Depresja objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Jovita 28 lut 2008, 13:53
"leciutka wada serca" w cudzyslowiu , bo nie wiem jak to inaczej nazwac , brawo jesli masz juz unormowany puls , a powiedz mi co zrobisz kiedy znow ktoregos dnia nagle zacznie ci walic serce ? np puls powyzej 100 , wpadniesz w panike... a mi to nie grozi ;)
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez betad 28 lut 2008, 18:28
Chciała bym się poradzić, w pewnej sprawie osobistej.
Otóż w połowie stycznia b. r. Miałam ciężką i przykrą rozmowę z moim kierownikiem, obecnie już nie aktualnym.
Po tamtej rozmowie, byłam ciągle bardzo zdenerwowana , w związku z czym postanowiłam kupić sobie Deprim, jednak lek w ogóle nie pomógł. Czułam się coraz gorzej, doszły stany takie jak: brak koncentracji, problem z pamięcią, ciągłe rozdrażnienie, kłopot ze snem wieczorem, zaś w ciągu dnia ciągle leżałam, i albo spałam albo wpatrywałam się wieloma godzinami w jeden punkt, odsunęłam się od znajomych nie miałam ochoty z nikim rozmawiać do tego jeszcze brak zainteresowania czymkolwiek, i bardzo często miałam bóle w klatce piersiowej.
Zgłosiłam się do lek. który mi zapisał pramolan biorąc go przez mies. czasu nie odczuwałam żadnej poprawy, wręcz przeciwnie dolegliwości ciągle narastały.
Obecnie jestem na leku xanax, muszę przyznać, że przez pewien czas brania tego leku, czułam się znacznie lepiej, ale dowiedziałam się, że przez ten lek można się łatwo uzależnić i pomału zaczęłam go odstawiać.
Jednak na dzień dzisiejszy nadal nie czuje się dobrze, mam coraz większe problemy z pamięcią, ułożenie sensownego zdania, muszę się w tym momencie sporo wysilić umysłowo, aby powiedzieć coś mądrego. Do tego mam nagłe zmiany nastroju, i takie stany – jak by to ująć – zawieszenia, nagłego zamyślenia i tym samym wyłączenia się z otoczenia, również problem ze zrozumieniem rozmówcy – koncentracją, bóle w klatce piersiowej, nagłe zawroty głowy.
Czy to są objawy depresji?, czy też zwykłego załamania nerwowego?
Jestem już umówiona na wizytę u lek. psychiatry ale termin mam dopiero na maj.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 lut 2008, 18:19

Depresja? a może inne zaburzenia psychiczne?

przez czaszka 28 lut 2008, 18:32
Witam.

Problem który chcę poruszyć jest dość nietypowy, gdyż nie dotyczy on mnie a mojego przyjaciela, który jest jednym z moich współlokatorów w mieszkaniu studenckim.

Krzysiek (bo o nim mowa) to z pozoru normalny koleś, studiuje zaocznie, pracuje, żyje jak każdy z nas. Znaliśmy się już przed rozpoczęciem studiów jednak dopiero gdy zaczął z nami mieszkać (mieszka już z nami ponad rok) dostrzegłem w jego zachowaniu coś niepokojącego. Objawiało się to w jego stosunku do otaczających nas i jego kobiet. Każdą z nich traktował jako swoją potencjalną partnerkę, nawet kiedy chodziło o dziewczyny jego dobrych kolegów. Teoretycznie nie ma w tym nic dziwnego, że ktoś jest miły i uprzejmy dla kobiet, jednak w jego wypadku przybrało to zupełnie inną formę. Początkowo odbieraliśmy to jako "bajeranckie" żarty, jednak z czasem Krzysiek stawał się coraz bardziej nachalny, natrętny a jego odzywki miały wiele podtekstów seksualnych. Każdą sytuacje stara się wykorzystać do poderwania jakiejkolwiek dziewczyny z naszego towarzystwa, a każdy ich gest w jego stronę odbiera jako zachętę do dalszych działań, po czym szczyci się swoimi umiejętnościami "podrywu" i uznaje, że może mieć każdą, tak jakby chciał się sztucznie dowartościować. Dodam, że ma już ponad 20 lat i nigdy nie miał jeszcze okazji być z żadną dziewczyną, co moim zdaniem może być główną przyczyną jego frustracji, tym bardziej, że nie trudno zauważyć, iż za wszelką cenę stara się zrobić wrażenie na jakiejś dziewczynie (modnie się ubiera, przesadnie dba o wygląd) czasem odnoszę nawet wrażenie, że próbuje udawać kogoś kim nie jest, pochodzi bowiem z małej miejscowości (jak my wszyscy), ale obecnie wynajmujemy mieszkanie we Wrocławiu, on nie chce przyznać się do swojego pochodzenia i każdej nowo poznanej osobie mówi, że mieszka od zawsze we Wrocławiu.
Innym elementem jego prób dowartościowania się jest wyśmiewanie się z jednego z naszych współlokatorów, który ostatnio nieco przytył, jest jednak osobą bardzo pogodną i nie przejmującą się zbytnio swoim wyglądem. Mimo, iż miał on w swoim życiu kilka udanych związków (chodził nawet swego czasu z wielką, nieodwzajemnioną miłością Krzyśka), Krzysiek na każdym kroku wyśmiewa się z niego, że jest "gruby", "brzydki" i do końca życia będzie samotny, nic mu się nie ułoży, popadnie w alkoholizm itp... Tak jakby chciał za wszelką cenę pokazać sobie, że jest od niego lepszy.
Początkowo nikt z nas nie traktował tych zachowań poważnie, wręcz przeciwnie, uznawaliśmy to za żarty. Jednak pewnego razu, podczas zwykłem koleżeńskiej rozmowy przy piwku, zeszliśmy na dość poważne tematy, wtedy Krzysiek zaczął zwierzać się nam, że ma ze sobą jakieś problemy, nie mówił konkretnie o co chodzi, wiedzieliśmy jednak że jest to coś poważnego. Oznajmił, że bardzo chciałby załatwić w jakiś sposób Prozac, który jak wiemy jest chyba bardzo silnym lekiem, stosowanym w naprawdę ciężkich przypadkach. Próbowaliśmy mu to wytłumaczyć, jednak on stwierdził, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego co to za lek i wie, że naprawdę go potrzebuje, twierdził, że ma poważne problemy, a na lekarza go nie stać.
Po tej rozmowie, wspólnie z moimi i jego przyjaciółmi przeanalizowaliśmy niektóre jego "dziwne" zachowania i doszliśmy do wniosku, że sprawa może być poważna. Wspólnie skojarzyliśmy fakty, okazało się, że praktycznie wszystkie nasze wspólne koleżanki zauważyły jego natrętność w stosunku do nich i jego permanentną chęć zaimponowania im. Nieco później wyszło na jaw, iż Krzysiek "włamywał" do komunikatorów Gadu-Gadu na naszych komputerach i czytał archiwa oraz wysyłał kompromitujące nas wiadomości (szczególnie tyczy się to kolegi, z którego się wyśmiewa). Nie wiem, czy jest to istotne, ale mi także wydaje się niepokojąca jego fascynacja przemocą i brutalnością, często ogląda drastyczne zdjęcia z wypadków, pełne krwi i rannych ludzi, które dla innych są wręcz obrzydzające.

Może przesadzam (mam nadzieję), ale naprawdę wraz z przyjaciółmi martwimy się o Krzyśka. Wiem, że powyższy opis jest dość lakoniczny i nie pozwoli na postawienie jednoznacznej diagnozy, jednak bardzo Was proszę o przedstawienie swojej opinii na ten temat, może ktoś z Was miał już do czynienia z podobnym przypadkiem, a może po prostu jestem nadwrażliwy, ale nie wiedziałem gdzie udać się z tym problemem.

Pozdrawiam i z góry dziękuję za pomoc!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 lut 2008, 16:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez celineczka3 28 lut 2008, 19:34
czaszka napisał(a): Oznajmił, że bardzo chciałby załatwić w jakiś sposób Prozac, który jak wiemy jest chyba bardzo silnym lekiem, stosowanym w naprawdę ciężkich przypadkach.

Prozac nie jest silnym lekiem, ale pod zadnym pozorem nie wolno stosowac go bez konsulatacji z lekarzem jak z reszta kazdy lek na recepte. To na poczatek.
Jesli zas chodzi o ogolny opis tej osoby niewykluczone ze czlowiek ma zaburzenia osobowosci i to przysparza mu problemów emocjonalnych, ktore zreszta sam zauwazyl skoro mowil o lekach przeciwdepresyjnych.
Znaczacy jest fakt ze gosc chce sie leczyc, skoro wspomina o prozacu. Moze warto to wykorzystac i zachecic do wizyty u jakiegos poleconego psychiatry. Niekoniecznie musi to byc platna wizyta. Z tego co mowisz mieszkacie we Wroclawiu, wiec nie powinno byc problemu:):)Jesli jednak w gre w chodzi cos wiecej niz tylko depresja konieczna moze sie okazac nie tylko wizyta u psychiatry ale i psychoterapeuty. Pozdrawiam i zycze powodzenia:):)
celineczka3
Offline

przez blingbling 07 mar 2008, 01:04
Hej.
To znowu ja.
Przepraszam Was. Ale musze sie wyżalić.
Jakiś czas temu pisałam o tym, ze moja mama nie interesuje się zbytnio moim stanem psychicznym, mimo iż bardzo wyraźnie daję jej do zrozumienia, ze mam ochote wypruć sobie mózg albo żyły.

Chodzi mi o to, że źle się dzieje między nami. :(
Mam 17 lat, więc chyba już trochę za późno na moje wychowanie.
Więc proszę mi powiedzieć, czy to moja wina, czy nie.
Pewnego razu siedziałyśmy sobie w kuchni. Wróciłśmy z fajnego spaceru.
I mama zaczęła mnie prowokować. Prosiłam ją, po prostu prosiłam na spokojnie, aby przestała. Ale wciąż szeptała mi do ucha albo wkrzykiwała, rzeczy, który wytrącały mnie z równowagi. I krzyknęłam, aby przestała.
Wtedy spytała się, co to ma znaczyć i jak mogę się tak do niej odzywać. Znowu zaczęłam ją prosić, aby przestała. I to samo, tym razem mówiła jeszcze gorsze rzeczy. W końcu powiedziałam: "zamknij się".
I zaczęła mnie bić po głowie, nie pierwszy raz w życiu.
Później zaczęła mnie wyzywać od głupich, obrzydliwych suk i rzuciła pod drzwi mojego pokoju moje rzeczy z kuchni. Miałam tak jakies drobiazgi i chyba bluzę.
Od tej pory taka sytuacja raz się powtórzyła, tym razem jednak jej wyrzuciłam dlaczego mnie tak okropnie wyzywa i bije. Ona skwitowała, ze nie zna żadnego dziecka, które by tak traktowało swoją matke. I że ja jestem tylko gówniarą, i może mnie bić.
I te słowa "matka", "szacunek do matki" brzmią mi cały czas w uszach.
Codziennie mnie wyzywa, przyzwyczaiłam sie do bycie: głupią dziewuchą, obrzydliwą, ohydną, grubą i beznadzijną. Te są najczęściej.

Poza tym, co mnie jeszcze bardziej boli - jestem wielką miłośniczka kotów. To są istoty, które naprawdę uwielbiam. I widzę, ze na złość szczuje na moje koty swoje psy, zrzuciła je ze schodów kilka razy, kopie je itd. I po prostu wiem, ze robi mi to na złość. Ja robię wszystko, żeby chronić moją dwójkę kotów. Rano, jak wchodzi do pokoju, zeby mi przynieść picie i zbesztać za to, jak u mnie śmierdzi kątem oka patrzę, czy nie chce coś im zrobić krzwdy. Robię naprawdę wszystko, żeby nie działa im siękrzywda. Ale co mam czasami zrobić, kiedy ona poszczuje na nie te głupie kundle? Mam podejsć i powiedzieć, zeby tego nie robiła? Żeby znowu zarobić w ten swój głupi garnek i się nasłuchać?

Najgorsze jest to, że na co dzień mam z nią świetny kontakt. Możemy pogadać na każdy temat.
I to, czego się boję - to to, że ona mnie po prostu nie kocha. Nigdy mi nie powiedziała "kocham cię", nigdy nie przytuliła. Kocha tylko swoje psy.
Kiedys na lekcji moja koleżanka powiedziała, ze jest wkurzona, bo jej mama cały czas chce dawać jej buziaki. Ja sobie pomyślałam, co to za egzotyka.
Ja jestem po prostu w rozstroju psychicznym z tymi wszystkimi wyzwiskami... Nie moge tego wytrzymać.
I nie wiem, czy tak ma być i czy mam to akceptować.

Pozdrawiam.

Przepraszam za literówki.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 sty 2008, 02:37

Boję się , że mam depresję...

przez monsterka20 13 mar 2008, 20:04
Cześć nazywam się Monika i mam 20 lat. Obawiam się,że mam depresję i chce z tym walczyć!!! Od dziecka byłam osobą dość cichą i nie mająca zbyt dużej liczby kolegów i koleżanek.Zawsze ludzie tylko mnie wykorzystywali i ranili przez co zamykałam się co raz bardziej w sobie. Rodzina nie zauważa mojego problemu. A ja boje się o tym opowiadać. Zawsze miałam niska samoocenę może dlatego przez swoje kompleksy i ciągłe moje dążenie do tego by być piekna i wspaniala jak moja siostra. Z reszta ona sie mnie wstydzi i zawsze wyzywala mnie od grubasów i brzydali przez co teraz w to wierze. W liceum nie mialam w klasie przyjaciół , nie mialam z nimi o czym rozmawiac i oni nie widzieli we mnie osoby wartej do jakiego kolwiek kontakt. Nie znaczy to ,ze jestem samotnikiem. Własnie na odwrot ja chce zyc i cieszyc sie zyciem , byc szczęsliwa jak inni jednak to mi nie wychodzi. Teraz kiedy poszlam na studia myslalam ze znajde przyjaciol i chlopaka . A to spowodowalo ze jeszcze badziej sie zamknelam i czuje ze zaraz cos sie ze mna nie dobrego stanie . Nie chce doprowadzic sie do stanu w ktorym popełnie samobojstwo. Samotnosc i pustka mojego zycia doprowadza mnie do tego !!!! co mam zrobic ?? ja juz naprawde nie wiem :|
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 mar 2008, 19:30

przez szatz 13 mar 2008, 21:15
Witaj monsterka20 tu jest dużo ludzi z podobnymi problemami.Czytaj,pisz to znajdziesz wsparcie i podejmiesz decyzję czy już Ci potrzebna pomoc lekarza.Myślę,że u Ciebie to głównie problem z samoakceptacją.Dopóki nie zakceptujesz siebie,nie wyjdziesz do ludzi.Do zobaczenia na forum :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Czy to jest depresja/nerwica? Może wstęp przed najgorszym?

przez Baza 14 mar 2008, 16:43
Witam. Wiem, że wiele osób pisze to samo, ale każdy przypadek jest inny i muszę zapytać z osobna.

Mnie i moja dziewczynę dzieli szmat kilometrów. Widzimy się co miesiąc czasem dwa. Od jakichś 3 tygodni ona jakgdyby oddala się ode mnie. Mowi mi ze wszystko ja przytlacza. Na pozor wszystko jest normalnie. Spotyka się z przyjaciolmi itd. po prostu zyje. Jednak strasznie boi sie matury, i bliskiej przyszlosci. Boi sie jak to bedzie z nami, ze szkola, z praca, ze studiami.

natknalem sie dzisiaj na ten blog:
http://depresjadziewczyny.blog.onet.pl

odczuwam podobnie jak jego autor. Wiem, ze rok temu w tym samym okresie miala depresje badz nerwice. chodzila do psychologa.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 mar 2008, 16:35

Avatar użytkownika
przez julie 14 mar 2008, 17:16
Witaj,
Warto, żebyś z nią był i wspierał ją w tych trudnych chwilach. Jej lęk może wynikać z niskiej samooceny, u mnie przynajmniej tak było :roll:
Przed maturą też miałam pewną załamkę a wcześniej odtrąciłam chłopaka z którym dobrze mi się układało;
Jeśli ona ma silne lęki, warto byś namówił ją na leczenie i wspierał w tym wszystkim->warto rozprawić się z tym cholerstwem jak najprędzej, bo zazwyczaj samo ono nie znika :roll:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez Baza 14 mar 2008, 17:27
Wiesz, czasem jest mi strasznie ciezko. Czuje jakby jej nie zalezalo. nie chce sie rozpisywac na ten temat bo wszystko mnie boli:( ale staram sie jak moge. Nie chce zeby w koncu zabraklo mi sil...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 mar 2008, 16:35

Avatar użytkownika
przez julie 14 mar 2008, 17:58
Wiem, że Ci ciężko, ale nie poddawaj się, bo naprawdę trudno jest się później podnieść... nic jednak na siłę-jeśli Ci na niej zależy walcz o nią i z nią krok po kroku a na pewno się uda, trzeba wierzyć w to że może się udać i pracować nad sobą; wiem, że to banalne gadanie, ale prawda zazwyczaj jest banalna i chyba dlatego trudno jest się nam z nią pogodzić :roll:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez Baza 14 mar 2008, 18:01
julie napisał(a): trzeba wierzyć w to że może się udać i pracować nad sobą;



Wierze. I chyba tylko to dodaje mi sił, bo cały czas mam nadzieję, ze wszystko się ulozy. Powiedzcie tylko jak moge rozpoznac czy jest to napewno nerwica/depresja?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 mar 2008, 16:35

Avatar użytkownika
przez julie 14 mar 2008, 18:15
Trudno powiedzieć to be honest-depresja i nerwica często idą w parze.
Przypadek Twojej girl przypomina mi mój i powiem Ci, że takie lęki przed przyszłością, niska samoocena, poczucie beznadzieji wpędziła mnie najpierw w nerwicę a później deprechę (zerwanie kontaktów ze znajomymi, izolacja, płacze, etc.);Tak więc Twoja gril może mieć nerwicę lękową-niemniej jednak nie jestem lekarzem i nie mi sądzić-naprawdę WARTO wybrać się do doktora-niech on spojrzy fachowym okiem, postawi diagnozę i po prostu doradzi co dalej (np.psychoterapia)

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez Aga_1826 15 mar 2008, 19:27
Witam wszystkich.
Ja już kiedyś pisałam tutaj na forum ale niestety znowu musze z siebie wyrzucić co mi siedzi w wewnątrz:(
Mam pytanie czy stany depresyjne mogą nawracać ?? ja ich wczęsniej nie liczyłąm bo już byłam przekonana że mi przeszło, ale chyba jednak nie :( teraz jeszcze do tego wszystkiego doszły leki moje, strach, nerwy i stres :( ehh pomóżcie mi jak sobie z tym poradzić ?? nie daje rady już a nie mam nigdzie wspracia w związku z tym nikomu niechce narazie opowiadać o tym. a momentami mam myśli aby zlikwidować siebie samą z tego świata :( i aż mnie przerażają te myśli
Proszę pomóżcie, doradźcie.
"Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście,"
"Nigdy nie zapomninaj najpiękniejszych dni Twego życia! Wracaj do nich, ilekroć w Twoim życiu wszystko zaczyna sie walić."
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
08 sie 2007, 20:33
Lokalizacja
Lubelskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do