nie mam siły. Po prostu mam dość. Wydaje mi się ze nikt mnie nie rozumie, nikt nie wie co czuje. Przestalam sie sobie podobac chcociaz po ciązy zdaniem wszystkich wyglądam wręcz rewelacyjnie. Dręczy mnie samotność, tylko ja i mała cały dzień. Jak mój mąż wraca pyta co u mnie to robie sie wsciekła, no bo co może być u mnie. Nie chce mi sie wychodzic, nie chce mi sie zwierzać ludziom z moimch problemów. Z mężem kłocimy sie non stop. On niby rozumie a wcale nie rozumie, nie rozumie moich chwiejnych nastroi nie rozumie, samotności, lęku jaki mnie trzyma, nie rozumie, że po całym dniu bicia sie z myslami nie mam ochoty na seks. Ciagle mowi , zrob cos ze soba wyjdz do ludzi a ja zawsze znajde jakies wytłumaczenie, a to ze kasy nie ma a to ze zle sie czuje. Na dodatek do tego nastroju dochodzi choroba, mam kamienie na nerkach i ich ciągły związany z tym ból. Czasem nie wiem co zrobić aby ta sytuacja sie zmieniła.....czasami brak mi motywacji do kazdego kolejnego dnia. Aerobik zaczełam byłam dwa razy...i już mi sie nie chce. Koleżanki mnie denerwuja wole być sama bo wtedy nikomu nie musze sie tłumaczyć. Czy to przejdzie?? CZY BĘDZIE LEPIEJ ?? Co robić?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 15:45

przez szatz 12 kwi 2008, 15:24
ona5 Najlepiej spróbuj psychologa.Wydaje się,że jesteś przemęczona i potrzebujesz odskoczni.Może stres związany z ciążą i porodem dopiero teraz zbiera żniwo.Poradż się specjalisty.Nie zostawiaj tak tego,bo przygnębienie będzie się pogłębiać.Pozdrawiam :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Co mi jest?? Czy to jest depresja??

przez karolcia2722 14 kwi 2008, 16:57
Co mi jest ??
Niby jestem wesoła. Niby jest wszystko ok. ale czasem po prostu nagle zmienia mi się samopoczucie :/ są osoby z którymi normalnie rozmawiam ale są tez osoby które bardzo lubię ale mimo to nie umiem z nimi rozmawiać. Zamykam się. Od roku chodzę taką „grupę wsparcia” ale od początku jak tam jestem jeszcze ANI RAZU się nie otworzyłam z poszczególnymi osobami z tamtąt rozmawiam ale przy wszystkich o sobie nic nie umiem mówić. Nie odzywam się  od kilku lat myślę tylko o jednym :/ Czasem jest lepiej ale czasem mówię tylko o śmierci  nie umiem tego zmienić. Chciała bym ale nie umiem  z tamtą p. Psycholog też nie rozmawiam sama nie wiem dlaczego tak jak bym się jej bała  Dlaczego tak mam??
Chce rozmawiać normalnie z ludżmi ale nie umiem! 
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 kwi 2008, 16:42

przez alutka87 14 kwi 2008, 23:12
wiesz, ja też tak mam.... są osoby z którymi normalnie rozmawiam ale są też takie wobec których nie umiem się otworzyć...taka nagła blokada, jakbym kij połknęła, pustka w głowie (że właściwie nie ma o czym rozmawiać). Nie potrafię też wypowiadać się na forum klasy itp grup. To bez sensu - wiem , że nie mam czego się bać, wiem, że nikt mnie nie wyśmieje itp ale nie od razu mam taką reakcję lękową (drżenie rąk, czerwienienie się, pustka w głowie) że właśnie nie jestem w stanie za dużo powiedzieć. Byłam z tego powodu u pani psycholog, ale za dużo mi to nie pomogło. Też miałam problem z opowiedzeniem o sobie, więc kazała mi prowadzić dziennik i zapisywać w nim wszystko. Tylko, że niestety nie stwierdziła u mnie żadnej nerwicy , depresji, a ja wtedy byłam za młoda by sama o tym wiedzieć. Bardzo wnikała w moją sytuację rodzinną, tak jakby rozwiązanie pewnego problemu miałoby mnie uleczyć... To nie było to czego oczekiwałam. Dlatego darowałam se to. Teraz po kilku latach znów mam straszny kryzys i już wiem, bez opinii lekarza co mi dolega. Wybieram się do psychiatry, psycholog mi nie pomoże na pewno. A Tobie bym radziła chodzić wpierw indywidualnie do psychologa...nie każdemu służy taka grupowa terapia, bynajmniej nie od razu. i radziłabym też korzystać z notatek skoro na żywo nie potrafisz nic powiedzieć o sobie. A tak będzie łatwiej.A swoją drogą to ta psycholog też niezbyt udana skoro rok nie odzywasz się tam, a ona nie zaproponowała ci innej pomocy, skoro jej potrzebujesz. Albo wybierz się do psychiatry....
"Trudno to zrozumieć lecz nic nie daje siły by żyć jakaś misterna część w konstrukcji zdarzeń pękła..."
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
20 mar 2008, 21:53

przez karolcia2722 15 kwi 2008, 17:02
Zauważyłam że moi znajomi zaczynają sie na mnie denerwować wtedy kiedy ja mam dołka oni sie pytają mnie co sie stało a ja nic nie odpowiadam albo mówie że sobie poradze sama :( nie umiem prosić o pomoc :( Ja nigdy nie powiem że coś mi jest :( wogule sie wtedy nie odzywam :( wydaje mi sie że to nigdy mi nie przejdzie zachowuje sie tak od ok.5 lat :( w ten piatek mam kolejne spotkanie z psychologiem i grupą bardzo sie boje tego spotkania nie byłam tam 2 miesiące najgorsze jest to że ja zamiast czuc sie lepiej po takim spotkaniu to czuje sie 10 razy gorzej niż przed spotkaniem. Własciwie nie wiem po co ja na ta grupe przychodze w ub. roku chciałam sie zabic rozmawiałam o tym z jedna osobą która powiedziała o tym nauczycielce ode mnie ze szkoły z którą miałam najlepszy kontakt wtedy. NIGDY NIE ZAPOMNE TEGO DNIA jak ona do mnie zadzwoniła chciała do mnie przyjśc do domu miała straszny głos wtedy jesczze nigdy jej takiej nie słyszałam :( To ona załatwiła mi ze chodze teraz na ta grupe :/ BARDZO zaluje ze ona sie o tym wszystkim dowiedziała :( nastepnym razem jak bede chciala sobie co kolwiek zrobic to nikomu nie powiem :( :( :(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 kwi 2008, 16:42

przez alutka87 15 kwi 2008, 21:44
karolciu...nie możesz tak żyć.... widzę że chodzenie na tę grupę nic ci nie daje, bo po pierwsze robisz to z musu, a po drugie nie wierzysz, że ona może ci w czymś pomóc. Naprawdę, idź do psychiatry, ale indywidualnie. To nie jest normalne to co w tej chwili czujesz, to, że pragniesz śmierci... bo to zwykła wegetacja.... zapewne ta koleżanka której powiedziałaś, że chcesz się zabić zupełnie nie zrozumiała zupełnie twojego problemu, ale dobrze zareagowała. Ja myśle jednak, że Tobie potrzeba leków i porządnej terapii... Zrozum, że możesz z tego wyjść, to będzie trudne, ale musisz chcieć i wierzyć. Przede wszystkim musisz zrozumieć, że to co cię męczy to choroba. Trzymam kciuki za ciebie....... (pechowo ja sama cierpie i trudno mi się zebrać do psychiatry.. ale łatwiej dawać rady niż je sama przyjmować. Ja dużo wiem, dużo rozumiem, znam trochę teorii, ale w praktyce to wszystko mi się sypie.... mam nadzieję, że choć komuś innemu pomogę.... bo nikt nie zasłużył na to, co nam się przytrafiło, nikt zdrowy tego nie rozumie, nie zrozumie i nawet nie jest blisko. Dlatego trzeba z tym walczyć...walczyć o normalność!)
"Trudno to zrozumieć lecz nic nie daje siły by żyć jakaś misterna część w konstrukcji zdarzeń pękła..."
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
20 mar 2008, 21:53

przez karolcia2722 19 kwi 2008, 15:44
Wczoraj pierwszy raz otworzyłam się na grupie :( nie wiem jakim cudem to zrobiłam :(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 kwi 2008, 16:42

przez szatz 21 kwi 2008, 18:08
I to jest pierwszy sukces :D Kolejne przed Tobą :D Trzymam kciuki :D
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do